Ścieżka

Autor: noldor7
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

Pamiętam , dobrze jak to sie zaczeło teraz  , kiedy myśle o tym czuje się jakbym nigdy nie należał do tego świata . Czym jest prawda ? na to pytanie niema odpowiedzi.

                                                         I Tak to sie zaczeło

To byl początek listopada , wszystko sie pierdoliło , rzuciła mnie dziewczyna która byla dla mnie wszystkim , w szkole nie szło aż tak dobrze , rodzice niemieli kasy zeby zafundować mi nowe buty ale jak jak zawsze musiałem grać twardziela , codziennie przywdziać maske bochatera i udawać , że jest wporzo.Tak jak w tandetnych książkach gdzie ludzie są honorowi , oddani , a wszystko ukladało sie w całość i było wspaniale. W tym czasie ja też wierzyłem w to wszystko , myslalem ze tak naprawde wszystko skonczy sie happy endem a ja będe szcześliwy bo wyjde na prostą. Dziewczyna wróci , rodzice dają kase na ładne buciki z adidasa , a w szkole sie poprawi. Ale dosc pieprzenia , o zawiłych teoriach życia jakie toczą ludzie , którzy nie wiedzą że woku nich rozgrywa się wojna której nikt nie dostrzega.

 

Jak co piatek wychodziłem o 8 rano na autobus , niestety mieszkalem na wsi więc do autobusu byla dość długa droga . Szybko przywdzialem moje zniszczone buty , wdziałem na siebie moją podniszczoną kurtawe i zaczołem dreptać na busa. Droga , jeśli można tak nazwać  asfaltówke z czasów komunizmu , z licznymi dziórami. Pogoda byla brzydka , ale pasowała do mojego nastroju , 2 klasówki to nie to co uczniowie technikum lubią narbardziej , do tego jeszcze 8 h w szkole mówiąc w skrócie padaka jakich mało. Więc idąc tym komunistycznym reliktem ,  nie działo sie nic specialnego , ja troche zamyślony o tym co sie stało kopałem w kamien który nie wiadomo skad wziol sie na drodze. Droga wiodła przez pewien odcinek lasem , można powiedz romantyczne miejsce  wysokie drzewa , śpiew ptaszków ale w ten dzien jakos tego nie zauważałem tak jak zawsze . Mówiąc w skrócie wszystko było by w jak zwykle gdyby ktoś nie stał kolo drzewa. Gość 190 cm szeroki w barach , z twarzą  zabójcy , widocznie na coś czekał , coś lub kogoś . Odruchowo przełknołem śline , i pomyślałem przejde jakby nigdy nic i wszystko bedzie wporządku , do przystanku zostało tylko 200 m wiec wrzuciłem na luzz.

- Ej ty - krzyknoł napakowany koleś - ty jesteś Nowak ?

Przełknołem śline , w głowie przeleciało 1000 mysli

- No tak sie nazywam , a w czym rzecz ?

- Pójdziesz ze mna tam czeka samochód - wskazał na koniec drogi prowadzacej do  przystanku

-Eeee, sory ziomek nie wiem o co chodzi , ja cie nie znam

- Wiem , ale jak bedziesz robił co mówie to nic cie sie nie stanie.

- No ok - ogarnoł mnie strach , ale pomyślałem , uciekam , nie mam sznas z tym kolesiem w otwartym starciu . W jednym momęcie puściłem sie biegem w strone domu , ale barczysty typ  był szybki , strasznie szybki , nawet dla mnie który od kilku lat biegałem sobie . Jednym ruchem pięści ogłuszył mnie . Pamiętam z tamtej chwil przeszywający ból głowy .

 

............................

Obudziłem się , i pomyślałem ,że to jakieś jaja , głowe rozdzierał mi poteżny ból ,  woku mnie stało 5 ludzi i gapili sie we mnie jak w malowane wrota

- Nie musiałeś go tak mocno uderzyć  - powiedziala zakapturzona kobieta , pięknym aksamitnym głosem

- Uciekał , nie stosował sie do moich poleceń wiec musiałem to zrobić - odpowiedzial napakowany koleś

- Nie kłucicie się , A Ty żyjesz ? Wiesz jak masz na imie ?

Najpopularniejsze opowiadania
Inne opowiadania tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
noldor7
Użytkownik - noldor7

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2010-09-19 13:34:47