Okładka książki - Mam na imię Księżniczka

Mam na imię Księżniczka

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2012-10-16
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-7839-371-9
Liczba stron: 352
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a książkę: czytam

Ocena: 4 (2 głosów)

Drugi tom cieszącej się popularnością serii kryminałów z Kopenhagą w tle. Kopenhaska komenda policji otrzymuje zgłoszenie o brutalnym gwałcie dokonanym na młodej kobiecie. Sprawa zostaje przydzielona asystent kryminalnej Louise Rick. Okazuje się, że kobietę zgwałcił poznany na portalu randkowym mężczyzna, który podał fałszywą tożsamość. Bliższe badanie innych niewyjaśnionych gwałtów ujawnia ten sam sposób działania. Kiedy w podobnych okolicznościach umiera młoda kobieta, policja postanawia użyć wszelkich sił i środków, które pozwolą ująć seryjnego gwałciciela. Kolejne tropy wiodą w coraz to inną ślepą uliczkę, Louise Rick musi więc podjąć niestandardowe działania. Zakłada profil na portalu randkowym…

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - justa21
justa21
Przeczytane:, Ocena: 5,

Księżniczka i Książę


Postępujący egocentryzm, konsumpcjonizm, przyspieszenie tempa życia sprawiły, że coraz trudniejsze staje się nawiązywanie relacji międzyludzkich, zaś te istniejące rozluźniają się z każdym rokiem. Potrzebę miłości i akceptacji niekiedy zagłuszamy alkoholem, narkotykami, przypadkowym seksem, wikłając się nawet w toksyczne związki. Osoba samotna zbyt często w akcie desperacji traci zdolność racjonalnego myślenia, staje się nieostrożna i nie tylko pozwala na manipulację, ale też milcząco przyjmuje wyrządzaną jej krzywdę. Doskonałym przykładem takiego zachowania może być postawa wobec gwałtu – zbyt wiele osób, szczególnie kobiet, jest przekonanych, że to one prowokowały sprawcę, że to ich wina.


Sara Blædel uświadamia, jak bardzo realna jest sytuacja, w której możemy stać się ofiarą napaści, gwałtu i jak dalece może to wpłynąć na nasze późniejsze życie. Jej powieść Mam na imię Księżniczka to kolejna już część serii z policjantką Louise Rick, opublikowana nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka. Autorka tym razem zajmuje się zagrożeniem, jakie niosą portale randkowe, stawiając bohaterkę przed koniecznością szybkiej interwencji, zaś nam gwarantując szybkie tempo akcji i mrożące krew w żyłach wydarzenia. Wydarzenia przerażające tym bardziej, że obecnie tego typu serwisy są jednym z najczęściej wykorzystywanych sposobów na spotkanie partnera. 


Przenosimy się zatem do Kopenhagi, gdzie grasuje gwałciciel, polujący na swoje ofiary w sieci. Kiedy Komenda Miejska Policji otrzymuje zgłoszenie o brutalnej napaści na trzydziestodwulatkę, sprawa zostaje przydzielona Louise Rick, asystentce kryminalnej. Okazuje się, że sprawcą gwałtu jest niejaki Jesper Bjergholdt, mężczyzna poznany na portalu randkowym. Niestety, zarówno ta tożsamość, jak i adres, który podał Susanne Hansson, są fałszywe, zaś kobieta nie tylko nie dysponuje jego zdjęciem, ale i nie potrafi go opisać. Gwałciciel zadbał też o zatarcie wszelkich śladów w domu i wydaje się, że nie ma sposobu, aby go namierzyć. Przynamniej do czasu kolejnego gwałtu…


Tym razem jednak ofiara nie ma tyle „szczęścia” co Susanne. Zgwałcona dziewczyna, Christina Lerche - agentka nieruchomości, również korzystająca z serwisu randkowego, umiera w skutek zadławienia kneblem. Jednak  ślady walki w pokoju i prezerwatywa znaleziona w toalecie pozwalają mieć nadzieję, że pojawi się jakaś wskazówka co do tożsamości sprawcy. Na dodatek Louise Rick wraca pamięcią do wciąż otwartej sprawy sprzed dwóch lat, w której schemat działania przypomina obecne zachowanie tajemniczego mężczyzny – wymiana maili za pośrednictwem Internetu, spotkania w kawiarni, po czym kolacja w domu ofiar, po której następuje gwałt.


Apele w prasie, wzywające do kontaktu potencjalnych świadków bądź inne dziewczęta, które padły ofiarą gwałciciela, pozwalają sądzić, że „randkowicz” napadł jeszcze co najmniej dwa razy i wcale nie ma zamiaru przestać. Wszelkie działania, jakie policja podejmuje, prowadzą agentów w ślepy zaułek, nie mają oni praktycznie żadnych informacji poza mglistym opisem sylwetki i niewyraźnym zdjęciem, którego przydatność podważy każdy adwokat. Na dodatek sama Louise nie dość, że musi zmagać się z rosnącą frustracją oraz presją otoczenia, to jeszcze drży o życie przyjaciółki Camilli, która przeżywa miłosne uniesienia w ramionach mężczyzny poznanego… w sieci. Tryb życia, jaki prowadzi, nie sprzyja również jej związkowi – nie dziwi zatem zachowanie Petera, który wyprowadza się do innej.


Louise nie pozostaje nic innego, jak tylko rzucić się w wir pracy i starając się zapomnieć o własnych kłopotach, uchronić tym samym kolejne kobiety. Postanawia zarejestrować się na portalu randkowym i spróbować kontaktu z potencjalnym seryjnym gwałcicielem. Zostaje Księżniczką, ale czy uda jej się w ten sposób odnaleźć fałszywego Księcia?


Na te pytania odpowiedzi poszukać musimy w powieści sensacyjnej Sary Blædel, która utwierdzi wielbicieli agentki w przekonaniu, że urok osobisty oraz zaangażowanie w pracę to doskonały przepis na sukces. Choć książka Mam na imię Księżniczka nie wyróżnia się szczególnie na tle innych kryminałów skandynawskich, to jednak stanowi porywającą lekturę na mroźne, zimowe wieczory, a także ostrzeżenie  - nie tyle przed poszukiwaniem miłości w sieci, co przed lekkomyślnością w jej spełnieniu.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - alison2
alison2
Przeczytane:2015-03-16, Przeczytałem, 26 książek 2015,

Minęło już sporo czasu od chwili, gdy skandynawskie kryminały pojawiły się w księgarniach i naszych prywatnych biblioteczkach. Nawet jeśli nie są one już tak rozchwytywane jak wcześniej, na rynku nietrudno znaleźć naprawdę sporo interesujących tytułów i zapewne będą się pojawiać kolejne. Miłośnicy kryminałów bez dłuższego zastanawiania się wymienią przynajmniej kilka nazwisk poczytnych, skandynawskich autorów. Bardzo możliwe, że jednym z nich będzie nazwisko niejakiej Sary Blædel, którą niektórzy nazywają duńską królową kryminałów. Czytelnicy pokochali ją za serię książek, których główną bohaterką jest pracownica kopenhaskiego wydziału kryminalnego, Louise Rick. "Mam na imię księżniczka" to drugi tom tejże serii.
Louise Rick zostaje przydzielona do rozwikłania tajemnicy brutalnego gwałtu. Wszystko wskazuje na to, że ofiara dobrowolnie wpuściła sprawcę do domu. Co więcej, przygotowała dla niego kolację... Trop prowadzi do popularnego serwisu randkowego, ponieważ jednak bardzo trudno namierzyć rejestrujące się tam osoby, śledztwo tkwi w martwym punkcie. Louise zrobi jednak wszystko, by gwałciciela spotkała zasłużona kara, nawet jeśli będzie musiała założyć randkowy profil i przy odrobinie szczęścia spotkać się z nim osobiście. Czy jednak zdoła odnaleźć mężczyznę, którego tak bardzo chce ukarać?
Nie ulega wątpliwości, że Sara Blædel w tym kryminale wykorzystała bardzo interesujący temat. Coraz więcej osób korzysta z serwisów randkowych w poszukiwaniu prawdziwej miłości. W zaciszu własnych czterech ścian takie osoby często czują się na tyle bezpieczne i anonimowe, że zapominają o wszelkich zasadach ostrożności, a konsekwencje mogą mieć dla nich naprawdę zgubne skutki. To właśnie spotyka ofiary drugiego tomu tej poczytnej serii. Spokojny, kulturalny mężczyzna jest w stanie uśpić ich czujność i wzbudzić nadzieję, że to właśnie on jest tym jedynym. Na nieszczęście wydziału kryminalnego jest to niestety nie tylko brutalny, ale i bardzo inteligenty człowiek, który doskonale wie, co zrobić, by pozostać zupełnie anonimowym... I tu pojawia się pierwszy problem, jaki napotkałam podczas lektury tego kryminału. Główna bohaterka, Louise Rick postanawia dotrzeć do sprawcy, zakładając randkowy profil. Wiadomo, że tego typu serwisy liczą sobie tysiące profili, niektóre osoby poszukują szczęścia pod kilkoma różnymi pseudonimami. Mimo to Rick zaskakująco szybko trafia na właściwiego człowieka. Co więcej, mężczyna, który dotąd uchodził za niezwykle ostrożnego i sprytnego, zaskakująco szybko wpada w zastawione na niego sidła. Ten fakt zdecydowanie psuje napięcie. Śledztwo wypada mało realistycznie, trudno więc śledzić je z zapartym tchem. Całość jeszcze bardziej pogarsza zakończenie książki, bardziej pasujące, do amerykańskiego filmu gorszej klasy niż solidnego, skandynawskiego kryminału.
Do plusów powieści możemy zaliczyć ciekawy sam w sobie temat, jak również lekkie pióro autorki, to chyba jednak nieco za mało, by drugi tom serii uznać za szczególnie interesujący. To jedna z tych książek, które czyta się łatwo i szybko, by nieco później zapomnieć większość fabuły. Po powieść mogą jednak sięgnąć fani skandynawskich kryminałów, choćby po to, by przekonać się jak wypada w porównaniu z wieloma, w moim przekonaniu zdecydowanie bardziej ambitnymi pozycjami.

Link do opinii
Avatar użytkownika - kalafior
kalafior
Przeczytane:2013-02-12, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki - 2013,
Bardzo chętnie sięgnęłam po tę książkę. Z doświadczenia wiedziałam, że Sara Blaedel może wiele zaoferować czytelnikowi. Tak jak pierwsza cześć o Louise Rick - "Handlarz śmiercią" - tak i Księżniczka strasznie mi się podobała. Ponownie odwiedzamy Wydział A i ruszamy w pościg za gwałcicielem. Autorka cały czas prowadzi nas na krawędzi poznania tożsamości sprawcy. Napięcie i tempo akcji sprawiły, że ciężko mi wskazać nudniejsze fragmenty powieści. Polecam!
Link do opinii
Inne książki autora
Mam na imię Księżniczka
Sara Blaedel0
Okładka ksiązki - Mam na imię Księżniczka

Drugi tom cieszącej się popularnością serii kryminałów z Kopenhagą w tle. Kopenhaska komenda policji otrzymuje zgłoszenie o brutalnym gwałcie dokonanym...

Tylko jedno życie
Sara Blaedel0
Okładka ksiązki - Tylko jedno życie

Pierwsze miejsca list bestsellerów w Danii! Pewnego wrześniowego poranka na północy Zelandii wędkarz okrywa leżące w wodzie zwłoki kobiety. Lokalna policja...

Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy