Love in the saddle 7

Autor: InezStanley
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 1

- Witaj , kruszynko-odparł, gdy mnie postawił.

Detektyw Matter zaprowadził mnie do swojego biura. Wnętrze było duże, ściany stonowane w czerwono-pomarańczowych barwach. Dwa ogromne panoramiczne okna z widokiem na centrum miasta. Dwa dębowe biurka. Regały na których było mnóstwo segregatorów i teczek z różnymi aktami. Był tam też dwie sofy. Szare. Oraz stolik do kawy.

- Rozgość się- wskazał na jedną z kanap. Posłusznie usiadłam. Cary zabrał z biurka notatnik i usiadł na przeciwległej kanapie.

- Nawet nie wiesz jak mi jest przykro, kruszynko.- rzekł wujek.- Nie daruje mu, za to co ci zrobił, przysięgam.

Cary, doskonale wiedział co ja przechodzę, nie raz pewnie widział takie dziewczęta, jak ja. Które pewnie były w gorszym stanie. Wierzyłam wujkowi, że on wsadzi Matta za kratki.

- Wczoraj przesłuchaliśmy, wszystkich z tej imprezy.-rzekł Cary.- Siostra Matta, powiedziała nam, że Matt rzeczywiście, był zainteresowany twoją osobą, ale nigdy nie podejrzewała, iż jej brat mógłby się do czegoś takiego posunąć.-dodał szybko.

Dopiero, wczoraj? Dziwne?

- i- dopytałam się.

Co? Nie wiedziała, co on mi zrobił. Suka. A mówiła, że jest moją przyjaciółką.

- Duża część imprezowiczów, długo trzeźwiała.-odpowiedział mi wujek.- Zeznania kumpli Nathana, bardzo obciążają Matta oraz twoje, rzecz jasna i jeszcze paru innych osób.

Zamrugałam szybko, by znowu się nie popłakać.

- Akta będą w sądzie, już w przyszłym tygodniu. Rozprawa w następnym.

Skinęłam głową. W środku cała dygotałam z nerwów. W końcu uwolnię się od tego koszmaru.-pomyślałam.

-Dziękuję- powiedziałam ,ze ściśniętym gardłem.- Jesteś moim bohaterem wujku.

Wstałam , ze swojego miejsca, by usiąść obok mojego chrzestnego i go uściskać.

– Och, kruszynko – wzruszył się wujek. Gdy mnie delikatnie to siebie przygarnął. Nie sądziłam ,że taki twardziel jak on, może być, taki mięczakiem w środku. To było urocze.

Pożegnaliśmy się. Zbiegłam po schodach, na których minęłam komisarza Toma Hulka. Skinęliśmy sobie głowami. Wypadłam na ulicę przed komendą.- Poprosiłam tatę o rozmowę -Wzięłam głęboki wdech.- By odgonić niechciane wspomnienie z przed 2 tygodni, tak.-Opowiedziałam mu dokładnie to co powiedziałam, tydzień wcześniej na komisariacie.-Cieszyłam się ,że to straszne wydarzenie, które bardzo zmieniło, moje życie. Wreszcie się skończy, już niedługo.- Nie ominęły mnie , pytania o zajęcia szkolne, które miałam zacząć, już niedługo. Oraz o tę cholerną sprawę z pobiciem mnie.- Płakałam jak mała dziewczynka.- Wiedziałam, że muszę tacie na nie odpowiedzieć. – Było mi łatwiej , bo tato wziął mnie w ramiona i tulił do siebie. Siedzieliśmy na kanapie w jego gabinecie.- W pewnym momencie ta rozmowa mnie przerosła i tego już nie wytrzymałam i uciekłam do siebie. Trzasnęłam drzwiami i padłam zapłakana na łóżko. Zasnęłam dość szybko, ale sen przerodził się z przerażający koszmar...

Znalazłam się w tym ciemnym pokoju w willi Whitemanów. Było opustoszałe, zimne, pozbawione światła , cztery ściany. Leżałam naga, bezbronna , zapłakana. Otaczały mnie zapachy i jego jęki, które dla mnie były pustymi słowami , nienaturalne bez emocji, tak strasznie się cieszyłam , że nie wyznałam mu swoich uczuć, zanim pierwszy raz mnie uderzył.- Jezu, tak bardzo chciałam krzyczeć i błagać go o litość, ale bardzo się bałam !! Kilkanaście minut się z nim szarpałam , by mnie wypuścił i przestał to robić. Był obleśny. Potęgujące nastrój grozy i tajemniczości. Tak naprawdę , nigdy nie znałam go , od tej strony. Iż jest on zdolny do brutalnych rzeczy oraz to ,że dziewczyny ze szkolnego zespołu tanecznego, godziły się na takie ekscesy z nim. – Ohyda. Zboczeniec.- Czy on też je zaszantażował?- Tylko dlaczego Nikki się go nie boi?- Niepokojący, był fakt, że czułam się jak osoba porwana, bo on mnie bił, torturowała i szantażował. Nie wiem dokładnie co do mnie mówił.- Jego zapachu i dotyku jego obleśnych rąk na pewno nigdy się już nie pozbędę. Nie miałam też pojęcia, ile czasu z nim spędziłam w tym pokoju. – W tle, słyszałam jak cicho tyka zegar, gdzieś na ścianie.- Czy te tortury, będą trwać wiecznie. A jak skończy to mnie zabije?-Pomyślałam chwile przed tym jak... Ktoś zaczął wali do drzwi.- Jestem uratowana?- Zostałam brutalnie poderwana z łóżka do pozycji stojącej. Czułam ,że moje nogi są jak z waty. Jego ramiona trzymały mnie jak w imadle.- Powietrza.- Przyparł mnie do ściany, mój załzawiony policzek dotykał , chyba obrazka tam wiszącego. Głuche milczenie sprawiało, że słyszałam bicie własnego serca.

Najpopularniejsze opowiadania
Inne opowiadania tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
InezStanley
Użytkownik - InezStanley

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2019-06-15 17:21:13