Opis ksiązki
Kup Teraz

Mąż potrzebny na już

Ocena ( 4 osoby )
4.2
Wydawnictwo: Videograf
Data wydania: 2016-07-10
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-7835-501-4
Liczba stron: 416
Dodał/a książkę:Jedrulek

Lekka komedia z nutą romantyzmu, opowieść o sześciu przyjaciółkach z dzieciństwa, które mimo różnych zawodów i zainteresowań wspierają się w ważnych momentach życia. 28-letnie singielki, dzielące swoje sekrety od czasów podstawówki, kłócą się o wszystko, ale postanawiają kibicować Bernadecie w realizacji ambitnego planu. Coroczna zabawa w postanowienia noworoczne staje się dla niej początkiem trudnej drogi w poszukiwaniu męża. Jej perypetie ukazują, jak ciężko w XXI wieku znaleźć idealnego kandydata, mimo wielu możliwości, jakie daje nam świat. Bernadeta w każdym napotkanym mężczyźnie widzi przyszłego męża, ale kolejne związki przynoszą rozczarowania.

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
be_ha plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-10-13, Ocena: 2, Na półkach: Przeczytałem,52 książki w 2016 roku,
Przegadana, przewidywalna, kilka lekko zabawnych momentów. Właściwie nie wiem po co tyle postaci, kilka przyjaciółek, a właściwie nie odgrywają żadnej roli, poza wyjawieniem skrywanych tajemnic na końcu książki. Trochę żal czasu spędzonego na lekturze.
FireDancer plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-10-02, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2016,Mam,




     XXI wiek, zdawałoby się jest przychylny znalezieniu tej idealnej, drugiej połówki. W końcu komunikacja jest dużo łatwiejsza, niż była kiedyś. Możliwości na podróżowanie i zwiedzanie świata ogromne, a co za tym idzie - znacznie prościej kogoś poznać, prawda? Jaka była moja radość, kiedy okazało się, że będę mieć możliwość przeczytać przezabawną komedię o poszukiwaniu męża! Zapowiadała się niezła gratka.




     Małgorzata Falkowska - niepoprawna optymistka z wiecznym uśmiechem na twarzy. Pochodzi z Włocławka. Wyjeżdżając do Torunia na studia, zakochała się najpierw w mężczyźnie (obecnie już mężu), który pomógł jej zakochać się także w Toruniu, gdzie mieszka do dziś. Absolwentka Uniwersytetu Mikołaja Kopernika oraz Akademii Pedagogiki Specjalnej, pedagog specjalny, oligofrenopedagog, surdopedagog, terapeuta zajęciowy. Na co dzień pracuje w Środowiskowym Domu Samopomocy Fundacji im. Brata Alberta w Toruniu. Wykładowca na kierunku terapia zajęciowa oraz oligofrenopedagogika. Pokazuje innym, że praca z niepełnosprawnymi może być nie tylko źródłem zarobku, ale i pasją.

     Sześć zupełnie różniących się od siebie przyjaciółek, z których każda jest odrębną indywidualistką pije zdecydowanie za dużo wina, czego efektem jest noworoczne postanowienie Berki - postanawia wyjść za mąż. Od tego momentu trwają poszukiwania idealnego partnera. Zabawne sytuacje zdają się nie opuszczać bohaterek, dając ubaw czytelnikom. 

  

     Mąż potrzebny na już to debiutancka powieść Małgorzaty Falkowskiej. Najmocniejszą stroną tej książki, są jej bohaterki. Autorka niezwykle umiejętnie wykreowała każdą z nich. Przyjaciółki zdecydowanie różnią się od siebie, a każda z nich ma swój indywidualny charakterek. Przez większą część fabuły towarzyszymy bardzo przyjemnej Berce, jednak są też te ciemniejsze charaktery, jak niezbyt rezolutna Zośka. Muszę przyznać, że momentami głośno wzdychałam nad jej wywodami. Otóż Zosia jest delikatnie mówiąc - niezbyt inteligentna. Autorka przełamała stereotyp głupiutkiej blondynki i nadała Zośce brązowe włosy. Myślę, że tym zabiegiem kupiła sobie kilka przychylnych czytelniczek (mnie też!). 

      Zabawny humor pisarki przejawia się również w szalenie błyskotliwych dialogach, zabarwionych nutką ironii. Autorka sprawnie włada piórem, przez co przez książkę się mknie z prędkością światła, a do tego z szerokim uśmiechem na twarzy. Powieść Falkowskiej pomimo tego, że jest szalenie zabawna, to przy okazji bardzo realna. Zahacza o mankamenty prawdziwego życia, co dodatkowo potęguje jej zabawny charakter. 

     Osobiście nie miałam jeszcze okazji szykować się do ceremonii ślubnej, dlatego też bardzo się cieszę, że miałam okazję przeczytać tę powieść właśnie teraz. Zdecydowanie pokazała mi z czym przyjdzie się zmierzyć zarówno mi, jak i mojemu partnerowi, kiedy podejmiemy decyzję o zamążpójściu. Właściwie nie wyobrażam sobie, jak sama będę mogła sobie poradzić z tymi wszystkimi przygotowaniami, naukami przedmałżeńskimi i wszystkimi innymi szczegółami. 

     Falkowska i przyjemny i delikatny sposób pokazuje swoją powieścią, że miłości nie ma sensu szukać na siłę. Ona zjawi się sama. W najmniej oczekiwanym momencie, kiedy zdecydowanie nie będziemy jej się spodziewać. Kto wie, może czeka tuż za rogiem? Czasami wystarczy chwila nieuwagi, jeden krok dalej, niż planowaliśmy zajść i może się okazać, że właśnie w tym momencie wpadniemy w miłosne sidła, z których nie ma już ucieczki?

     Mąż potrzebny na już to fantastyczna komedia romantyczna, w stylu filmu Lejdis, Idealna na chłodne, jesienne wieczory. Polecam zasiąść do niej z lampką czerwonego wina, aby poddać się humorowi, jaki przygotowała dla swoich czytelniczek Małgorzata Falkowska. Zapewniam, nie zawiedziecie się! Polecam każdemu, kto ma ochotę poznać ciekawy i dobry debiut, szczerze się pośmiać oraz spędzić miło czas ze zwariowanymi przyjaciółkami. Polecam również przyszłym pannom młodym, którym na pewno da chwilkę wytchnienia w ślubnych przygotowaniach.



http://krainaksiazkazwana.blogspot.com

zksiazkawreku plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-09-20, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2016,Mam,
http://z-ksiazka-w-reku.blogspot.com/
_______________________________________________________________________
Często w nasze ręce trafiają powieści - komedie, które z założenia mają nas bawić, rozśmieszać do łez. Niestety zazwyczaj jest tak, że autor ma inne poczucie humoru niż czytelnicy, co sprawia, że naszym zdaniem w książce nie ma nic śmiesznego, ale za to żenującego i zwyczajnie głupiego. Czy po lekturze debiutu Małgorzaty Falkowskiej mam takie właśnie odczucia?

W dzisiejszych czasach jest pełno filmów, seriali czy książek o typowych singielkach, które w pewnym momencie swojego życia postanawiają jednak znaleźć swoją drugą połówkę. Małgorzata Falkowska przedstawia nam sześć takich singielek - przyjaciółek, które w Sylwestra, co jest tradycją, przedstawiają swoje postanowienia na najbliższy rok. I tak: Marietta chce w 2015 roku zostać dyrektorem projektowym, Monika zapisze się na prawo jazdy, Jola zostanie trenerem personalny, Baśka wyprowadzi się od rodziców, Zośka obroni tytuł magistra, a Berka... wyjdzie za mąż! Jest to bardzo ambitny plan, zważywszy na to, że Bernadetta nie ma nawet kandydata na to stanowisko. Kobieta rozpoczyna więc swoje poszukiwania na różne sposoby: idzie na siłownie, zaczyna interesować się sportem, bierze udział w szybkich randkach. Niestety, żadne z tych działań nie przynoszą oczekiwanego rezultatu. Berdnadeta w każdym napotkanym mężczyźnie widzi przyszłego męża, ale kolejne znajomości przynoszą tylko rozczarowanie. Czy w końcu naszej głównej bohaterce uda się znaleźć idealnego kandydata na męża i wziąć ślub?

Od razu muszę powiedzieć, że humor, o którym wcześniej pisałam, zdecydowanie przypadł mi do gustu. Już dawno tak dobrze nie bawiłam się podczas czytania książki. Te prawie 400 stron to sama przyjemność z ogromną dawką humoru! Autorka nie szczędziła nam nie tylko humoru sytuacyjnego, ale także słownego, który sprawiał, że nie raz parsknęłam śmiechem. Najbardziej podobały mi się riposty matki, babci i siostry Berki. Te kobiety po prostu pluły jadem! Ale za to jak zabawnym. Jeśli chodzi o język i styl, to powieść czytało mi się bardzo dobrze. Autorka ma niezwykle lekkie pióro, którym wręcz czaruje. Ani razu nie miałam wrażenia, że czytam debiut. Jest to zdecydowanie książka na poziomie. Z niecierpliwością czekam na kolejną książkę autorki, w której będę mogła znowu wrócić do zwariowanego świata Berki.

Choć fabuła książki nie jest zbyt odkrywcza, a zakończenie już na samym początku do przewidzenia, to ja nie miałam nic przeciwko, i to mi nie przeszkadzało. Autorka wybroniła się nie tylko językiem i humorem, ale także kreacją bohaterów, za co należą się ogromne brawa. W książce przewija się mnóstwo osób. Najlepsze jednak jest to, że każdy z bohaterów jest inny, oryginalny, stanowi pewną indywidualność. Każdy z nich ma inne cechy charakteru, inne przyzwyczajenia i sposób bycia. Moim zdanie to naprawdę trudne, aby bohaterowie nie byli nijacy ani do siebie podobni.

Podsumowując, ,,Mąż potrzebny na już" to debiut w stu procentach udany! Zabawne sytuacje, oryginalne dialogi i znakomita kreacja bohaterów to chyba największe atuty powieści. Jeśli potrzebujecie lekkiej i przyjemnej w odbiorze książki, pełnej humoru i przezabawnych sytuacji, to koniecznie miejcie na uwadze tę książkę. Ogromna dawka humoru gwarantowana. Z całego serca polecam!
MeaCulpa plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-08-24, Na półkach: Przeczytałem,52 książki- 2016,Book Tour 2016,
Bernadettę i jej pięć zwariowanych przyjaciółek poznajemy podczas wieczoru sylwestrowego, kiedy to przypieczętowują swoje postanowienia na nowy rok. Są one różne, tak jak różne są ich charaktery i priorytety. Autorka skupia się jednej, szczególnej obietnicy- znalezieniu męża przez Berkę. Pomysł z góry skazany jest na niepowodzenie i nikt nie wierzy w jego spełnienie, nawet sama bohaterka. Jednak postanawia spróbować i rozpoczyna swoją przygodę ze światem mężczyzn, kiedy to poznaje kilku ochotników, zniesmacza się i zbiera doświadczenie, by później móc się na nim uczyć. Stworzona wraz ze współlokatorem tabela "Idealnego kandydata na męża" pokazuje cechy, jakie przyszły partner musi mieć i jakich jednocześnie nie może. To według tego planu Berka poszukuję swoją wymarzoną miłość. Co randka tym większe wtopy. Z czym zmagać się będzie bohaterka i czy uda się jej odnaleźć to, czego szuka? Jacy naprawdę okażą się faceci? Autorka zaprezentowała nam kilka ciekawych sposobów na znalezienie męża w XXI wieku!


"Mąż potrzebny na już" to debiutancka powieść Małgorzaty Falkowskiej, przepełniona humorem, ukazująca perypetie sześciu singielek, które przyjaźnią się od lat, dogryzają sobie, ale mimo wszystko kochają się jak rodzeństwo. Romantyzm w tej fabule nie odgrywa aż tak znaczącej roli, co jest zdecydowanie na plus dla historii. Główna uwaga skupia się na dowcipie, którego tutaj nie zabrakło. Śmiałam się do rozpuku przy wszystkich randkach, przy spotkaniach przyjaciółek jak i na obiadach rodzinnych. Nie było chyba sytuacji, która zapewniłaby mi inne uczucia, ale właśnie tego potrzebowałam po godzinach smutku ze "Slow Burn"- dużej dozy żartu. I na całe szczęście tutaj to otrzymałam, za co jestem serdecznie wdzięczna autorce.


Jest to powieść przepełniona komizmem i ciętym językiem bohaterów. Na jej kartkach odnajdujemy różne osobowości, inne zainteresowanie i odmienne poglądy. Priorytety jakimi kierują się bohaterowie mogą być w różnoraki sposób odebrane, dlatego autorka dała duże pole do popisu czytelnikowi, pozwalając wybrać jaki charakter postaci odpowiadałby mu najbardziej. Mnie osobiście powaliła z nóg Zosia i obie babcie głównej bohaterki. Pierwsza z nich zyskała moją życzliwość poprzez swoje nierozgarnięte podejście do życia, bezkres wyobraźni lub jak kto woli- bezsensowność. Babcia Stasia za wymyślność, a babcia Berki za cynizm i luźne nastawienie do świata. Na pewno nie potrafiłabym znaleźć wśród bohaterów takiego, który nie przypadłby mi do gustu.


Bohaterowie są prości, co tylko dodaje im uroku. Każdy jest wyraźnie zarysowany, przyzwyczajamy się do ich charakterów, które są niezmienne, obdarzamy uczuciem i traktujemy jak własnych przyjaciół. Narracja jest pierwszoosobowa, co sprawia, że patrzymy na całość oczami głównej bohaterki, utożsamiamy się z nią, mając wrażenie, jakbyśmy stali przy niej i uczestniczyli w opowieści. A co jak co, ja bym chciała pójść na kilka takich randek, by móc pośmiać się z kandydatów! To właśnie oni najbardziej przypadli mi do serca, ponieważ autorka bardzo postarała się, by ich usposobienia bawiły i ciekawiły, jednocześnie ośmieszając naturę ludzką.


Niestety już na początku przewidziałam kto będzie wybrankiem, jednak to nie umniejszyło powieści w moich oczach. Myślę, że tak właśnie miało być, czytelnik choć na wstępie spodziewa się rozwinięcia, to i tak bawi się przy czytaniu. Zadaniem było ukazanie w sposób zabawny sytuacji z życia i taki cel został spełniony. Lekki styl pisarki i prosty, zrozumiały i przejrzysty język sprawił, że przeczytałam książkę błyskawicznie! Po sekretach przyjaciółek, jakie zaserwowała nam na koniec autorka nie mogę się już doczekać drugiej części o losach bohaterek, tj. "Gorzej być (nie) może". Już czuję, że to skradnie mi serce.

Recenzja znajduje się również na www.zksiazkadolozka.blogspot.com
Jedrulek plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-07-13, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,26 książek 2016,Ebook,

Sześć indywidualistek, kompletnie różnych od siebie przyjaciółek, wino, bardzo dużo wina i postanowienie głównej bohaterki - Berki o zamążpójściu to tylko wstęp do wielu zabawnych perypetii mających swe miejsce na łamach debiutanckiej powieści komediowej Małgorzaty Falkowskiej ,,Mąż potrzebny na już".


Od samego początku książkę czyta się z uśmiechem na ustach. Błyskotliwe dialogi, ironiczne uwagi, cięte riposty to tylko namiastka tego co potrafi sześć kobiet, które spotkają się razem na zakrapianym wieczorze. Muszę jednak przyznać, iż przyjaźń ta jest bardzo specyficzna. Dziewczyny we wzajemnych kontaktach nie szczędzą sobie złośliwych uwag ani krytycznych komentarzy. Odniosłam wrażenie, iż ich relacja jest bardziej siostrzana - znają się odkąd sięgają pamięcią, kochają się jak siostry, jednak bywają momenty, gdy najzwyczajniej nawzajem się drażnią...


W pamięć zapada szczególnie jedna z dziewczyn, niegrzesząca intelektem Zośka. Myślę, że w jej przypadku autorka dała upust swemu poczuciu humoru i obdarzyła Zosię niecodzienną głupotą. Czytając jej komentarze wydawać by się mogło, iż głupszym być nie można, jednak Zosia przełamuje wszelkie granice i stereotypy. Jest brunetką (za co z pewnością blondynki będą autorce wdzięczne ;) ), a jej głupota jest niczym nieograniczona i nieskończona. Przyznam, iż były momenty, że musiałam sobie mocno odetchnąć, Zośka potrafi zmęczyć i zirytować, choć również i porządnie rozbawić.


Poczucie humoru Małgorzaty Falkowskiej przejawiające się temperamentnymi bohaterami powieści przypadło mi do gustu, choć był moment, gdy poczułam przesyt. Przesyt wspomnianą głupotą Zośki. Jak zwykło się mówić "co za dużo, to niezdrowo". Również nawiązanie w żartach do tragedii, która autentycznie miała miejsce to według mnie zapędzanie się w niebezpieczne rejony, które nie koniecznie bawią czytelnika.
To tylko jednak pojedyncze mankamenty nie rzutujące na jakość powieści.


Powiedziałabym, że ,,Mąż potrzebny na już" to powieść bardzo życiowa. I chyba przez to tak zabawna, bo czytana przez pryzmat własnych doświadczeń. Książkę podzielić można na dwie części.


W pierwszej, nieco zdesperowana Berka chcąc wywiązać się ze swego noworocznego postanowienia desperacko poszukuje kandydata na męża. Sposoby, których się ima, a co za tym idzie bardzo specyficzne randki i jeszcze bardziej wyraziści kandydaci zapewniają czytelnikowi sporą dawkę rozrywki.


W drugiej części jestem pewna, że ubawi się każdy kto ma za sobą przygotowania do ślubu i wesela, ale także i osoby, które dopiero noszą się z takim zamiarem. Tym, wręcz polecam tę książkę przeczytać, gdyż bardzo trafnie oddaje nasze realia! Od wizyt w biurze parafialnym i w urzędzie stanu cywilnego do ustalania wystroju sali i wybierania menu. Z Bernadetą i Karolem krok po kroku przygotujecie się do własnego wielkiego dnia :-)


,,Mąż potrzebny na już" to gwarancja relaksu po ciężkim dniu. 
Książka uświadamia nam jak często w pogoni za miłością i szczęściem najzwyczajniej nie zauważamy, iż mamy je w zasięgu ręki. Z drugiej strony historia ta potwierdza nam starą już, powtarzaną od lat tezę, iż miłości nie szuka się na siłę. Przyjdzie sama, nieproszona, gdy najmniej będziemy się jej spodziewać...


Powieść jest bardzo przystępna w odbiorze. Błyskotliwe dialogi, ciągła i szybka akcja sprawia, iż ciężko oderwać wzrok od tej historii w sumie całkiem banalnej... I choć nie jest to zawoalowana powieść z drugim dnem, a czytelnik od samego początku może domyślać się finału, absolutnie nie wpływa to na przyjemność czytania. 

Myślę, że każdy odnajdzie tu cząstkę siebie. Przynajmniej ja nie miałam z tym problemu. Małgorzata Falkowska poprzez Berkę i Karola przypomniała mi wiele własnych perypetii związanych z gorącym okresem przygotowań do ślubu, których wspomnienie ponownie bardzo mnie rozbawiło.


https://miloscdoczytania.wordpress.com/2016/07/13/maz-potrzebny-na-juz-malgorzata-falkowska-przedpremierowo/


 

Poziomka Linia koment
Przeczytane:2016-09-02, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
iwona-w Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
mskm13 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
break
Okładka - Mąż potrzebny na już Dżus&dżin
Magda Skubisz
Okładka - Mąż potrzebny na już Przebudzenie
Piotr Rozmus
Okładka - Mąż potrzebny na już Zemsta i przebaczenie. Narodziny gniewu
Joanna Jax
Okładka - Mąż potrzebny na już Odroczone nadzieje
Aneta Krasińska
Okładka - Mąż potrzebny na już Mąż potrzebny na już
Małgorzata Falkowska
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów