Polityka - #1 Polityka Przemocy
opowiadania >



, która stuknęła o mokry, zimny asfalt. Kawałki mózgu ciapnęły na twarde podłoże, a krew radośnie tryskała nareszcie mając dostęp do niezliczonej ilości tlenu. Rozsunęły się drzwi stacji z których wyjrzał ochroniarz. Pierdolony ochroniarz, który zdjął swój pas w czasie służby i nie mógł nawet rzucić w napastnika gumową pałką. Mignął tam i z powrotem - już w pełnej krasie, dzierżąc gaz pieprzowy. Co z tego, skoro w międzyczasie popierdoleniec leżący na ziemi złapał za broń i posłał za mną kulkę? Trafił w kontener. Nie mógł wycelować szybciej niż ja, skoro musiał najpierw podnieść broń. Oddałem strzał. Celny. Teraz do kolekcji, dwa puste łby na ziemi.


Jeżeli w momencie wymierzania uderzenia pięścią miałem z nerwów, czy przez adrenalinę zaciśnięty żołądek, to w momencie, gdy zostałem postrzelony ktoś jakby związał wszystkie moje wnętrzności żelaznym łańcuchem. W momencie pierwszego pociągnięcia za spust ten ktoś tę osobliwą „wiązankę” umieścił na imadle, które zacisnęło na mnie swe żeliwne elementy. Gdy ujrzałem swoją drugą ofiarę poczułem się, jakby mój środek zawieszono między dwoma samochodami popierdalającymi na czołówkę. Nie wiem co w takich momentach dzieje się z ludzkim ciałem wewnątrz. Wiem co się dzieje na zewnątrz. Obserwuje się to wszystko swymi własnymi oczyma. A jednak jest się sparaliżowanym. Każdy przemyślany ruch wykonywany jest tak, jakby gdyby kończyny były ołowiane, a każdy przebiegający nerwami neuron nieprzyjemnie elektryzuje pobliskie komórki. Nie da się sterować ciałem. Jesteś kontrolowany. Możesz tylko oglądać to, co robisz.


Łzy napłynęły mi do oczu. Nie mogłem przełykać śliny. Chciałem krzyknąć, a jedynie zacharczałem, kierując się w stronę ogłuszonego właściciela pistoletu, który teraz stał chwiejnie, zwrócony tyłem. Dobiegł do mnie ochroniarz, którego odepchnąłem. Doskoczyłem do swojej ostatniej ofiary. Przestawiłem mu drugie kolano i sprzedałem idealną pizdę na ryj. Grzmotnął o beton. Moja pięść zderzyła się z jego twarzą, co spowodowało, że głowa odbiła się od twardego podłoża.


- Ty skurwysynu, zajebię cię. Zapierdole, zaleję krw… - poczułem mocne szarpnięcie, które uniemożliwiło dokończenie zdania. To ochroniarz. Dwóch. Dalej na nim leżałem klnąc przez zęby, moja twarz w odległości centymetra od jego plugawej mordy.


- I fuck… your… women. – wystękał plując krwią. Podniosłem się nieznacznie, by odepchnąć tych dwóch ciołków. Nie udało się, więc wyprostowałem się by zdecydowanymi, silnymi ruchami ich od siebie odgonić. Ścierwo zaśmiało się. Zanim mnie obezwładnili udało mi się trzy razy wjechać z buta w krocze tego cwaniaka. Aż mnie samego przeszły dreszcze, które potęgował płacz i ogłupiające zawodzenie eunucha.


- Now you won’t even pound a goat, you scumbag. – rzuciłem przez zaciśnięte zęby. Czułem furię i nienawiść. To przez niego zginęło dwoje ludzi, z mojej ręki.


- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów