Okładka książki - Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze

Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze

Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 2017-05-24
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788327628695
Liczba stron: 352
Tytuł oryginału: Eleanor Oliphant Is Completely Fine
Dodał/a książkę: sniezynka

Ocena: 4.86 (7 głosów)

Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze. Skończyła trzydzieści lat, jest filologiem klasycznym, ale pracuje w księgowości, oszczędzając każdego pensa. Nosi niezniszczalny bezrękawnik, ma stały harmonogram posiłków i niechętnie rozmawia z kolegami z pracy. Uwielbia zakupy w Tesco i swoją jedyną roślinę doniczkową. Eleanor doskonale wie, jak przetrwać, ale nie wie, jak żyć. Nie brakuje jej niczego, z wyjątkiem... wszystkiego. Ludzie na ogół mają ją za wariatkę. Są jednak wyjątki- ci, którzy chcą jej pokazać, że życie może być lepsze, a nie tylko "znośne".

Kup książkę

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Opinie

Avatar użytkownika - Erna
Erna
Przeczytane:2017-06-19, Ocena: 5, Przeczytałem,
Często oceniamy ludzi po pozorach. Wydają się być zamknięci w sobie, unikamy ich, bez pytania o ich potrzeby. Wolimy zostawić, nie rozumiejąc, że może pragną wyjść ze skorupy, tylko nie są w stanie tego zrobić bez pomoc. Bez przyjaznego słowa, podania dłoni. Eleanor Oliphant skończyła trzydzieści lat. Z wykształcenia filolog klasyczny, jednak pracuje w dziale księgowości. Nie przelewa jej się, ciągle oszczędza, prowadzi monotonne życie. Ciągle nosi to samo ubranie, je o określonych porach, unika kontaktów z innymi ludźmi. Małą radość sprawiają jej zakupy spożywcze w Tesco. Sprawia wrażenie niedostępnej i ekscentrycznej, jednak za jej zachowaniem kryje się coś więcej, trauma z przeszłości, która daje o sobie znać. Zazwyczaj raz w tygodniu. Czy ktoś jest w stanie dotrzeć do wnętrza Eleanor i pomóc jej poradzić sobie z problemami? Po raz kolejny dałam się zauroczyć okładką. Wiem, miałam unikać zbytniej ekscytacji, gdy zobaczę coś ślicznego, ale znowu nie mogłam się powstrzymać. Druga sprawa — imię i nazwisko tytułowej bohaterki. Takie dźwięczne oraz wdzięczne, doszłam do wniosku, że może kryć za sobą interesującą postać. Tym samym zabrałam się za lekturę książki autorstwa Gail Honeyman. Na początku sądziłam, iż mam do czynienia z lekturą bardzo lekką, pozbawioną głębszej puenty. Ot, przyjemny przerywnik w dniu pełnym pracy. źle oceniać po pozorach! To powieść głęboka, zręcznie skonstruowana, jednocześnie wymagająca odrobiny cierpliwości. Dlaczego? O tym za chwilę. Wi ...
(Pokaż całą opinie)
Link do opinii
Avatar użytkownika - przychylnymokiem
przychylnymokiem
Przeczytane:2017-06-19, Ocena: 4, Przeczytałem,
Eleanor Oliphant nie ma się dobrze. Dobiega trzydziestki, nie ma żadnej rodziny i przyjaciół i od dziewięciu lat pracuje w tym samym biurze, w dziale księgowości, działając według stałego harmonogramu i starając się unikać wszelkich kontaktów z innymi. Mimo niskich zarobków i słabej perspektywy rozwoju, nie narzeka, sumiennie wykonując swoją pracę i oszczędzając jak najwięcej pieniędzy. W głębi duszy jednak zdaje sobie sprawę, że życie, które prowadzi, bez względu na to, jak bardzo uporządkowane i stabilne, nie jest prawdziwym życiem, tylko pustą, pozbawioną celu egzystencją. Nie wie jednak, jak je zmienić i otworzyć się na innych, bo wciąż nie potrafi się uporać z trudnymi przeżyciami z dzieciństwa. Jednak pewnego dnia w jej pełen smutku i samotności świat wkracza Raymond Gibbons, który uczy ją przyjaźni i tego, że nigdy nie jest za późno, by zacząć wszystko od nowa… „Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze” to debiutancka powieść brytyjskiej pisarki, Gail Honeyman, która została bardzo ciepło przyjęta przez czytelników i zebrała wiele pozytywnych opinii. Muszę przyznać, że gdy tylko zobaczyłam w zapowiedziach tę pozycję, wiedziałam, że muszę się z nią zapoznać. Zwykle ostrożnie podchodzę do debiutów i staram się nie mieć zbyt wygórowanych oczekiwań, jednak na szczęście tym razem trafiłam na naprawdę rewelacyjną książkę, którą kończyłam z żalem. „Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze” to przede wszystkim opowieść o samotności, z której trudno s ...
(Pokaż całą opinie)
Link do opinii
Avatar użytkownika - zksiazkawreku
zksiazkawreku
Przeczytane:2017-06-13, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2017, Mam,
http://z-ksiazka-w-reku.blogspot.com/ Już na samym wstępie muszę przyznać, że książka mnie zaskoczyła. Zaskoczyła mnie oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Sięgając po tę książkę, nie sądziłam, że będzie ona tak życiowa, prawdziwa, problematyczna i tak wstrząsająca! Eleonor Oliphant jest trzydziestolatką, z wykształcenia filologiem klasycznym, pracuje jednak w księgowości. Oszczędza każdego pensa, cały czas nosi ten sam bezrękawnik, posiłki je codziennie o tej samej porze rozwiązując przy tym krzyżówki. Niechętnie rozmawia z kolegami z pracy, uwielbia natomiast zakupy w Tesco, szczególnie te z działku alkoholowego, oraz swoją roślinę doniczkową. Ludzie uważają ją za wariatkę, unikają jej, obgadują. Eleonor natomiast za bardzo się tym nie przejmuje. Uważa, że nie brakuje jej niczego oprócz... wszystkiego. Eleonor nie ma w swoim życiu nikogo bliskiego, z wyjątkiem matki, która dzwoni do niej raz w tygodniu i potrafi zepsuć jej humor na cały kolejny tydzień.To, co wyróżnia Eleonor z tłumu, to niezwykła dbałość o język. Kobieta nawet wymieniając maile prywatne używa zwrotów grzecznościowych. Dodatkowo cierpi na egzemę co, nie wiedzieć czemu, jest powodem do tego, iż znajomi się z niej śmieją. Książka naprawdę mną wstrząsnęła. Nie jest to tania, tandetna historyjka. To pozycja bardzo dojrzała, prawdziwa i życiowa. Powieść o samotności, wręcz obsesyjnej miłości a także o tym, że wbrew pozorom każdy chce kochać i być kochanym. „Eleonor Oliphant...” ...
(Pokaż całą opinie)
Link do opinii
Avatar użytkownika - millawia
millawia
Przeczytane:2017-06-13, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 książki 2017, Mam,
,,Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze" to znakomita powieść obyczajowa - aż trudno uwierzyć, że ten tytuł jest literackim debiutem Gail Honeyman. Brytyjska pisarka perfekcyjnie połączyła trudną tematykę społeczną z komizmem, w efekcie uzyskując lekturę, która dostarczy czytelnikom zarówno powodów do śmiechu, jak i głębszych refleksji. Eleanor nie jest ani piękna, ani bogata, nie otacza jej wianuszek oddanych przyjaciółek oraz nie stanowi obiektu pożądania chodzącego pana idealnego. Bohaterka powieści Gail Honeyman nijak nie wpisuje się w model typowych bohaterek współczesnej, popularnej literatury kobiecej. Trzydziestoletnia panna Oliphant to osoba wycofana, charakteryzuje ją wyjątkowy brak obycia i nieznajomość podstawowych - zdawałoby się - reguł rządzących kontaktami społecznymi. Codzienność głównej bohaterki powieści cechuje rutyna i bolesne wręcz osamotnienie, które Eleanor ukrywa nawet przed samą sobą. Kiedy na horyzoncie pojawia się tajemniczy muzyk jej życie może wreszcie nabrać barw, czy kobieta da jednak ponieść się impulsowi i przebije otaczającą ją bańkę ochronną? Czy znajdzie w sobie siłę, by walczyć z własnymi słabościami? ,,Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze" jest powieścią, którą odebrałam bardzo pozytywnie. Z zaangażowaniem śledziłam rozwój fabuły i strona po stronie odkrywamy kolejne warstwy wykreowanej przez Gail Honeyman bohaterki - jej erudycję, trudną przeszłość i głęboko ukryte pragnienie zostania zauważoną i zaakceptowaną przez innych. Śled ...
(Pokaż całą opinie)
Link do opinii
Avatar użytkownika - sniezynka
sniezynka
Przeczytane:2017-06-08, Ocena: 6, Przeczytałem,
Eleanor to trzydziestoletnia, samotna księgowa. Skończyła filologię klasyczną, dostała umeblowane mieszkanie od opieki społecznej i tak sobie w nim żyje. Uwielbia rozwiązywać krzyżówki, robić zakupy w Tesco i podchodzić do wszystkiego niezwykle ekonomicznie. Bo po co wymieniać meble, jeśli wciąż są użyteczne? Po co przepłacać, jeśli z kartą jest taniej? Jaki sens w kupowaniu normalnego biletu jednorazowego, jeśli okresowy wychodzi zdecydowanie korzystniej!? Przeczytałam kilka pierwszych stron i pomyślałam sobie: rety, Aga, coś ty sobie wzięła do czytania? Toż to jakaś kosmitka z tej Eleanor. Bo wiecie, poznałam dziewczynę: aspołeczną hipokrytkę, zgryźliwą i nieprzyjemną, wyrażającą się pięknym literackim językiem, z totalnym brakiem empatii. Jej życie toczy się między pracą i domem, w którym upija się w każdy weekend. Pije by zasnąć, by nic nie czuć, by nie myśleć. Dziewczyna, która starszemu panu do szpitala kupuje pestki dyni, ekologiczny jarmuż, sałatkę z kalmarów i… Playboya! Początkowo sceptycznie podeszłam do książki, lecz okazała się dużym zaskoczeniem. Nie wierzyłam, że polubię tę smutną, zarozumiałą księgową. A jednak w miarę pokonywania kolejnych stron zauważyłam, że czuję do Eleanor coraz większą sympatię i naprawdę trzymam za nią kciuki! To historia o przemianie, jaka następuje w życiu skrzywdzonego, zamkniętego w sobie człowieka. Udowadnia, że czasami zaledwie mały impuls lub odpowiednia osoba wystarczą, by zainicjować coś naprawdę niezwykłego. ...
(Pokaż całą opinie)
Link do opinii
Avatar użytkownika - wkp
wkp
Przeczytane:2017-06-08, Ocena: 4, Przeczytałem,
ELEANOR JAKOŚ SIĘ MA Prosta, może nawet aż za prosta, okładka, opis jakich wiele… Nie wiele więc brakowało, bym nie sięgnął po tę powieść, ale na szczęście trafiła w moje ręce. Dlaczego na szczęście? Bo to naprawdę ciekawa książka, której zaletą jest jej prostota. I ta pozornie nijaka bohaterka, będąca postacią ciekawszą, niż większość wymyślnych heroin zaludniających stronice podobnych utworów. A zatem, bez zbędnego przedłużania, poznajcie Eleanor Oliphant! Eleanor Oliphant to kobieta jakich wiele. Można rzec szara myszka, która nigdy z tej roli nie wyrosła. Zbliża się do trzydziestki, od dziewięciu lat pracuje w tej samej firmie na najniższym biurowym stanowisku, które dostała z litości i dlatego, że była bezpiecznym wyborem, który nie odejdzie z tej pracy, jest wycofana i zamknięta w swoim świecie. Nie chce, żeby coś się w jej życiu zmieniło, bo choć nie jest cudownie, nie jest też wcale źle. A przynajmniej Eleanor stara się o tym nie myśleć, robiąc wszystko według ustalonego wzoru – wciąż ta sama gazeta, to samo ubranie, te same sklepy, filmy polecane wciąż przez ten sam brukowiec, podobne, tanie nawyki żywieniowe – a w weekendy pijąc, ale nie upijając się. Jest samotna, kontakt z rodziną ogranicza do trwającej kwadrans rozmowy telefonicznej z matką, nie szuka związku, unika znajomości z ludźmi. Na pytanie czy można tak żyć, odpowiada we własnej głowie, że przecież właśnie tak żyje. Cóż z tego, że czasem czuje się jakby wcale nie istniała? Czy jedn ...
(Pokaż całą opinie)
Link do opinii
Avatar użytkownika - GwiezdneKroniki
GwiezdneKroniki
Przeczytane:2017-05-03, Ocena: 4, Przeczytałam, 102 książki w 2017 roku, Obyczajowe,
Reklamy