Gwałć mnie.... na niby
opowiadania >



Od tej chwili, od tego dnia, a właściwie nocy gwałcił mnie wielokrotnie. Niestety wciąż tylko moimi rękami. Kiedy szarość za oknem przechodziła w czerń wiedziona nieodpartym impulsem kładłam się na kanapie i wpatrzona w fotel na którym siedział On tej pamiętnej nocy gwałciłam się, a właściwie byłam gwałcona. Widziałam pożądanie w jego oczach, widziałam i wiedziałam, że chce mnie, że chce mnie posiąść... tu... teraz.. w tej chwili. Wpatrując się w fotel widziałam, przysięgam że widziałam, jak podnosi się powoli hipnotyzując mnie wzrokiem niczym wąż swą ofiarę. Zbliża się wolnym, rozkołysanym niczym metronom krokiem, rozpinając po drodze guziki koszuli. Na sam widok jego gładkiej jakby wydepilowanej piersi, z mięśniami grającymi pod skórą zrobiłam się mokra. Nie potrzebny mi był żaden dopalacz. Mój oddech wyraźnie przyspieszył, zasychało mi w gardle. On ciągle nie pozwalał mi odwrócić wzroku. Zbliżał się i szeptał coś cichym, kojącym głosem. Nie rozróżniałam słów, czułam jedynie błogi spokój. Jego słowa otulały mnie niczym kokon. Pragnęłam tylko jednego..... żeby wziął mnie, żeby wszedł we mnie gwałtownie i głęboko, do bólu. On jednak klękał tylko przy kanapie i powolnymi, jakby wystudiowanymi ruchami, rozpinał mi bluzkę. Potem rozpinał haftkę i zamek mojej spódniczki, po czym wolniutko ściągał je z mojego ciała. Kiedy wreszcie poczułam jego palce na mym prawie nagim ciele przeszedł mnie dreszcz jeszcze większego pożądania. Na całe szczęście stanik miał rozpięcie z przodu bo dłużej już bym nie wytrzymała. Rozpięłam go sama. Długo wpatrywał się w me odkryte piersi po czym delikatnie przejechał palcem wskazującym pomiędzy nimi. Nic więcej... tylko tyle a momentalnie dostałam gęsiej skórki. Klęczał przy mnie tak blisko, że widziałam złote słońca błyszczące w źrenicach jego oczu, czułam zapach jego delikatnego potu zmieszanego z zapachem dobrego dezodorantu, widziałam kropelkę potu spływającą po jego skroni. Nie był taki zimny jakby mogło się wydawać, ta kropelka świadczyła o tym , że też odczuwał emocje. Nie chciałam nawet myśleć, że być może to z powodu zbytnio odkręconego kaloryfera. Nic już nie mówił tylko dalej patrzył mi intensywnie w oczy. Delikatnie schwycił moją dłoń i zaczął całować moje palce. Koniuszkiem języka pieścił mnie między palcami. Moja dłoń bezwiednie powędrowała ku piersi i zaczęłam delikatnie pieścić sutek. Zauważył to i cichym, przesyconym erotyzmem głosem powiedział - Nie spiesz się. Cofnęłam dłoń ale sutki i piersi i tak były już nabrzmiałe, żyły własnym życiem, czułam jak krew pulsuje w nich gwałtownie. On zaczął całować wnętrze mojej dłoni, pieścił je językiem i wargami po czym powoli - dlaczego tak wolno??? - zaczął wędrować w górę mej ręki. Włoski na mej ręce sterczały naelektryzowane. Jego wargi były już, a może dopiero w zagłębieniu łokcia. Tu pieszczoty jego języka przybrały na intensywności. Moja druga dłoń znów powędrowała do piersi ale on skarcił mnie wzrokiem. Usta jego kontynuowały wędrówkę w górę mej ręki aż dotarły do barku i wreszcie szyi. Moja krtań była jak sparaliżowana, nie było mowy o przełknięciu śliny. On był już przy moim uchu... coś w nie szeptał, czułam gorący oddech muskający wnętrze ucha. Wreszcie poczułam jego język błądzący po małżowinie i wnętrzu ucha. Delikatnie odgarnął mi włosy z karku i poczułam jego język na karku u nasady włosów. Poczułam się jakby uderzył we mnie piorun,; byłam sparaliżowana, zesztywniałam jak kłoda drewna. Musiał to wyczuć bo wyszeptał mi żebym się rozluźniła. Napięcie powoli mnie opuszczało. On zaczął całować me czoło, delikatnymi ruchami języka otaczał me oczy, muskał wargami przymknięte już powieki. Po grzbiecie nosa dotarł w końcu do moich ust. Musnął je jedynie delikatnie, ledwie odczuwalnie po czym palcem dotknął mych spieczonych warg. Wodził palcem delikatnie po ustach i wokół nich po czym rozchylił je. Wsunął w nie swój język. Ponieważ zęby miałam kurczowo zaciśnięte poczułam jak jego język próbuje wcisnąć się pomiędzy nie. Udało mi się je rozchylić i pozwoliłam mu na wtargnięcie do mych ust. Nasze języki zaczęły badać się wzajemnie a w końcu podjęły szaleńczy taniec. Jego ślina smakowała niczym nektar bogów, czuć było ledwo wyczuwalny zapach tytoniu. Nie mogłam już wytrzymać i moje dłonie zaczęły szukać paska jego spodni. Chciałam jak najszybciej uwolnić go ze spodni i tego co miał pod nimi. On lekko uniósł się z kolan pozwalając mi dotrzeć do sprzączki. Niezdarnymi ruchami próbowałam ją rozpiąć ale nie udawało mi się. On pomógł mi i spodnie opadły na podłogę. Pod bokserkami rysował się zarys jego męskości. Poczułam jeszcze większe podniecenie. Dotknęłam bokserek w tym miejscu i poczułam jak jego męskość ożywa, jak powiększa się i sztywnieje. Patrzył mi w oczy z, wydawało mi się, na pół ironicznym uśmiechem. Wsunęłam rękę pod nogawkę bokserek i poczułam gładkość jego skóry. Dotarłam do jego członka i poczułam jak on się wzdrygnął. Zaczęłam pieścić go palcami czując jak rośnie mi w dłoni. On w tym czasie był już ustami na moich piersiach. Koniuszkiem języka obwodził delikatnie me, sterczące do nieba, sutki. Jedną dłonią pieścił mą pierś uciskając ją..... ustami pieścił drugą wciągając w usta sutek i delikatnie go przygryzając. Uwolniłam dłoń spod bokserek i gwałtownym ruchem zdarłam z niego bokserki. Jego męskość ukazała się w całej krasie – wielka, stercząca niczym wieża Eiffla, nabrzmiała pożądaniem, z pulsującymi pod skórą węzłami krwi. Stał chwilę jakby niezdecydowany po czym spokojnym ruchem ściągnął moje majteczki. Moja różyczka była już tak mokra, że widać było wilgoć niczym kropelki rosy osiadłe na kwiecie. Wtedy on, o zgrozo, zamiast wniknąć w ten rozchylony i tak chętny kwiat, przeszedł do zagłówka kanapy i zaczął całować moje stopy. Patrzyłam na niego błagalnie jednak on nic sobie z tego nie robiąc kontynuował pieszczoty stóp. Całował podeszwy stóp, brał w usta każdy paluszek po kolei. Bezwiednie rozchyliłam nogi i czułam jak wilgotna rosa toczy się po wnętrzu mych ud. On językiem wodził po moich łydkach docierając do kolan gdzie znowu, zbrodniarz, zatrzymał się na dłużej. Pojękiwałam i mruczałam niczym kotka zachęcając go do pośpiechu. On jednak, nic sobie z tego nie robiąc, kontynuował swój powolny marsz w górę. Dlaczego jednak pieści zewnętrzną stronę mych ud, dlaczego nie skupi się na ich wewnętrznej stronie, zwłaszcza tam gdzie one się łączą???? Jakby wyczuwając moje myśli i

- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
imunimum Linia koment
Dodany:2014-01-16 15:13:07, Ocena: 1.0
w stu procentach zgadzam się z przedmówczynią:) Marny, tani tekst;< niestety...
Eliszeba Linia koment
Dodany:2014-01-29 17:40:50, Ocena: 1.0
Wydaje mi się, że są lepsze strony na zamieszczanie opowiadań tego typu.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów