List matki 5
opowiadania >



Droga Haniu



Już długo zbieram się do napisania listu, bo od naszych 12 „dorodzin”. Ciągle mam dylemat z datą , bo 11 grudnia dowiedziałam się, że „urodziłam „ córeczkę, a zobaczyłam Cię 14 grudnia. No i ważna data 18 grudnia. To był poniedziałek. Przywieźliśmy Cię do domu i zamieszkałaś w naszych sercach.


Czas mija , Ty rośniesz, a ja starzeję się… Choć Twoja radość życia jest zaraźliwa J Nigdy tego nie powiedziałaś, ale ja wiem za Ciebie, że kochasz żyć! Uczysz mnie tej trudnej sztuki, gdy choroba kolejny raz rozkłada mnie na łopatki… Smutek wycwanił się , bo chociaż bronię się przed nim, on wkrada się małą szparką zwątpienia i bezsilności. Rozpoznajesz tego drania u mnie. Zauważasz wszystkie emocje jakie przeżywam. Mam wrażenie, że często rozumiemy się bez słów..


Jednak widzę jak tęsknisz za roześmianą mamą. Niedawno włączyłam kasetę z minionych lat, gdy byliśmy wszyscy razem, a ja czekałam szczęśliwa na nasz własny, wymarzony dom. Zapytałaś zdziwiona : a z czego ty się tak cieszyłaś??? Nie pamiętasz mnie takiej skaczącej ze szczęścia jak dziecko. Nie obiecuję Haniu, że to powróci. Jestem dużo starsza, bardziej doświadczona, bardziej zmęczona chorobą i życiem… Teraz to ja biorę przykład z Ciebie.


Nie znoszę, gdy się kłócimy. Tak bardzo jesteś jeszcze nieodpowiedzialna, zapominalska, leniwa… Chyba takie prawo młodości! Jednak to Ty pierwsza po „burzy i iskrach” podchodzisz, przytulasz się, całujesz i wymawiasz magiczne słowo „przepraszam”. To działa! Emocje opadają, zostaje czysta miłość…


Lubię Cię obserwować jak zmieniasz się z dziecka w kobietę. Te dwie istoty walczą ze sobą zaciekle. Nie poganiam tej przemiany, tylko spokojnie czekam. Wczoraj zostałaś kobietą. To bardzo ważny dzień w naszym życiu. Zaczynasz być odpowiedzialna za swoją kobiecość. Modliłam się wieczorem o to , byś dobrze nią zarządzała w przyszłości jako kobieta, żona , matka… Dobre nastawienie jest dużym sukcesem.


Nie mogę się jednak opędzić od myśli, że ten „pierwszy dzień” jest ważny tylko dla nas. A przecież masz tatę. Tatę? Raczej znajomego z Londynu, który nie potrafi z Tobą rozmawiać. Kompletnie Cię nie zna. Rzadko dzwoni, teraz wcale… Nie chciałam dopuścić do takiej sytuacji i uwierz mi Haniu, że jest mi wstyd za takiego ojca. To ja go wybrałam. Gdy krótko widzieliście się po świętach, zapytałaś z pretensją w głosie: mama , co ty w nim widziałaś?! On ciągle traktuje Cię jak nic nierozumiejące dziecko. Nie pomaga już dobre wspomnienie z wczesnego dzieciństwa. Sam zasłużył na to, że chcesz go wymazać z pamięci. Nie mogę Ci tego zabronić. Powtarzam tylko, że każde złe lub dobre zachowanie wraca do nas rykoszetem. Ile dasz życiu, tyle od życia dostaniesz. Po latach doszłam do smutnego wniosku – dobrze ,że wychowuję Cię sama, bo odpowiadam za to tylko ja, bez pretensji do niego-ojca. Jesteśmy i będziemy razem-Ty i Ja.


Lubię się z Tobą przekomarzać. Ostatnio zażartowałam, że wyjadę za granicę do pracy. Miałabyś okazję być bardziej samodzielna. Ty jednak przejęłaś się tymi „planami”. Wręcz zabroniłaś mi wyjeżdżać mówiąc : ALE TY JESTEŚ MI POTRZEBNA DO KOCHANIA!


Dziękuję Ci Haniu. Za wielką miłość jaką mnie obdarzasz. Dobranoc . Miłych snów. Kocham Cię.



- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
hannahmontana Linia koment
Dodany:2014-12-13 20:30:12, Ocena: 6.0
Tak prawdziwe...
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów