Rozdział 1
opowiadania >



Głęboki wdech i wydech. Krok na przód. Rozejrzeć się... Powtarzałam to jak jakąś mantrę od dobrych 15 minut, czyli mniej więcej od czasu, gdy szukam drogi powrotnej do obozowiska. Nie. Wcale się nie zgubiłam. Ja tylko podziwiam las i jego ogrom. A przy okazji myślę jak dobrze by było zjeść coś ciepłego, gdyż właśnie powinna być pora posiłku, ale ja już na niego nie zdążę, bo nawet nie wiem w którą stronę jest obóz...Niestety, tak to już z dniami bywa, że kiedyś się kończą, a po nich przychodzi zimna noc... Zaczęłam więc zastanawiać się gdzie spędzę tę noc, gdybym mimo wszysto nie trafiła dzisiaj do obozu. Po dość dłudich poszukiwaniach i jeszcze większym przerażeniu, że las zaczyna być coraz bardzej mroczny, znalazłam dość przytulną grotę ukrytą za nienaturalnej wielkości paprociami. Po dokładniejszym sprawdzeniu czy znaleziona grota nie jest zamieszkana przez jakieś zwierzę i upewniwszy się dwukrotnie, iż tak nie jest, zaczęłam szykować sobie posłanie z liści. Podczas zbierania i układania liści, znalazłam trochę jagód i ze spokojem stierdziłam, że kolację mam zapewnioną. Było to stosunkowo niewiele, biorąc pod uwagę fakt, iż nie jadłam obiadu, ale powinno starczyć na tyle żeby żołądek się nie buntował. Po wyjrzeniu jeszcze na zewnątrz, czy na pewno grota jest dobrze osłonięta, wróciłam do środka, by zjeść uprzednio zebraną kolację i się położyć. Nie wiedziałam wtedy, że nie dane mi będzie się wyspać...


Po kilku godzinach snu obudził mnie huk. Zerwałam się na równe nogi i wypatrywałam przyczyny tego dziwnego dźwięku. Zdałam sobie jednak sprawę, że jest przcież jeszcze noc i nic nie zobaczę w tych ciemnościach. Musiałabym wyjść na zewnątrz, żeby ewentualnie zdefiniować kto, lub co wydało ten dźwięk. Jednak strach, co może się kryć w mrocznm lesie, zwyciężył i usiadłwszy na swoim posłaniu, skuliłam się i zaczęłam nasłuchiwać wszystkich podejżanych odgłosów nocy. Po kilku minutach rozległ się kolejny potężny huk i las rozbłysł jasnym światłem tak jakby za nocy nastał dzień. Pisk jaki się później rozległ wygobył się z mojego gardła i rozniósł się echem, a do mnie właśnie dochodziło, że jestem sama podczas burzy z piorunami. Jedynego zjawiska atmosferycznego którego panicznie się boję. A teraz jestem w jego środku. Sama. Jedynie deszcz kołysał mnie pomiędzy kolejnymi hukami piorunów. Aż nadle jeden rozległ się tak blisko, że myślałam, że grota w której jestem się rozwali na kawałki. Z tego przerażenia upadłam na liście i straciłam przytomność...


- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów