Odrobina miłości
opowiadania >



Nie pytajcie mnie, dlaczego to w ogóle zrobiłam. Musicie wiedzieć, że wcale tego nie planowałam, to się po prostu stało. Jeżeli koniecznie chcecie wiedzieć, to opowiem wam swoją historię. Niestety, jeśli jesteście przygotowani na kolejną nudną miłosną opowieść, to muszę was rozczarować. Tak, na samym początku byliśmy szczęśliwi i po uszy zakochani, lecz nie trwało to długo... Poznaliśmy się zupełnie przypadkiem i od razu się w sobie zakochaliśmy. Typowa romantyczna historia, nieprawdaż? Mimo tego, że było to już dość dawno temu, to pamiętam jak dziś spacery w świetle księżyca i rozmowy do białego rana. Moi przyjaciele uważali, że jesteśmy dla siebie stworzeni. Ja również na początku tak myślałam.


Byłam zaślepiona tą miłością, bo nie dostrzegałam rzeczy, które inni zauważali. Jego zbyt częste wyjazdy na długie miesiące, sekretne rozmowy przez telefon po nocach… Jak mogłam być tak naiwna i głupia?! Po jednym z jego dłuższych wyjazdów, na jego koszuli znalazłam ślad czerwonej szminki. Nie powiedziałam mu nic o moim odkryciu. Zachowałam to dla siebie, bezskutecznie szukałam jakiegoś sensownego wytłumaczenia.


Przepłakałam wtedy całą noc, podczas gdy on smacznie spał tuż obok mnie. Nie chciałam w to wierzyć, że może mnie zdradzić. Przecież byliśmy tacy szczęśliwi, kochaliśmy się! Mówił mi przecież, że to ja jestem tą jedyną, że nigdy jeszcze nikogo tak nie kochał. Następnego dnia, gdy wyszedł do pracy, postanowiłam przeszukać jego rzeczy. Zaczęłam od czarnej walizki, w której to po dłuższym poszukiwaniu znalazłam notes. Otworzyłam go drżącymi rękoma. Na pierwszej stronie widniały numery do naszych przyjaciół i członków rodziny, lecz wśród nich znalazłam jeden, którego nie znałam wcześniej. Podpisany był imieniem „Anna". A przecież nie znałam żadnej Anny. Moje rozmyślania przerwał dźwięk telefonu, lecz nie był to mój telefon. Najwidoczniej mój ukochany w pośpiechu zapomniał go ze sobą zabrać. Podniosłam go i spojrzałam na wyświetlacz. Dzwoniła owa „Anna”. Bez chwili zastanowienia, odebrałam, pomimo tego, że serce waliło mi jak oszalałe.


-Kochanie, mam nadzieję, że szybko wrócisz – zamruczała cicho Anna. Czyli jednak moje podejrzenia okazały się prawdą... Zdradzał mnie!


Bez słowa się rozłączyłam. Łzy mimowolnie spływały po mojej twarzy. Gdy wrócił do domu, zastał mnie w łazience. Trzymałam w dłoni żyletkę. Tak, chciałam popełnić samobójstwo. Nie zrozumiecie mnie, ale on był dla mnie wszystkim. Nawet nie wiecie jakie to uczucie, gdy jest się zranionym i zdradzonym przez ukochaną osobę. Ufałam mu, chciałam spędzić z nim resztę życia, a on mnie po prostu zdradził! Powoli zaczynałam tracić przytomność... Spojrzałam na moją zakrwawioną rękę, która leżała w kałuży czerwonej cieczy. Zrobiło mi się ciemno przed oczami. Chyba zemdlałam...


Obudziłam się następnego dnia w szpitalu. Niestety, moja próba samobójcza się nie powiodła. Byłam zła i zawiedziona. Leżałam na szpitalnym łóżku, a tuż obok mnie siedział mój ukochany i trzymał mnie za rękę. Zaczęłam głośno płakać. Chciał mnie przytulić, lecz odsunęłam się od niego, chciałam żeby sobie poszedł. Bez słowa spełnił moją prośbę. Po kilku dniach leżenia w szpitalu i kilkunastu rozmowach z psychiatrą, w których oczywiście nie mówiłam prawdy, mogłam wreszcie wrócić do domu. Psychiatra uznał, że nic mi nie dolega, a ja w głowie układałam sobie kolejny misterny plan samobójstwa.


Gdy weszłam do domu mój ukochany już na mnie czekał. Specjalnie dla mnie przygotował kolację i w całym domu poustawiał czerwone świece. Nie zabrakło również czerwonych róż porozrzucanych po całej podłodze, a ja nie mogłam powstrzymać się od myślenia o Annie. Byłam ciekawa czy dla niej też to robił.


-Annie też tak robisz?- nie wytrzymałam i zapytałam go, patrząc mu w oczy. Przestał się już uśmiechać... Jego piękna twarz nagle stała się zimna, zupełnie pozbawiona emocji. Nie był już tym samym mężczyzną, w którym się niegdyś zakochałam. Coś się momentalnie w nim zmieniło.


-Anna jest moją żoną. Planowałem ci o tym powiedzieć. Byłaś dla mnie tylko i wyłącznie przygodą, chciałem abyś dowiedziała się o tym w inny sposób. Nie kocham cię. - odparł sucho.



Spodziewałam się tego, że jest jego kochanką, ale nie tego, że są małżeństwem. Nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. To było dla mnie zbyt wiele, łzy momentalnie stanęły mi w oczach i zapewne rozmazały cały mój makiijaż. Byłam załamana, zrozpaczona i równocześnie bardzo wściekła. W tym momencie postanowiłam, że nie będzie kolejnej próby samobójczej... Postanowiłam skończyć z byciem ofiarą.


Odwróciłam się od niego i poszłam prosto do kuchni. Otworzyłam pierwszą szufladę. Po chwili wyjęłam z niej największy nóż jaki tam znalazłam. Pamiętam jak złowieszczo błyszczał się wtedy w moich drżących dłoniach. Schowałam go szybko za plecami i z obłąkańczym uśmiechem podeszłam do mojego ukochanego. Spojrzałam mu prosto w oczy i w tym samym momencie wbiłam mu nóż prosto w serce. Z niedowierzaniem spojrzał na nóż tkwiący w jego piersi. Nie wiedziałam, że byłam do tego zdolna, ale w pewnym sensie, byłam dumna z mojego dokonania. Spojrzałam na jego zdziwioną twarz i uśmiechnęłam się do siebie, podziwiając to, co przed chwilą zrobiłam.


-Jedyne czego chciałam to odrobina miłości… - wyszeptałam mu do ucha, gdy umierał i pocałowałam delikatnie jego sine i martwe usta na pożegnanie.


- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
niewnikaj Linia koment
Dodany:2016-03-12 15:24:13, Ocena: 5.0
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów