Love in the saddle 11

Autor: InezStanley
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 1

INEZ

Po skończony lunch. Wyciągnęłam mojego ukochanego z domu. Chciałam, żeby zobaczył jak pracuję w rodzinnej firmie. Ruszyliśmy w stronę hali połączonej z jedną ze stajni. Dziś miałam zamiar potrenować z grupą naszych podopiecznych łucznictwo konne.

Dane mi było żyć wśród zwierząt, a pragnienie spełnienia tego marzenia było ze mną od chwili, gdy po raz pierwszy Tatko posadził mnie na grzbiecie Cienia.- Na samo wspomnienie tatki, łza zakręciła mi się w oku.- Mówię oczywiście koniach i psach, które trenowaliśmy razem z naszymi podopiecznych weteranami na terenie ośrodka. Na ich potrzeby. Życie z nimi przyniosło mi wiele szczęścia i radości, przeplatając się z olbrzymim, trudnym do opisania smutkiem jaki paraliżował moje ciało w chwilach, gdy odchodziły do innego świata, pozostawiając po sobie rozdzierającą pustkę.

Nie żałuję ani jednej z chwil, którą spędziłam wśród swoich zwierzęcych przyjaciół, choć praca z nimi bywała ciężka i wyczerpująca. Każda zapisana jest w moim sercu i pamięci jak film utrwalony na taśmie, ukazując je jako najcenniejsze w zbiorze moich życiowych doświadczeń.

To było to, mój mały raj na ziemi.

Program terapeutyczny, który od lat stosujemy w ośrodku, nazywa się Horses help for Veterans, jego głównym celem jest zainspirowanie weteranów, którzy próbują na nowo odnaleźć sens życia i nadal go rozwijać. Dla żołnierza wojna to ciężkie brzemię. Uczono ich jak walczyć i strzelać, ale nie nauczono jak żyć po wojnie. Skrupulatnie opracowany program nie jest tylko zwykłą terapią, jest olbrzymim wyzwaniem. A konie i psy są bardzo istotne na każdym etapie. Wszystkie zajęcia są prowadzone przez doświadczonych instruktorów (wśród nich są również weterani, którzy kiedyś sami skorzystali z pomocy naszego ośrodka!). Jak wygląda program?

Na samym początku, uczestnicy spędzają 6 miesięcy w ośrodku. Tutaj uczą się nawiązywania więzi z koniem i podstaw jazdy konnej, czy łucznictwa konnego. Rozmawiają z ze mną o emocja i lękach, które przeżyli na froncie. Przez kolejne 3 miesiące nadal uczą się jazdy konnej, bądź zostają zatrudnieni w ośrodku.

Gdy tylko wskoczyłam na grzbiet Cienia, na rozgrzewkę zrobiłam trzy okrążenia kłusem po kole. Jednocześnie mierząc z łuku w tarcze, na razie bez strzał. Będąc przy drugim okrążeniu, moi podopieczni robili to samo co ja. Wyszło perfekcyjnie. Rozgrzanie zajęło nam godzinę. Następnie powtórzyliśmy to samo , ale tym razem ze strzałami. Tak, o to rzuciłam się w wir trenowania. Nie wiem kiedy minęły bite trzy godziny. Moje zajęcia z podopiecznymi dobiegły końca. Zbliżała się pora obiadu. Zauważyłam , że na trybunie razem z Jamsem siedzi wujek Cary, on pewnie też widział moje poczynania. A teraz rozmawiał o czymś z moim chłopakiem.

Z siadłam z Cienia. Pogłaskałam go po nosie za dobrą robotę i dałam cukierka w nagrodę. Oddała wodze i sprzęt do łucznictwa, jednemu ze stajennych, by mógł go wyczyści. Natomiast ja, ruszyłam w kierunku głównej trybuny, gdzie znajdowała się mała widownia.

James

Do końca zajęć czuł na sobie jej wzrok. Tego dnia mijali się jeszcze kilka i za każdym razem, jakby przypadkiem, patrzyli sobie prosto w oczy. Nie wiedział jak się zachować, gdy ona pojawiała się w pobliżu. Ona była bardzo zawstydzona tym, że on coraz śmielej wpatruje się w jej oczy. Od teraz w każdej wolnej chwili od swoich obowiązków w klinice, będzie zajeżdżał specjalnie do jej pracy, aby chociaż przez chwilę zobaczyć na żywo tą piękną buźkę, ale od tej nie mógł oderwać wzroku. Niecierpliwie czekał co się stanie. W tym czasie przez jego głowę przebiegało dziesiątki myśli o tym czy dobrze robi czy w ogóle warto ryzykować. W momencie, w którym ją ujrzał wszystkie wątpliwości odeszły na bok. Wyglądała wspaniale. Od razu poczuł się przy niej swobodnie. W czasie gdy rozmawiał, przyglądał się jej uważnie. Kiedy szła w ich kierunku. Miała śliczne oczy i piękną, rozpromienioną twarz. Gdy tylko znalazła się w zasięgu jego rąk, porwał ją na kolana. Chciał poczuć jej dotyk, jednak ona kazała mu zabrać ręce. Dla niej przeszkodą był jej wujek. Przez kilka chwil stawiała opór, ale w końcu pozwoliła się objąć w talii.

Najpopularniejsze opowiadania
Inne opowiadania tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
InezStanley
Użytkownik - InezStanley

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2019-06-15 17:21:13