Kirszbrahanówna [fragm. powieści]

Autor: teksty
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

miałby prawo zepchnąć Żydów w niebyt? Podobno w raju zło istniało oddzielnie. Ale wtedy jeszcze nie było ludzkości, dopiero – jak mówią kabaliści? – kiedy zmieszało się dobro ze złem. Trzeba tolerować zło, żeby cieszyć się dobrem. Sitra achra, jest jak skórka na owocach. Żeby skosztować dobra, trzeba przebrnąć przez skórkę. – Tylko, co to jest to zło, dzięki któremu istnieje ludzkość? Może arogancja wobec siebie samego. Sitra achra, podszewka słodkiego życia. Niemoralność. Świat niemoralny bez którego nie może istnieć żaden normalny świat. Także nasz. – Ja jestem sitra achra? Przecież nikomu nic nie jestem winna. Mogłam się pomylić kiedyś, w obozie, może o pół kartofla, to ludzkie, ale tak w ogóle…  Ale przecież kochasz własne dzieci ponad cudze? Wolisz siebie od innych? To znacz, że sitra achra karmi się tobą jak robaki mięsem. – Czy ja jestem zbrodniarką? Przecież ty też jesteś taki! To jest niby moralność? Muszę chcieć nie chcieć? Dawać i nie brać? Aha. – A człowiek i jego sumienie? Czy na wygnaniu byłaś tam, w Warszawie, czy jesteś tu? Warszawska panienka na piaskach Lewantu? O twojej rodzinie pisał wołyński chasyd przesiąknięty Kabałą. Sitra achra, świat mało doskonały, jak go widział Chaskiel żydowskimi oczami. Hala próbowała nieco unieść ciało. Pokazałem jej przyciski po bokach łóżka – o których wciąż zapominała – do uruchamiania silniczków elektrycznych, zmieniających położenie materaca. Wy mieliście za oknem Polskę, a w niej ponad dwa miliony Żydów. Ja nawet nie wiedziałem, że przed powstaniem warszawskim też było powstanie warszawskie. Bo były przecież dwie Warszawy, prawda? Twoja i tamta żydowska, spalona, wykreślona z planów jako niesłuszna. Paradisus Judeorum zmienił się w popiół. O Żydach się nie mówiło. Siedziałem w jednej ławce z człowiekiem i nie miałem prawa wiedzieć, kim jest. A twoje koleżanki wiedziały i nic je to nie obchodziło. Naprawdę nie obchodziło?  – Myślisz, że teraz wolno i że się uda, to co się nie udało już wtedy? Opluwali Niemców, nie zbrodniarzy. Powiedzmy, że niektórzy Żydzi twierdzą, że niektórym Niemcom trafiła się zbrodnia. Niepojęta zbrodnia, ale to przecież naród kultury. Chcesz wiedzieć, co ja myślę? Przecież to naród wysokiej kultury, nie wiem, jak to było możliwe. Ty może wiesz? Bo ja już mam dosyć tego burdelu! Nikomu nic nie zrobiłam, żebym się miała tak męczyć!  Żołnierz i poeta Słucki, pisał polskie wiersze, a kiedy wygnali go z Warszawy, nie mógł wrócić do Polski, więc zatrzymał się w Berlinie, najbliżej jak mógł. 

Najpopularniejsze opowiadania
Inne opowiadania tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy
O autorze
teksty
Użytkownik - teksty

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2014-03-04 13:04:59