Zwyczajnie - miłość (II) Niechcący ślub
opowiadania >



- Mój ojciec zawsze był dobrym ojcem i nie czepiaj się, bo nie masz prawa. Wymagający, bo wymagający, ale miałam zawsze wszystko czego zapragnęłam. Raz mogłam zrobić coś dla niego.
- Przepraszam. Nie chcę się wtrącać. Tak tylko to odebrałem, jakbyś w tym konkursie grała dla taty, a nie dla siebie. Jakby to, co on pomyśli było najważniejsze.
- Bo zdanie bliskich osób jest ważne. Nie żyjemy w izolacji, tylko w rodzinach, które współtworzymy. To świetna sprawa, jeśli możemy zrobić coś fajnego dla tych, których kochamy. – Magda zamilkła na chwilę widząc wpatrzone w siebie oczy chłopaka i uśmiech przemykający po jego twarzy - Wiesz co? – wstała i spojrzała na niego z góry – Ja już chyba muszę iść. Przypomniałam sobie właśnie, że coś obiecałam koleżance. – Magda zdała sobie sprawę, że jakkolwiek chłopak jest miły i przystojny to wcale go nie zna, a pakowanie się w taką relację może być niebezpieczne. Podeszła do baru, na blacie położyła torebkę. Na niej chwilkę się zatrzymam, bo odegra zaraz pewną rolę. No więc niewielka kopertówka w pudrowym kolorze, kształtem zbliżona do kokardy. Rozmiar wystarczający, aby pomieścić najważniejsze rzeczy, które musiała zabrać na konkurs – dowód osobisty, paszport, indeks studencki, karta uczestnika, kilka kosmetyków, chusteczki, telefon. W torebce odnalazła portfel, zapłaciła rachunek. Kątem oka zerknęła na nowopoznanego człowieka, który stał z torbą na ramieniu i ręką w kieszeni. Patrzył na nią.
- Może cię odprowadzę – odezwał się.
- Nie. Dzięki. Miło było cię poznać. Na razie.
- Cześć. – wykonał dłonią gest, jakby pół pomachania i odprowadził markotnym wzrokiem. Ona odwróciła się i wyszła. Padał deszcz – ciepły, letni. Tego potrzebowała. Wokół przechodzili ludzie, przejeżdżały samochody, rozmywanymi blaskami odbitych świateł majaczyło pobliskie jezioro. Nie bardzo wiedziała dokąd iść. Nie za bardzo wiedziała jak tu dotarła. Robiło się już ciemno i pomijając to, że nie wiedziała gdzie jest jej hotel, to przede wszystkim nie miała ochoty do niego wracać i mierzyć się ze wzrokiem koleżanek i profesorki. Ruszyła przed siebie zdenerwowana, a w głowie kotłowało się pytanie – Dokąd? Dokąd ma się właściwie udać?. Przeszła tylko kilka kroków, gdy poczuła nagłe szarpnięcie. Jakiś młokos wyrwał jej torebkę i pobiegł z nią przed siebie.
- Stój! Złodziej! Zatrzymać go! – krzyknęła próbując za nim biec, a obok zjawił się Dawid, wcisnął jej swoją torbę i pomknął za złodziejem jak strzała. Trzeba było przyznać, że biegi miał dobre. Skrajem drogi ominął przechodniów i pognał za oddalającym się kapturem chłopaka. Chłopak obejrzał się, przyspieszył. Widać było, że włożył wszystkie siły w to, by uciec, ale ścigający też nie miał zamiaru zwolnić. Ludzie spoglądali, odsuwali się na bok. Pobiegła za nimi, ale buty na podwyższonym obcasie jakkolwiek miękkie i wygodne nie pozwalały nabrać zbyt dużej prędkości. Przystanęła, zdjęła je i z nimi w jednej ręce, a torbą Dawida w drugiej pobiegła w stronę przystani, gdzie mignęli jej mężczyźni. Fakt, że w torebce miała dowód osobisty, paszport, wizę pobytową, kartę płatniczą i telefon dodawał jej sił i animuszu. Bez tych rzeczy nie była w stanie wydostać się z kraju. Na wyrobienie kolejnych dokumentów musiałaby pewnie sporo poczekać i przejść masę procedur w ambasadzie. Nie miała na to ochoty, więc biegła ile sił w nogach. Z daleka widziała jak Dawid zbliża się do młokosa, a ten ciska jej torebkę w jezioro. Dawid zawahał się nie wiedząc czy w tej sytuacji ratować torebkę, czy łapać złodzieja.
- Łap go! – jego wątpliwości rozwiała okrzykiem Magda i gdy on pognał dalej, ona puściła na brzegu torbę i buty z rozpędu wskakując w wodę. Widziała dokładnie gdzie torebka wpadła. Nie zatopiła się jeszcze głęboko. Podpłynęła, zanurzyła się, wyłowiła ją niemal od razu, wzięła w zęby, aby móc dopłynąć do brzegu. Woda była zimna, ale własność odzyskana. Zaraz też odczuła grunt pod nogami i wstała wychodząc z wody po dość stromym brzegu. Oddychała ciężko po wyczerpującej i nieplanowanej gimnastyce, woda spływała z jej włosów po twarzy i kapała z przyklejonego do ciała ubrania. Z drugiej strony zaś nadciągnął Dawid prowadząc przed sobą chłystka może piętnastoletniego. Dawid wykręcał mu rękę i trzymał za kark pchając przed siebie. Jego oddech również był przyśpieszony. Magda pokazała mu unosząc w górę wyłowioną torebkę, a on nakazał.
- Sprawdź czy wszystko masz. Nie wiadomo czy nie zdążył czegoś wyciągnąć.
Magda usiadła na brzegu nie dbając już wcale o wygląd i zajrzała do mokrej torebki. Najpierw ostrożnie wylała wodę zabezpieczając rzeczy przed wypłynięciem, następnie znalazła portfel, otworzyła go. Przejrzała. Potem zawartość torebki.
- Chyba jest wszystko. Nie zdążył nic wziąć. Zadzwoń na policję, bo ja mojego telefonu chyba nie uruchomię. – wyjęła mokrą komórkę - Masz telefon? – spojrzała na Dawida
- Mam, ale nie wiem czy to ma sens. Dzieciak jest niepełnoletni, więc i tak go wypuszczą.
- To tym bardziej powinien dostać nauczkę i dowiedzieć się, że kraść nie wolno. Znasz siódme przykazanie chłopcze? Nie kradnij, bo ktoś na to co kradniesz zwykle ciężko pracuje. – wskazała chłopca palcem patrząc na niego wilkiem - Nawet nie masz pojęcia jakie ważne rzeczy dla kogoś zabierasz. – objęła wzrokiem jego mizerną postać. Trudno było stwierdzić czy pod brudnym, wymiętym, luźno wiszącym ubraniem jest w ogóle jakieś ciało. Dawid zsunął mu z głowy kaptur. Ukazała się jasna czupryna. Chłopak patrzył z zacięciem. - Jak masz na imię? – spytała, a on najpierw splunął , a potem wycedził
- Odwal się dziwko. – Dawid najwyraźniej mocniej wykręcił mu rękę, bo chłopak zaraz potem jęknął klękając na kolano. – Au, Au, Au – brzmiało, a Dawid nakazał.
- W tej chwili grzecznie przeproś panią, bo ci kości porachuję smarkaczu, tak jak ci się należy.
- Spieprzaj! – krzyknął chłopak i znów zaczął pokrzykiwać ze łzami w oczach tym razem przyklękając na drugie kolano – Dobra. Przepraszam. Puść mnie, kurwa, teraz.
- Teraz posłuchaj człowieku – Dawid mówił nie zwalniając wcale uścisku – Był taki czas, że myślałem, że urodziłem się po to, aby być pogardzanym i walka o przetrwanie
- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów