Fallout - Rozdział 3: Krypta 15
opowiadania >



na głównym korytarzu najważniejszego piętra Krypty.


Raz jeszcze pożałowałem, że nie ma ze mną Iana. Mogłem zapłacić mu te kilka kapsli (a, co! Gdyby jeszcze Seth to widział. Aradesh pewnie całe lata ciułał tę nędzną garstkę zatyczek od Nuka-Coli, a ja mogłem wydać lekką ręką równą setkę. Komandor straży Cienistych Piasków przez miesiąc płonąłby buraczano-fiołkowymi barwami na twarzy) i skorzystać z pomocy podczas przedzierania się przez te nasycone oparami grozy korytarze zatęchłego schronu.


Zewsząd dookoła otaczały mnie dźwięki buszujących maszkar. Szczury, świnioszczury i Boże, miej mnie w swojej opiece, najprawdopodobniej jeden wielki, ciężki, upasiony kretoszczur. Wszystko wydawało drobne odgłosy, przypominające szmer, tuptanie, mięsiste plaśnięcia, gdy jedno wpadało na drugie. Niekiedy dawało się słyszeć pełen wyrzutu pisk. Kanibalizm kwitł w najlepsze, lecz zdecydowanie najgorszy, przepełniający największą trwogą był ten pieprzony, zmutowany kret. Kiedy poruszał się w sąsiednim pomieszczeniu, jego brodzące w grubej warstwie szczątków i kości łapy wydawały dźwięk przypominający kastaniety oszalałego pod wpływem psychodelicznej makabry czarnoksiężnika. Gdy zanurzał pysk miażdżąc fragmenty twardej i miękkiej tkanki tego, co jego kolesie zaciągnęli na dół, odgłos chrupania i mielenia odbijał się echem od ścian Krypty niczym krzyk przerażenia w górskiej kotlinie. Odczułem dojmujący lęk i równie głębokie przekonanie, że wszystko tu jest bardziej głodne niż na wyższych poziomach. Nie mam bladego pojęcia jak ta zezwierzęcona menażeria wydostawała się na zewnątrz. Nie chcę tego wiedzieć. Wiedziałem natomiast, że gdy tylko usłyszą mnie, zwęszą, lub zobaczą, rzucą się na mnie całym stadem i rozszarpią na kawałki. Nawet moja czarna, stylowa skóra mi nie pomoże.


Na paluszkach, niczym wyżerająca hostię kościelna mysz zakradłem się wzdłuż korytarza. Po prawej stronie znajdowała się pracownia komputerowa. Za nią była biblioteka. Jednak drzwi wejściowe do obu tych pomieszczeń powinny znajdować się na południowej ścianie. Ja zaś nie chciałem ryzykować by sprawdzać, co kryje się za załomem ściany wychodzącej na długi, szeroki i mroczny korytarz.


Po mojej lewej pomieszczenie spotkań zwane również rekreacyjnym. To tam żerowała szczurza brygada. Wejście było pustą framugą w ścianie. Przeszedłem ciuchuteńko trzymając plecak i kaburę broni by nieopatrznie nie zdradziły mojej obecności. Wzrok, który przyzwyczaił mi się do panującej tu ciemności, ku wszelkim głosom rozsądku uległ ciekawości i na moment zerknął w odmęty rekreacyjnego pomieszczenia.


Pamiętam, iż poczułem wtedy lęk przed końcem mojej fizycznej egzystencji. Jeżeli bestie jakimś sposobem otoczą mnie i odetną drogę na wyższe piętro, będę stracony. Część szczurów mogłem odpędzić flarą. Część prosiaków mogłem wystrzelać. Jednak było ich zbyt wiele. Nim poradziłbym sobie z trzema, czterema, kolejna czwórka rzuciłaby się na mnie kąsając moje łydki i drapiąc infekującymi krew pazurami.


Do tego dochodził jeszcze kretoszczur wyglądający jak wielka, niewydojona krowa. Musiałem obmyślić plan. Miałem nadzieję, że w magazynie znajdującym się tylko kilka jardów przede mną, znajdę coś, co raz na dobre przegna kalające to miejsce koszmary.


Bingo! Dwie szafki z czego tylko jedna okazała się być pusta. Druga, Boże, to niemożliwe, jak ktoś mógł przeoczyć coś takiego? W jednej chwili moje lęki i niechybne wrażenie podążającej za mną kostuchy zostały odegnane niczym za dotknięciem magicznej różdżki. Dynamit wypełniony nitrogliceryną i ziemią okrzemkową. Jedna sztuka z zainstalowanym zapalnikiem czasowym. Przyjrzałem mu się z każdej strony. Oczekiwałem, że przez te wszystkie lata na dnie wilgotnej, dusznej Krypty mógł się nieco spocić. Był jednak w porządku. Suchy, a na zewnątrz nie wyciekła ani kropelka nitrogliceryny. Schowałem go do plecaka, zabrałem dwa zawleczkowe granaty i wyciągnąłem coś, co bez cienia wątpliwości rozpostarło grozę nad moim wiernym koltem 6520.


H&K MP9, 10mm. Pistolet maszynowy Heckler & Koch MP9 (wariant 10mm, co oznaczało, że cały zapas amunicji do kolta 6520 będzie miotał śmierć i zniszczenie w absolutnie już epickim stylu), średniej wielkości, zdolny do ognia pojedynczego i ciągłego!


Poszatkuję sukinsynów, wszystkich, którzy mi się napatoczą, robiąc z nich tryskające czerwoną posoką durszlaki!


Jeżeli ktokolwiek, kiedykolwiek zada sobie trud przeczytania moich miernych, silących się na jakikolwiek polot i przejawy literackiego kunsztu, wypociny, pomyśli pewnie teraz, że niczym napadający na banki na dzikim zachodzie bandzior wparowałem do pomieszczenia rekreacyjnego i mierząc z mojej NOWEJ, CUDOWNEJ MP9 (ustawionej na ogień ciągłu) do wszystkiego, co tam znalazłem, dokonałem bezceremonialnej, wyzutej ze wszelkich aspektów moralnych rzezi?


Owszem, nie mylicie się. Na moment wcieliłem się w rolę egzekutora. Byłem bezwzględny jak pawian Shakma, błyskawiczny jak ostrze gilotyny, zaskakujący niczym porastający rafę koralową ukwiał i podstępny jak stary, dwugłowy buhaj.


Zaczaiłem się przy prowadzącej do pomieszczenia zebrań (co za ironia) sali. Klęcząc, mając pod ręką zawartość mojego plecaka, wyciągnąłem jedno jabłko i cisnąłem na podłogę. Poturlało się zatrzymując przy jednym z licznych tam głazów.


Szczury, różowiutkie prosięcia i brązowy, zmutowany, wiecznie głodny, zwarcholony „bazyliszek” z miejsca zamarły skupiając całą swoją uwagę na nadgniłym, najpewniej przerażającym w smaku jabłku.


Bez chwili zastanowienia podtoczyłem im dwa kolejne.


Głodujące najwyraźniej tałatajstwo dosłownie oszalało. Szczury wystrzeliły przed siebie niemalże w tym samym momencie, co nieco większe, dziwnie zaokrąglone jak na panujące na trzecim poziomie Krypty 15 warunki żywieniowe, świniaczki, lecz jedne i drugie (a było ich co najmniej trzydzieści) napięły się w sobie, gdy górujący nad nimi „bazyliszek” wsunął się w całe stado ryjąc na czuja ryjem, byle tylko wciągnąć smakowite (i

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów