Z wykopalisk na Wielkiej Pustyni
opowiadania >



Z cyklu Przemierzacz Świata. Napisane jakoś niedługo po wygnaniu Ebriego z Doliny Buków



Z wykopalisk na Wielkiej Pustyni



Nie, nie mam co narzekać na zdrowie. Jestem w pełni sił i daje z siebie wszystko. Nie tylko ja. Moi uczniowie też robią wszystko co mogą. Jest kilku nadgorliwych ale temperuje ich temperamenty i szybko doprowadzam do porządku. Odkryliśmy kilka nieistotnych budynków, które nie grała żadnej istotnej roli ale przecież samo odkrycie jest ogromnym postępem. Wszyscy z góry skazywali nas na porażkę. Atu proszę bardzo – miasto naprawdę istniało. Nie mam jednak wystarczających dowodów, że to właśnie to miasto. Że naprawdę było ich siedzibą, że siedzieli w samym środku naszej cywilizacji i współistnieli z rodzajem ludzkim, choć niektórzy uważają, że nawet inne rodzaje także istnieją.


Nie chce wchodzić w te rozmowy. Już dawno się dowiedziałem co o tym myślicie i uważam, że póki każdy z nas idzie własną ścieżką to nie ma po co się sprzeczać o stare, przekazywane z pokolenia na pokolenie, bajki - „legendy”, jeśli to słowo bardziej wam odpowiada.


Jeśli istnieją jacykolwiek inni niż ludzka rasa to też bardzo bym się z tego cieszył, gdyby tylko trzymali się z dala ode mnie i moich wykopalisk, i oby nie byli obdarzeni mocą. A szczególnie córy Gorzelnika – przeklęte gadziny - niech pozostaną tylko strachem na niesforne dziatki, bo przecież jeśli wasze „legendy” są prawdziwe to czy nie zmasakrowały własnego stworzyciela, który nie tylko był ich ojcem i opiekunem ale także pierwszym nauczycielem. Istoty te tak żądne krwi, tak niepohamowane w drodze do jej zdobycia, zniszczyłyby wszystko co człowiek ot tak dawna buduje i ośmielę się stwierdzić, że nawet dolina nie powstrzymałaby ich przed całkowitym unicestwieniem naszej rasy i to sposobami, o których nie chcę nawet myśleć a co dopiero o nich wspominać. Dlaczego nie stało się to już dawno temu gdy podobno chodziły po naszych lądach. Bo, mówiąc prosto, nie istniały tak jak nie istniał sam sławny na wszystkich kontynentach, legendarny i niedościgniony w swym kunszcie, pierwszy mistrz, który zdobył nie tylko wielkość ale i uznanie starożytnych bogów, Gorzelnik. Po prostu został wymyślony przez jakiegoś starego barda czy mistrza opowieści. Mistrza tak przebiegłego, że nie pozostawił nam swojego dzieła w spadku podpisanego własnym imieniem, ale tylko opowieść, która przetrwała do dziś dnia.


Wiecie przecież, że nie daję wiary w bajędy i klechdy, a przemiany, o które tak długo się sprzeczaliśmy, które przechodzi istota zwana potocznie „sumieniem” będąca strażnikiem przeklętej doliny jest wynikiem tylko niestabilności magii w tym jedynym swego rodzaju przypadku – o ile samo nie jest tylko starą i przerażającą bajką. Ja tego nie widziałem i zdaje się, że żaden z was także. Ale nie sprzeczajmy się już o to.


Dwanaście twarzy i dwanaście różnych tworów. Dwanaście największych i najstraszliwszych cór Gorzelnika ma ochronić dolinę? Czy ochroniły kal Moora i czy ruszyły wraz z nim do walki? Dobrze znacie odpowiedź chodź nie przyjmujecie najwłaściwszych i udokumentowanych wielokrotnie argumentów. Wolicie wierzyć w niestworzone historie, za co żywię do was - a wy oczywiście do mnie – niechęć. Ale nie sprzeczajmy się. Wyciągnijmy ręce na zgodę, przecież musimy trzymać się razem. My osamotnieni w nierównej walce. My, na których ciążą wyroki nie tylko wiecznego wygnania.


Wiem, że tak jak ja nie oddaliście ani sznura ani pierścienia. Ten sznur wiąże nie tylko nasze ubranie ale i myśli, i kalecząc wyobraźnię, która winna nam pokazywać różnorodność perspektywy, pozbawia nas niekonwencjonalnego spojrzenia. Odtrącenie winno odciąć nas od przyjętych zasad, zerwać z przeszłością i naukami doliny, które ograniczyły nasze spojrzenie i ukierunkowały, i wrzuciły do worka obwiązując tym właśnie sznurem i nie puszczając by nie móc patrzeć na zadanie nie tylko z jednego – wskazanego przez dolinę - punktu. A to wszystko tylko po to byśmy bezmyślnie powtarzali błędy naszych nauczycieli i poprzedników. Zawiniliśmy z rożnych powodów i dlatego właśnie dalej musimy stawić opór i bezwzględnie odciąć się od tego co za nami. Jesteśmy to winni sami sobie.


Nie możemy więc wierzyć w stare baśnie i straszyć nimi dziatki. My wygnani uczniowie doliny musimy tworzyć własne legendy i klechdy.


Nie znaleźliśmy żadnych szkieletów. Nikt na to nie liczył i w rzeczy samej nie wiemy co możemy znaleźć i czego należy szukać. Zapraszam was wszystkich uzbrojonych w magię do nieznanego miasta, które dopiero odkrywa przed nami swoje sekrety byście pomogli je ocenić i ochronić przed doliną, która gdy tylko się o tym dowie będzie chciała wszystko zagarnąć i zamknąć za szczelnymi drzwiami w swych niedostępnych księgach i schować przed światem.


Być może to właśnie to miasto.



Hieronimus kal Ebri


- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów