Dom i Czas

Autor: zimokwiat
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 1

A jeśli to prawda? Jeśli nie ma ani przeszłości, ani przyszłość, a wszystko, co istnieje, dzieje się w „teraz”?

Nie wiem, czy to możliwe, nigdy nie byłam za dobra w rozumieniu, a zagadnienie czasu było dla mnie od zawsze wyjątkowo niezrozumiałe. A jednak to zwróciło moją uwagę; wszystko dzieje się w „teraz”. Nie ma wczoraj, jutro też nigdy nie nadejdzie.

Piszę o tym właściwie bez powodu, nie zamierzam tej myśli rozwijać, nie umiałabym. Ja po prostu często myślę o czasie. Czas wypełnia moje myśli po brzegi i gdy rano otwieram oczy, najpierw sprawdzam godzinę. Sprawdzam ją później co chwilę, zawsze spóźniona, skacząc z minuty na minutę; mój dzień jest właściwie rozplanowany według zegara i nawet gdy wracam do domu, nie przestaję w niego spoglądać. 

Przeraża mnie to, że nie mogę go kontrolować. I przeraża mnie sam proces mijania, starzenia się. 

Jestem chyba zbyt sentymentalna. I zdecydowanie za często podróżuję w czasie. Jak wiadomo, nie można podróżować bezkarnie; każde takie przeniesienie niesie ze sobą pewne konsekwencje. Nie można też udać się w nieznane, prawda? Wracamy tylko tam, gdzie już byliśmy. Znacznie ciężej jest także odwiedzić chwile, których nie pamiętamy; wszystko wtedy skąpane jest we mgle, wszystko wydaje się odległe i niewyraźne. Pozbawione krawędzi. Mam kilka ulubionych miejsc, kilka zapachów, piosenek. A jednak istnieje tylko jedno, które ma w mojej pamięci osobny pokój, a do którego klucz zawsze noszę przy sobie – na sznurku zawiązanym na szyi. Drzwi do niego zamykam ostrożnie za każdym razem, gdy wracam do siebie, aby nikt nie zdołał okraść mnie z choćby jednego wspomnienia. Aby nie zdołał zasiać w nim nasionka niepewności. Czy rzeczywiście tak było? Czy nie wymyśliłaś sobie tego, aby zachować w pamięci jedynie wyidealizowaną wersję przeszłości? Gdzie wszystkie smutne obrazy, które również powinny wisieć na ścianach pokoju? Bo widzicie, Dom to galeria najpiękniejszych prac; tych przepełnionych niewiedzą i dziecięcym śmiechem, ale to także miejsce, w którym malowały się najsmutniejsze wspomnienia. Mam na myśli ten rodzaj smutku, który rodzi się w nas, gdy kogoś zabraknie, jak smuga cienia dana w zastępstwie za stracone, nagle zgaszone światło. To w Domu żegnałam się najczęściej.

Dlaczego więc on? Być może nie wiecie, ale Dom pisany dużą literą nie jest moim domem, nie mieszkam w nim na co dzień, ale właśnie to miejsce i tylko je mogę tak nazwać.

Szczególnie często wracam do wakacji sprzed kilkunastu lat, do każdej zimy tam spędzonej, do jesieni i wiosny, do przeszłości, po prostu. Jest jak zachowany rezerwat spokoju i dzieciństwa.

Moje dzieciństwo nie było idealne, istnieją w nim niezasklepione otwarte rany, z którymi zmagam się do dzisiejszego dnia. Być może z tego powodu, postanowiłam już jako dziecko, że znajdę sobie miejsce, do którego będę mogła wracać z myślą, że nigdy mnie nie zawiedzie. I że nie zniknie. I Dom był takim miejscem. Spędzałam tam kilka, później kilkanaście dni w roku. To niewiele; w zestawieniu z liczbą wszystkich dni, to naprawdę nieznacząca część całości. A jednak tych kilka tygodni okazało się wystarczające, abym zdążyła zebrać cały materiał badawczy, który potem przeobrażałam we wspomnienia i analizowałam za każdym razem, gdy postanowiłam raz jeszcze uciec z tej reszty dni spędzonych poza Domem. Latem pachniał jak łąki, latem chodziłam na spacery i przesiadywałam na tarasie, jeździłam na hulajnodze i wspinałam się na czereśnię rosnącą na tyłach ogrodu. Jesienią bywaliśmy tam rzadziej, ale pamiętam kilka z tych jesiennych dni w ciepłych odcieniach. Zimy były białe i długie. Nocą zasypiałam, obserwując przez szybę płatki śniegu. Nie pamiętam za dobrze wiosen, ale chyba już rozumiecie. Wiosna była po prostu wiosną, ale była nią tam, była nią bardziej. Tak postanowiłam to zapamiętać.

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
O autorze
zimokwiat
Użytkownik - zimokwiat

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2019-04-04 14:43:54