Zwyczajnie - miłość (XVIII) Na śmierć
opowiadania >



i Magda. Dopiero tuż przed koncertem, gdy zniecierpliwieni wyglądali swej wokalistki zawiadomił.
- Ona chyba nie przyjedzie. Chyba zrobiłem coś głupiego i jej nie będzie.
- Jak to jej nie będzie? – zdenerwowała się Magda – Ona musi być. Co zrobiłeś?
- Wczoraj, jak po próbie odwiozłem ją do domu i wyjmowaliśmy z bagażnika gitarę, ona zamartwiała się jak to będzie, czy da radę, a ja ją pocałowałem i w dodatku potem powiedziałem, że ją kocham.
- A co ona na to? – spytała Magda zaniepokojona.
- Zupełnie nic. Ani słowa. Zabrała gitarę i poszła, a rano przysłała sms-a, żebym nie przyjeżdżał.
- No to ładnie. – Magda była wyraźnie załamana – No to koniec. Tak się nie robi. Przecież wie, że na nią liczymy. Wie, że jest tu niezbędna. To nie chodzi o żadne osobiste sprawy, tyko o cały zespół i o wszystkich, którzy się w to zaangażowali. Tak się nie robi.
- Żeby tak wszyscy chcieli pamiętać czego się innym ludziom nie robi… – zdenerwował się Michał i Magda odebrała to, słusznie z resztą, jako przytyk do sprawy z Piotrem. Dawid przerwał im.
- Jeśli się nie pojawi będziemy improwizować. Ja coś zaśpiewam. Wy coś zaśpiewacie. Michał wychodź i zaczynaj, bo już czas. Jakoś to będzie.
Michał podrapał się niepewnie w głowę, ale wyszedł. Nie miał innego wyjścia. Wziął mikrofon.
- Witam wszystkich serdecznie. My jesteśmy młodym zespołem, który powstał zaledwie chwilkę temu. Jeżeli nas kojarzycie to znaczy, że byliście w ubiegłą niedzielę na koncercie w parku. Miło nam. Nazywamy się Szóste Niebo i gramy tu dzisiaj w celu zachęcenia was do wsparcia misji w Afryce. Szczególnie chodzi nam o misję w Tanzanii. Z niej to przybyli do nas nasi koledzy Asun i Baba – Michał wskazał ich dłonią, a mężczyźni na powitanie zawerblowali na swych bongosach z szerokimi uśmiechami na ustach - wychowankowie naszych misjonarzy. Żyją dzięki misji i pomocy takich ludzi jak wy. Przybyli tu, aby prosić o pomoc dla swoich braci i sióstr, którzy tam zostali i dla których przetrwanie każdego kolejnego dnia to jedna wielka niewiadoma. – Po tych jego słowach na scenie pojawiła się Justyna. Zagadnięta przez Magdę wyjaśniła.
- Przepraszam za spóźnienie. Przyjechałam samochodem taty. Nie mogłam znaleźć miejsca do zaparkowania. Masakra zupełna.
- Jutra może nie być. – zapowiedział Michał i z wielką ulgą widząc Justynę - Takim utworem zaczniemy nasz koncert. Gramy dziś dla nich. Bądźcie z nami.
Pomiędzy poszczególnymi utworami wypowiadali się Asun i Baba przytaczając krótkie anegdotki z pobytu w misji. Opowiadał też misjonarz, który wrócił z Afryki, tańczyła młodzież z Domu Kultury swój egzotyczny taniec. Magda grała raz na skrzypcach, raz na klawiszach, to znowu na ksylofonie. Michał na gitarze i saksofonie. Magda zupełnie przestała myśleć o tym jakie wrażenie robią. Chodziło przede wszystkim o zaangażowanie ludzi do wsparcia misji. Wszyscy członkowie zespołu podchodzili do sprawy podobnie i dlatego było bez tremy w dobrej relacji z publicznością, swobodnie. Mnóstwo ludzi zebrało się wokół. Wiele osób tańczyło, wolontariusze z resztą bardzo zachęcali do wspólnej zabawy. Pogoda dopisała i koncert udał się bardziej niż się spodziewali. Po wszystkim podszedł jeszcze ksiądz odpowiedzialny za zbiórkę pieniędzy. Ktoś musiał z nim pójść, aby dokładnie ustalić dokąd skierować zebrane pieniądze, ale zanim poszli z nieukrywanym entuzjazmem i radością spytał czy byłaby możliwość zaangażowania zespołu w inną akcję, która będzie toczyła się za trzy tygodnie nieopodal. Coś tłumaczył, wyjaśniał, a wtedy obok pojawiła się Dagmara i objęła księdza ramieniem.
- Co tam wielebny? – spytała – Ja jestem menagerem zespołu i jak coś trzeba, to słucham.
Udało się. Postanowili wszyscy pójść do kawiarni, aby to uczcić. Razem z nimi poszła menagerka. Kobieta była przezabawna i w cudowny sposób potrafiła całe towarzystwo doprowadzić do śmiechu. Omawiali zasady swej dalszej współpracy. Ona przedstawiała im swoją wizję ich kariery, mówiła o pomysłach, które spróbuje zrealizować. Oni właściwie w tym momencie byli otwarci na wszystko. Tylko Michał siedział nieco przygaszony i raz po raz zerkał na Justynę.
- Zostaniesz w zespole? – zagadnął.
- Tak. – odpowiedziała krótko – Chyba, że mnie już nie chcecie.
- Kochana ty tu jesteś gwiazda numer jeden. Ty musisz być. – zawiadomiła Dagmara – A coś królewna się wahała? Myślała o rezygnacji? Pora przestać smęcić i brać się do roboty. Kariera czeka.
Różne tam takie mówili, zanim Dagmara oświadczyła, że musi lecieć. Wzięła od młodych numery telefonu, dała swoją wizytówkę i poszła. Zaraz po niej wstała Justyna informując, że też na nią pora. Michał wstał równocześnie proponując odprowadzenie do samochodu. Odmówiła. Michał na chwilę zawiesił wzrok na podłodze. Tak. Był zakochany po same uszy. Od dawna w jego głowie była tylko ona. Pisanie muzyki, wieczorki poezji to był tylko pretekst, aby móc się z nią spotykać i być blisko. Wczoraj jej powiedział co czuje, ona teraz go odsuwała. W takich momentach do świadomości, że ukochana osoba nie odwzajemnia uczuć dochodzi jeszcze ta, że zrobiło się z siebie idiotę. Niby – zakochać się to najnaturalniejsza rzecz na świecie, ale przyznać się do tego i zostać odrzuconym zawsze irracjonalnie wywołuje poczucie samo - upokorzenia. Michał wstał, pożegnał się i odszedł również. Magda i Dawid wrócili do mieszkania. Najpierw on przybrał swą modlitewną pozycję i modlił się. Ona leżąc na kanapie zamknęła powieki i robiła to samo. Zawód Michała i jego posępna twarz sprawiły, że w jej myśli zaczął powracać Piotr. Teraz w duchu modliła się o wybaczenie za to co mu zrobiła. - Boże pomóż mu sobie wszystko jakoś poukładać. Boże miej go w opiece. Przepraszam, przepraszam … - brzmiały jej myśli. Michał w tym czasie siedział w innym mieszkaniu, w swoim pokoju i słuchając muzyki płakał. Nikomu by się do tego nie przyznał, bo faceci się do tego nie przyznają, ale siedział na dywanie i obejmując głowę zwyczajnie ryczał. Takie trochę, niezbyt entuzjastyczne zakończenie udanego koncertu, ale niedługo potem miało być gorzej. Niby następnego dnia pojawiły się ich zdjęcia i nagranie w Internecie cieszące się dość
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów