Okładka książki - Lęk i odraza w Las Vegas

Lęk i odraza w Las Vegas

Wydawnictwo: Niebieska Studnia
Data wydania: 2008
Kategoria: b.d
ISBN: 978-83-60-97906-8
Liczba stron: 272
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a książkę: Szczepanik

Ocena: 5 (3 głosów)

Książka od lat jest wiązana z legendą kompletnie zdeprawowanego, amoralnego i nierozsądnego traktatu gloryfikującego narkotyki, tyle... że jest to tylko legenda. Doskonała medialna legenda, ułatwiająca sprzedaż książki, która jest zupełnie nie o tym. Narkotyki dla Thompsona są dokładnie takim samym pretekstem, jak kluby walki dla Palahniuka, by pokazać Amerykę, kraj, w którym coś poszło mocno nie tak, skoro ludzie starają się zeń uciec, imając się tak ekstremalnych sposobów. Thompson łapie na gorąco Amerykę w jednym z najważniejszych momentów w historii - u progu narodzin amerykańskiej paranoi, tak istotnej dla cywilizacji i kultury dzisiejszego świata. Łapie ten kraj chwilę po tym, gdy banda Mansona zakończyła erę kwiatów i chwilę przedtem, nim Nixon wprowadził go w erę spisków i wszechogarniającej inwigilacji. Udaje mu się to, co udało się bardzo niewielu w dziejach literatury - uchwycić i opisać moment przełomu. Jest Keruackiem następnej dekady, hippisem pozbawionym złudzeń, który wie, że jedyną odpowiedzią na narastające zagrożenie ze strony państwa i społeczeństwa jest eskapizm. Dla niego i dla Oscara Acosty narkotyki są ucieczką, tylko, że obaj mają świadomość, że jest to ucieczka w szaleństwo. Co chwilę ulegają atakom paranoi, tytułowego strachu, a własne zachowanie budzi w nich w końcu obrzydzenie. Sam tytuł doskonale naprowadza na jedno z podstawowych odczytań tego tekstu - bo strach i obrzydzenie nie dotyczy tylko Las Vegas jako metafory Ameryki, coraz bardziej ogarniętej szałem na punkcie taniego blichtru i konsumpcji, którego efekty widzimy po dziś, ale dotyczy immanentnych (przynajmniej według samego Thompsona) cech amerykańskiego społeczeństwa - nie bez kozery zresztą sięgnął jeszcze kilkakrotnie po ten kryptocytat z Anny Kareniny w tytułach swoich kolejnych książek. Marcin Wróbel - tłumacz

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - wkp
wkp
Przeczytane:2017-01-23, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam,
PARANOJA W LAS VEGAS ,,Lęk i odraza w Las Vegas" to nie tylko jedno z najważniejszych dzieł Huntera S. Thompsona, ale jednocześnie najbardziej rozpoznawalna z jego książek. Wszystko za sprawą udanej ekranizacji Terry'ego Gilliama, zatytułowanej ,,Las Vegas Parano", która zyskała sobie status filmu kultowego. Wcześniej jednak była powieść i to powieść o wiele lepsza, niż kinowy obraz. Przejmująca, paranoiczna, narkotyczna wizja z pogranicza snu i autobiografii. Może nie tak genialna, jak ,,Hell's Angels" Thompsona, których recenzowałem niedawno, ale absolutnie warta polecenia każdemu czytelnikowi. Zacznijmy od tego o co w tym wszystkich chodzi. Jest rok 1971. Raoul Duke dziennikarz pracujący dla bliżej nieokreślonego pisma i jego samoański adwokat, doktor Gonzo, wyruszają do Las Vegas przygotować relację z wyścigu motocyklowego Mint 400. Otrzymane w tym celu pieniądze inwestują w wynajem auta i zapełnienie go olbrzymimi ilościami narkotyków i alkoholu, które zażywają wręcz w hurtowych ilościach bez chwili wytchnienia. Nic więc dziwnego, że ich podróż przeradza się w pełną chorych halucynacji wyprawę do serca ,,Amerykańskiego snu". Co się jednak za tym kryje? Wśród narkotycznych wizji ociekających krwią i brudem, przepełnionych jaszczurami i nietoperzami, zaciera się granica między prawdą, a paranoją. Czy celem Duke'a i Gonzo jest relacja z zawodów czy może coś o wiele bardziej nielegalnego? Kiedy nie można już ufać nie tylko sobie nawzajem, ale również własnej głowie, kiedy strach i brutalność stają się scenerią każdego wydarzenia, czy taka przygoda ma szansę skończyć się choć trochę dobrze? Ta powieść przeraża. Przeraża treścią, przeraża pewną klinicznością, ale przede wszystkim przeraża faktem, że opisane w niej wydarzenia rzeczywiście miały miejsce. Hunter S. Thompson na początku roku 1971 wraz ze swoim prawnikiem Oscarem Zetą Acostem wyruszył do Las Vegas zrobić artykuł dla ,,Rolling Stone". Jednocześnie wykorzystał szansę zrobienia na potrzeby ,,Sports Illustrated" tekstu traktującego o Mint 400. Podróż przerodziła się jednak w zgłębianie tematyki ,,Amerykańskiego snu" i jego upadku, co ostatecznie z krótkiego artykułu rozrosło się do formy powieści. Powieści mocnej, odważnej, kontrowersyjnej, ale też i zaangażowanej, przede wszystkim oczywiście w politykę okresu, którego dotyka, ale też i kwestii o wiele bardziej uniwersalnych. Dla mnie, abstrahując od poglądów autora, najciekawszym i najbardziej poruszającym okazał się portret narkotykowego szaleństwa. Relacja z tego, co dzieje się z umysłem otumanionego używkami człowieka. I brud otoczenia. Chociaż ,,Lęk i odraza..." to powieść, przede wszystkim reprezentuje gatunek, którego Thompson był ojcem - reportaż gonzo, ma prozatorską formę. Czym jest gonzo? W skrócie: relacją ze zdarzeń, w które ich autor był zaangażowany osobiście. Subiektywną? W pewnym sensie, ale na pewno nie rozmijającą się z prawdą. Nawet jeśli nie mamy najmniejszego pojęcia, gdzie leży granica faktów. W końcu jedna jedyna prawda nie istnieje, znaczenie ma perspektywa a gonzo w swoim braku obłudnej obiektywności zdaje się być jedną z najszczerszych form jej ukazania. Co więcej prozatorskie zacięcie Thompsona w połączeniu z naprawdę dobrym stylem wciąga i sprawia, że utwór przestaje być reportersko suchy. Omawiając jednak ,,Lęk i odrazę..." nie można także zapomnieć o ilustracjach w wykonaniu Ralpha Steadmana. Ten brytyjski rysownik już wcześniej tworzył grafiki do tekstów Thompsona, również do artykuły z ,,Rolling Stone" stanowiących wyjście dla niniejszej pozycji. Jego groteskowe, brudne rysunki, w których spotykają się cartoonowa prostota oraz undergroundowy realizm nie tylko doskonale uzupełniają tekst, ale też - jak zauważyli krytycy - stanowią trzeciego głównego bohatera powieści. I jest w tym dużo racji, a drobne detale w stylu plam tuszu rozlanych na stronach tylko dopełniają wrażenia integralności z tekstem. Jako całość ,,Lęk i odraza..." robi duże wrażenie. Przejmuje, przeraża, czasem złości, czasem smuci, ale nie pozostawia obojętnym, a to już wartość sama w sobie. Dlatego też polecam gorąco, choć pamiętajcie, że nie jest to lektura dla wszystkich. Warto jednak się z nią zmierzyć. Recenzja opublikowana na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2017/01/23/lek-i-odraza-w-las-vegas-hunter-s-thompson/
Link do opinii
Avatar użytkownika - darinda
darinda
Przeczytane:2014-09-20, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2014,
Jak dla mnie książka świetna, barwne opisy paranoi i innych działań narkotyków, ciągnące się właściwie przez całą książkę, jak i pojawiający się lek i odraza wywarły na mnie ogromne wrażenie. Polecam!
Link do opinii
Avatar użytkownika - Millhaven
Millhaven
Przeczytane:2010-05-09, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam,
Avatar użytkownika - marysilver
marysilver
Przeczytane:2000-01-01, Ocena: 5, Przeczytałem,
Zapowiada się ciekawa lektura
Avatar użytkownika - fluokid
fluokid
Ocena: 4, Przeczytałem,
Dobra.
Avatar użytkownika - SimpleMan
SimpleMan
Ocena: 5, Czytam,
Reklamy