Dług wdzięczności
opowiadania >



z której wyciągnął folię, a z niej wyjął niebieską koszulę. Przyjrzał jej się i podszedł do mnie.
Masz. – Wyciągnął przed siebie rękę. – Nie miałem jej na sobie, bo jest na mnie za mała.
Niepewnie wzięłam koszulę do ręki.
Na mnie będzie za duża... – pomyślałam.
Sebastian zaprowadził mnie do łazienki, abym się przebrała i ogarnęła inne sprawy. Patrzą w lustro zastanawiałam się, czego chłopak będzie chciał w zamian. Bo to, że zrobił tyle rzeczy bezinteresownie, jest niemożliwe. Pomógł mi i pewnie czegoś w zamian za to oczekuje.
Kiedy założyłam koszulę, zmyłam makijaż i związałam włosy w warkocz, wyszłam z łazienki. Nie za bardzo wiedziałam, gdzie iść. Na szczęście po chwili pojawił się Sebastian. Stanął w pewnej odległości ode mnie i zaczął ilustrować wzrokiem.
Koszula sięgała mi prawie do kolan, więc nie za bardzo było się czemu przyglądać.
Zaprowadzę cię do pokoju – powiedział i nie spuszczając ze mnie wzroku, wyprzedził mnie.
Kiedy doszliśmy na miejsce, niepewnie weszłam do środka. W końcu to nie jest mój dom.
Rozejrzałam się dookoła.
Pokój był duży, bardzo duży. Miał dwuosobowe łóżko i dużą szafę. Zaraz obok łóżka były następne drzwi, do których podszedł Sebastian.
Tutaj masz łazienkę – powiedział i otworzył drzwi.
Nie mogłam uwierzyć, że znalazłam się w tak pokręconej sytuacji.
~♥~♥~♥~
Patrzyłem na nią z jaką lekkością się porusza. Jak delikatna jest.
Prawdziwy anioł...
Co mi w ogóle strzeliło do głowy, żeby ją tu przetrzymywać? Przecież to jest porwanie, przestępstwo.
Ale... zauroczyła mnie.
Kiedy tak patrzyłem na nią w tej koszuli, nie mogłem oderwać od niej oczu. Wyglądała cudownie.
Nagle przypomniało mi się w jakiej okolicy mieszka.
Zastanowiłem się chwilę, czemu się skrzywiła, gdy podałem jej kartkę z lekami? Czyżby nie lubiła ich przyjmować?
A może po prostu... nie ma jak zapłacić?
Potrząsnąłem głową
Dobranoc – powiedziałem i kiedy dziewczyna odpowiedziała, zamknąłem drzwi.
Jutro zajmę się sprawą jej leków. Teraz pójdę się umyć i spać.


Rozdział 2



Kiedy się obudziłam i spojrzałam przez okno, zobaczyłam, że jest już jasno. Chciałam szybko wstać, gdyż już i tak spóźniłam się do pracy. Jednak, gdy tylko podniosłam się do pół siadu, poczułam przeszywający ból głowy i ponownie znalazłam się w pozycji leżącej. Zaczęłam się zastanawiać czy to przez wczorajszą gorączkę. Dotknęłam czoła ręką, ale trudno mi było samej stwierdzić czy mam odpowiednią temperaturę.
Pomyślałam, że tak czy inaczej nie pójdę dzisiaj do pracy. Postanowiłam powoli wstać z łóżka, zejść na dół i spytać Sebastiana czy mogę od niego zadzwonić. Muszę uprzedzić swoją szefową, że dzisiaj już nie pokażę się w pracy, a jestem pewna, że odpuści mi ten jeden dzień.
Kiedy otworzyłam drzwi, poczułam piękny zapach. Zamknęłam oczy i wciągnęłam go przez nos. Następnie skierowałam się w stronę salonu. Nigdzie nie widziałam Sebastiana, więc wróciłam do przedpokoju i ruszyłam do kuchni.
Tam moim oczom ukazał się mężczyzna... w fartuszku. Po chwili wyczuł moją obecność i się odwrócił.

Wstałaś – stwierdził. – Zaraz będą naleśniki, więc możesz już usiąść w salonie.
Naleśniki? Jak ja dawno czegoś tak dobrego nie miałam w ustach. W zasadzie rzadko kiedy mam okazję zjeść śniadanie w domu.
Sebastian – zwróciłam się do chłopaka. Kiedy na mnie spojrzał, kontynuowałam: – Mogę od ciebie zadzwonić do pracy? – Poczułam, że muszę się wytłumaczyć.
Mężczyzna przez chwilę mi się przyglądał, a następnie zmniejszając ogień, wyszedł z kuchni. Powędrowałam za nim.
Znaleźliśmy się w jego sypialni, a ja zamiast się skupić na telefonie, byłam oczarowana i wpatrzona w pokój. Ściany były koloru jasno-niebieskiego, co zapewne miało powiększyć optymalnie pokój. Dwuosobowe, białe łóżko miało tego samego koloru baldachim, a naprzeciwko łóżka, na ścianie wisiało ogromne lustro. Pod lustrem była średniej wielkości komoda, na której znajdowały się dezodoranty i perfumy.
Proszę – powiedział Sebastian. Wzięłam od niego telefon. – Jeśli będziesz chciała, po śniadaniu również możesz zadzwonić.
Dziękuje – odpowiedziałam cicho.
Wyszłam z pokoju razem z mężczyzną, ale zostałam w przedpokoju i wybrałam numer do szefowej.
Tak jak myślałam, zgodziła się. Kiedy powiedziałam jej, że mam zapalenie oskrzeli, wręcz mi kazała zostać dwa tygodnie w domu. Niechętnie, ale jej posłucham. Poprosiłam jeszcze, że gdyby Igor pytał, gdzie byłam w nocy, to aby powiedziała, że pracowałam. Zgodziła się. Następnie powędrowałam do salonu, gdzie śniadanie już było na stole.
Oddałam Sebastianowi telefon i usiadłam naprzeciwko niego. Nałożyłam sobie naleśnika na talerz i posmarowałam go truskawkowym dżemem.. Zatapiając się w jego cudownym smaku, odpłynęłam w inny świat.
Podczas śniadania nie rozmawialiśmy, czasem tylko wymienialiśmy uśmiechy. Pod koniec posmutniałam. Wiedziałam, że już raczej nie wyjdę z domu najedzona.
Łącznie zjadłam trzy naleśniki, choć z chęcią zjadłabym więcej, ale nie chciałam wyjść na łakomczucha. Sebastian zabrał talerze i poszedł do kuchni.
Wzięłam łyk herbaty i zaczęłam się zastanawiać ile mężczyzna ma lat.
Wygląda na młodego, ale skoro jest lekarzem to musi mieć więcej niż dwadzieścia pięć lat.
Kiedy wszedł do pokoju, miał ze sobą reklamówkę. Podszedł do mnie i wyciągnął ją przed siebie.
Zdziwiona zmarszczyłam czoło.
Rano wyskoczyłem do apteki po twoje leki – wytłumaczył.
Patrzyłam na Sebastiana wielkimi oczami. Co on zrobił?
Wydał swoje pieniądze na MOJE leki, które kosztowały ponad sto złoty?!
Pokręciłam przecząco głową.
Nie mogę tego przyjąć. – Pomachałam rękoma przed reklamówką.
Dlaczego?
Zastanowiłam się chwilę.
Po chwili ponownie pokręciłam głową.
A kupisz sobie sama? – spytał podejrzliwie. Czy on naprawdę tak bardzo się mną przejmuje?
Nie. Nie mam pieniędzy.
Spojrzałam na swoje stopy.
Mężczyzna westchnął.
Więc je przyjmij. W środku jest rozpiska, kiedy co masz brać – dodał i położył reklamówkę z lekami na ławie.
Pół godziny później byłam w samochodzie Sebastiana. Protestowałam, ale postanowił odwieźć mnie do domu. Nie chciałam, żeby Igor zobaczył, że wróciłam autem. Mógłby pomyśleć, że mam sponsora i właśnie tam spędziłam noc, a tak mam alibi – pracę.
Po drodze nie zamieniliśmy ze sobą słowa. Zastanawiałam się, czy mężczyzna jest zły moim odmawianiem przyjęcia leków. No, ale jak to możliwe, że facet, który zna mnie od wczoraj, kupił za swoje pieniądze leki?
A jednak. Kupił.
Wczoraj uratował mnie przed gwałtem, zbadał, mogłam się przespać w ciepłym pokoju, dzisiaj zrobił przepyszne śniadanie i kupił mi leki...
Kiedy dojeżdżaliśmy, powiedziałam Sebastianowi, aby zaparkował pod drzewem. Tak zrobił. Kiedy miałam otwierać drzwi, na chwilę się zawiesiłam. Spojrzałam na mężczyznę.
Dziękuję, za wszystko co dla mnie zrobiłeś – zaczęłam. – Czy mogłabym ci się jakoś odwdzięczyć? – spytałam niepewnie. Chcę mieć czyste sumienie.
Sebastian z początku był zdziwiony, ale po chwili uniósł lekko kąciki

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
Maryjusz70 Linia koment
Dodany:2015-11-12 12:03:14, Ocena: 4.0
Marzenia, baśnie o rycerzach na białych koniach itp. Aha ! Wzrokiem się lustruje , a "ilustruje" się bajki dla małych dziewczynek.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów