"Obcokrajowiec" cz.4

Autor: Beatka1161
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

Zofia wyszła z księgarni, popatrzyła na  miasto, które dziś było bardzo ożywione, ale czemuż  się  dziwić, jest maj słońce ładnie odbija się w liściach kasztanowców na al. Powstańców to i ludzie chętnie wyszli zażyć tej kąpieli promieni. Dziewczyna, popatrzyła na owe drzewa i uśmiechnęła się do siebie, przypomniała sobie swoja maturę, bo w Polsce nieodłącznym elementem kwitnących kasztanów są maturzyści ,zafrapowani, zaaferowani, zdenerwowani maturzyści, idący w odświętnych strojach na jakże ważne egzaminy. Zofia przypomniała sobie swoją maturę z polskiego, jak to z koleżanką obok konsultowała wspólną wersję "Pana Tadeusza "a na niemieckim to juz w ogóle podyktowała koledze list prywatny, gdyż z językiem to on miała tyle wspólnego co politycy z prawda podczas kampanii wyborczej... Zofia była dziś ogólnie bardzo rozkojarzona, nie mogła się na niczym skupić i zrobić tak jak powinna. Zaczęło się już z samego rana, kiedy to otwierała księgarnię kluczami do swojego domu, potem zalała sobie kawę zimną, nie zagotowaną wodą. Z klientami tez nie było jakoś lepiej , bo jakiemuś uczniakowi zamiast dać zeszyt w linie w cienkiej oprawie, to dała w kratkę w tekturowej okładce, potem pomyliła „Insygnia Śmierci” z ‘Komnata tajemnic” a to straszna rzecz zwłaszcza dla zagorzałych fanów marki, a jakby tego było mało to zamiast wydrukować paragon  na 3 długopisy żelowe cienkie, to zrobiła to tylko że sztuk wpisała 30. Musiała się trochę pobawić w biurokrację, a na koniec jakby tego było mało to zamiast raportu dobowego, jaki powinna robić każdego dnia to wydrukowała rozliczenie kasowe, które nie wiadomo czym jest, najgorsze że sama tego nie zauważyła a szef dopiero, też musiała się natłumaczyć, aby jej to jakoś wybaczył polubownie. Więc jak już po tym ciężko- zakręconym dniu wyszła odetchnęła z ulga. Ale jej stan umysłu wskazywała na mocne otępienie, które normalnemu człowiekowi od razu rzuca się w oczy, i jakby powiedziała babcia Zośki ślepy by zobaczył, a głuchy usłyszał, że w przyrodzie jest cos nie tak. No i miała by racje mówiąc to w tym momencie, gdyż dziewczyna swój stan mocnego nie skupienia  na pracy powinna przypisać mężczyźnie o oczach piwnych… cały dzień spędziła z tel. Albo czekając na sms, albo pisząc właśnie taką wiadomość. Ale Andreas jako tam mały szef może sobie pozwolić na takie małe dyndanie sobie w godzinach pracy, Zośka jednak jako pracownik swojego szefa musi być trochę bardziej rozgarnięta i skupiona na rzeczy, bo inaczej każdy dzień będzie wyglądał jak ten który właśnie mija, a to może negatywnie wpłynąć na relacje w pracy jednak… Ale co tam młodym się jest raz w życiu i trzeba z tego korzystać, korzystać, korzystać i dusić to życie jak najbardziej soczystą cytrynę i wykręcać, a potem spijać te soki i śmiać się do wszystkich i na przekór wszystkiemu! Zofia więc szła sobie do domu i postanowiła , że zadzwoni do Karoliny:

-siemka co tam robisz?

-a cześć niewiasto, nic uczę się trochę na kolosa, ale to nie ma większego sensu, bo nic mi nie wchodzi do głowy, a Ty jak tam, wyszłaś z pracy już?

-tak, ale dziś miałam dzień…mówię Ci, nic tylko siąść i płakać

- to co się stało?!

- w sumie to takie głupoty w pracy robiłam, że gdybym jutro dostała wymówienie to bym się nie zdziwiła, dobrze , że mój szefu  to rozgarnięty gościu i rozumie ,iż nie zawsze można być na 100%...

-o matko, to co TY nawyrabiałaś, spaliłaś księgarnię na ‘powstańcach’ czy jak?!

- wiesz jakoś nie mogłam przez cały dzień zebrać myśli i ułożyć ich tak na logikakus…

-zaraz, zaraz….ZOCHA! czy ja się domyślam dobrze, skonsumowałaś owego urokliwego Niemca, zaraz jak mu tam było?

-Andreas!

-tak właśnie, owego Andreaska i dziś masz takie nastawienie do życia…

Najpopularniejsze opowiadania
Inne opowiadania tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
Beatka1161
Użytkownik - Beatka1161

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2024-04-08 10:14:09