Upiór w operze- ROZDZIAŁ 18
opowiadania >



ROZDZIAŁ 18
Eryk się roześmiał.
- Na prawdę tak pani pomyślała? Mogę zapewnić, że nie jestem żadnym krwiopijcą. Być może i jestem potworem, ale nigdy bym pani nie skrzywdził.
- Proszę się tak nie nazywać. Nie jest pan potworem i wierzę bezgranicznie, że nic mi nie grozi z pana strony. Inaczej nigdy nie zgodziłabym się tu zostać.
- Jeśli już o tym mowa... Chciałbym, żeby została tu pani przez kilka dni...
- Przecież i tak odwiedzam pana codziennie.
- Wiem o tym. Ale twoja mama mogłaby być przeciwna odwiedzinom, gdyby zobaczyła, co się pani stało.
- Mama będzie dopiero przeciwna mojemu pozostaniu tu. Będzie się martwić.
- Napiszemy do niej list.
Czy on powiedział my? Czyli mają to zrobić razem?
- Ale jak go dostarczymy?
Ona też to powiedziała?
- Tak jak wszystkie inne listy.
- Dobrze więc.
Eryk sięgnął do szuflady szafki nocnej i wyjął przybory do pisania.
- Proszę pisać.
- Ale co?
- Że zostanie tu pani na kolka dni i żeby szanowna pani matka się nie martwiła.
Laura wzięła się za pisanie listu. Robiła to bardzo niezgrabnie, wo wciąż była słaba. Po chwili oddała list Erykowi. Mężczyzna zniknął na dobre pół godziny. Gdy wrócił zastał Laurę w kąpieli. Zapukał do drzwi pokoju w stylu Ludwika Filipa.
- Tak? -dobiegł go odległy głos.
- Dobrze się pani czuje?
- Jak najbardziej.
- Czy mogę wejść?
- Właśnie biorę kąpiel. Gdy skończę, przyjdę do pana.
- Proszę się nie spieszyć. Przyniosłem pani trochę rzeczy. Czy mogę wejść do pokoju, żeby je tam zostawić?
- Tak, oczywiście.
Drzwi do łazienki były na wpój otwarte, o czym dziewczyna zapomniała. Eryk podszedł do łóżka i położył tam torby.
- Te rzeczy są od twojej mamy, nie wiem, co ci przygotowała. Gdyby jeszcze czegoś potrzebowała, nie krępuj się prosić.
Lamorte instynktownie się odwrócił i spojrzał w stronę łazienki. Wanna była na wprost niego. Laura siedziała tyłem do drzwi. Na wodzie pływała biała piana. Dziewczyna miała wysoko związane włosy upięte w kok. Jej nagie plecy lśniły od wody. Panna Lovemour wynurzyła nogę i zaczęła ją gładzić dużą żółtą gąbką. Jej łydki i uda cudownie się napinały i rozluźniały pod naciskiem porowatej myjki. Z kolana ściekała biała stróżka piany. Eryk nie mógł oderwać od niej wzroku. Był nią zafascynowany. Jeszcze nigdy nie widział czegoś równie pięknego, z zarazem tak zwyczajnego.


- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów