Luke Castelan

Autor: AsiaSobieraj

Dziwnie jest umierać… To uczucie takiej pustki. Mam nadzieję, że trafię chociaż na Łąki Asfodelowe, mimo tego, że moje czyny wskazują na Pola Kary. Kronos mnie opętał. Dał mi wmówić, że tak będzie lepiej. Zachowanie mojego ojca, Hermesa też się do tego przyczyniło. Wszyscy bogowie olewają swoje dzieci, nie zajmują się nimi. W sumie to może dla tego, że mają ich zbyt dużo. Dlaczego muszą być takimi kochankami? Co on zrobił z moją matką? To przez niego stała się taka. Gdyby nie wiedziała o świecie mitów, nie chciałaby zostać wyrocznią, która wtedy była przeklęta… Czasu się już nie cofnie, życia nie przywróci. Czas uświadomić sobie, że już nie żyję. Przynajmniej umarłem z myślą, że Annabeth nigdy mnie nie kochała. Ja ją niestety bardzo. Wiem, że ją zawiodłem jako przyjaciel, ale może kiedyś mi to wybaczy.

Szczerze mówiąc to czemu ja mogę myśleć, skoro nie żyję? Chyba wtedy mózg też umiera. Może duchy też mają mózg.

Nagle BUM! I znalazłem się na dziwnym klifie. No a pod nią to pewnie rzeka Styks. To gdzie ten Charon?

-Co ty chłopie, nie widzisz mnie?- Nagle ni stąd, ni zowąd przede mną stanął 6-metrowy gość. Chudy jak patyk. Ubrany w długą, czarną szatę. Miał czarne włosy i długą brodę.

-Wsiadasz czy stoisz?- To pytanie wyciągnęło mnie z transu. Szybko wskoczyłem do łódki Charona. Ten dziwnie na mnie spojrzał.

-A gdzie kasa? Myślisz, że ja fundator wycieczki po Hadesie?

-Obawiam się, że nie mam.- Teraz to ja już się do końca wystraszyłem. Nie dość, że nie żyje, to jeszcze nie mogę spokojnie dotrzeć do miejsca pośmiertnego. A skąd ja- trup wezmę kasę?

-Zarobisz na Polach Kary to oddasz.

Już od razu stwierdził, że tam trafię. Pewnie ma rację. Może by tak wskoczyć do tej rzeki. Może wtedy przestanę istnieć w ogóle.

Cały kurs nie był jakiś szałowy. Cały czas płynęliśmy tą samą rzeką, a dookoła nas pełno dusz. Niektóre były szczęśliwe, jednak to wszystko przewyższały jęki torturowanych.

W końcu dotarliśmy do końca Styksu, teraz już tylko przeskoczyć Lete po kamieniach. To rzeka zapomnienia. Jak wpadnę tam, to po mnie.

-No to wysiadka młody i nie zapomnij o mojej kasie.

Czy dla niego liczy się tylko kasa? Po za tym Hades mu chyba płaci, to po co jeszcze napiwki.

Cała rzeka Lete była biała jak mleko. Ciągnęła się chyba jakieś dwa kilometry na wschód, a potem jakoś dziwnie wpadała w jakiś tunel. Kamienie na niej nie było zbyt duże, więc łatwo było wpaść tam i stracić tożsamość. Tak właśnie stało się z tytanem Japetem. Percy i Nico walczyli z nim, wrzucili do Lete, a potem wmówili, że ma na imię Bob i jest ich przyjacielem. Co gorsza Hades go później wykorzystał. Zatrudnił w swoim pałacu jako woźnego. Swoją drogą może go dziś spotkam, ale nie chciałbym, żeby przytrafiło mi się to samo co jemu. Może wtedy wziąłby mnie na babcię klozetową. Aż przeszedł mnie dreszcz. No dobra to czas wyruszyć. Wtedy usłyszałem swoje imię.

-Luke! Co ty tu robisz? Przyszedłeś mnie odwiedzić?- Od razu rozpoznałem tą twarz. Był to Charlie. Syn Hefajstosa. Zginął, gdy razem z Percym chcieli wysadzić statek, na której była skrzynia z ciałem Kronosa. Percy, syn Posejdona skoczył do wody. Charlie został pod pokładem, a gdyby nawet zdążył wyskoczyć, utopiłby się.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy