Niedostępna (4) Reasumując
opowiadania >



Praca, mieszkanko i dbanie o swoją fizyczność, swój rozwój zawodowy, osobowościowy, o swoje zdrowie i dostarczenie przyjemnych wrażeń sobie, to był mniej więcej cały zestaw spraw, którymi żyła Adrianna. Nie zawsze tak było. W szkole podstawowej nie cieszyła się może zbytnią popularnością, bo ojciec pił co było wszem i wobec wiadomo. Do domu czasami przyjeżdżała policja, ona sama wciąż czegoś nie miała, nie jeździła na wycieczki, bo nie było jej stać. To nie przysparzało popularności, ale jednak zawsze parę koleżanek obok było. W szkole średniej było trochę lepiej. Szkoła w mieście, z daleka od domu, nowi koledzy i koleżanki, którzy nie znali jej sytuacji domowej. Tam poznała Grześka. Spotykała się z nim przez jakiś czas i z całą paczką młodzieży. Niemal od początku nalegał na seks. Ona nie czuła się gotowa. W końcu próbował ją zgwałcić. Wyrwała się z wielkim trudem i niemal cudem. Ktoś otworzył drzwi, on odwrócił uwagę, a ona skorzystała ze sposobności, żeby sięgnąć po wazon z kwiatkami stojący nieopodal i zdzielić go nim. To było straszne doświadczenie. Później wysłuchała jeszcze od niego mnóstwa obelg. Podczas studiów miała przyjaciół, spotykała się z ludźmi. Nawet później, kiedy już podjęła pracę, znalazła mieszkanie. Poznała Jacka. Na początku wydawał się romantyczny. Przynosił kwiaty, szykował kolacje przy świecach tylko dla dwojga. Później pojawiła się zazdrość. Najpierw nie życzył sobie, żeby wychodziła z kimkolwiek poza nim. Gości też nie lubił. Poza tym pokłóciła się z przyjaciółką o niego. Lidka uważała, że to palant i w pewnym momencie oskarżyła go o romans z inną. Oczywiście Ada uwierzyła jemu, nie jej. On zapewniał, że to Lidka się do niego przystawiała i dostała kosza. Znajomość z przyjaciółką została definitywnie zerwana. Lidka wyjechała. Kilka miesięcy później nasza początkująca redaktorka pożegnała się z Jackiem – chociaż to właściwie on się pożegnał zostawiając ją z niezagojonymi do końca sińcami i zszarganym poczuciem własnej wartości. Oczywiście ona była wszystkiemu winna – drętwa, głupia, bez fantazji, wyobraźni i tak dalej. Kiedy już się pożegnali - powoli znowu zaczęła się spotykać z ludźmi. Nawiązała znajomości na zajęciach aerobiku i na pływalni. Zaczęła bywać, spotykać się, zapraszać. Jednak pojawił się on. Jej kolejny partner był jej instruktorem pływania. Na początku bała się zaufać. Była ostrożna. Nie chciała wierzyć, angażować się. On jednak wydawał się cudowny – taki cierpliwy, pogodny, z poczuciem humoru. Gentelman w każdym calu. Tylko spotykać się wolał sam na sam – nigdy w towarzystwie, nigdy na mieście. Ona miała pracę, rozmaite zajęcia. Dla znajomych praktycznie zostawało bardzo mało czasu. Beata – tylko ona przetrwała i pocieszała ją, kiedy jej książę z bajki okazał się żonatym oszustem z dziećmi i paroma kochankami na boku. Wtedy dużo wypłakała i poprzysięgła sobie, że żadnych więcej facetów. Z Beatą spotykały się wciąż przez dłuższy czas – dzwoniły do siebie, razem chodziły na ciuchy. Ada była druhną na weselu przyjaciółki. Później kontakty zaczęły się rozluźniać. Beata zaszła w ciążę, urodziła bliźnięta, zajęta była obowiązkami żony i matki. Pewnego dnia powiedziała, żeby Ada więcej nie przychodziła.
- Nie gniewaj się, ale nie wytrzymam dłużej jak flirtujesz z moim mężem. Nie życzę sobie.
- Ja flirtuję? Wydaje ci się coś. Jak bym mogła? Rozmawiamy tylko.
- Nie jestem ślepa. Widzę jak na ciebie patrzy, jak się mizdrzy, jak cały promienieje kiedy wchodzisz. Jak ty kokietujesz, rozmawiasz. Nie życzę sobie i już.
Krzysiek wydawał się fajnym facetem z dużym poczuciem humoru. Zawsze znajdywali wspólny temat i fajnie im się rozmawiało, ale nigdy nie traktowała tego w kategoriach flirtu. Wtedy wydawało się, że to Beata ma jakieś urojenia i z powodu przemęczenia wyobraźnia jej szwankuje. Przestała ją odwiedzać. Za jakiś czas zadzwonił do niej Krzysiek z zapytaniem.
- Co się dzieje? Nie odwiedzasz nas tyle czasu. Pusto tu jakoś bez ciebie. Nie ma z kim pogadać.
- Wybacz, ale zajęta jestem. Dużo pracy. Masz Beatę do rozmów.
- Z nią ostatnio można tylko o pampersach, odżywkach dla dzieci i zmęczeniu. Wpadłabyś. Rozluźniłabyś trochę atmosferę. Brakuje tu ciebie.
To dało Adriannie do myślenia. Krzysiek dzwonił jeszcze dwa razy nalegając na spotkanie, zanim zrezygnował. Kontakt z przyjaciółką urwał się całkowicie. Teraz miała tylko znajomych z pracy. Była na paru spotkaniach z koleżankami na kawie, ale nie czuła się tam komfortowo. Tematy? - Faceci, sposoby podrywu, pomysły na urozmaicenie życia seksualnego, ewentualnie narzekanie na nadmierne libido panów. Dzieci i ich sukcesy, lub dziwne pomysły. Ona seksu nie uprawiała od dawna i nawet już tego nie chciała. Zwyczajnie, postanowiła sobie, że nie da się więcej sponiewierać i poniżyć żadnemu facetowi. Trudno było momentami bez seksu, bliskości, dotyku, ale to nie był przecież jeszcze koniec świata. Nie uważała też, że sposoby na dostarczenie przyjemności jakiemuś nadętemu samcowi to ciekawy temat do rozmów. Dzieci o których mogłaby rozmawiać też nie miała. Trudno jej było znaleźć wspólny temat z kimkolwiek, dlatego od początku do końca spotkania czuła się źle. Mogła rozmawiać o pracy. Tak. O tym mogła rozmawiać bez końca, tylko w spotkaniach po pracy chyba nie każdemu o to chodziło. W związku z tym zaczęła unikać. Siostra była daleko, brat nie za blisko, a poza tym w całkiem innych rejonach myślowych, rodzice… z nimi też nigdy nie miała tak naprawdę wspólnego języka. Były roślinki, gazeta i nowy naczelny, którego wymaganiom należało podołać.


W poniedziałek – po powrocie do pracy przegoniła naczelnego z miejsca parkingowego i dowiedziała się, że jej miejsce w czasopiśmie jest zagrożone. We wtorek odzyskała swoje miejsce za sprawą załatwionego zlecenia na sporą reklamę. Szef przedstawił ją jako eksperta od roślin i nawozów, ona w rozmowie zadała kilka profesjonalnych pytań odnośnie składników, przewagi oferty nad innymi, konkurencyjnymi firmami. Właściwie podważyła wiarę producenta w wielkość jego produktu, ale zapewniła, że można to sprzedać używając takich, a takich argumentów. Karol – naczelny – kazał jej zmienić artykuł tak, żeby znalazły się w nim nazwy produktów danej firmy. To nie do końca była uczciwa praca dziennikarska, ale jak poinformował szef:
- Takie gazety nie polegają na uczciwości,

- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów