OPIS CZYTELNIKA:
Kup Teraz

Rzeka podziemna

Ocena ( 2 osoby )
5.0
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 2016-08-08
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 978-83- 8015-534- 3
Liczba stron: 240
Dodał/a książkę:Wojciech Polak
Dodał/a opinię:A.
Recenzja - Rzeka podziemna

"Gdyby wszyscy przyznali się do rzeczy nazywanych potocznie "nienormalnymi", okazałoby się, że nie ma już prawie ludzi normalnych. A ci normalni są śmiertelnie nudni i nienormalni swoją normalnością..."


 


   Jest na tym świecie wiele chorób. Większość z nich dotyka ludzkiego ciała, niejednokrotnie sprawiając, że rozpada się ono na kawałki i zmierza powolnymi krokami ku autodestrukcji. Jest jednak też taka choroba, jaka dotyka ludzkiej duszy, zatruwając ją z każdym dniem coraz bardziej i stając się największym przekleństwem przemijającego życia. Książka "Rzeka podziemna" Tomasza Jasturna nazywa ją "Godziną D". Tak - tą chorobą jest depresja, często kontrowersyjna, a jednak istniejąca naprawdę. Nie przypominam sobie, bym do tej pory sięgnęła po historię, która ogromem emocji - szczególnie tych negatywnych - tak bardzo przytłacza czytelnika, a jednocześnie skłania do refleksji. Wyłączając kilka minusów, to zdecydowanie dobra, przemyślana opowieść o człowieku, dla którego każdy kolejny dzień traci sens, a mimo to przez długi czas próbuje walczyć.


      Głównym bohaterem jest 50 - letni mężczyzna, o którym z każdą kolejną stroną czytelnik dowiaduje się coraz więcej. Okazuje się zatem, że ma on dwójkę dzieci - każde z inną kobietą, do tego jedna z nich nadal formalnie pozostaje jego żoną, chociaż praktycznie się nie widują. Co więcej, mężczyzna ma wiele swoich romansów i to właśnie seks stanowi dla niego swego rodzaju terapię, gdy nie potrafi radzić sobie z otaczającym go światem. Jest to bowiem były opozycjonista, który nie jest w stanie dostosować swojego trybu życia i postrzegania świata do tej już wolnej Polski. Każdy kolejny dzień przytłacza go, a niezrozumienie tak wielu pozornie prostych spraw tylko bardziej stacza go na samo dno. W dodatku jego dzieciństwo również wpłynęło na dotychczasowe życie, a matka - chora psychicznie - sprawia, że mężczyzna jeszcze bardziej zmierza ku zagładzie. Wie, że dotknęła go choroba duszy i usilnie próbuje z nią walczyć - jednak czy skutecznie? Jak bohater odczuwa wszystkie emocje? Czy ta "Godzina D" może zostać przez niego pokonana czy ostatecznie doprowadzi go do autodestrukcji? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie oczywiście sięgając po książkę Tomasza Jasturna. 


        Gdy tylko zaczęłam czytać tę lekturę, wiedziałam, że klimat, w jakim będzie utrzymana zdecydowanie pełen będzie goryczy, swego rodzaju jadu wobec otaczającej rzeczywistości, jak także ogromnej ilości bólu i rozpaczy bijącej od głównego bohatera. Dlatego też przekładając kolejne kartki, miałam wrażenie, że jeszcze chwila i sama pochłonięta zostanę przez depresję. Oczywiście tak się nie stało, lecz przyznaję, że ta historia zdecydowanie skłania do przemyśleń, jednocześnie uświadamiając, że ta choroba duszy jest momentami o wiele gorsza od niektórych chorób dotykających ludzkiego ciała. Kiedy cierpi coś wewnątrz człowieka, wszystko staje się nagle całkowicie bez wyrazu. Jakiekolwiek przejawy radości uciekają gdzieś daleko, a wszelki uśmiech najczęściej przypomina jedynie grymas twarzy bez większego znaczenia. To, co pozostaje, przybiera kształt rozpaczy, która wyżera duszę od środka sprawiając, że coraz więcej zła się w niej wypala, by wkrótce nawet te negatywne, ale jednak jakikolwiek, emocje miały ustąpić miejsca całkowitej bezsilności i obojętności. To, co początkowo dawało ukojenie - nawet to zaczyna uciekać, a człowiek pogrąża się wówczas w jeszcze większej otchłani. Historia głównego bohatera pokazuje właśnie to wszystko, o czym wspomniałam i sprawia, że po lekturze tej książki zaczyna doceniać się fakt, iż Godzina D nie dotknęła właśnie nas, bo chociaż bohater usilnie stara się z nią walczyć, ma wrażenie, że jest to jak syzyfowa praca, która nigdy nie ma końca i z jakiej nie da się wyjść zwycięsko. Nie spotkałam się zatem do tej pory z książką, która w taki sposób opisywałaby depresję, że jawi się ona aż nazbyt autentycznie i jednocześnie przerażająco. 


           To, co również sprawia, że jest to naprawdę kawał dobrej literatury, to fakt, że autor skupia się na wielu problemach współczesnego świata. Często to właśnie one doprowadzają człowieka do stanu, gdy zaczyna chorować dusza. Niejednokrotnie wiąże się to już z czasem dzieciństwa. Brak prawidłowej miłości ze strony rodziców czy też większego zainteresowania w tym okresie zaczyna pisać scenariusz na kolejne lata. Dodatkowo przeszłość często wywiera piętno na osobowości człowieka, a w połączeniu z ciągłymi zmianami - rozwojem technologii, jaka wypiera piękno rozmowy na wirtualne listy czy też fakt, że rozmowa telefoniczna często ma zamienić pogawędkę przy dobrej kawie tylko pogłębia poczucie bezsensu. Właśnie to wszystko, co dzieje się w obecnej cywilizacji sprawia, że główny bohater popada w depresję, z którą mimo usilnych prób, nie zawsze radzi sobie tak, jakby tego oczekiwał. Jego zachowanie pokazuje, że chorując na duszę, przeżycie każdego dnia staje się wyzwaniem, któremu ciężko podołać.


          Jedyne zastrzeżenie, jakie mam w pewnym sensie do całej historii, to fakt, że bohater często szuka pociechy dla samego siebie uciekając w cielesną rozkosz. Czytelnik dostaje zatem bardzo wiele opisów jego romansów, w tym oczywiście scen seksu. Nie znaczy to, że całość jest nagle zła - bo poniekąd dzięki temu zabiegowi czytelnik ma okazję jeszcze bardziej zagłębić się w stan psychiczny głównego bohatera. Dzięki nim widzi, że mężczyzna mając ze sobą problem, nadal szuka jakiegoś ratunku - w tym przypadku - w ramionach pięknych kobiet. Zastrzeżenie jedynie mam do tego, że tych scen było może ciut za wiele, przez co ktoś mógłby stwierdzić, że w pewnym sensie przyćmią istotę problemu całej książki, czyniąc z niej opis przygód erotomana. Jednak osobiście mimo wszystko skupiłam się przede wszystkim na problemie depresji, niektóre poboczne sceny traktując z przymrużeniem oka. 


         Nie sposób nie wspomnieć jeszcze krótko o głównym bohaterze. Jego zachowanie budziło we mnie momentami ogromną irytację i wręcz chciałam potrząsnąć nim mówiąc: człowieku, weź się w garść, bo swoim zachowaniem sam doprowadzasz się do tego stanu. Jednak z drugiej strony to, że znalazł się w takim, a nie innym punkcie, sprawiało, że czułam wobec niego swego rodzaju współczucie. Miałam wrażenie, że nawet jeżeli przyczynił się do stanu depresji - bo ona nie bierze się znikąd - to jednak to nie ja, a właśnie on musiał zmagać się z tym, co ogarnęło jego duszę. Dlatego też jest to postać może nieco kontrowersyjna, ale przepełniona jednak tak wielką dozą rozpaczy, że mimowolnie moja empatia brała tutaj górę. 


        Podsumowując, "Rzeka podziemna" to gorzka historia człowieka cierpiącego na depresję, lecz jednocześnie powieść opisująca ciemniejsze strony obecnej cywilizacji. To jednocześnie niezwykle emocjonalna lektura, jaka skłania do głębszych przemyśleń. Dlatego też, jeżeli klimaty poniekąd psychologiczne, nie są dla Was obce, to sięgnięcie po książkę Tomasza Jasturna będzie strzałem w dziesiątkę. Ze swojej strony zdecydowanie polecam. 



szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
StillChangeable plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-08-18, Na półkach: Przeczytałem,

"Gdyby wszyscy przyznali się do rzeczy nazywanych potocznie "nienormalnymi", okazałoby się, że nie ma już prawie ludzi normalnych. A ci normalni są śmiertelnie nudni i nienormalni swoją normalnością..."


 


   Jest na tym świecie wiele chorób. Większość z nich dotyka ludzkiego ciała, niejednokrotnie sprawiając, że rozpada się ono na kawałki i zmierza powolnymi krokami ku autodestrukcji. Jest jednak też taka choroba, jaka dotyka ludzkiej duszy, zatruwając ją z każdym dniem coraz bardziej i stając się największym przekleństwem przemijającego życia. Książka "Rzeka podziemna" Tomasza Jasturna nazywa ją "Godziną D". Tak - tą chorobą jest depresja, często kontrowersyjna, a jednak istniejąca naprawdę. Nie przypominam sobie, bym do tej pory sięgnęła po historię, która ogromem emocji - szczególnie tych negatywnych - tak bardzo przytłacza czytelnika, a jednocześnie skłania do refleksji. Wyłączając kilka minusów, to zdecydowanie dobra, przemyślana opowieść o człowieku, dla którego każdy kolejny dzień traci sens, a mimo to przez długi czas próbuje walczyć.


      Głównym bohaterem jest 50 - letni mężczyzna, o którym z każdą kolejną stroną czytelnik dowiaduje się coraz więcej. Okazuje się zatem, że ma on dwójkę dzieci - każde z inną kobietą, do tego jedna z nich nadal formalnie pozostaje jego żoną, chociaż praktycznie się nie widują. Co więcej, mężczyzna ma wiele swoich romansów i to właśnie seks stanowi dla niego swego rodzaju terapię, gdy nie potrafi radzić sobie z otaczającym go światem. Jest to bowiem były opozycjonista, który nie jest w stanie dostosować swojego trybu życia i postrzegania świata do tej już wolnej Polski. Każdy kolejny dzień przytłacza go, a niezrozumienie tak wielu pozornie prostych spraw tylko bardziej stacza go na samo dno. W dodatku jego dzieciństwo również wpłynęło na dotychczasowe życie, a matka - chora psychicznie - sprawia, że mężczyzna jeszcze bardziej zmierza ku zagładzie. Wie, że dotknęła go choroba duszy i usilnie próbuje z nią walczyć - jednak czy skutecznie? Jak bohater odczuwa wszystkie emocje? Czy ta "Godzina D" może zostać przez niego pokonana czy ostatecznie doprowadzi go do autodestrukcji? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie oczywiście sięgając po książkę Tomasza Jasturna. 


        Gdy tylko zaczęłam czytać tę lekturę, wiedziałam, że klimat, w jakim będzie utrzymana zdecydowanie pełen będzie goryczy, swego rodzaju jadu wobec otaczającej rzeczywistości, jak także ogromnej ilości bólu i rozpaczy bijącej od głównego bohatera. Dlatego też przekładając kolejne kartki, miałam wrażenie, że jeszcze chwila i sama pochłonięta zostanę przez depresję. Oczywiście tak się nie stało, lecz przyznaję, że ta historia zdecydowanie skłania do przemyśleń, jednocześnie uświadamiając, że ta choroba duszy jest momentami o wiele gorsza od niektórych chorób dotykających ludzkiego ciała. Kiedy cierpi coś wewnątrz człowieka, wszystko staje się nagle całkowicie bez wyrazu. Jakiekolwiek przejawy radości uciekają gdzieś daleko, a wszelki uśmiech najczęściej przypomina jedynie grymas twarzy bez większego znaczenia. To, co pozostaje, przybiera kształt rozpaczy, która wyżera duszę od środka sprawiając, że coraz więcej zła się w niej wypala, by wkrótce nawet te negatywne, ale jednak jakikolwiek, emocje miały ustąpić miejsca całkowitej bezsilności i obojętności. To, co początkowo dawało ukojenie - nawet to zaczyna uciekać, a człowiek pogrąża się wówczas w jeszcze większej otchłani. Historia głównego bohatera pokazuje właśnie to wszystko, o czym wspomniałam i sprawia, że po lekturze tej książki zaczyna doceniać się fakt, iż Godzina D nie dotknęła właśnie nas, bo chociaż bohater usilnie stara się z nią walczyć, ma wrażenie, że jest to jak syzyfowa praca, która nigdy nie ma końca i z jakiej nie da się wyjść zwycięsko. Nie spotkałam się zatem do tej pory z książką, która w taki sposób opisywałaby depresję, że jawi się ona aż nazbyt autentycznie i jednocześnie przerażająco. 


           To, co również sprawia, że jest to naprawdę kawał dobrej literatury, to fakt, że autor skupia się na wielu problemach współczesnego świata. Często to właśnie one doprowadzają człowieka do stanu, gdy zaczyna chorować dusza. Niejednokrotnie wiąże się to już z czasem dzieciństwa. Brak prawidłowej miłości ze strony rodziców czy też większego zainteresowania w tym okresie zaczyna pisać scenariusz na kolejne lata. Dodatkowo przeszłość często wywiera piętno na osobowości człowieka, a w połączeniu z ciągłymi zmianami - rozwojem technologii, jaka wypiera piękno rozmowy na wirtualne listy czy też fakt, że rozmowa telefoniczna często ma zamienić pogawędkę przy dobrej kawie tylko pogłębia poczucie bezsensu. Właśnie to wszystko, co dzieje się w obecnej cywilizacji sprawia, że główny bohater popada w depresję, z którą mimo usilnych prób, nie zawsze radzi sobie tak, jakby tego oczekiwał. Jego zachowanie pokazuje, że chorując na duszę, przeżycie każdego dnia staje się wyzwaniem, któremu ciężko podołać.


          Jedyne zastrzeżenie, jakie mam w pewnym sensie do całej historii, to fakt, że bohater często szuka pociechy dla samego siebie uciekając w cielesną rozkosz. Czytelnik dostaje zatem bardzo wiele opisów jego romansów, w tym oczywiście scen seksu. Nie znaczy to, że całość jest nagle zła - bo poniekąd dzięki temu zabiegowi czytelnik ma okazję jeszcze bardziej zagłębić się w stan psychiczny głównego bohatera. Dzięki nim widzi, że mężczyzna mając ze sobą problem, nadal szuka jakiegoś ratunku - w tym przypadku - w ramionach pięknych kobiet. Zastrzeżenie jedynie mam do tego, że tych scen było może ciut za wiele, przez co ktoś mógłby stwierdzić, że w pewnym sensie przyćmią istotę problemu całej książki, czyniąc z niej opis przygód erotomana. Jednak osobiście mimo wszystko skupiłam się przede wszystkim na problemie depresji, niektóre poboczne sceny traktując z przymrużeniem oka. 


         Nie sposób nie wspomnieć jeszcze krótko o głównym bohaterze. Jego zachowanie budziło we mnie momentami ogromną irytację i wręcz chciałam potrząsnąć nim mówiąc: człowieku, weź się w garść, bo swoim zachowaniem sam doprowadzasz się do tego stanu. Jednak z drugiej strony to, że znalazł się w takim, a nie innym punkcie, sprawiało, że czułam wobec niego swego rodzaju współczucie. Miałam wrażenie, że nawet jeżeli przyczynił się do stanu depresji - bo ona nie bierze się znikąd - to jednak to nie ja, a właśnie on musiał zmagać się z tym, co ogarnęło jego duszę. Dlatego też jest to postać może nieco kontrowersyjna, ale przepełniona jednak tak wielką dozą rozpaczy, że mimowolnie moja empatia brała tutaj górę. 


        Podsumowując, "Rzeka podziemna" to gorzka historia człowieka cierpiącego na depresję, lecz jednocześnie powieść opisująca ciemniejsze strony obecnej cywilizacji. To jednocześnie niezwykle emocjonalna lektura, jaka skłania do głębszych przemyśleń. Dlatego też, jeżeli klimaty poniekąd psychologiczne, nie są dla Was obce, to sięgnięcie po książkę Tomasza Jasturna będzie strzałem w dziesiątkę. Ze swojej strony zdecydowanie polecam. 



barwinka plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-08-08, Na półkach: Przeczytałem,


Niewielka objętościowo książka zmusza podczas lektury do wielu przemyśleń. Niełatwo zagłębić się w treść. Początkowo potrzeba trochę wysiłku, żeby znaleźć się w głowie bohatera, odkryć jego życie, problemy, z którym musi się zmierzyć, oraz coraz bardziej pogłębiające się oderwanie od rzeczywistości. Język, którym posługuje się autor jest pomocny i przystępny, co pozwala, mimo początkowych trudności, dość szybko wciągnąć się i odkryć przyjemność z lektury. 



Historia bohatera jest bardzo tragiczna. Urodzony w niezbyt sprzyjających okolicznościach, od dzieciństwa zaniedbywany, małżeństwo od lat jest fikcyjne, a jego związki z licznymi kobietami pozwalają mu na chwilę zapomnienia. Dwójka dzieci niestety nie jest zbyt blisko ojca. Praca w korporacji staje się kieratem, który musi znosić. Najgorsze jest jednak brak sensu życia. Kiedyś walczył za wolność, nie raz aresztowany wiedział, po co to wszystko robi. Jednak rzeczywistość, która pojawiła się po '89 roku go przerosła, powoli więc stacza się po równi pochyłej. 



Razem z bohaterem zapadamy się w odmęty jego umysłu, który bardzo powoli oddala się od życia. Początkowo zmiany się niewielkie, może niezbyt zauważalne, aby z czasem coraz bardziej zapaść się w czarną głębinę. Mimo starań, imania się różnych sposobów powrotu, przegrywa, staje się to coraz bardziej niewykonalne. Spomiędzy zmagań bohatera można wyczytać jak wielu ludzi ma w głębokim poważaniu jego walkę. Brak pomocy ze strony lekarzy, a także wielu naciągaczy, próbujących zarobić na chorobie i cierpieniu drugiego człowieka, taka rzeczywistość wyłania się z kart powieści. 



Gdzieś na obrzeżach walki, majaków, powolnego zapadania się w inny świat, pełen mroku, pojawia się refleksja na temat współczesnego życia, egzystencjonalnych problemów kraju, społecznych norm, które coraz częściej są łamane, absurdów dnia codziennego. To wszystko pokazuje, że świat podąża powoli ku zagładzie, a zmiany, które zachodzą ciągną go coraz bardziej w dół. 



W pewnym momencie nie wiadomo już, co jest prawdą a co majakiem, co dzieje się naprawdę, a co staje się jedynie wytworem choregu umysłu. Niemoc, zapadanie się w ciemne odmęty, cierpienie, które staje się nie do zniesienia, to wszystko powoduje powolne myślenie o nieistnieniu. Ból życia jest tak silny, że narrator nie jest w stanie nadal egzystować. 



Sięgając po ten tytuł można poczuć namiastkę depresji, uczucia, wrażenia, moment zatracenia, godziny, dni, tygodnie, które zlewają się ze sobą, nieracjonalne zachowanie i luki w pamięci. Tytuł oddaje idealnie stan duszy bohatera, zamkniętego w głębokich odmętach, w mroku, próbując się odnaleźć, wypłynąć na powierzchnię, a przez to pogrążając się coraz bardziej. Tego typu lektury są ważnym i ciekawym doświadczeniem. 

awiola plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-08-05, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2016,Mam,
"Przypominamy na wpół sparaliżowane jamniki uwięzione na smyczy samozachowawczego instynktu. I więcej nic".

Od dawna nie miałam takiej książki w ręku - pełnej żółci, polskiego jadu i zgnilizny, która potrafi zniszczyć najbardziej zdrowy organizm. Nie spodziewałam się, że powieść z taką okładką, okaże się tak psychodeliczna i jednocześnie pozbawiająca wszelkich złudzeń co do celu naszej egzystencji. Po lekturze tego dzieła samemu można nabawić się głębokiej depresji.

Tomasz Jastrun to poeta, prozaik, eseista, reporter i krytyk literacki, urodzony w 1950 r. w Warszawie. Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, synem dwojga poetów - Mieczysława Jastruna i Mieczysławy Buczkówny. Autor należał do Solidarności, obecnie zaś pracuje w redakcji "Zwierciadła", gdzie publikuje swoje felietony.

50-letni bohater książki to rozwiedziony hipochondryk, mający dwójkę dorosłych już dzieci, każde z inną kobietą, skazany na chorą psychicznie matkę, były opozycjonista. Mężczyzna mieszka sam z kotem Świrkiem i z każdym dniem coraz bardziej pogrąża się w bezsensie swojego życia, wyimaginowanych chorobach oraz myślach o samobójstwie. Wszystko to zmierza ku nieuchronnemu finałowi jego życia.

Główny bohater powieści Tomasza Jastruna, będący w mojej opinii w jakiejś części, alter ego autora, przestał nadążać za rwącą rzeką współczesności, co pozwoliło jej wypchnąć go z głównego nurtu i zrzucić do ścieków, do podziemnej rzeki, która staje się symbolem bezsensu i zgnilizny współczesnych czasów, jakie trawią ludzkość już od samego korzenia. Nie da się zaprzeczyć, że na los, który stał się udziałem pogrążającego się w czymś gorszym niż depresja, człowieka, bohater ten sam zwyczajnie sobie zasłużył przede wszystkim swoją egoistyczną postawą, która w zasadzie zniszczyła mu życie. Kreacja psychologiczna głównej postaci tego utworu wywołuje wiele ambiwalentnych uczuć, w szczególności tych negatywnych, gdyż nie znalazłam w sobie ani źdźbła sympatii do postawy mężczyzny i jego zachowań, którym bliżej do szaleństwa, niż zwykłej choroby duszy. Mamy oto bowiem bezimiennego człowieka, widocznego seksoholika, który wbrew logice i rozsądkowi, wierzy w medycynę niekonwencjonalną, jaką stale testuje. Niespodziewany spadek jego libido oraz swoista impotencja, przyspieszają jedynie jego upadek, gdyż bohater stacza się po równi pochyłej. To wstrząsające, jak szybko postępuję taki rozkład psychiki - autor bowiem ukazał proces ten w pełnej krasie, nie ukrywając niczego, a wręcz przeciwnie - eksponując wszystkie akty takiego dramatu.

Działacz podziemia opozycyjnego, który w wolnej Polsce nie potrafi odnaleźć swojego miejsca, a pędząca współczesność wypluwa go niczym nikomu niepotrzebny odpadek to kreacja powtarzająca się w ostatnim czasie dość często w polskiej literaturze. Za każdym razem jednak, ukazana niemożność pogodzenia się z teraźniejszością, widoczne rozczarowanie i zawiedzione nadzieje, wywołują we mnie wiele przemyśleń. Nie chcę nawet wiedzieć, ilu takich byłych działaczy, walczących kiedyś o wolną Polskę, nie potrafi pogodzić się z tym, co mamy obecnie, obrastając we frustrację i rozczarowanie. Pierwszoosobowa narracja głównego bohatera jedynie zwielokrotnia psychodeliczny obraz, jaki buduje się w głowie mężczyzny, a jego liczne spostrzeżenia odnoszące się do kondycji współczesności, budzą skrajne emocje. W szczególności wynika to z faktu, iż autor dotyka naszej polskiej mentalności, widocznego nagłego zachłyśnięcia się cywilizacją konsumpcjonizmu, pozornego katolicyzmu czy też alkoholizmu. W tym kontekście, pewien fragment spotkania bohatera z byłym już opozycjonistą, obecnie działającym w zupełnie innej branży, daje sporo do myślenia.

"Rzeka podziemna" to książka, która jawi mi się niczym wyrzut Tomasza Jastruna względem każdego z nas. Powolny rozkład człowieka, jaki został szczegółowo opisany w tym utworze, wstrząsa i niestety spuszcza wraz ze ściekami, nasze nadzieje. Polecam tę książkę osobom lubiącym takie psychodeliczne klimaty, po których więcej w nas zrezygnowania, niż optymizmu. A uśmiercenia kota, autorowi zwyczajnie nie zapomnę.

"Nawet mój kot nie mógł być ze mną szczęśliwy".
ksiazkomania plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-08-03, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,Mam,Recenzenckie,x52 książki 2016,

Choroba duszy.


Tak ciężko jest napisać dobrą książkę o depresji. Bardzo trudno jest oddać istotę tego problemu, dobrać słowa tak, by czytelnik miał pewną świadomość jak straszną chorobą jest depresja. Bo depresja to choroba, choroba duszy jak nazwa ją Tomasz Jastrun - autor książki ,,Rzeka podziemna". I ta właśnie książka jest idealnym przykładem na to, że można napisać coś tak przejmującego, że choć czytelnikowi zamiera serce pod wpływem fabuły, to otwierają się oczy na ważne problemy życia współczesnego.


,,Byłem ciężko chory, ale była to dziwna choroba, jakby gniła mi dusza."


Bohaterem powieści jest dojrzały mężczyzna, który przez trud ciągle pędzącego życia, przez brak wzorców czułości i miłości w okresie dzieciństwa i dojrzewania, przez swoje, często niedobre, nawyki zapada na depresję. Cierpi na stany lękowe. Po odwiedzeniu wielu lekarzy, terapeutów, a nawet zastosowaniu bardziej niekonwencjonalnych metod leczenia i zażywaniu całej masy leków antydepresyjnych dochodzi do ostatecznego wniosku.


,,Nie słysząc siebie, nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo głos jest odzwierciedleniem duszy."


,,Rzeka podziemna" to książka, która mimo trudnej fabuły (nie mylić z ciężką) ma w sobie ogromne przyciąganie. Bohater jest wykreowany tak, że wzbudza w nas współczucie, ale również i ogromną irytację. Czasami mamy ochotę wykrzyczeć mu prosto w twarz, że na własne życzenie znalazł się w takim stanie, jednak to właśnie jego stan wzbudza w nas współczucie. Autor stara się pokazać nam jak ta wielka gonitwa za ciągle się zmieniającym światem, popełniane świadomie błędy mogą wyniszczyć nawet najtwardszych ludzi. Chodź czasami stara się to pokazać w dość szokujący sposób, bo niektóre zachowania, czy myśli głównego bohatera sprawiają, że niedowierzamy temu co czytamy. Prócz głównego bohatera mamy postacie drugoplanowe, które dopełniają fabułę i wprowadzają do niej małą iskrę pogody. Niestety jest ona mała, gdyż ,,Rzeka podziemna" to powieść z charakteru ponurych, przytłaczających problemem, lecz jej przeczytanie sprawia, że otwieramy oczy na słowo depresja i wszystko co za tym słowem związane.


,,A jeśli ktoś się dziwi, że Polska się sypie, to jak się dziwię, że się dziwi. Wystarczy uważnie obejrzeć jedną kroplę, aby dowiedzieć się, jak zatrute jest nasze morze."


Książka napisana jest dość specyficznym stylem. Język jest prosty, ale ta odmienność stylu sprawia, że możemy książkę odbierać jako trudniejszą w czytaniu. Nie czytamy jej szybko, na odwal się. Musimy zagłębić się w fabule, a styl sprawia, że musimy włożyć w to więcej wysiłku. Jednak jak już załapiemy myśli autora to czytanie staje się łatwiejsze. Jednak polecam skupić się całkowicie na czytanej treści, bo gdy stracimy wątek, ciężko będzie nam zrozumieć sens książki. A sens nie jest jednostronny, czyli depresja. To opowieść o pędzie, zagubieniu, odrzuceniu i odrzucaniu, o miłości i jej braku, o dziwnych związkach, o zmaganiach z potencją, o zaburzeniach lękowych - to i jeszcze więcej. Cała masa trudnych tematów.


,,Każda niewiara jest podszyta wiarą, a wiara niewiarą."


Książka ta może nie jest przeznaczona dla wszystkich czytelników, jednak tych mniej przekonanych zachęcam, by mimo wszystko po nią sięgnęli. To nieco drastyczny wgląd do zniszczonej duszy człowieka. Nie jest to lekka opowieść o sielankowym życiu, dlatego nie każdemu może przypaść do gustu. Jestem jednak zdania, że każdy czasem powinien przeczytać książki bardziej głębsze, ponure i niełatwe, bo ,,Rzeka podziemna" to nie jest łatwa książka, ale jak się ją zrozumie to staje się czymś głębszym. Polecam.

gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Cień jabłoni
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów