WSTYD

Autor: Ryksza
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

Potężny bąk bowiem nadchodził – skaziciel czystego powietrza – gotowy zmusić współuczestników mszy do ucieczki. Egzekucja była nieunikniona.

Ministrant zadzwonił na najświętszy moment liturgii, aby lud uklęknął, bowiem przyszedł czas epiklezy i konsekracji. Uznałem, że czas wykorzystać fortel obmyślony parę sekund wcześniej. Zniżyłem się tak, że usiadłem sobie na pięcie buta, wciskając ją dość mocno w dupsko. W ten sposób chciałem stworzyć swoisty tłumik – pierdnięcie miało utkwić na obuwiu, bez fonii.

Ostatnie, co usłyszałem, to:
TO JEST CIAŁO TWOJEGO I MOJEGO PRZYMIERZA, KTÓRE ZA WAS I ZA WIELU BĘDZIE WYDANE, TAK CZYŃCIE NA MOJĄ PAMIĄTKĘ.

Pewny siebie uznałem, że dokładnie zatkane ujście nie może w żaden sposób mnie oszukać. Niestety, obuwie tylko podkręciło dźwięk i donośne pierdnięcie rozniosło się chyba po wszystkich wioskach. Kumpel zaczął się głośno śmiać, drugi patrzył przerażony wokół, szukając źródła odgłosu. Jakaś babcia nieopodal, pełna wzburzenia, syknęła, że jesteśmy W DOMU BOŻYM!

Ja – oprócz poczucia nagłej ulgi w jelitach, jakbym zrzucił z siebie jarzmo najcięższego grzechu – spąsowiałem i miałem świadomość, że prawda niebawem wyjdzie na jaw.

Szybkim krokiem wybiegłem z kościoła, nawet się nie pożegnawszy i nie przeżegnawszy. Gnałem do domu, bo fekalna rewolucja dopiero się zaczynała.

Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?

 

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
Ryksza
Użytkownik - Ryksza

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2026-02-01 01:18:58