Opis ksiązki

Kup Teraz

Sny Morfeusza

Ocena ( 9 osób )
3.9
Wydawnictwo: Editio
Data wydania: 2016-07-03
Kategoria: Romans
ISBN: 9788328323346
Liczba stron: 416
Dodał/a książkę:wrobel
Dodał/a opinię:Natalia Zaczkiewicz
Recenzja - Sny Morfeusza

Recenzja również na: http://bookparadisebynatalia.blogspot.com

UWAGA! Recenzje mogą zawierać spojlery i momentami zawierać niemiłe określenia.

Recenzja Natalii

"Sny Morfeusza" to książka polskiej autorki K.N. Haner. Swojego czasu było o niej głośno, chociaż i teraz wiele o niej słychać, ponieważ została dość niedawno wydana.
Kierując się wieloma opiniami, które głosiły, że książka jest świetna, postanowiłam po nią sięgnąć.
Czy aby na pewno jest taka świetna?

Czyta się ją szybko z samego początku, jednak później coś się zepsuło i już nie było tak kolorowo.
Przytłoczyła mnie ilość scen erotycznych.
Praktycznie co chwilę główni bohaterowie rzucali się na siebie, niczym "kopulujące się dzikie świnie".
Sięgając po tę książkę oczekiwałam chociaż minimalnie sensownej fabuły, która nie będzie miała jednego celu. Rozumiem, że jest to erotyk, ale kurczę, nie na tym to polega.
Czytałam dość sporo erotyków i wiem, że w każdej książce powinna być fabuła, bez tego nic nie będzie.
Czytając "Sny Morfeusza" miałam wrażenie, jakby to była kopia Greya powiązana z innymi książkami. Za Greyem nie przepadam, ale Sny pobiły wszystkie czytelnicze rekordy.
Wydawało mi się, że dostałam tanią książkę z dawką sexu bez emocji..

Oczywiście musiała się zacząć od sceny erotycznej już po kilku stronach (dobrze, że chociaż nie od pierwszej). W ostatnim czasie pojawiło się wiele takich książek i mam wrażenie, że to jakaś plaga... Połowa autorek książek erotycznych tak płytko rozpoczyna książki. I niestety chyba większość z nich nie wie, że erotyk, to nie tylko SEX, ale także historia, która ma wciągnąć, a nie wzbudzić wstręt.
A później się dziwić, że ludzie nie chcą sięgać po książki z tego gatunku...

Ale wracając do treści książki.
Główni bohaterowie to istna masakra.
On oczywiście arogancki, władczy, bogaty, z trudnym charakterem i tajemnicami.
Ona młoda, świeżo po studiach, wyjeżdża do wielkiego miasta z nadzieją na karierę, marzy o dobrze płatnej pracy, dostaje ją przez sex.
Cassandra jest tak infantylna i wkurzająca. Głupszej bohaterki nie można było wykreować... A w jej głowie panuje pustka, otchłań.
Dlaczego autorzy robią z kobiet idiotki?
Marzy o pracy, skończyła ledwo studia, ale co tam! Ona chce pracować w wielkiej i popularnej firmy, a na odrzucenie reaguje płaczem. NO BO JAK TO TAK?! Przecież ona jest najlepsza, nieważne, że nie ma doświadczenia.
I oczywiście magicznym zbiegiem okoliczności wymarzona praca przychodzi, bo się przespała nieświadomie z szefem. Och tak! Tak bardzo realne...
Ale to tylko kropla w morzu...
Cassandra oburzyła się, gdy nazwano ją łatwą, zaczęła wydzierać się jak poparzona, a za kilka godzin poszła do łóżka z nieznajomym - ona się szanuje, nie jest łatwa, faktycznie.
Jednak najbardziej rozbawił mnie moment miesiączki głównej bohaterki:
-Dostała miesiączkę i źle się czuła, bolał ją brzuch, a i tak poszła na imprezę, bo za darmo jedzenie było.
-Zapomniała, że ma miesiączkę i przypomniało jej się, kiedy miało dojść do stosunku - no tak, bo kobieta nie czuje strumienia, który się z niej wylewa.
-Spała, jechała do domu, znów spała bez jakiegokolwiek zabezpieczenia (tampon, podpaska). O tak! Miesiączka postanowiła wziąć urlop na kilka godzin, do czasu, aż jej właścicielka znów się nie zakorkuje.
Och! I był jeszcze jeden przezabawny moment, kiedy to Cassandra poznała Tommiego... Ale nie będę go już opisywać.

I wiecie co? To tylko 50 stron tej książki, bo byłam w stanie wytrzymać tylko tyle tych bzdur. Inaczej nie da się tego nazwać.
Ta książka nie ma żadnego ładu i składu. Panuje w niej chaos, jest sztuczna i ma w sobie więcej fantastyki, niż jesteście sobie w stanie wyobrazić.
Oceniam ją na... nie ja lepiej jej nie oceniam.

Jeśli wam się jednak podobało - rozumiem to, każdy ma inny gust :)

Recenzja Izy

Chciałam erotyk, a dostałam fantasy, czyli o tym jak bardzo można zawieść się na książce.

Ludzie! Co tu się stało? Co tu się stało?

"Sny Morfeusza" to nie jest moje pierwsze spotkanie z K.N Haner, bo kiedyś tam dawno czytałam "Na szczycie", które okazało się tragedią.
Co więc ze "Snami Morfeusza"?

Mam dla was na początek jedną prośbę: niech ktoś wymaże mi z głowy tę książkę! Błagam!

"Sny" chyba najłatwiej będzie mi przedstawić w punktach.

Zalety:
*Czyta się szybko.
*Pierwsze trzy sceny seksu są okej.
No i to by było na tyle.

Wady:
* Bohaterowie.
Cassandra sprawia wrażenie wiecznie napalonej babki o umyśle piętnastolatki i zachowaniu dziesięciolatki. Jest dziecinna, irytująca, nieciekawa, niekonsekwentna, nudna, dramatyczna, płaczliwa, zadufana w sobie, użalająca się i jęcząca. O niej nie da się powiedzieć nic pozytywnego. Nic! Null! Zero! Ziro! Przez pół książki błagałam, żeby wreszcie się ogarnęła i zaczęła myśleć. Chociaż raz na jakiś czas! Haner wykreowała taką postać, której nie da się lubić. Taką, o której chyba nawet sama autorka wiele nie wie. Wiecie, kiedyś pisałam wam o dwóch rodzajach kreowania bohaterów.
1. Kiedy autorka przedstawia jakieś cechy bohatera, ale nie mają one w ogóle odzwierciedlenia w jego postawie. Na przykład: "był zabawny", ale przez całą książkę nie zrobił nic zabawnego.
2. Kiedy autorka przedstawia cechy bohatera i on naprawdę je ma. Na przykład: "był pewny siebie", a bohater krzyczy "Jestem seksowny!".

Dzięki K.N. Haner spotkałam się z trzecim typem.
Kiedy autorka napisała o jakiś cechach, a jest zupełnie odwrotnie. Cassandra określana jest jako osoba nieskora do łez...
Wybaczcie, ale HAHAHAHAHAHAHA. NIE.
Ona płacze praktycznie co stronę.
Przez moment nawet wyobrażałam sobie odzwierciedlenie sceny rozmowy kwalifikacyjnej u nas w Polsce.

I tak: Idę sobie do Urzędy Pracy- wesoła, z nadzieją na pracę. A jak to się kończy? Wybiegam z płaczem z pokoju, bo tak właśnie zachowują się dorośli. 

Cassandra zaprzecza sobie praktycznie cały czas. Nie ma w ogóle konsekwencji w prowadzeniu tej postaci. Nie ma jej znajomości, ona po prostu jest pobieżnie zarysowana, a reszta rzucona w kąt i zostawiona bez żadnego nadzoru autora. Doprawdy, gratulacje.
Adam. Na moje Słowo - Adam.
Adam jest dupkiem.
Adam miał być seksowny, a wyszedł z niego dupek idiota.
Zarówno on i Cassandra są tak płascy, że nie można tego wyrazić słowami innymi niż negatywne.
O Adamie nie chcę się wypowiadać z tego względu, że czuję do niego taki wstręt, takie obrzydzenie ogarnia mnie na jego postawę, że denerwuję się już na samą myśl o nim. Gdybym była na miejscu Cassandry i gdyby traktował mnie tak, jak ją to już dawno powiedziałabym "pa pa" i dała mu kopniaka na rozpęd.

*Fabuła. A raczej jej brak. Dzieje się tam naprawdę mnóstwo rzeczy, które są nieważne. Tam nie ma jako takiej akcji. Są zdarzenia, owszem, ale to jest na tyle ograniczone, że praktycznie nie mają znaczenia. Ot, taki przykład, na dziesiątej stronie byliśmy w trakcie piątej sceny. Piątej! Nagromadzenie wydarzeń w tej książce nudzi, nuży i irytuje, bo nic one ze sobą nie wnoszą. Pewnie wielu z was pomyśli "Czego innego oczekiwać po erotyku?" a ja powiem wam, że da się napisać erotyk, który nie jest kawałkiem literek na białej kartce.

Wiecie za to czego jest tam dużo? Seksu.
No tak, przecież to erotyk.
Ale błagam... Nie co pięć stron! Nie co pięć stron! Nie przez 3/4 książki. Nie ciągle. Nie. Nie. Nieeeee. I nie takie obrzydliwe, błagam.
Seks podczas okresu to dla niektórych rzecz normalna. Co prawda nie o sobie teraz mówię, ale tak jest. Właściwie robi to mnóstwo osób. Ale seks podczas pierwszego dnia okresu? Kurczak! Ja mam wrażenie jakby moje drogi rodne miały chęć wypaść i zabić mnie tępym nożem. Jakby skurcze miały być ostatnią rzeczą jaką poczuję w życiu. Jakby coś próbowało wygryźć sobie drogę na zewnątrz z mojego brzucha. Boli mnie nawet leżenie! Ale Cassandra to po seksie zapomina nawet o tym, że ma okres. Przed seksem zresztą też.

W dodatku prawdopodobieństwo niektórych sytuacji... Powiedzmy, że szybciej zacznę hodować smoki niż w prawdziwym życiu potoczy się coś, tak, jak w "Snach". Ta pierwsza scena, rozmowa kwalifikacyjna... Ja już nie napiszę o tym jak Cassandra faktycznie ją zdobyła (O, co do tego, że sam Adam zaprzecza, że stało się to przez łóżko... Kiedy trzymam w ręku jabłko, a ktoś mi powie, że to pomarańcza to też mu nie uwierzę), ale ta scena jest tak nieprawdopodobna. Jest nierealna. Ludzie się tak nie zachowują.

*Patchwork.
O Greyu to wiadomo, wzorowane jak nic. Dość mało subtelnie, mogę rzec.
Biedna (mocno przerysowany wątek w książce, a o tym jak niekonsekwentnie prowadzony już kolejny raz nie będę pisać), nie zdająca sobie sprawy ze swojej urody dziewczyna zaraz po studiach dostaję pracę w dużej firmie, poznaje bogatego, dominującego biznesmena... Nie, nie Ana i Christian, ale Cassandra i Adam. O, hej! Teraz zauważyłam takie dwie fajne rzeczy:
-E.L James vs K.N Haner- widzicie to?
- Ana i Christian (AC) vs Adam i Cassandra (AC)-a to widzicie?

Tak, wiem, że to prawdopodobnie przypadek. Ale jaki ciekawy!
Tak właściwie to ja lubię Greya. Wiem, że ma mnóstwo wad, ale go lubię.
A porównanie Greya do... tego jest dla E.L. James krzywdzące.

Ale to nie wszystko, bo w książce jest nie tylko Grey.
Wiecie kto to Gideon Cross? A znacie "Rozpaloną"?
Tak. "Crossfire" też tam można znaleźć.
Dodatkowo widzę tak mnóstwo innych serii: nawet coś przewinęło mi się z książek Christiny i Lauren.
Nie wiem czy to raczej oznaka tego, że Haner nie zapoznała się z konkurencją, czy tego, że się zapoznała. Obydwie opcje nie świadczą za dobrze.

*Styl pisania.
Uwaga!
Słowa "penis", "kutas" i "okres" się odmienia.
"On miał penisa", a nie "on miał penis"
"Dostałam okresu", a nie "dostałam okres".

A przede wszystkim to... nagromadzenie... wielokropków... jest... zatrważające... i... serio... odbiera... jakąkolwiek... chęć... czytania...

Jeśli miałabym ją komuś polecić to masochistom. Nie róbcie sobie tego. Nie czytajcie. To jest złe. Tak złą książkę czytałam w życiu tylko jedną. Jeśli chcecie Dark Romance, z brutalnymi scenami seksu to poszukam dla was. Znajdę i zrecenzuję coś dobrego. Ale nie to.

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
rudablondynkarec plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-01-20, Ocena: 3, Na półkach: Przeczytałem,2017,Mam,

Cassandra i Adam to dwójka ludzi kryjących swoją przeszłość, ale nie tylko to. Muszą kryć też swoje uczucia by żadna ze stron nie została zniszczona. Czy uda im się walka? Czy przyszłość nie jest zagrożona? Te sekrety skrywa wyżej pokazana książka. 


Jak dla mnie książka ta jest ciężka w czytaniu i odpycha czytelnika od dalszego czytania. Minusem również jest brak oddzielnych rozdziałów, a akcje są oddzielone "gwiazdkami (*)" i oddzielony jest tylko rozdział o nazwie "epilog". Dodatkowo powyższa pozycja jest napisana niewielką trzcionką, co dla osób o słabym wzroku jest problemem. Na plus w tej książce jest zaskakujący epilog, który wnosi dużo tajemniczości i zapowiada, że drugi tom może być ciekawy i intrygujący. Plusem jest również rozdział z perspektywy Adama, co pozwala na poznanie jego odczuć. 

Niestety książka mną nie zawładnęła, dlatego nie mogę jej polecać. 
natalia6202 plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-09-16, Na półkach: Przeczytałem, 52 książki 2016,

Recenzja również na: http://bookparadisebynatalia.blogspot.com

UWAGA! Recenzje mogą zawierać spojlery i momentami zawierać niemiłe określenia.

Recenzja Natalii

"Sny Morfeusza" to książka polskiej autorki K.N. Haner. Swojego czasu było o niej głośno, chociaż i teraz wiele o niej słychać, ponieważ została dość niedawno wydana.
Kierując się wieloma opiniami, które głosiły, że książka jest świetna, postanowiłam po nią sięgnąć.
Czy aby na pewno jest taka świetna?

Czyta się ją szybko z samego początku, jednak później coś się zepsuło i już nie było tak kolorowo.
Przytłoczyła mnie ilość scen erotycznych.
Praktycznie co chwilę główni bohaterowie rzucali się na siebie, niczym "kopulujące się dzikie świnie".
Sięgając po tę książkę oczekiwałam chociaż minimalnie sensownej fabuły, która nie będzie miała jednego celu. Rozumiem, że jest to erotyk, ale kurczę, nie na tym to polega.
Czytałam dość sporo erotyków i wiem, że w każdej książce powinna być fabuła, bez tego nic nie będzie.
Czytając "Sny Morfeusza" miałam wrażenie, jakby to była kopia Greya powiązana z innymi książkami. Za Greyem nie przepadam, ale Sny pobiły wszystkie czytelnicze rekordy.
Wydawało mi się, że dostałam tanią książkę z dawką sexu bez emocji..

Oczywiście musiała się zacząć od sceny erotycznej już po kilku stronach (dobrze, że chociaż nie od pierwszej). W ostatnim czasie pojawiło się wiele takich książek i mam wrażenie, że to jakaś plaga... Połowa autorek książek erotycznych tak płytko rozpoczyna książki. I niestety chyba większość z nich nie wie, że erotyk, to nie tylko SEX, ale także historia, która ma wciągnąć, a nie wzbudzić wstręt.
A później się dziwić, że ludzie nie chcą sięgać po książki z tego gatunku...

Ale wracając do treści książki.
Główni bohaterowie to istna masakra.
On oczywiście arogancki, władczy, bogaty, z trudnym charakterem i tajemnicami.
Ona młoda, świeżo po studiach, wyjeżdża do wielkiego miasta z nadzieją na karierę, marzy o dobrze płatnej pracy, dostaje ją przez sex.
Cassandra jest tak infantylna i wkurzająca. Głupszej bohaterki nie można było wykreować... A w jej głowie panuje pustka, otchłań.
Dlaczego autorzy robią z kobiet idiotki?
Marzy o pracy, skończyła ledwo studia, ale co tam! Ona chce pracować w wielkiej i popularnej firmy, a na odrzucenie reaguje płaczem. NO BO JAK TO TAK?! Przecież ona jest najlepsza, nieważne, że nie ma doświadczenia.
I oczywiście magicznym zbiegiem okoliczności wymarzona praca przychodzi, bo się przespała nieświadomie z szefem. Och tak! Tak bardzo realne...
Ale to tylko kropla w morzu...
Cassandra oburzyła się, gdy nazwano ją łatwą, zaczęła wydzierać się jak poparzona, a za kilka godzin poszła do łóżka z nieznajomym - ona się szanuje, nie jest łatwa, faktycznie.
Jednak najbardziej rozbawił mnie moment miesiączki głównej bohaterki:
-Dostała miesiączkę i źle się czuła, bolał ją brzuch, a i tak poszła na imprezę, bo za darmo jedzenie było.
-Zapomniała, że ma miesiączkę i przypomniało jej się, kiedy miało dojść do stosunku - no tak, bo kobieta nie czuje strumienia, który się z niej wylewa.
-Spała, jechała do domu, znów spała bez jakiegokolwiek zabezpieczenia (tampon, podpaska). O tak! Miesiączka postanowiła wziąć urlop na kilka godzin, do czasu, aż jej właścicielka znów się nie zakorkuje.
Och! I był jeszcze jeden przezabawny moment, kiedy to Cassandra poznała Tommiego... Ale nie będę go już opisywać.

I wiecie co? To tylko 50 stron tej książki, bo byłam w stanie wytrzymać tylko tyle tych bzdur. Inaczej nie da się tego nazwać.
Ta książka nie ma żadnego ładu i składu. Panuje w niej chaos, jest sztuczna i ma w sobie więcej fantastyki, niż jesteście sobie w stanie wyobrazić.
Oceniam ją na... nie ja lepiej jej nie oceniam.

Jeśli wam się jednak podobało - rozumiem to, każdy ma inny gust :)

Recenzja Izy

Chciałam erotyk, a dostałam fantasy, czyli o tym jak bardzo można zawieść się na książce.

Ludzie! Co tu się stało? Co tu się stało?

"Sny Morfeusza" to nie jest moje pierwsze spotkanie z K.N Haner, bo kiedyś tam dawno czytałam "Na szczycie", które okazało się tragedią.
Co więc ze "Snami Morfeusza"?

Mam dla was na początek jedną prośbę: niech ktoś wymaże mi z głowy tę książkę! Błagam!

"Sny" chyba najłatwiej będzie mi przedstawić w punktach.

Zalety:
*Czyta się szybko.
*Pierwsze trzy sceny seksu są okej.
No i to by było na tyle.

Wady:
* Bohaterowie.
Cassandra sprawia wrażenie wiecznie napalonej babki o umyśle piętnastolatki i zachowaniu dziesięciolatki. Jest dziecinna, irytująca, nieciekawa, niekonsekwentna, nudna, dramatyczna, płaczliwa, zadufana w sobie, użalająca się i jęcząca. O niej nie da się powiedzieć nic pozytywnego. Nic! Null! Zero! Ziro! Przez pół książki błagałam, żeby wreszcie się ogarnęła i zaczęła myśleć. Chociaż raz na jakiś czas! Haner wykreowała taką postać, której nie da się lubić. Taką, o której chyba nawet sama autorka wiele nie wie. Wiecie, kiedyś pisałam wam o dwóch rodzajach kreowania bohaterów.
1. Kiedy autorka przedstawia jakieś cechy bohatera, ale nie mają one w ogóle odzwierciedlenia w jego postawie. Na przykład: "był zabawny", ale przez całą książkę nie zrobił nic zabawnego.
2. Kiedy autorka przedstawia cechy bohatera i on naprawdę je ma. Na przykład: "był pewny siebie", a bohater krzyczy "Jestem seksowny!".

Dzięki K.N. Haner spotkałam się z trzecim typem.
Kiedy autorka napisała o jakiś cechach, a jest zupełnie odwrotnie. Cassandra określana jest jako osoba nieskora do łez...
Wybaczcie, ale HAHAHAHAHAHAHA. NIE.
Ona płacze praktycznie co stronę.
Przez moment nawet wyobrażałam sobie odzwierciedlenie sceny rozmowy kwalifikacyjnej u nas w Polsce.

I tak: Idę sobie do Urzędy Pracy- wesoła, z nadzieją na pracę. A jak to się kończy? Wybiegam z płaczem z pokoju, bo tak właśnie zachowują się dorośli. 

Cassandra zaprzecza sobie praktycznie cały czas. Nie ma w ogóle konsekwencji w prowadzeniu tej postaci. Nie ma jej znajomości, ona po prostu jest pobieżnie zarysowana, a reszta rzucona w kąt i zostawiona bez żadnego nadzoru autora. Doprawdy, gratulacje.
Adam. Na moje Słowo - Adam.
Adam jest dupkiem.
Adam miał być seksowny, a wyszedł z niego dupek idiota.
Zarówno on i Cassandra są tak płascy, że nie można tego wyrazić słowami innymi niż negatywne.
O Adamie nie chcę się wypowiadać z tego względu, że czuję do niego taki wstręt, takie obrzydzenie ogarnia mnie na jego postawę, że denerwuję się już na samą myśl o nim. Gdybym była na miejscu Cassandry i gdyby traktował mnie tak, jak ją to już dawno powiedziałabym "pa pa" i dała mu kopniaka na rozpęd.

*Fabuła. A raczej jej brak. Dzieje się tam naprawdę mnóstwo rzeczy, które są nieważne. Tam nie ma jako takiej akcji. Są zdarzenia, owszem, ale to jest na tyle ograniczone, że praktycznie nie mają znaczenia. Ot, taki przykład, na dziesiątej stronie byliśmy w trakcie piątej sceny. Piątej! Nagromadzenie wydarzeń w tej książce nudzi, nuży i irytuje, bo nic one ze sobą nie wnoszą. Pewnie wielu z was pomyśli "Czego innego oczekiwać po erotyku?" a ja powiem wam, że da się napisać erotyk, który nie jest kawałkiem literek na białej kartce.

Wiecie za to czego jest tam dużo? Seksu.
No tak, przecież to erotyk.
Ale błagam... Nie co pięć stron! Nie co pięć stron! Nie przez 3/4 książki. Nie ciągle. Nie. Nie. Nieeeee. I nie takie obrzydliwe, błagam.
Seks podczas okresu to dla niektórych rzecz normalna. Co prawda nie o sobie teraz mówię, ale tak jest. Właściwie robi to mnóstwo osób. Ale seks podczas pierwszego dnia okresu? Kurczak! Ja mam wrażenie jakby moje drogi rodne miały chęć wypaść i zabić mnie tępym nożem. Jakby skurcze miały być ostatnią rzeczą jaką poczuję w życiu. Jakby coś próbowało wygryźć sobie drogę na zewnątrz z mojego brzucha. Boli mnie nawet leżenie! Ale Cassandra to po seksie zapomina nawet o tym, że ma okres. Przed seksem zresztą też.

W dodatku prawdopodobieństwo niektórych sytuacji... Powiedzmy, że szybciej zacznę hodować smoki niż w prawdziwym życiu potoczy się coś, tak, jak w "Snach". Ta pierwsza scena, rozmowa kwalifikacyjna... Ja już nie napiszę o tym jak Cassandra faktycznie ją zdobyła (O, co do tego, że sam Adam zaprzecza, że stało się to przez łóżko... Kiedy trzymam w ręku jabłko, a ktoś mi powie, że to pomarańcza to też mu nie uwierzę), ale ta scena jest tak nieprawdopodobna. Jest nierealna. Ludzie się tak nie zachowują.

*Patchwork.
O Greyu to wiadomo, wzorowane jak nic. Dość mało subtelnie, mogę rzec.
Biedna (mocno przerysowany wątek w książce, a o tym jak niekonsekwentnie prowadzony już kolejny raz nie będę pisać), nie zdająca sobie sprawy ze swojej urody dziewczyna zaraz po studiach dostaję pracę w dużej firmie, poznaje bogatego, dominującego biznesmena... Nie, nie Ana i Christian, ale Cassandra i Adam. O, hej! Teraz zauważyłam takie dwie fajne rzeczy:
-E.L James vs K.N Haner- widzicie to?
- Ana i Christian (AC) vs Adam i Cassandra (AC)-a to widzicie?

Tak, wiem, że to prawdopodobnie przypadek. Ale jaki ciekawy!
Tak właściwie to ja lubię Greya. Wiem, że ma mnóstwo wad, ale go lubię.
A porównanie Greya do... tego jest dla E.L. James krzywdzące.

Ale to nie wszystko, bo w książce jest nie tylko Grey.
Wiecie kto to Gideon Cross? A znacie "Rozpaloną"?
Tak. "Crossfire" też tam można znaleźć.
Dodatkowo widzę tak mnóstwo innych serii: nawet coś przewinęło mi się z książek Christiny i Lauren.
Nie wiem czy to raczej oznaka tego, że Haner nie zapoznała się z konkurencją, czy tego, że się zapoznała. Obydwie opcje nie świadczą za dobrze.

*Styl pisania.
Uwaga!
Słowa "penis", "kutas" i "okres" się odmienia.
"On miał penisa", a nie "on miał penis"
"Dostałam okresu", a nie "dostałam okres".

A przede wszystkim to... nagromadzenie... wielokropków... jest... zatrważające... i... serio... odbiera... jakąkolwiek... chęć... czytania...

Jeśli miałabym ją komuś polecić to masochistom. Nie róbcie sobie tego. Nie czytajcie. To jest złe. Tak złą książkę czytałam w życiu tylko jedną. Jeśli chcecie Dark Romance, z brutalnymi scenami seksu to poszukam dla was. Znajdę i zrecenzuję coś dobrego. Ale nie to.

izabela81 plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-08-20, Na półkach: Przeczytałem,52 książki - 2016,Mam,

"Nie wiem, co w nim takiego jest, ale jestem pewna, że się w nim zakochuję. Z sekundy na sekundę coraz bardziej. I kompletnie nie potrafię tego wyjaśnić. To jest sprzeczne ze wszystkim, co do tej pory myślałam o miłości. Jako można kochać kogoś tak wyniosłego, władczego i zadufanego w sobie? Tak agresywnego i nieobliczalnego. Dlaczego zakochujemy się w osobach kompletnie dla nas nieodpowiednich?"

To moje pierwsze spotkanie z autorką, ale jakże udane. Spodziewałam się kolejnego trójkąta, kiedy bohaterka nie wie, kogo wybrać, kręcąc się wokół dwóch facetów. Jednak zostałam mile zaskoczona, bo książka okazała się bardzo nietuzinkowa, a fabuła nie była powielona.

Bohaterowie są wyraźnie nakreśleni, dynamiczni i zdecydowani. Jak każdy z nas - mają wady, słabości, ale i zalety. Niekiedy mnie swoim zachowaniem po prostu irytowali, ale tym razem zadziałało to na korzyść książki. Miałam nawet wielką ochotę nimi ostro potrząsnąć! Takie charakterki, że... och. 

"Chcę zobaczyć jego ciało. Jestem przekonana, że jest cudowne i warte zapamiętania. Nawet jeśli to ma być tylko ta jedna noc, będę mogła sobie o nim fantazjować do końca życia."

Tytułowy mroczny, tajemniczy Morfeusz bardzo mnie zaintrygował, byłam niezmiernie ciekawa, kim on może być. Z jednej strony potrafi być czułym, opiekuńczym i troskliwym mężczyzną, a z drugiej strony jest apodyktyczny, szorstki, niebezpieczny, wybuchowy, nerwowy, brutalny, tajemniczy i nie potrafiący rozmawiać o swoich uczuciach. Pan Władczy i Bezwzględny nie uznaje słowa "nie". Ale suma summarum, która z nas, kobiet nie chciałaby poznać takiego faceta, która z nas skrycie o takim nie marzy? Bardzo podobało mi się to, że pod maską zadufanego w sobie dupka ma ludzką twarz, której się wstydzi. 

"Czemu jest tak cholernie zmiennym człowiekiem? W jednej chwili istny dżentelmen, książę na białym koniu, a w drugiej wybuchowy, nieopanowany brutal."

Bardzo polubiłam 20-letniego Tommiego chorego na białaczkę, który jest nad wiek dojrzały emocjonalnie, do tego zabawny i czuły. Autorka w piękny sposób przedstawiła przyjaźń miedzy nim a Cassandrą. Wielki plus za jego kreację. Mam nadzieję, a nawet jestem przekonana, że polubicie go równie mocno jak ja.

Po tego typu literaturze można by się spodziewać, że będzie to cukierkowa love story. Ale nic bardziej mylnego! Mamy tu powieść erotyczną z wątkiem kryminalnym, gdzie cały czas coś się dzieje, wszystko jest po coś. Jest zagadka, niebezpieczeństwo, sensacja, dramat, dziwna, ale piękna miłość, nieokiełznana namiętność, sekrety, tajemnice. Tym wszystkim autorka przekonała mnie, że w Polsce da się stworzyć książkę z nurtu erotyki, która może w pełni zainteresować, być dobrą. Tylko wolałabym, aby imiona były jednak polskie i sama akcja również toczyła się w naszym kraju.

"Czy to naiwne? Może. Nierealne? Zapewne tak, ale przecież warto walczyć, o kogoś na kim nam zależy. Nieważne, czy to największy dupek na świecie, czy książę na białym rumaku. Jeśli się kogoś kocha, to widzi się w nim to, czego nie dostrzegają inni."

Mamy oczywiście ogromną dawką erotyzmu, ale w dobrym, wysmakowanym tonie, choć słownictwo K. N. Haner zdecydowanie nie należny do subtelnych.

Język jest prosty, ale plastyczny, dominują dialogi, co uważam za duży atut. Całość napisana jest bardzo lekko i nie wiadomo kiedy, a już jest po lekturze. 

Czytając tę książkę przetoczył się po mnie ogromny walec z emocjami - z radością, szczęściem, szaleństwem, namiętnością, zatraceniem, stratą i nadzieją. Nie jestem w stanie oddać tych niezapomnianych emocji. 

Niech "Sny Morfeusza" zabiorą Was w świat pożądania pełnego tajemnic i niebezpieczeństwa.

MeaCulpa plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-08-18, Na półkach: Przeczytałem,52 książki- 2016,Współpraca 2016,
Cassandra wyjeżdża ze swojego miasta, by uciec przed rodzinnym interesem do którego zmusza ją ojciec. Chce rozpocząć samodzielne życie, pracując w wyuczonym zawodzie. Udaje się w tym celu na rozmowę kwalifikacyjną do Adama McKeya. Niestety nie wszystko idzie po dobrej myśli, Adam okazuje się być zadufanym w sobie pracodawcą, aroganckim i zbyt pewnym siebie człowiekiem, który nie widzi nadziei w młodych ludziach pracujących na stanowisku architekta czy dekoratora wnętrz. Jednak coś, co przemawia przez dziewczynę, najpewniej jej prostolinijność, szczerość i odwaga- nakazuje ją zatrudnić. Czy tajemnice, jakie skrywa mroczny szef pozwolą jej na poznanie nocnego życia, pełnego namiętnych doznań? Czy ucieknie szybko, przerażona ciemną stroną McKeya?

K.N. Haner to pseudonim polskiej autorki. Zadebiutowała ona powieścią "Na szczycie" w 2015 roku. Niestety jak na razie, czego żałuję, było to moje pierwsze spotkanie z jej książkami jak i moje pierwsze spotkanie z literaturą erotyczną, która nie ma doskonałego finału, choć nie jest to również czas stracony i nieodzyskany. Czytało się szybko, bez wysiłku i na pewno z otwartymi oczami. Treść nie pozwalała zwolnić, zatrzymać się i przyjrzeć fabule, napędzała, gnała i nie przyjmowała odpoczynku. Pochłonęłam ją na jednym wdechu, nie czując potrzeby rozczulania się nad tematyką.

Nie pokładałam w niej dużych nadziei, gdyż miała stać się po prostu moją przepustką do świata erotycznych doznań, tajemnic czy pożądania. Miałam się przekonać, że czasami warto sięgnąć po tego typu powieść. Wszyscy byli zachwyceni- chciałam sprawdzić czym. Jednak nie do końca przypadło mi to do gustu, zwłaszcza, że bohaterowie wydawali się przerysowani. Całość ich myśli kierowała się tylko ku zbliżeń cielesnych, praca i cała reszta życia szła w odstawkę. Naiwność głównej bohaterki porażała, arogancja Adama przygniatała. Mimo wszystko cieszę się, że równolegle został pociągnięty temat tajemnicy bohatera, warunków jakie mu nakazują zachowywać się w ten, nie inny sposób. Ta tajemnica, jaką owiany był bohater ciekawiła mnie najbardziej, sprawiała, że czytałam książkę z niecierpliwością, byleby tylko dowiedzieć się prawdy. To właśnie dlatego koniec tej części wydawał mi się najlepszy. Moment, w którym poznałam choć część myśli McKeya sprawił, że książka uratowała się przed dramatem. To właśnie wtedy dostrzegłam w niej potencjał. Sens, jaki nie dostrzegałam w całokształcie. Dzięki ostatniemu rozdziałowi wiem, że fabuła ma jakąś głębię i to dzięki niemu sięgnę po kolejne części, jeśli oczywiście się takowe pojawią. Szkoda tylko, że język, tonacja w jakim pociągnięta jest cała treść zawiodło moje oczekiwania.

Wiele blogerów porównywało książkę K.N. Haner do polskiej wersji Greya, podobno autorka nawet pisze lepiej, jednak ja nie jestem w stanie tego stwierdzić- niestety nie miałam styczności z lekturą "Pięćdziesiąt twarzy...". Kiedyś się może przekonam, póki co- pozostaje mi wierzyć na słowo.

Nie chcę, by ktokolwiek pomyślał, że nie polecam tejże lektury, bo to nie jest tak. Ja po prostu nie lubię erotyków i chyba jednak odpuszczę sobie przekonywanie się do nich. Książka na pewno w swoim gatunku spełnia się doskonale, mówią o tym motywy jakie w niej są ukazane. Przede wszystkim skupienie się na żądzy, pragnieniu. Jednak zdecydowanie nie jest to lektura dla mnie.

Recenzja znajduje się również na www.zksiazkadolozka.blogspot.com
kasiatuszek plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-08-13, Ocena: 3, Na półkach: Przeczytałem,
Bardzo długo wahałam się, czy w ogóle sięgnąć po "Sny Morfeusza". Nie dlatego, że należy do gatunku literatury erotycznej, bo takowe czytuję, ale w dużej mierze ze względu na skrajne opinie. Fakt, że ostatecznie książka oceniona jest w miarę przyzwoicie. Przyznaję, że to moje pierwsze spotkanie z piórem K. N. Haner. I choć do tej pory nie przeczytałam żadnej wcześniej wydanej książki autorki i nie mogę się do nich odnieść, to mam świadomość, jakie jej powieści ukazały się i jakie jeszcze pojawią się na rynku w najbliższym czasie. Po "Sny Morfeusza" postanowiłam się jednak zdecydować, aby przede wszystkim przekonać się o słuszności ukazujących się ocen, a ponadto nie ukrywam, że trochę zaintrygował mnie zarówno tytuł, jak i opis, bo okładka jakoś nie do końca do mnie przemawia. Książkę przeczytałam kilka dni temu i do dnia dzisiejszego o niej myślę. Jeszcze żadna powieść nie wywarła na mnie aż tak skrajnych, niekiedy negatywnych emocji. I gdyby nie jeden wątek, który mnie bardzo zainteresował i pragnęłam uzyskać odpowiedź kim jest tytułowy Morfeusz, to pewnie nie dotrwałabym przy lekturze do ostatniej strony, a przerwałabym ją w połowie albo nawet wcześniej. Dodatkowo odwlekałam czytanie powieści ze względu na małą czcionkę - niewątpliwie ma to dla mnie znaczenie.

O czym zatem opowiada książka?

Cassandra Givens przebywa w Miami od dwóch tygodni. Przyleciała z Toronto, gdzie mieszkała z rodzicami. Zamieszkała u swojej kuzynki Nicole, którą traktuje jak siostrę. Ukończyła studia z wyróżnieniem, jest architektem wnętrz i postanawia poszukać pracy w swoim zawodzie. Udaje się zatem na rozmowę kwalifikacyjną do firmy Art Design&Beauty, w której szefem jest jeden z lepszych architektów nowoczesnych budynków na świecie Adam McKey, a właścicielem jest jego ojciec. Kobieta stawia się zatem w jego gabinecie i już na początku jest bardzo zdegustowana traktowaniem ludzi i jej samej przez McKey'a, który przez cały czas trwania rozmowy siedział do niej tyłem, wykazując brak szacunku. W pewnym momencie Cassandra obrażając go wybiega z pokoju. Jest już pewna, że może pożegnać się z pracą w tej prestiżowej firmie. Wieczorem postanawia udać się na kolację z Nicole, jej chłopakiem i jego bratem. Ale po pewnym nieprzyjemnym incydencie, ucieka z restauracji. Na ulicy poznaje sympatycznego chłopaka o imieniu Tommy, który zaprasza ją do dość specyficznego erotycznego klubu, a Cassandra po chwili namysłu przystaje na jego propozycję. Tam wzbudza zainteresowanie mężczyzny w masce, z którym opuszcza klub. Nieznajomy przedstawia się jako Morfeusz. Od początku między nimi iskrzy, udają się zatem do domu mężczyzny w bogatej dzielnicy miasta. Cassandra spędza u niego noc, która zupełnie zmieni jej dotychczasowe życie. Po tym wydarzeniu dowiaduje się, że otrzymała pracę w firmie McKey'a. Zaprzyjaźnia się również z Tommy'm, któremu chce pomóc w walce z białaczką. Ponadto pierwszego dnia pracy w firmie Art Desiagn&Beauty dociera do niej, że jej szef Adam to poznany w klubie Morfeusz...

Jak zareaguje Cassandra, gdy okaże się, że przeżyła intymne chwile z własnym szefem? Czy postanowi zrezygnować z pracy? Co połączy Cassandrę i Adama? Kim tak naprawdę jest Morfeusz i jaką rolę pełni w klubie erotycznym? Co ukrywa Cassandra? Czy Tommy pokona walkę z rakiem? Co jeszcze wydarzy się w życiu Cassandry? Jak potoczą się dalsze losy bohaterów?

Fabuła książki niczym nie odbiega od innych w tego typu literaturze. Bowiem poznajemy młodą, atrakcyjną, można nawet powiedzieć biedną dziewczynę oraz bogatego, przystojnego i pewnego siebie mężczyznę, których łączy przede wszystkim namiętność. Przyznaję, że Cassandra wzbudzała we mnie same negatywne uczucia. Jest to kobieta niezdecydowana, rozkapryszona, humorzasta, często wulgarna, nie radząca sobie z emocjami, nie wiedząca czego tak naprawdę chce i oczekuje od życia. Przyleciała do Miami z myślą o lepszym życiu, spełnieniu marzenia dotyczącego pracy jako architekt wnętrz w jednej z najlepszych firm na świecie. Ale również pragnęła uciec od ojca, który nieustannie ją krytykował i nie rozumiał jej poczynań. Chciała mu udowodnić, że jest w stanie sama na siebie zarabiać, że jest ambitna i zdolna i stać ją na więcej niż pracę w sklepie wędkarskim prowadzonym przez ojca. Gdy poznaje Adama - Morfeusza całkowicie mu ulega, nie potrafi mu odmówić, nawet wtedy, gdy zdaje sobie sprawę, że ta znajomość do niczego dobrego nie prowadzi i że będzie przez niego cierpiała. Z jednej strony wie, że nie powinna sypiać ze swoim szefem, a z drugiej strony nie potrafi się od niego uwolnić. Na dodatek się w nim zakochuje, co jeszcze bardziej komplikuje ich relację. Raz go odpycha, nienawidzi, innym razem szuka z nim kontaktu i poddaje się jego wpływom. Jej zachowanie było dla mnie zbyt dziecinne i totalnie niezrozumiałe.
Adam - Morfeusz to mężczyzna tajemniczy, pewny siebie, stanowczy, apodyktyczny, niebezpieczny, wybuchowy, nerwowy, niepotrafiący rozmawiać o swoich uczuciach, niekiedy agresywny, ale bywał także opiekuńczy, troskliwy. Cassandrę traktuje jak swoją własność. Zawsze musi wiedzieć, gdzie i z kim przebywa, wybiera dla niej odpowiednią garderobę, bieliznę, dyktuje warunki, ustala dni i formy spotkań, całkowicie dezorganizuje jej życie. Również on nie wzbudził we mnie jakichś pozytywnych uczuć. Jego postępowanie wywoływało złość, wściekłość, a jego osoba mnie zwyczajnie odrzucała. Jedynie intrygowało mnie to, dlaczego nazywał siebie Morfeuszem, jaką rzeczywiście funkcję pełnił w klubie erotycznym i dlaczego tak bardzo obawiał się rezygnacji z tej roli. Czasem odnosiłam się wrażenie, że Adam i Morfeusz to dwie zupełnie różne osobowości.

W książce jest mnóstwo intymnych scen, i nie byłoby nic w tym złego, gdyby nie to, że większość tych momentów wzbudzała we mnie zniesmaczenie, odrazę i wstręt. Po pierwsze opisane były zazwyczaj w dość wulgarny sposób - nie jestem przeciwna używaniu ordynarnych, pospolitych słów, ale w tym przypadku uważam, że autorka przesadziła. Po drugie, główni bohaterzy uprawiali seks w każdym możliwym miejscu i o każdej możliwej porze, nie wspominając, że każde ich zbliżenie kończyło się osiągnięciem kilku orgazmów. Ponadto zdarzało się, że ich intymne momenty były wymuszane, a nawet pojawiała się w ich trakcie przemoc. Dodatkowo denerwowało mnie nieustanne nadużywanie słów: "pieprzyć się" i "dziecinko". W pewnym momencie naprawdę miałam dość.

Jedynym pozytywnym wątkiem była przyjaźń łącząca Cassandrę z Tommy'm. Gdy kobieta dowiaduje się o jego chorobie, od razu postanawia przekonać go do poddania się leczeniu. Za wszelką cenę chce mu pomóc, znaleźć dawcę, bez względu na koszty i konsekwencje. Jest zdolna nawet poświęcić swoje życie, aby tylko ten sympatyczny chłopak mógł wyzdrowieć. Chociaż w jednym momencie wykazała się dojrzałością i zdecydowaniem. To postawa godna uznania.

Powieść napisana jest prostym stylem i nawet szybko się czyta, pomimo małej czcionki. Uważam, że gdyby główna bohaterka ukazana była z lepszej perspektywy (a nie jako pusta i naiwna dziewczynka), używanych byłoby mniej wulgarnych i powtarzających się określeń, a sceny intymne przedstawione byłyby w bardziej zachęcający (a nie odrzucający) sposób, to naprawdę byłaby to niezła i całkiem przyjemna lektura. Historia omówiona w powieści została przedstawiona z perspektywy Cassandry, dlatego zaskoczeniem było dla mnie ostatnie kilka stron, gdzie początek znajomości głównych bohaterów został ukazany oczami Adama. Choć przez chwilę możemy zaznajomić się z myślami i uczuciami mężczyzny. "Sny Morfeusza" to pierwszy tom cyklu "Mafijna miłość". Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że raczej nie sięgnę po kolejny tom, będący kontynuacją serii. Ale może za jakiś czas zmienię zdanie i jednak nabiorę ochoty na poznanie tajemnicy Morfeusza oraz dalszych losów bohaterów.

http://wielbicielka-ksiazek.blogspot.com
reading-mylove plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-08-04, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,EGZEMPLARZ RECENZENCKI,
Po ogromnym sukcesie EL James literatura erotyczna stała się bardzo popularna. Jedne autorki kopiują, inne nie; jednym wychodzi lepiej naśladowanie, innym gorzej. Dlatego nie mogłam nie sięgnąć po ,,Sny Morfeusza", które cały czas zbierają różne opinie. Znajdą się osoby, które pokochają książkę całym serem oraz te, które ją znienawidzą. Moje zdanie jest takie - nieważne jak mówią, ale ważne, że w ogóle mówią i lektura wywołuje jakiekolwiek emocje w czytelniku.

Cassandra to piękna kobieta, która nie ma szczęścia do mężczyzn. Natomiast w życiu zawodowym doskonale wie, czego chce. Zdaje sobie sprawę ze swojego talentu i profesjonalizmu. Chociaż nie ma wielkiego doświadczenia i tak mierzy bardzo wysoko. Ambitna bestyjka! Morfeusz to łowca. Tajemniczy, mroczny, przystojny. Ucieleśnienie kobiecych marzeń. Zawodowo właściciel bardzo dobrze prosperującej firmy. Co się wydarzy, kiedy ta dwójka się spotka? Czy będą potrafi oddzielić życie prywatne od zawodowego?

To moje pierwsze spotkanie z autorką. Do tej pory nie miałam przyjemności czytać jej książek. ,,Sny Morfeusza" to fascynująca opowieść, która rozbudziła wszystkie moje zmysły, przyprawiła mnie o szybsze bicie serca i z zaciekawieniem przekręcałam kolejne kartki. To naprawdę dobry erotyk. Lekko mroczny, ale uważam to za duży plus. Większość stron zapełniona jest dialogami. Mam nadzieję, że w kolejnej części będzie odrobinkę więcej opisów. Autorka wykorzystała krótkie epizody. Taki zabieg uważam za bardzo interesujący, ponieważ sprawia to, że akcja staje się ciekawa i nie nudzimy się nawet chwili. Cały czas coś się dzieje. Raz jest zabawnie, raz romantycznie, czasem dramatycznie, a doprawione jest wszystko garścią pieprzu. Bardzo podoba mi się okładka. To przeszywające na wskroś niebieskie oko otoczone szaro-czarną poświatą jest bardzo tajemnicze i intrygujące. Idealnie oddaje nastrój panujący w utworze.
,,Sny Morfeusza" okazały się mocną i zmysłową lekturą połączoną z intrygą i mafią. Książkę czyta się szybko. Napisana została prostym, czasem nawet potocznym językiem. Wciąga od pierwszej strony i chcemy jeszcze i jeszcze, żeby jak najprędzej poznać koniec tej niesamowitej historii.

Summary: Historia mnie zaciekawiła i zaintrygowała. Do końca nie wiedziałam, co się może wydarzyć. Na szczęście czytelnik zostaje wynagrodzony za swoją cierpliwość. Polecam wszystkim, a przede wszystkim wielbicielom gatunku. Spodziewajcie się wyjścia poza schemat, tajemnicy, niepewności, intrygi, gorących scen seksu, których jest naprawdę dużo. Niech Was nie zmyli tytuł. Absolutnie nawet na chwilę nie zaśniecie. A ja nie mogę doczekać się kontynuacji.

http://reading-mylove.blogspot.com/2016/08/kn-haner-sny-morfeusza.html

PatrycjaKuchta plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-08-02, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,
http://beauty-little-moment.blogspot.com/2016/08/sny-morfeusza-k-n-haner.html

Trzymam w swoich dłoniach książkę, która jest bezapelacyjnym hitem tego lata. Pierwszy nakład wyprzedał się błyskawicznie, Internet pęka w szwach od opinii, w głównej mierze pozytywnych, autorka już wprowadza poprawki w tomie drugim, który ukaże się wcześniej niż początkowo planowano. Na czym polega fenomen tej historii? To erotyk, w zasadzie taki jakich wiele, ciekawy, choć nie przesadnie oryginalny, w którym można wyczuć lekki posmak „Greya” czy „Barw miłości”. Zasadnicza różnica polega na tym, że autorka jest polką, a jak się okazuje jesteśmy bardzo ciekawe, co w temacie erotyki mają do powiedzenia nasze rodzime pisarki. Całkiem słusznie z resztą, bo jak się okazuje do powiedzenia mają sporo i w niczym nie ustępują popularniejszym koleżankom zza oceanu.

Tak więc jest Ona- Cassandra Givens, młoda, ambitna pani architekt, z głową pełną pomysłów i wielkimi aspiracjami. Jest też On- Adam McKey, przystojny i obrzydliwie bogaty właściciel firmy, w której Cass chce zdobyć posadę. Dodajcie do tego wszystkiego jedną namiętną noc, którą kobieta spędza z poznanym w klubie tajemniczym Morfeuszem, który może i nosi maskę, ale zdecydowanie ma oczy kochanka z jej snów. To tylko jedna noc i nie powinna się nigdy powtórzyć, tym bardziej, że tajemniczym właścicielem niebieskich tęczówek jest nie kto inny jak Adam McKey czyli nowy szef Cassandry. Płomień jednak zapłonął i nie da się go ugasić. Sprawy się komplikują a namiętność tylko wzrasta. W powietrzu wisi jakaś tajemnica i być może, coś bardzo niebezpiecznego. Tylko co?

„Czy to naiwne? Może. Nierealne? Zapewne tak, ale przecież warto walczyć, o kogoś na kim nam zależy. Nieważne, czy to największy dupek na świecie, czy książę na białym rumaku. Jeśli się kogoś kocha, to widzi się w nim to, czego nie dostrzegają inni.”

Cóż mogę Wam powiedzieć o bohaterach? To chodzące skrajności. W jednej chwili sympatyczni inteligentni i dający się lubić, by w ciągu jednej chwili zacząć robić skrajnie irytujące głupoty, których nijak nie można zrozumieć. Tytułowy Marfeusz, czyli coś w rodzaju mrocznego oblicza Adama, był całkiem ciekawym pomysłem. Budził dokładnie takie emocje, jakie budzić powinien, czyli strach, fascynację i pożądanie, którym nasza bohaterka błyskawicznie ulega. Asertywność nie jest z resztą jej mocą stroną, a uległość wobec (powiedzmy szczerze) agresywnego partnera, była wręcz irytująca, biorąc pod uwagę, co czasem o nim myślała.

Erotyka bezapelacyjnie jest trzonem całej historii, a scen seksu było więcej niż jestem w stanie zliczyć. Jest gorąco, a czasem wręcz oszałamiająco perwersyjnie jednak w moim odczuciu, było tego po prostu za dużo w zbyt krótkim czasie. Na szczęście fabularnie autorka także nie próżnowała i wierzcie mi na słowo, że nie ma żadnych hamulców nie tylko w scenach łóżkowych, ale także w rozwoju akcji. Wielokrotnie aż przecierałam oczy ze zdumienia, w jakie tarapaty wpędzała swoich bohaterów i jak nieprzewidywalne są ich kolejne kroki. Szalenie mi się ta nieprzewidywalność spodobała i sprawiła, że mimo wszystkich wad i niedociągnięć nie byłam w stanie oderwać się od tej historii.

Od strony technicznej kompletnie nie mogłam się odnaleźć w formie bez podziału na rozdziały. Ciągłość akcji to dobry pretekst, by pochłonąć całą książkę na raz, ale kiedy nie jest to możliwe, lekko zbija z tropu czytelnika. Wielkim plusem jest sam tytuł, bardzo poetycki, klimatyczny i idealnie pasujący do fabuły powieści. Mniejszy zachwyt budzi okładka, która nie tylko przywołuje oczywiste skojarzenia, ale mogłaby być nieco bardziej wyrazista, bo fabule tej wyrazistości nie brakuje.

„Są takie miejsca, w których nigdy nie powinniśmy się znaleźć. Są tacy ludzie, których nigdy nie powinniśmy poznać. Są też takie chwile, w których jest za późno na to, by się wycofać, i wtedy już nic nie zależy od nas samych. Tak naprawdę nic nie zależy ode mnie od chwili, w której go poznałam.”

O CZYM? „Sny Morfeusza” to moje pierwsze spotkanie z twórczością K.N. Haner i choć mam kilka zastrzeżeń było jak najbardziej udane. Powieść skrzy się od erotyzmu jest ostra, pikantna, chwilami wulgarna, czasem zabawna a czasem poruszająca. Autorka budzi w czytelniku skrajne emocje, szokuje, zadziwia i nie pozwala na chwilę wytchnienia, a jej książka ma absolutnie wszystkie cechy, które posiadają zagraniczne erotyczne bestsellery. Ja daję autorce zielone światło, bo naprawdę spodobały mi się jej pomysły. Czekam na kontynuację, zwłaszcza że wreszcie otrzymam odpowiedzi na dręczące mnie pytania, ale chciałabym przeczytać też coś zupełnie innego autorstwa K.N Haner. Jestem pewna, że napisałaby genialny dramat New Adult, który złamałby niejedno serce, tylko może tym razem bez takiej ilości erotyki.
Alexxandra plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-07-29, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki w 2016,Posiadam,
K. N. Haner debiutowała w zeszłym roku powieścią 'Na szczycie' niestety nie udało mi się jeszcze przeczytać tej książki, ale wszystko na szczęście przede mną. Jej najnowsza powieść ,,Sny morfeusza" wpadła w moje ręce i wywołała lawinę uczuć. A jakich? Zapraszam na recenzję.

Cassandra przeprowadza się do Miami, aby zacząć życie od nowa. Ubiega się o stanowisko w dużej firmie, jednak nic nie idzie po jej myśli. Zrozpaczona udaję się na kolacje ze swoja kuzynka i jej znajomymi, która także kończy się katastrofą. W wyniku wydarzeń trafia do zamkniętego klubu dla osób lubiących seks. Tam dała się porwać muzyce i zainteresowała pewnego tajemniczego mężczyznę-Morfeusza. Gdy zgadza się z nim wyjść, to już sama nie jest pewna czy dobrze robi, jednak napędza nią pożądanie i spędza z nim noc..

Gdy następnego dnia okazuję się, że dostała wymarzone stanowisko myśli, że już będzie tylko lepiej. Jednak już pierwszego dnia pracy widzi, jak los z niej zakpił. Sama nie wie, jak ma się zachować, gdy jej szef okazuję się mężczyzną, z którym spędziła namiętną noc..

Jak potoczą się losy Cassandry i diabelnie przystojnego Adama?

,,Chcę zobaczyć jego ciało. Jestem przekonana, że jest cudowne i warte zapamiętania. Nawet jeśli to ma być tylko ta jedna noc, będę mogła sobie o nim fantazjować do końca życia".

Trzeba zacząć od okładki, która jest po prostu świetna, nie mogłam się na nią napatrzeć. Byłam pewna, że pod tą cudowną oprawą znajdę coś, co mnie zachwyci. Historia przedstawiająca romans dwójki bohaterów rozpaliła moje zmysły. Było czasami naprawdę gorąco. Autorka doskonale opisuję uczucia, jakie towarzyszyły bohaterce.

Na początku postać Adama była bardzo tajemnicza, jednak z czasem mogłam się dowiedzieć o nim o wiele więcej. Przystojny, bogaty i lubiący seks mężczyzna da się lubić i można powiedzieć, że zostałam jego fanką. Jednak co do postaci Cassandry to mam mieszane uczucia. Kobieta została przedstawiona w sposób głupiej i naiwnej gąski. Jej zachowanie czasami mnie irytowało a ciągłe zmiany nastroju były już męczące. Jednak nie wpływa to na moją ocenę książki, gdyż jestem zadowolona.

Jako że jest to powieść erotyczna znajdziemy to duuużo pikantnych i szczegółowo opisanych scen, które wywołały na moich polikach wielkie rumieńce. Namiętność i pożądanie mieszają się ze sobą i wręcz kapią z każdej strony. Nie może obyć się bez komplikacji, nie ma cukru, nie ma lukru. Jest pieprzyk i ostre słowa, jest płacz i krzyk wszystko po to, aby nie było nudno.

Na plus działa także ostatni rozdział gdzie początek powieści pokazany jest ze strony Adama. Możemy zajrzeć mu do głowy i zobaczyć co czuł, co nim kierowało i o czym myślał, gdy poznał Cassandre.

Moim zdaniem możemy być dumni, że nasza rodowita autorka piszę powieści erotyczne, które mogą być porównywane do tych zagranicznych. Mimo kilku minusów jestem bardzo zadowolona po przeczytaniu książki i mam nadzieje, że szybko poznam dalsze losy bohaterów. Mam też w planach przeczytać poprzednią powieść autorki, jak i każdą kolejną.
Simi_48 plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-07-21, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2016,

Jego dotyk rozpala moje zmysły. Pragnę go, a zarazem czuję niepokój. Wiem, że on nie jest dla mnie, ale mimo to nie mogę przestać o nim myśleć. Powoli wpadam w obłęd, nie mogę się od niego uwolnić, ale nawet tego nie chcę. Czuję, że jesteśmy połączenie. Widzę, jak między nami pojawia się nić łącząca nasze dusze, ale czy on to widzi? Nie mogę go rozgryźć, nie wiem, co on czuje, ale nie odpuszczę. Będzie mój. Nie odpuszczę, nie potrafię. Choć zranił mnie wiele razy, wiem, że coś do mnie czuje. Po prostu boi się tego, ale w końcu powie mi to, co tak bardzo pragnę usłyszeć. Wyzna mi miłość, choć muszę na to poczekać i być cierpliwa. To cholernie trudne, ale dam radę. Nie poddam się. Nigdy. Przychodzę dziś do Was z seksowną, podniecającą opinią książki K. N. Haner o intrygującym tytule ,,Sny Morfeusza". Ta powieść rozpala zmysły. Zapraszam na jej recenzję!


,,Wszystkie głupie myśli ulatują, gdy w końcu całuje mnie w usta. Namiętnie, mocno i czule. Jego dłoń puszcza szyję i chwyta delikatnie moją twarz. Nadal mnie całuje, jakby przepraszał. Ja go przepraszam za to, że przez swoją popieprzoną przeszłość wkładam go do jednego worka z Filipem. Muszę sama poradzić sobie z tym, jak się wtedy czułam, i zrobić wszystko, by nie czuć się tak nigdy więcej."


Cassandra Givens od zawsze nie ma szczęścia do facetów. Jej przelotne romanse za każdym razem kończą się złamanym sercem, a wybuchowy charakter, impulsywność oraz zgryźliwe poczucie humoru często wpędzają ją w kłopoty. Przeprowadzka do Miami otwiera nowy rozdział w jej życiu, a rozmowa kwalifikacyjna o pracę marzeń ma stać się drzwiami do lepszego jutra. Niestety, nic nie idzie po jej myśli, a poznanie Adama McKeya — jej przyszłego szefa — komplikuje wszystko jeszcze bardziej.
Początek tej znajomości staje się źródłem fascynującego romansu, ale i dużych kłopotów. Cassandra traci głowę dla demonicznego Morfeusza. Między tą dwójką wybucha namiętność, nad którą nie potrafią zapanować. Adam vel Morfeusz wciąga Cassandę do gry, której zasady są bardzo proste, ale narażają oboje na ogromne ryzyko.
Jak potoczy się historia, która nigdy nie powinna się wydarzyć?
Sny Morfeusza to intensywna, pełna namiętności i niebezpiecznych tajemnic lektura, która rozpali Twoje zmysły i wciągnie w świat mrocznych doznań. Daj się ponieść historii pięknej Cassandry i tajemniczego Adama!



,,Ton jego głosu dociera jednak do najbardziej mrocznych zakamarków mojej duszy. Zaczynam ciężko oddychać,a erotyczny niepokój coraz bardziej wypełnia moje ciało."



,,Sny Morfeusza" to seksowna, intensywna, fascynująca powieść, która rozbudza zmysły i przyśpiesza bicie serce. Nie spodziewałam się, że będzie tak bardzo intrygująca i dobra historia. Rzadko czytam polskich autorów, a jeśli już to robię, ich twórczość mnie nie zachwyca. Wiele słyszałam natomiast o ,,Snach Morfeusza" i byłą ciekawa, jakie wywrze na mnie wrażenie. Trochę się bałam po nią sięgnąć, by nie zniszczyć swoich oczekiwań, ale nie było to potrzebne. Autorka zrobiła kawał dobrej roboty i jej powieść znalazła się na szczycie moich ulubionych. Nie wiem, jak wytrzymam do kontynuacji. Może nie byłoby tak źle, ale epilog pobił wszystko. Jak można skończyć w takim momencie? I jak ja mam wytrzymać, zanim poznam kolejne losy Adama i Cassandry? Będzie ciężko. ,,Sny Morfeusza" to dobry erotyk z wątkiem thrillera. Bohaterowie są mocni, sarkastyczni, cudowni, a już w szczególności mój Tommy, który od razu zdobył moje serce i stał się ulubieńcem. Książka nie jest podzielona na rozdziały, napisana jest ciągiem. Autorka głównie skupia się na przeżyciach bohaterów oraz ich dialogach, a nie opisach, co bardzo mi odpowiada. Okładka jest niesamowita. Intrygujące, błękitne oko, które tak dobrze oddaje powieść. To prosta, a zarazem tajemnicza okładka, która przyciąga czytelnika. Cieszę się, że mogłam ją przeczytać, ale wiem, że czym szybciej muszę zakupić własny egzemplarz i dodać go na sam szczyt mojej biblioteczki.



,,Są takie miejsca, w których nigdy nie powinniśmy się znaleźć. Są tacy ludzie, których nigdy nie powinniśmy poznać. Są też chwile, w których jest za późno na to, by się wycofać i wtedy już nic nie zależy od nas samych."


Cassandra od początku zaczęła mnie irytować. Nie chciała uchodzić za rozwiązłą kobietę, a zarazem wskoczyła do łóżek zupełnie obcych mężczyzn. W dodatku te jej ciągłe zawirowanie, czy powinna być z Adamem, czy może sobie odpuścić. Myślałam, że jej postać okaże się kompletną klapą, ale z czasem się do niej przekonałam. Nadal mnie irytowała, ale okazało się, że nie jest uległą, niemającą swojego zdania laleczką, a silną, lojalną kobietą, która nikomu się nie podporządkuje. Czasami wydaje się naiwna, ale czy nie wszyscy trochę tacy jesteśmy? Wybuchowa, żywiołowa, dobra — tak mogłabym ją określić. Co innego Adam — ten od początku emanuje seksapilem. Chłodny, nerwowy, a zarazem opiekuńczy. Nigdy nie wiadomo, czego można się po nim spodziewać. Ogrodził się murem od świata i tylko Cass będzie mogła go rozbić. Wydaje się niedostępny, ale ten krótki fragmencik, który autorka zaserwowała nam na koniec opowiedziana z jego perspektywy, ujawnia, że jest pogubiony i boi się komukolwiek zaufać, a zarazem cierpi z powodu tego, co musi robić, by jego bliscy byli bezpieczni. Co zadziwiające to nie Adam został moim ulubieńcem, a słodki, uroczy, cudowny Tommy, który zdobył moje serce. Jest niezwykle dobrym, optymistycznym człowiekiem, który odznacza się wielką siłą. Nie poddaje się chorobie. Jeśli K. N. Haner będzie próbowała go uśmiercić, to nie ręczę za siebie. Tommy jest moim numerem 1 i zawsze będę go broniła. W książce pojawia się również irytująca Nicole, okropny Carlos oraz chamski Xavier. Oczywiście pojawiają się również znajomi Morfeusza, ale to wy już musicie się przekonać, kim są.

,,Chwyta nagle moją twarz i całuje mnie. Jęczę głośno, jakbym właśnie tego potrzebowała. Jego nieustępliwy język wdziera się do moich ust. Nie szuka wzajemności, po prostu chce dominować."


 

,,Sny Morfeusza" to mocna, zmysłowa, warta grzechu książka, przy której nie można przejść obojętnie. Jeśli poszukujecie dobrego erotyku, a zarazem gorącego romansu łączącego się z gamą uczuć oraz nieprzeciętnych bohaterów, musicie sięgnąć po tę powieść. Nie można się od niej oderwać, serce przyspiesza, a strona znika za stroną. K. N. Haner stworzyła coś niesamowitego, a zarazem bardzo podniecającego. Nie mogę się doczekać kontynuacji historii Adama i Cassandry. Pierwszy tom ,,Mafijnej miłości" zostawił mnie zdruzgotaną oraz spragnioną. Mam nadzieje, że powieść wyjdzie wcześniej, niż jest to zaplanowane. Polecam!

  




Dakota plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-07-22, Ocena: 1, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2016,Mam,
Książka ,,Sny Morfeusza" K.N. Haner już od samych zapowiedzi była określana najgorętszym erotykiem tego lata. Ile było w tym prawdy?

Cassandra przeprowadza się do Miami. Zamierza zacząć wszystko od nowa, a pierwszym takim krokiem staje się dla niej znalezienie pracy. Skuszona ofertą Art Design&Beauty ubiega się tam o stanowisko architekta wnętrz, ale rozmowa nie przebiega tak, jakby się tego spodziewała. Już na samym początku dochodzi do nieprzyjemnej wymiany zdań między nią a jej potencjalnym szefem -- Adamem McKeyem. Jednak nie jest to ich ostatnie spotkanie. Wzburzona Cassandra udaje się do jednego z klubów, gdzie poznaje mrocznego Morfeusza, który wciąga ją w swoją grę.

Już sam początek książki jest nudny, a główną bohaterkę poznajmy od najgorszej strony. Dużym nieporozumieniem jest także to, że bohaterka udała się na rozmowę kwalifikacyjną kompletnie nieprzygotowana. Zachowywała się idiotycznie i głupio, a w dodatku nie miała żadnego pojęcia o wystroju wnętrz (serio, luksfery w takim biurze? Chyba na głowę upadła). Czy faktycznie oczekiwała, że prezes spojrzy tylko na dokumenty i od razu ją przyjmie? Cassandra jest postacią, której w żaden sposób nie można polubić czy też się z nią utożsamić. Miałam wrażenie, że umysłowo zatrzymała się na etapie szesnastolatki, a autorka robi z niej prawdziwą idiotkę. Co więcej, panna Givens jest niezwykle zapatrzona w siebie, zachowuje się jak rozkapryszona nastolatka, która wiecznie tylko marudzi, jest głodna, szasta pieniędzmi, których tak właściwie nie ma oraz w dodatku nie chce się jej pracować. Wymaga od ludzi kultury, choć sama nie ma jej za grosz. W dodatku bohaterka ma jakiś syndrom kibelka. Cassandra ciągle chodziła do łazienki, a ja naprawdę nie rozumiem wplatania takiego wątku do książki. Dla mnie to po prostu zbędny zapychacz, który działa na niekorzyść całej historii. Szczególnie żenująca wydała mi sytuacja, w której to Cassandra zaczęła głośno piszczeć, mówiąc, że chce jej się siku. Nie muszę chyba dodawać, że znajdowała się na spotkaniu z klientem? Czy tak zachowuje się dorosła, inteligentna kobieta? Jak widać, dorosłość to pojęcie względne w tej książce, a inteligencja zdecydowanie nie idzie z nią w parze.

Relacja między Cassandrą a Adamem vel Morfeuszem była niezwykle dziwna. Nie czuć było między nimi chemii, a wiele zachowań było po prostu wymuszonych. Morfeusz miał być postacią tajemniczą, a tak naprawdę okazał się nijaki i podobnie irytujący, jak Cassandra. Chociaż tu zauważyłam światełko w tunelu, bo zachowywał się bardziej znośnie niż główna bohaterka. Inną sprawą jest to, czy Cassandra faktycznie kochała Morfeusza. Dla mnie to wątpliwe, ponieważ jej zachowanie świadczyło zupełnie o czymś innym. Miłość to uczucie silne, dominujące i obezwładniające, ale ze strony bohaterki pojawiały się tylko słowa rzucane na wiatr. Z jednej strony zapewniała Morfeusza o swoich uczuciach, ale z drugiej, gdy tylko nadarzała się okazja, flirtowała z każdym napotkanym mężczyzną.

Myślałam, a właściwie miałam nadzieję, że skoro to erotyk, to chociaż sceny erotyczne obronią tę książkę. Myliłam się. Seks Cassandry i Morfeusza wyglądał jak kopulacja dzikich zwierząt, co po prostu mnie zniesmaczyło, a powinno hmmm, według opisu znajdującego się na okładce, rozpalić? Nadmiar wulgaryzmów również nie działa na korzyść tej książki. Autorka całkowicie przekroczyła granice, opisując scenę gwałtu, która wywołała we mnie dodatkowe obrzydzenie.

Przede wszystkim tej książce brakuje realizmu. Zarówno postacie, jak i wątki są wręcz abstrakcyjne, sytuacje absurdalne, a autorka potraktowała całą powieść po macoszemu. Brakuje spójności i konsekwentnego prowadzenia akcji. W pewnym momencie następuje nawet zaburzenie chronologii, co źle wpływa na odbiór całości, a czytelnik zaczyna się zastanawiać, skąd autorka wytrzasnęła ten wątek.

Fabuła okazała się niezwykle przewidywalna i płytka. Wychodzę z założenia, że można stworzyć dobry erotyk z dopracowaną fabułą i ciekawymi wątkami oraz postaciami, które będą wzbudzały w nas zarówno pozytywne, jak i negatywne emocje. Jest to jednak ciężka i żmudna praca, ale wielu autorom się to udało, niestety Pani Haner poległa w każdy możliwy sposób pisząc ,,Sny Morfeusza". I choć bym bardzo chciała, to nie potrafię odnaleźć w tej książce plusów. Nawet postać Tommy'ego nie wzbudziła we mnie sympatii. Wątek z jego chorobą był kolejnym zbędnym zapychaczem tej powieści, a o jego relacjach z Cassandrą wolałabym nie pisać, bo po prostu ręce opadały po przeczytaniu tego, co wyprawiała ta dwójka. Powiem tylko, że dla mnie przesadą jest nazywanie kogoś przyjacielem po dwóch dniach znajomości. Chyba nie tędy droga, prawda?

Błędy i smaczki, na które natrafiłam podczas czytania, świadczą o tym, że książka nie miała żadnej korekty. Mogłabym jeszcze zrozumieć przecinki w nieodpowiednich miejscach lub ich brak bądź nadmiar, ale w ,,Snach Morfeusza" znajduje się też wiele błędów rzeczowych, logicznych, gramatycznych oraz interpunkcyjnych. Przykłady? Dostałam okres, Art Desing&Beauty*, ocieram się tyłkiem o jego nabrzmiały ku*as, ocierając się desperacko o jego wielki penis***, robię więc sobie mocny drink**** Czytanie ma być przyjemnością, a nie męczarnią, a w tym przypadku było niestety tym drugim. Zdecydowanie nie jest to książka, którą czyta się dobrze. Jak widać, autorka miała największy problem z odmianą słów, co mnie dziwi, bo takie błędy łatwo jest poprawić, wystarczy je wygooglować lub zajrzeć po prostu do odpowiedniego słownika. Ponadto, jeżeli już chcemy używać angielskich słów, to powinniśmy sprawdzić ich pisownię, ponieważ błędy tego typu rażą i to nawet bardzo. Słownictwo, jakim posługuje się K.N. Haner nie jest wyszukane, a ciągłe powtórzenia źle wpływają na ogólną ocenę tekstu.

Podsumowując, książka ,,Sny Morfeusza" jest najgorszym erotykiem, jaki miałam okazję przeczytać w swoim życiu. Nie jest to publikacja do której chcę wracać i której czytanie sprawiło mi przyjemność. Po tylu świetnych recenzjach miałam nadzieję na przeczytanie gorącego erotyku, a jedyne z czym się spotkałam, to rozczarowanie. I to duże. Tyle świetnych recenzji, tyle zachwytów nad książką, która okazała się nijaka i niewarta uwagi. Brak spójności, masa błędów oraz brak konsekwentnego poprowadzenia akcji to jedne z wielu wad ,,Snów Morfeusza". To historia niezwykle schematyczna, która nie wnosi niczego nowego do literatury erotycznej. Podejrzewam, że jest to moje pierwsze i ostatnie spotkanie z twórczością tej autorki. Wolę czytać książki, które mają dobre fundamenty, ciekawie zarysowane wątki i postacie, które są choć odrobinę realne.

* str. 5
** str. 21
*** str. 23
**** str. 30
posredniczkaa plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-07-18, Na półkach: Przeczytałem, 52 książki 2016,Mam,


Miałam wielkie obawy, biorąc tę książkę do recenzji, ponieważ obawiałam się, że będzie to kopia powieści, którą już kiedyś czytałam. Czytając powieść erotyczną, mam konkretne wymagania. Nie wystarczy mi lekki dreszczyk podniecenia. Erotyk ma mnie porwać, rozpalić do czerwoności moje zmysły, powieść K.N. Hanner całkowicie sprostała tym wymaganiom, a nawet je przewyższyła.





Cassandra popełniła w życiu kilka błędów, ale stara się żyć własnym życiem. Nie przyjmuje pomocy od ojca i bierze życie w swoje ręce. Udaje się na rozmowę o pracę, która niestety okazuje się wielką klapą, w życiu prywatnym wcale nie jest lepiej. Zdołowana umawia się z facetem poznanym na ulicy i od tego momentu jej życie zmienia się diametralnie, ale czy na lepsze?





Fabuła może wydać się oklepana, bo szef i pracownica, bo dominacja... Nie dajcie się zwieść! Biurowy romans w tej powieści nabrał charakteru, a dominacja mimo swojej...dominacji nie jest tak intensywna i rygorystyczna jak przedstawia nam E.L. James w swojej znanej już praktycznie wszystkim powieści. W książce K.N. Haner nie znajdziemy scen w stylu BDSM, co według mnie jest jej ogromnym atutem, a Adam mimo swojej porywczości i twardego charakteru, nie jest skończonym dupkiem nieznoszącym sprzeciwu.





"Chcę zobaczyć jego ciało. Jestem przekonana, że jest cudowne i warte zapamiętania. Nawet jeśli to ma być tylko ta jedna noc, będę mogła sobie o nim fantazjować do końca życia."






Autorka z niezwykłym wyczuciem wykreowała kochanka idealnego, twardego, nieustępliwego, tajemniczego, a jednocześnie niezwykle czułego i dbającego o partnerkę. Oczywiście i on ma swoje wady, skrywa mroczne tajemnice, które sprawiają wiele trudności i uniemożliwiają związek "jak z bajki"...





Jeżeli chodzi o główną bohaterkę, to muszę przyznać, że nie do końca ją rozumiałam. Niby z zazdrością śledziłam jej losy, jednak czasami denerwowała mnie swoimi fochami i humorami nastolatki. Swoją bezmyślnością prowokowała czasami bardzo dziwne i głupie sytuacje.





Ciekawym zabiegiem jest również umieszczenie na końcu książki " Po drugiej stronie lustra" czyli fragmentu opowieści oczami Adama, to również może wydawać się już oklepane, ale w tej powieści te kilka stron całkowicie zmieniło, obraz Adama, jaki sobie wytworzyłam w czasie czytania.





"Sny Morfeusza" to książka pełna pasji i namiętności, jest tak samo podniecająca, jak wzruszająca, a K.N. Hanner nie boi się poruszyć czytelnika na wszystkie możliwe sposoby i robi to ze zręcznością wirtuoza. Nie jest to powieść, o której szybko się zapomina. Autorka postarała się, żeby czytelnik wyczekiwał kolejnego tomu z niecierpliwością i udało jej się to.  Mroczna tajemnica Adama aż prosi się o odkrycie, a burzliwy związek bohaterów ani przez chwilę nie jest prosty i przewidywalny. Po przeczytaniu ostatniej kartki, byłam cholernie zła na autorkę, a w głowie kołatało mi się tylko jedno pytanie... No jak tak #$#@% można zostawiać czytelnika?!.





Z całego serca i z pełną premedytacją, mogę ją tylko polecić! A mi pozostaje tylko czekać na kontynuację.

paulina0944 plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-07-14, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki w 2016r.,Mam,
Cassandra nigdy nie ma szczęścia do facetów. Miami ma być dla niej szansą na nowe życie, nową pracę i miłość. Już na samym początku idzie jej fatalnie. Nie stać ją na wynajem samodzielnie mieszkania i musi mieszkać z kuzynką. Rozmowa kwalifikacyjna do wymarzonej pracy poszła jej beznadziejnie, a próby Nicole zeswatania jej z Xavierem kończą się ogromną kłótnią i ucieczką z restauracji. Po wyjściu z lokali Cass trafia na Tommy'ego i razem idą do klubu się odprężyć. Podczas tańca podchodzi do niej tajemniczy nieznajomy i proponuje pójście z nim. Tak zaczyna się historia tej dwójki, a los połączy ich w najmniej odpowiednim momencie.



Powiem tak, książka jest zaliczana do obyczajówki i romansu, a powinna być jeszcze erotyka (bo na zdjęciu to sama dopisałam) i to na pierwszym miejscu!!! Nie czytam dużo powieści erotycznych, bo jestem za młoda i mnie to nie kręci, a tą książkę czytałam z zapartym tchem i jak najszybciej chciałam się dowiedzieć jak zakończą się losy głównych bohaterów. Jednak zacznę od początku...

Sam pomysł na fabułę, kreacja bohaterów, miejsca akcji jest idealna. Czytelnik podczas lektury bardzo wczuwa się w całą historię i chce poznać wszystkie jej tajemnice. Powieść czyta się bardzo szybko, bo język i styl autorki jest bardzo lekki i przyjemny. Jedyne do czego mogę się przyczepić to nadużywanie takich słów jak: cipka, kutas i pieprzyć. Tak tych słów używano zdecydowanie za dużo razy.

Bohaterowie to istna mieszanka! Cassandra to dziewczyna ambitna, chcąca coś w życiu osiągnąć. Jednak z drugiej strony jest uległa i nie umie postawić na swoim. Postanawia sobie coś, a za chwile robi coś zupełnie sprzecznego. To było czasami naprawdę irytujące. Jednak mimo tej słabości bardzo ją polubiłam za zawziętość, dobre serce i pomysłowość. Adam to niesamowity przystojniak, o zabójczo niebieskich oczach. To taki typowy bad boy ? Nie da sie odgadnąć co może za chwile zrobić, i cały czas nas zaskakuje. Do tego uroczy Tommy, który jest promyczkiem szczęścia w tej namiętnej historii.

Prócz faktu, że co trzecia strona jest scena erotyczna, to historia tej dwójki zapowiada się ciekawie i intrygująco. Tajemnice których tu nie mało, na samym końcu nic się nie wyjaśnia, a pozostawia jeszcze większą niewiadomą! Tak nie powinno się kończyć książek! Samo zakończenie by wystarczyło, a epilog sprawił, że od razu chciałabym przeczytać kolejny tom!

Podsumowując książka jest naprawdę dobra! Ostatnio zaczęłam czytać książki polskich autorów i jestem pod wrażeniem jak kunszt naszych pisarzy uległ zmianie. Podczas czytania nie czuje się różnicy między polskim a zagranicznym autorem. Ten tom to dobre wprowadzenie do kolejnej części, której będę z niecierpliwością wyczekiwać!
NaWidelcu plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-07-14, Na półkach: Przeczytałem,52 książki na 2016,Mam,

Wiesz dobrze, że on nie jest dla ciebie. Jednak namiętność, która cię ogarnia, odbiera ci zdrowy rozsądek. Pragniesz go każdą komórką swojego ciała. Ten „zły chłopiec” po prostu kręci cię do granic możliwości. Masz prawo go pożądać, w końcu jest niesamowicie przystojny. Jedyne, czego ci nie wolno, to... kochać. Nie panujesz na swoim ciałem. Czy dasz radę zapanować nad sercem?



Cassandra to młoda, piękna, ale też zagubiona i samotna kobieta. Skończyła dobre studia, ale jedyne, na co ją stać, to pokój u kuzynki. Jest bardzo zdolna, ale bez skutku szuka pracy. Jeden dzień, jedna rozmowa kwalifikacyjna, jedna noc w klubie – i całe jej życie odwraca się do góry nogami. Pomimo głosu rozsądku wpada w namiętne ramiona Morfeusza, który już następnego dnia okazuje się... jej szefem. To jednak nie jest najgorsze. Mężczyzna nie szuka stałego związku ani nawet przelotnego romansu. To, co tworzy z Cass, jest „popapraną”, nielogiczną, toksyczną znajomością bez przyszłości. Ale czy aby na pewno? Czy żadne z nich nie marzy o czymś więcej? I jak ciemna strona Morfeusza wpłynie na zagubioną Cassandrę?


Tak, to jest erotyk. Żadne tam soft porno, tylko najzwyklejszy w świecie, najbardziej szczery i bezpruderyjny zbiór pozycji seksualnych. Jeśli rumienisz się na słowo „seks”, a rubaszne dowcipy cię peszą... odłóż tę książkę. Oto mała próbka na zachętę.


– Zdejmij majtki.
Patrzę na niego oniemiała.
– Zdejmij majtki i usiądź w rozkroku. Chcę sobie na Ciebie popatrzeć, Cassandro.


Tak mniej więcej prezentuje się klimat tej powieści. Sceny erotyczne nie są jedynie dodatkiem do fabuły, ale celem samym w sobie. Jak morderstwo w kryminale. Muszę przyznać, że przez jakiś czas traktowałam akcję jako pretekst do wyuzdanych scen. Fajnie i zgrabnie wszystko się łączy. Kobiety też swoje fantazje mają, ale niektóre pomysły zdecydowanie lepiej wychodzą w książkach niż w życiu. Taka nieszkodliwa przyjemność.


Wrażenie to utrzymywało się we mnie mniej więcej do połowy książki. Dlaczego? Wynikało to głównie z tego, że nie do końca rozumiałam zachowanie głównej bohaterki. Z jednej strony prezentowała swoją pewność siebie, a z drugiej szybko ulegała namowom kochanka. Nie potrafiła być konsekwentna i zawsze podporządkowywała się jego żądaniom. Sam Morfeusz też nie zachowywał się lepiej. Takiego skurczybyka ze świecą szukać. Raz jest czuły, raz opryskliwy, nie okazuje jej miłości, ale nie pozwala odejść, daje nadzieję na związek, a zaraz potem ją odbiera. Jak z kimś takim można być, no jak?
 


– Nie pozwól mi się w tobie zakochać (…)
– Mogę zapanować na twoim ciałem, Cassandro, ale nie zapanuje nad twoim sercem. (…) Jedną rzecz mogę ci obiecać (…). Ja się w tobie na pewno nie zakocham.


Aż wreszcie nadszedł moment, kiedy miałam go zupełnie dość. Przegiął! Palant (mówiąc delikatnie i nie zmuszając w ten sposób korektorki do cenzurowania wulgaryzmów)! Ale – tak samo jak Cassandra – nie porzuciłam jego świata, czytałam dalej.


(...) kompletnie się w nim zatracam. Jak mogłam zakochać się w kimś takim? Przecież to nielogiczne. To nie zauroczenie, nie miłość, nawet nie zwykły romans.


Czyli właściwie co? Może to nie seks, nie poszukiwanie akceptacji, nie przeszłość ani wspólna przyszłość, tylko popaprany, chory związek jest tematem przewodnim tej powieści. Wszystko jest tak wyraźne, ostre, a jednocześnie ekscytujące, że trudno to zaakceptować. Ale mogło się wydarzyć. I czasem mam wrażenie, że naprawdę się dzieje.


Są takie miejsca, w których nigdy nie powinniśmy się znaleźć. Są tacy ludzie, których nigdy nie powinniśmy poznać. Są takie chwile, w których jest za późno na to, by się wycofać, i wtedy już nic nie zależy od nas samych. Tak naprawdę nic nie zależy ode mnie od chwili, kiedy go poznałam.


Sny Morfeusza to przede wszystkim powieść erotyczna, pamiętajmy o tym. Nie poważna praca naukowa o toksycznym związku, nie literatura faktu ani dogłębna refleksja o miłości, która niszczy. Jeśli czytelnik zostanie skłoniony do jakichś przemyśleń, to świetnie. Dla mnie jednak książka ma przede wszystkim bawić, podniecać i dawać rozrywkę. Taki koncept został poprowadzony konsekwentnie, spójnie i logicznie.


Mniej schematycznie, ale równie ciekawie, prezentują się sylwetki bohaterów epizodycznych. To cała paleta różnych osobowości. Znajomi, rodzina czy cisi wielbiciele... Zasadniczo można spodziewać się po nich wszystkiego. Jednak niezmiennie do samego końca drażnił mnie drobny szczegół: czy na Cass naprawdę wszyscy muszą „lecieć”? Przez kilka stron ma więcej powodzenia niż wiele kobiet przez całe życie. Tak, wiem, zazdrość, ale... serio? Wszyscy?


– (…) lubię, gdy jesteś taka jak w tym momencie.
– Czyli jaka? - Droczę się z nim.
– Ty mnie słuchasz, ja się nie denerwuję.


Również do samego końca nie wiedziałam, jaki finał szykuje nam autorka, ale muszę przyznać, że „to było to”. Wreszcie pojawił się wątek, który niezmiernie mnie zainteresował, a wcześniej rzadko był poruszany. Nareszcie wprowadzono też akcję wyrywającą całość z erotycznego schematu. I teraz nie wiem, jaka będzie następna część. Bo może być taka sama, ale też zupełnie inna. Nie pogniewam się, gdy tym razem będzie więcej Morfeusza. Tak, wiem, nie lubię go, ale mogłoby być go więcej. I Cass też by się nie pogniewała. W końcu obie cały czas dumamy... co mu po głowie chodzi. Że nic dobrego, to pewne. Ale babska ciekawość nie pozwala przestać pytać „co?”. A więc... czekamy.


 


 

KateWithBooks plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-07-10, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
Jak słyszę słowo ,,erotyk" od razu na myśl przychodzi mi książka o Szarym, od której zaczęłam swoją przygodę z tym gatunkiem. Jak zaczarowana pochłonęłam wiele powieści tego typu, raz lepszych, raz gorszych, aż do czasu pojawienia się serii ,,Dark Duet" C.J. Roberts, która okazała się obłędna i kompletnie inną historią, niż wszystkie do tej pory. Mocna, mroczna i tajemnicza. Taka też jest najnowsza pozycja K.N. Hanner, ale czy na pewno spełniła moje wygórowane już oczekiwania?
Ostatnio powiedziałam sobie, że w najbliższym czasie nie tknę żadnej książki erotycznej, bo te już mi się przejadły. Nie sądziłam, że jeszcze coś mnie zaskoczy, bo wszystko jest już mi znane, po czym wydaje się być nużące. Jednak czytając opis ,,Snów Morfeusza" spróbowałam jeszcze raz. Zaczęłam ją czytać późnym wieczorem i przepadłam. Zarwałam noc, zaczarowana historią młodej Cassandry.
Panna Givens przeprowadza się po studiach architektonicznych do Miami, by zdobyć wymarzoną pracę. Jednak rozmowa kwalifikacyjny okazuje się kompletnym fiaskiem. Prezes firmy jest chamski i gburowaty, więc dziewczyna nie licząc już na posadę wychodzi z jego biura głośno trzaskając drzwiami. Chcąc rozładować swoje napięte jak postronki nerwy, wybiera się na kolację z kuzynką, jej chłopakiem i jego bratem, która jak na złość także kończy się dramatycznie. Cass bez pieniędzy i cholernie wściekła wybiega z lokalu, przed którym poznaje młodego chłopaka - Tommy'ego. Postanawia się zabawić. Przecież nic gorszego nie może się stać. Nie dostała mocno wyczekiwanej pracy, spotkanie w restauracji kończy się awanturą i wyzwiskami od dziwek, a na dodatek nie stać ją nawet na bilet autobusowy. Tommy okazuje się być przesympatycznym młodzieńcem, jednak chorym na białaczkę. We dwójkę wybierają się do klubu rozpusty i rozkoszy. Po całonocnej zabawie na parkiecie Cassandra otrzymuje nie moralną propozycję, ale nie od niedawno poznanego przyjaciela, tylko od kompletnie obcego faceta, który swoją drogą wygląda dokładnie tak samo jak jej wymarzony, senny Bóg seksu. Czy Cass przystanie na tą szaloną ofertę? Czy spotkanie trzeciego już mężczyzny podczas jednego wieczoru to nie za dużo dla tak młodej i nie doświadczonej kobiety?
Strasznie intrygował mnie los panny Givens, małomiasteczkowej, bardzo ambitnej dziewczyny, która przyjeżdża do wielkiego miasta i zostaje wciągnięta w wir imprez, pieniędzy i mroczny świat seksu. Każdy w życiu ma taki moment w życiu, że trafia na mur i wtedy robi coś nieoczekiwanie głupiego. Jednak z czasem wyciąga z tego wnioski i wraca na ,,dobrą" drogę. Tak więc rozumiałam Cassandrę, która jednego wieczora postanowiła korzystać z życia ile wlezie, bo przecież następnego dnia ta inteligenta dziewczyna dozna kaca moralnego i nie powtórzy tych szalonych akcji. Czy aby na pewno?
Z czasem zachowanie Cassandry wydaje się być jeszcze gorsze, jest nie odpowiedzialna, notorycznie się spóźnia i to nawet o ponad godzinę, lub co gorsze ma nie wyparzony język, który często doprowadza ją do niekomfortowych sytuacji. Wielokrotnie wspomina, że brakuje jej funduszy na bilet czy taksówkę, a po chwili imprezuje gdzieś wydając ostatnie pożyczone pieniądze. Wpada też często w skrajności, tak potężne, że aż trudno uwierzyć, iż to jest dziewczyna, która ukończyła studia z wyróżnieniem... Nawet pracy nie traktuje poważnie. Zapytana, czy zależy jej na pracy, potwierdza, po czym po zaledwie dwóch dniach, prosi o trzy dni urlopu, by odpoczywać z Tommym nad jeziorem. Jej zachowanie zaczyna mnie coraz bardziej irytować. Lubię zabawę, ale jestem też odpowiedzialną osobą, dlatego takie szczeniaskie wręcz zagrywki odbieram niezbyt dobrze.
Jeśli chodzi o Adama McKeya - właściciela firmy w której pracuje Cass, to wcale nie jest lepiej. Jego charakter jest chyba jeszcze bardziej popieprzony niżeli młodziutkiej panny Givens. W jednym momencie zachowuje się bardzo profesjonalnie i trzyma nerwy na wodzy, po czym po chwili staje się brutalny, nachalny i wulgarny. Początkowo mi to nie przeszkadzało, jednak jego narowisty charakterek potrafił dać się we znaki.
Im dalej czytałam, tym większe miałam odczucie, że cała historia opiera się tylko i wyłącznie na seksie, od jednej do drugiej, aż do przesady. Nie przeszkadza mi duża ilość scen łóżkowych, nawet tych ordynarnych, bo to jest element tego gatunku, jednak jeśli książka zawiera ponad połowę treści tylko o tym, to staje się to nudne. Wolałabym poznać bardziej tą dobrą stronę Cassandry, zapracowanej i inteligentnej pani architekt, która ze smakiem projektuje wnętrza i w czarujący, acz profesjonalny sposób podchodzi do inwestorów. Niestety mało z tego dostałam.
Nie mniej całą powieść przeczytałam w zastraszającym tempie jednej doby. Styl jest lekki i łatwy do zrozumienia. Wielokrotnie fabuła doprowadzała mnie do niespodziewanych wybuchów śmiechu, poprawiając mi humor, co bardzo doceniam. Sama książka nie wydaje się być za gruba, a mimo to ma ponad 400 stron dość drobnym drukiem. Ciężko mi jest ocenić ,,Sny Morfeusza", bo jednocześnie odczuwam złość na irytujące zachowania bohaterów, a w tym samym czasie jestem zaintrygowana fabułą i z niecierpliwością przerzucam kolejny stronice czekając na zakończenie. Ale to nie jest koniec. To dopiero początek mrocznej historii Cassandry i Morfeusza. Zapewne będzie kolejny tom, a ile będzie miała cała seria, tego niestety nie wiem. To zdecydowanie powieść dla osób oczekujących dużej dawki seksu w różnych sytuacjach i miejscach, które na pewno rozpalą zmysły do czerwoności i nie pozwolą zasnąć.

wrobel plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-07-03, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki w 2016 roku,Egzemplarz recenzencki,Mam,Ulubione,
K.N.Haner stworzyła powieść, która z każdą kolejną stroną coraz mocniej wciąga nas w świat dzikich rządz oraz mrocznych tajemnic.

Cassandra to kobieta, która wyznaczyła sobie jasny cel w życiu. Wyprowadzić się z rodzinnego domu do Miami i dostać wymarzone stanowisko pracy. Rozmowa kwalifikacyjna jednak nie idzie po jej myśli. Zrezygnowana wspólnie z poznanym na ulicy chłopakiem wybiera się do klubu, gdzie poznaje Morfeusza. To spotkanie odmienia jej życie.

Adam to mężczyzna, który strasznie mnie irytował swoim zachowaniem. Człowiek o dwóch maskach. Kiedy był sobą, czyli zwykłym Adamem lubiłam go, kiedy przyodziewał maskę Morfeusza, mogłabym go udusić momentami.

"Znowu na niego spoglądam. Jedyne, co przychodzi mi na myśl, to to, że Adam McKey jest tak zmienny, jak woda w kranie u nas w kuchni. Przez chwilę leci zimna, a za chwilę ukrop i łatwo można się poparzyć."

Adam to człowiek w gorącej wodzie kąpany, raz jest niczym "aniołek", a w drugiej chwili potrafi zmienić się w istnego "diabła". Gdyby to mnie przytrafiło się spotykać z takim facetem, prawdopodobnie nie wytrzymałabym nerwowo. Dlaczego on taki jest? Ma to związek z jego przeszłością.

Powieść jest erotykiem, co jest widoczne niemalże na każdym kroku, gdyż kiążka aż nim ocieka. Czuć pieprzyk, który potrafi wywołać rumieniec na twarzy i myśli skierować na "niewłaściwy" tor. Postacie są wyraziste, odznaczają się swoimi charakterkami i nie można się z nimi nudzić. Ciągłe zwroty akcji, nagłe wyskoki, któregoś z bohaterów nie pozwolą Wam odłożyć książki na bok, gdyż z zaciekawieniem będziecie śledzić dalsze losy bohaterów.

Miłość nie zawsze jest łatwa, nie zawsze potrafimy się przyznać do uczuć, które nam towarzyszą. Czasem powodem są jakieś demony przeszłości, czasem lęk przed czymś, a innym razem obawa przed ponownym zranieniem. Jednak czasem wplątujemy się w jakieś nietypowe układy z których ciężko nam się jest wyrwać. Tak było w przypadku Adama. To postać, która budzi w sobie skrajne emocje - od uwielbienia do nienawiści.

"Czemu jest tak cholernie zmiennym człowiekiem? W jednej chwili istny dżentelmen, książę na białym koniu, a w drugiej wybuchowy, nieopanowany brutal."

Zdarzyło Wam się kiedyś tak w życiu, że pomimo tego iż czuliście, że związek z kimś powoli Was niszczy to i tak ciągle Was do tego kogoś ciągnęło? Jakaś nieziemska moc przyciągania. W jednej chwili kogoś nienawidzicie, ale wystarczy spojrzenie na tę osobę i już o wszystkich złych rzeczach zapominacie, tak jakby się one w ogóle nie wydarzyły. Tak miała Cassandra, tak wpływał na nią Adam. Czy zatem związek, w którym jest mnóstwo tajemnic ma szansę przetrwać?

"Są takie miejsca, w których nigdy nie powinniśmy się znaleźć. Są tacy ludzie, których nigdy nie powinniśmy poznać. Są też takie chwile, w których jest za późno na to, by się wycofać, i wtedy już nic nie zależy od nas samych. Tak naprawdę nic nie zależy ode mnie od chwili, w której go poznałam."

To co mnie najbardziej urzekło w tej książce, to ukazanie przepięknej przyjaźni, przyjaźni narodzonej w biedzie. Każda scena w której pojawiała się Cassandra i Tommy wywoływała we mnie lawinę emocji. Może dlatego, że przyjaźń ma dla mnie ogromne znaczenie. Haner ukazała nam przyjaźń w jej najlepszym znaczeniu, w momencie kiedy Tommy potrzebował kogoś, kto będzie go wspierał w ciężkich chwilach.

Czasem spotykamy w życiu jakąś osobę i od pierwszego wejrzenia czujemy z nią silną więź. Nie da się tego wytłumaczyć, tak po prostu się dzieje. Zdarzyło mi się w życiu kilka razy poznać na ludziach, tzn. że kiedy pierwszy raz spotkałam daną osobę, po prostu jej nie lubiłam od początku, czułam, że jest zła. I tak właśnie było. Czy Wam też się tak zdarza? A może ja mam jakiś dodatkowy zmysł?

Podsumowując Sny Morfeusza to powieść, która przeniesie Was do świata, w którym poznacie smak licznych tajemnic, niezwykłych doznań, miłości i niezwykłej przyjaźni. Wciągniecie się w niezwykłe zwroty akcji, które będziecie śledzić z zapartym tchem. Zachęcam do przeczytania, naprawdę warto! Ja już z niecierpliwością oczekuję kolejnej części.
dona Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów