"Wiara, nadzieja, ucieczka"

Autor: ksiazkowepasje
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

                                                      

 


Mówili jej, spójrz w lustro i powiedz co widzisz. Czy tam jest jeszcze ta dziewczyna sprzed lat? Roześmiana, szczęśliwa? Czy te gasnące oczy potrafią jeszcze odrodzić się dawnym blaskiem i porazić świat swoim pięknem?

Wstań, otrzep kurz z kolan, wyprostuj przygarbione ciężarem bólu plecy ozdobione siatką rozcięć i pęknięć delikatnej skóry. Odrodź się jak feniks z popiołów. Albo może lepiej – powstań niczym żołnierz w okopach i walcz.

Obudź się.

Walcz.

Była przyzwyczajona do przyjmowania i słuchania rozkazów. Wykonywania poleceń bez zastanawiania się nad ich sensem. Bez sprzeciwów, machinalnie. Stała się pusta. Serce miała niezdolne do okazywania głębszych uczuć. Puste, jakby już nieżywe, tylko czasami budziło się kilkoma ukłuciami. Ale czego? Bólu czy żalu? A może jednak tęsknoty?

Nakazy stawania przed lustrem na baczność i szukania w odbiciu kogoś, kogo już dawno tam nie było wpisała na swoja listę obowiązkowych czynności. Oni kazali, ona robiła. Starała się ze wszystkich sił dojrzeć w szklanym tajemniczym świecie wszystko to, o czym podszeptywały najpierw głosy znad jej krzywego ramienia, a potem te budzące się w głowie ciemną nocą.

Patrz.

Dojrzyj.

Zauważ.

Ona tam jest, tylko ty nie chcesz jej widzieć. Puka do drzwi twojego serca, twojego rozumu. Odrygluj zamek. Pozwól jej wejść. Wpuść słońce do świata czerni, a wszystko się zmieni. Róże zakwitną, ptaki zaśpiewają, liście młodych drzewek zaszumią na cieplutkim wietrze tysiącami opowieści o zapomnianych marzeniach. Serce-kamień umarłe przez niego słysząc śpiew i czując ciepło radosnych promieni niespodziewanie wyda dwa, a może nawet trzy ciche nieśmiałe piknięcia. Potem wystraszone swoją śmiałością znowu zastygnie w oczekiwaniu na to, co się stanie. Przyjdzie on i jego wielka dłoń, która spadnie ciężkim ciosem na twarz? A może nie usłyszy piknięcia? A kiedy przekona się, że kat głuchy jest na ciche jego uderzenia oznaczające, że gdzieś tam w otchłani żyje jeszcze dusza umiejąca pragnąć, zapika kolejny raz. A potem to już całkiem śmiało będzie współtworzyć radosną muzykę z ptakami, ciepłym słońcem i wiatrem, co melodię życia wygrywać potrafi szczęśliwym ludziom niczym najzdolniejszy muzyk świata.

Ale tam nie ma nikogo. Obca już twarz tylko z potarganymi włosami dotykana nieśmiało powyginanymi, opuchniętymi od uderzeń palcami. Z plamami na policzkach we wszystkich kolorach tęczy. Niebieskim, żółtym i fioletowym. A plamy te poprzecinane bordowymi rozcięciami, z których przy kolejnym uderzeniu znienacka zaczyna sączyć się ciepła, czerwona krew. Nie ma tej dziewczyny, o której uparcie szepczą głosy. Tamta to już dawno temu umarła. Pogrzebana została żywcem pod ciężką ziemią niesprawiedliwego życia. Może i by umiała powstać z umarłych, gdyby nie strach co ostatnie działające sprawnie mięśnie wychudłego ciała paraliżuje strachem.

Żywy trup opuszcza nie dojrzawszy niczego łazienkę, nieśmiałym spojrzeniem żegnając się z lustrem. żywy trup wie, że niedługo próg domu, który jest jego więzieniem przekroczy ON. Trzeba jak najszybciej zminimalizować ryzyko złości nadchodzącej zazwyczaj niespodziewanie, a niosącej ze sobą armagedon. Żeby tylko ta dłoń silna, co kiedyś miała głaskać czule po rumianym policzku, zawieszona na silnym ramieniu, co z kolei ogarniać miało i chronić przed złem, nie upadła znowu rozpędzona na twarz. Bo tam już miejsca nie ma na kolejne różnokolorowe plamy.

***

Świat płacze. Ciemne chmury pęcznieją z chwili na chwilę coraz bardziej pełne deszczowych kropel, a potem wylewają je z siebie nagłą nieprzerwaną ulewą. Ona też tak kiedyś płakała. Kiedyś... Bo teraz to jej oczy są jak pustynia. Nie ma w nich łez, jak na pustyni nie ma wody.

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy
O autorze
ksiazkowepasje
Użytkownik - ksiazkowepasje

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2018-04-13 07:33:29