Wolny wybór
Stała przy łóżku.
Dłonie sztywne.
W powietrzu unosił się jeszcze zapach kwiatów i leków.
Nie było pocieszenia.
Nie było powrotu.
Była tylko obecność, której nie można już dotknąć.
Na korytarzu Grzegorz rozmawiał przez telefon:
– Udało się?
– Tak. Wszystko zabezpieczone.
Przez chwilę słuchał w milczeniu.
Potem, jakby sam do siebie, dodał cicho:
– Trzeba było… inaczej się nie dało.
Za drzwiami aparatura zasnęła.
Obudzi się przy kolejnym pacjencie.
A życie zgasło – jak gasną zdarzenia, które przestają komuś być potrzebne.
Nie było bohaterstwa.
Nie było wolnego wyboru.
Była decyzja – tak cicha, tak ludzka, tak niemożliwa do uniesienia.
Świat nadal udawał, że daje wolność.
