DLA CIEBIE...
opowiadania >



legitymację. – Czy tu mieszka Igor Adamczyk?


– A o co chodzi?


– Muszę z nim porozmawiać.


– Jestem jego siostrą, Karolina Adamczyk. Proszę wejść. – Otworzyła szerzej drzwi i wpuściła go do środka.


Weszli do dużego salonu z kominkiem, nowocześnie umeblowanego. Piotr rozglądał się, a Karolina zawołała brata. Igor miał 28 lat, był szczupłym brunetem, dobrze ubranym. Po chwili w salonie zjawili się też ich rodzice – Halina i Karol. Wszyscy usiedli.


– O co chodzi? – zapytał Igor.


– Muszę panu zadać kilka pytań w związku z Anną Pietrasińską.


– Coś jej się stało?


– Co pan wie?


– O czym? Gdzie jest Anna? – zapytał.


– Została zamordowana.


Igor pobladł na twarzy. Jednak to nie zrobiło wrażenia na detektywie. Wdział wielu zabójców, którzy potrafili doskonale udawać i szukać razem z policją rzekomego mordercy.


– Gdzie pan był w nocy z 5 na 6 sierpnia?


– Nie widzi pan, że mój brat cierpi?! – krzyknęła Karolina.


– Są bliźniakami, bardzo dobrze wyczuwają swoje emocje – powiedziała Halina.


– Nawet te udawane – pomyślał Piotr, lecz tego nie powiedział.


– Wczoraj rano wyjechałem na konferencję do Warszawy. Pracowaliśmy z Anią w biurze reklamy. Wróciłem dziś, jakieś pół godziny temu, ale…


– Czy podejrzewacie naszego syna o zamordowanie Anny? – przerwał Karol.


– Na razie jest głównym podejrzanym.


– Ale my w niedzielę…


– Zaręczyliście się – dokończył. – Jeżeli pan był na konferencji to proszę podać dane osób, które mogą to potwierdzić.


– Ale ja nie dotarłem na konferencję – wyszeptał. – Samochód mi się zepsuł.


– Gdzie pan nocował?


– W hotelu.


– I mógł pan przyjechać tu autobusem lub taksówką, zabić narzeczoną i z powrotem wrócić do hotelu.


– Ja tego nie zrobiłem!


– To na pewno nie mój brat – wtrąciła siostra.


– Ale ważny dowód na pana wskazuje. Wiadomość wycięta nożem na jej obu rękach: „Wszystko zniszczyłaś. To twoja wina, że tak skończyłaś”.


– O nie.. Ania była w ciąży. Jak mógłbym ją zabić?


Na twarzy Karoliny i rodziców ukazało się wielkie zdziwienie.


– Nikt nie wiedział. Powiedziała mi przed moim wyjazdem. To był 6-ty tydzień.


– Może nie chciał pan dziecka i zabił ją.


– Nie!


– Nie mam dowodów, aby pana aresztować, ale znajdę je, jeżeli to pan ją zabił. – Wstał i wyszedł.


Gdy tylko drzwi zamknęły się za Piotrem, Igor krzyknął:


– Nieee! – Złapał krzesło i rzucił nim o ścianę.


– Uspokój się. – Podeszła do niego mama.


– Jak mam się uspokoić? Ona nie żyje, a ja jestem głównym podejrzanym.


W tym czasie Karol poszedł otworzyć drzwi. Przyjechali Alina i Jerzy, ponieważ nie mogli już wytrzymać w domu. Igor, gdy tylko ich zobaczył powiedział:


– Nie zabiłem jej!


– Wiemy – powiedziała mama Ani.


Powiedział im o ciąży, co jeszcze bardziej zasmuciło rodziców Ani.



Mijała godzina za godziną, a śledztwo nie ruszało do przodu. Na jutro Piotr był umówiony w laboratorium, potem na 11.00 zwołał zebranie całego zespołu.


Wyszedł z komisariatu o 20.45 i pojechał do patologa. Sala była sterylnie czysta, biały sufit, na ścianach płytki. Na środku stał stół, na którym leżała Anna. Wszedł do środka w chwili, gdy patolog zakrywał jej ciało.


– Jest coś nowego? – zapytał i usiadł na krześle, które mu wskazał Jacek.


– Jak mówiłem, zginęła od ciosu nożem w serce. Nie było to morderstwo na tle seksualnym. Podejrzewam, że znała mordercę i nie spodziewała się ataku, bo nie ma śladów szarpaniny, krwi pod paznokciami, nic. Pod paznokciem prawej ręki znalazłem włókno ze swetra. Dałem je do zbadania. Napis wykonano cienkim nożem, gdy już nie żyła. I była w ciąży. To tyle.


– Dzięki – powiedział i wyszedł.



Następnego dnia Piotr był już w pracy o godzinie 8.00 i siedział w swoim gabinecie. Stała tam szafa wyłożona dokumentami, biurko z komputerem, a na parapecie drukarka. Miał szklane drzwi z roletą, której nie zasunął. Weszła do niego Aneta i usiadła.


– Razem z tobą przyszły tu wścibskie spojrzenia kolegów – powiedział z uśmiechem na twarzy.


– A niech sobie patrzą na nas i plotkują dalej. Przyszłam, bo dzwoniła mama Anny. Ich córka była kiedyś z Wojtkiem Pawłowskim, którego rzuciła, bo ją zdradził. Ten powiedział jej, że pożałuje tego. Sprawdzamy go, ale mamy nieaktualny adres.


– I to by tłumaczyło ten komentarz na jej rękach. Szukajcie dalej, a ja jadę do laboratorium.


– Dobrze, szefie. – Wstała i wyszła, a za nią Piotr.


Pojechał do laboratorium, lecz i tam nie dowiedział się nic nowego, co by chociaż trochę posunęło sprawę do przodu.


Wrócił na komisariat. Cały czas myślał o sprawie, teraz mieli dwóch podejrzanych i żadnych konkretnych dowodów. Wszedł do sali konferencyjnej, w której odbywały się wszystkie spotkania z prasą i narady.


– No więc tak – zaczął od razu, usiadł przed swoim zespołem i rzucił dokumenty na stół – nie ma żadnych odcisków palców, nic. – Wyjaśnił im, czego dowiedział się w laboratorium i u patologa. – A wy, co macie?


– W komputerze nie ma nic – odezwał się jeden z policjantów.


– I w telefonie też nic – dodał ktoś inny.


– Sprawdziłam jej byłego – zaczęła Aneta. – Mieszka w Gdańsku, ma żonę, dziecko i mocne alibi. Wtedy był na firmowej imprezie i może to potwierdzić jakieś 20 osób.


– Skreślamy go z listy podejrzanych. Coś jeszcze?


Nikt się nie odezwał, potem wszyscy wrócili do pracy.



Dwa dni później odbył się pogrzeb Anny. Przestał padać deszcz i było zimno. Oprócz rodziny i znajomych, zjawiło się wiele osób, które przyszły na cmentarz z ciekawości. Obok trumny Anny stali jej rodzice i Igor. Piotr i Aneta obserwowali pogrzeb w oddali. W tych ciężkich chwilach dla Igora dużym oparciem była jego siostra i gdy zobaczyła detektywa nie wytrzymała. Podeszła do nich i powiedziała:


– Co tu robicie?


– Proszę się nami nie przejmować – odpowiedziała Aneta.


Karolina odwróciła się i chciała odejść, ale potknęła się o kamień i Piotr złapał ją za ramiona w ostatniej chwili.


– Dziękuję – powiedziała i odeszła.


Piotr i Aneta poszli do samochodu, a żałobnicy zostali jeszcze na cmentarzu.



Minęły trzy dni od pogrzebu. Piotr zjawił się w komisariacie w dobrym nastroju. Zawołał Anetę i dwóch innych policjantów, a gdy wyszli na zewnątrz powiedział:


– Jedziemy do domu Igora.


Wsiedli do radiowozu i ruszyli.


– Dlaczego jedziemy do domu Igora? –zapytała.


– Żeby aresztować mordercę Anny.


– Masz nakaz?


– Tak. – Uśmiechnął się.


Po 10 minutach zajechali przed dom Igora. Wysiedli z samochodu, podeszli do drzwi i

- [1] [2] [3] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
niewnikaj Linia koment
Dodany:2016-03-19 18:42:01, Ocena: 5.0
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów