Rozprawa o indywidualizmie
opowiadania >




Rozprawa ta zasługuje na istnienie. Problem jest rozległy, smutny, wielokroć poruszany... zdążył już urosnąć do rangi „dziejowego”. Kolejna praca na ten temat nie zaszkodzi. Być może wniesie coś konstruktywnego do zagadnienia.
Być może uchroni autora od szaleństwa.

Indywidualizm nie jest już wyborem. Jest koniecznością. Jednostki ambitnej nie stać na „płyniecie z prądem”, ponieważ to automatycznie skutkuje utratą autonomiczności; własnego ja.
Kultura masowa to moim zdaniem największa ironia dziejów. Oto mdła mieszanka idei, pragnień, instynktów i niepewności znajduje rację bytu i siłę kreująca w panicznej potrzebie indywidualizmu.
To trochę jak hodowanie drobiu w mega-fermach. Ile jest kurczaka w kurczaku, który w miesiąc osiąga masę półrocznego osobnika? Niestety popyt zmusza do tak szybkiej produkcji i sztucznego przyspieszania rozwoju, kosztem jego jakości.
Struktura społeczna, która osiągnęła krytyczny moment, gdy oczekiwania przestały mieć na względzie możliwości i zdrowy rozsądek, stała się naszą wspólną „mega-fermą”.

Indywidualizm jest jak kwiat, lub dobre wino. Musi dojrzeć. Ciężar doświadczeń; naszych sukcesów i porażek, naszego „przebierania” w autorytetach i z czasem co raz bardziej świadomego czerpania, lub polemiki z nimi, to coś co wymaga czasu. Nie na darmo nasi przodkowie uparcie twierdzili, że „co nagle to po diable”. Nas, niestety, nieraz już nie stać na, już choćby respektowanie tej prawdy.
Produktywni, kreatywni, z umiejętnościami interpersonalnymi, ambitni, z rozwinięta intuicją, LIDERZY w swoich środowiskach...a ponad wszystko MŁODZI. Nie uważacie, że to lekko bez sensu? To trochę jak z kawałem o dwudziestoletniej sekretarce z trzydziestoletnim stażem.

Moje pytanie jest proste : KIEDY? Ile czasu potrzebuje przeciętny człowiek, żeby zdać sobie sprawę, że jest dupkiem i że warto się zmienić? Ile lat trzeba przeżyć, by powiedzieć o sobie „doświadczony” (niezależnie od dziedziny)?
To wspaniałe, że stawiamy na jak najszybszy indywidualny rozwój. Ludzkość zmarnowała już wystarczająco dużo własnego potencjału. Niemniej, to ku czemu zdajemy się teraz zmierzać, to potencjał marnujący ludzkość.

Najsilniejsi trwają. Mają w pogardzie motłoch, żałośnie ich naśladujący przez tzw. „kulturę masową”. Kreatorzy gustów mistrzowsko tworzą estetykę, oderwaną od twardych podstaw zwykłego „podoba mi się”.
Oto smutny stan gdy gusta nie tworzą się przez mozolną obserwację i analizę, lecz są KREOWANE. W dodatku przez osoby, którym prawo do tego dał wszechwładny NIEWIADOMOKTO, zwany przez światlejszych „ONI”.
I tu kolejny absurd. Żebrzący o indywidualizm, uzależniają jego kształt od tajemniczej grupy „tych na czasie”. Nawet jeśli sprowadzało by się to do totalnej negacji, i tak jest nierozerwalnie z „NIMI” związane.

cdn


- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów