50+
opowiadania >



Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby go wtedy nie było w domu. To wszystko było przed Świętami Bożego Narodzenia, wyobrażasz sobie? Idealny prezent na święta. Życzę im tego samego. A żeby było śmieszniej, to w czwartek była firmowa Wigilia, składaliśmy sobie życzenia, wszystkiego najlepszego, dyrektor opowiadał, jakie świetne wyniki mamy w naszym banku, a we wtorek po wigilii była ta rozmowa z dyrektorem, że dziękują mi za współpracę.


Pierwsze dwa miesiące były koszmarne, z domu nie chciało mi się wychodzić, wstydziłam się sąsiadów, bo myślałam, że wszyscy już wiedzą, że ja jestem bezrobotna. Płakałam, jak zostawałam sama w domu. Zabroniłam wszystkim mówić, że nie mam pracy. Nie wyobrażasz sobie, jak ogromnym wsparciem może być rodzina, wiesz? Nie pisz dokładnie jakie mam dzieci, żeby nie wiedzieli, że to o mnie.


Śmieję się. - Mario, przecież tyle osób ma dorosłe dzieci, może warto napisać, że to mąż, syn i córka Cię wspierali? Może to przeczyta jakaś zbuntowana, dorosła córka, która dzięki temu będzie bardziej wyrozumiała dla swojej matki, będzie dla niej wsparciem i pomoże przetrwać ten trudny czas? Może mąż, który od wielu lat był ze swoją żoną już tylko z przyzwyczajenia - odkryje swoją rolę na nowo?


- No dobrze, ale nie pisz, które starsze, żeby nie było wiadomo, że to ja.


- Dobrze, nie będę. Kontynuuj Mario.


- No i jestem, tu gdzie jestem, jakby nie oni, to bym skończyła w psychiatryku. Tam, gdzie większość kończy. Gdyby nie moja rodzina, to ja nie ręczę za siebie, jaki byłby koniec. Ja nie miałam siły z domu wyjść, nie miałam odwagi znajomym powiedzieć, co się dzieje. Boże, dziękuję Ci, że mam rodzinę.


-A dziś jak jest?


- Minęło trochę czasu. Po naszym "Motylu" inaczej myślę o tym wszystkim. Mnie osobiście dał on tyle, że się otworzyłam, że mam już odwagę wyjść z domu, nie tylko o takich porach, żeby czasem kogoś nie spotkać. Byłam wycofana, a teraz zobaczyłam, że są takie osoby, które mają ten sam problem. Wiesz, ja jestem dziś inną osobą. Niby nic się nie zmieniło, ale ja inaczej na to wszystko patrzę. Nawet wczoraj odważyłam się zapytać sąsiadkę, czy nie słyszała, żeby kogoś szukali do pracy u niej w firmie. Nie mam już tego wstydu i zaczynam mówić, że nie mam pracy. Wcześniej bałam się powiedzieć o tym komukolwiek. To trudny czas. Weryfikują się znajomości, przyjaźnie. Zostały mi tylko dwie, no sporadycznie trzy przyjaciółki. Jedna z nich najbardziej mnie wspiera, prawie codziennie do mnie dzwoni i pyta, jak się czuję . Wiesz, to nie jest takie wścibskie, ciekawskie pytanie, ona się naprawdę martwi o mnie. Takie pełne politowania pytania tylko mnie dołują. Zmieniłam obrazek i opis na Facebooku, żeby przestali pytać: Mario, to nadal jesteś bez pracy? Wciąż jesteś bezrobotna? Jak nie mogą pomóc, to niech chociaż nie ciągną w dół.


Ale najważniejsze, że pozbyłam się lęków, mogę już mówić o tym wszystkim. Nie płaczę, nie przeżywam tego wszystkiego nieskończoną ilość razy. Zdarzyło się i trudno. Może napisz tym wszystkim kobietom, że nieważne, ile mają lat. Zawsze wszystko jest przed nimi. Życie nie kończy się jedną decyzją szefa. Żeby się nie załamywały, żeby szukały pomocy z zewnątrz. Żeby do siebie pisały, dzwoniły, spotykały się, szukały kontaktu z innymi. Tylu ludzi wokół ten problem dotyka. Koniecznie napisz, żeby się same nie zamykały w domu, bo od tego miejsca już tylko krok do dramatu...



- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów