Historia, która miała być nieprawdziwa, ale nie wyszło
opowiadania >




Historia, która miała być nieprawdziwa, ale nie wyszło





On miał na imię Paweł i urodził się rok przede mną. Mogliśmy się spotkać wcześniej gdyby on wybrał Technikum Mleczarskie w Białymstoku, a nie Liceum w Ełku. Ale do rzeczy Paweł jest chłopakiem spod Olecka i zajmuje się produkcją mleka – przynajmniej się zajmował.


A więc nie spotkaliśmy się w szkole, ale na Uniwersytecie, gdzie oboje studiowaliśmy zaocznie historię. Byliśmy na tym samym roku, ale w różnych grupach. Niemniej w jakiś szczególny sposób nasze grupy były zaprzyjaźnione i razem byliśmy na objeździe naukowym na Białorusi, o czym dalej.


Lubiłam Pawła od początku, ale moją uwagę zwrócił jak dostał piątkę za jakąś pracę – ja dostałam cztery albo cztery plus, a on pięć. Już dokładnie nie pamiętam tej sytuacji, ani co to była za praca, ani o jakiego wykładowcę chodziło. Pamiętam tylko, że razem znaleźliśmy się u tego wykładowcy – Paweł i ja – wtedy się dowiedziałam o naszych wynikach. Nie byłam zazdrosna, ale Paweł zrobił na mnie wrażenie – doceniłam go – może złe słowo – na pewno mi zaimponował.


W Pawle podobało mi się także to, że mieszkał na Mazurach. Od początku miałam świadomość, że on dostarcza to mleko do mleczarni w Olecku. A ja jak skończyłam szkołę to wysyłałam swoje podania do różnych mleczarni w Polsce, także do Olecka. Tylko tą świadomość miałam ja. Myślę, że Paweł nie wiedział, że skończyłam Technikum Mleczarskie. Ja też go nie zapytałam, dlaczego rolnik zajmujący się krowami nie wybrał mojej szkole. Nie myślałam o tym wówczas.


I wreszcie ten słynny objazd. Pawła zapamiętałam szczególnie w Lidzie. Poszliśmy do restauracji. Grał zespół, a Paweł i jego koledzy z Ełku (bo nie był jedynym Mazurem na naszym roku) zamówili u zespołu piosenkę zespołu Boys Wolność i swoboda. I naprawdę zespół na Białorusi zagrał po polsku Wolność i Swobodę. Muzycy znali melodię i słowa. Pamiętam to jak dziś. Minęło tyle lat i upłynęło sporo wody, a chłopcy z Lidy grają Wolność i swobodę. Myślę, że nie zagrali tego za darmo, ale liczy się fakt, że znali piosenkę i że zagrali.


Ja nigdy nie byłam w kontaktach z Pawłem na poziomie relacji męsko – damskich, ale zawsze przebywanie w jego towarzystwie sprawiało mi prawdziwą przyjemność. Imponował mi swoją inteligencją. Żałuję jednak, że nigdy nie porozmawialiśmy o mleku, czy krowach. Jak przez mgłę przypominam sobie, że Paweł wspominał o mleczarni w Olecku, ale ja nigdy nie pociągnęłam tego tematu, co było moim błędem.


Paweł ma młodszego brata. Pamiętam, że po egzaminie ze średniowiecza o podręczniku powiedział, że będzie dla jego brata. Ja tego brata też poznałam na seminarium magisterskim w niezręcznej sytuacji.


Ja nie wiedziałam, czy Paweł ma dziewczynę oraz jakie panie mu się podobają. Wydarzyła się tragedia. Paweł miał wypadek. Wracał z dyskoteki z młodą dziewczyną, zresztą sam był młody i wjechali na drzewa. Przeżył, ale musiał zawiesić studia. Ja na seminarium pytałam chłopaków z Ełku, w jakim Paweł jest w stanie. Któregoś razu odezwał się chłopak, który mi powiedział, że jest bratem Pawła i udzielił mi odpowiedzi. Jak pisałam sytuacja była niezręczna.


Ja skończyłam studia, a Paweł na uczelnię nie wrócił. Nie wiem, w jakim obecnie jest stanie. Wiem, że rehabilitacja to proces długotrwały. Ale jeszcze spotkałam jego brata. Raz jak on zdawał egzamin u profesora Dobrońskiego, do którego przyszłam, a drugi raz na seminarium doktoranckim w tegoż profesora. Powiedział mi, że pracuje w szkole w Ełku i chce napisać doktorat o szkołach mających za patrona Piłsudskiego. Wydaje mi się, że nie zapytałam wówczas o zdrowie Pawła. Jakoś mi było głupio tak ciągle o to się dopytywać, a poza tym nie chciałam naruszać spokoju Pawła.


Początkowo chciałam napisać kolejną historię alternatywną, ale zmieniłam zdanie i napisałam prawdę. Myślę, że nie daliśmy sobie z Pawłem szansy. I do tego ten wypadek. Ja czasami wspominam Pawła. Chciałabym, aby wyszedł z wypadku. Ten chłopak miał całe życie przed sobą. Miał głowę pełną pomysłów. Kochał historię oraz swoją ziemię rodzinną. Podobno trzeba być dobrej myśli, a więc jestem i mam nadzieję, że Paweł wyszedł z choroby, dalej hoduje krowy, dostarcza mleko do tej mleczarni w Olecku i może ma dyplom na który zasłużył – Oby!


- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
Rex Linia koment
Dodany:2016-01-21 13:55:07, Ocena: 6.0
Jak dla mnie - pamiętnik nastolatki... Żadnych twórczych myśli. Cóż, tak bywa.. ;)
Rex Linia koment
Dodany:2016-01-21 13:55:21, Ocena: 6.0
Jan_Kuff Linia koment
Dodany:2016-02-16 20:46:53, Ocena: 6.0
Przyjemne zakończenie ale bardzo denerwowało mnie ciągłe powtarzanie imienia. Można przecież napisać: on, jego, był itd.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów