Wnet zapragną skrzydeł esej
opowiadania >



* * *

I jeszcze jedno Marcinie, odnośnie tych osób, któreś zaprosił, a które obojętne czy nienawistne dla Chrystusa.
Ja powiem tak:
„… i do nas, którzyśmy tam byli
Na ono święto zaduszne zwołani
Śród lasów, w smętnej dla narodu chwili
Wywołaliśmy ludu duch z otchłani
O wy, coście ze mną wtenczas żyli,
Krwi przyduszeni ciężarem i pijani
Rozpustą ducha… wężom się śród wieży
I wam – coś jeszcze z tej pieśni należy”.
Marcinie niech przyjdą ludzie, którzy zło czynili. Już tutaj widzę i Robespierra i Dzierżyńskiego ale przecież ktoś im szeptał te jadowite słowa, te idee pełne krwi i nienawiści, pełne kłamstwa. Oni tylko z ochotą je wcielali w życie. I póki świat istnieć będzie to żyć będą i działać ludzie, którzy z podszeptu złego, zło siać będą.
„Aż was zjadacze chleba w aniołów przerobią” – mam nadzieję że nie w upadłych aniołów.
- Juliuszu – rzekł Marcin Cumft – a jak oni przeczytają twoje wielkie dzieła i zamiast pokory, pychy nabędą, to co wtedy?
Co wtedy Juliuszu? Co?

* * *

Maksymilian Francois Maria de Robespierre siedział nieruchomo przy okrągłym stoliku w kącie wielkiego salonu , dworku w Radziwiliszkach. Był tak poważny jak marsz żałobny Szopena . Fryderyk Szopen kończył właśnie kolejny puchar wina flirtując z jakąś dziewczyną , której uroda zwracała powszechną uwagę.
Brata Alberta zainteresował Robespierre , gdyż on siebie traktował tak poważnie , jak dziecko , które buduje zamek z piasku ,przekonane że zamieszka w nim razem z rodzicami.
Przysiadł się tedy brat Albert , wyciągnął chleb z torby , ułamał spory kawałek i podał Robespierrowi, ten odmówił.
- Mnie- uśmiechając się, powiedział brat Albert- chleb wystarcza. Nie chcę jeść tych weselnych różności, chociaż one niewątpliwie znakomite i takie polskie.
Ruszył pan . panie Maksymilianie lawinę , która toczy się i porywa wielu.
Ta lawina to wiara że bez Boga można urządzić świat. Jesteście fanatykami zbrodniczej utopii, panie Robespierre, a przede wszystkim macie nadmierne przekonanie o własnej ważności. Utrudnia to widzenie świata i siebie we właściwej proporcji. Ta właśnie cecha przeszkadza Panu Bogu w obdarowaniu was miłosierdziem i przebaczeniem. Jest nią śmiertelna powaga. Wasza przekonanie o własnej ważności jest niepoważne przecież i niedorzeczne w obliczu Bożego majestatu. Konsekwencją zaprzyjaźnienia się z Bogiem jest optymizm, pogodne usposobienie i radość życia. Chodźmy panie Robespierre na przechadzkę. Wstąpimy do kościoła św. Tomasza. Posłuchamy Bacha. A swoją drogą Tomaszowi Jezus rzekł:
„Błogosławieni którzy nie widzieli a uwierzyli”.
Tomasz to taki apostoł – racjonalista. Musi wszystko dotknąć, zobaczyć bo inaczej nie uwierzy. No ale chodźmy, w kościele św. Tomasza są piękne obrazy drogi krzyżowej, na jednym jest fotoreporter, który robi zdjęcie upadającemu Chrystusowi. Musi pan zobaczyć ten obraz panie Maksymilianie. Koniecznie.
* * *
Marcin Cumft słyszał co Brat Albert mówił do Robespierra i pomyślał sobie ze tak to jest że szatan – wróg wszelkiej radości i szczęścia – często zatruwa człowieka smutkiem. Spojrzenie na świat z humorem oczyszcza człowieka z tej diabelskiej trucizny. A Marcin Cumft to człowiek pełen humoru i radości. Już sam jego pomysł zaproszenia takich gości był sam w sobie zabawny. Marcin Cumft szykował wszystkim wielką niespodziankę.
A tymczasem posłał służącego Wojtka po kolejne butelki do piwnic. Tym razem po rocznik 1808 wszak ma przybyć kolejny zaproszony gość
Jan Leon Hipolit Kozietulski a on pewnie zaszarżuje. Oj zaszarżuje.

* * *

Idąc do kościoła św. Tomasza brat Albert opowiadał Robespierrowi o krakowskich ogrzewalniach, o Krakowie, o swoim życiu zanim wybrał drogę, którą teraz podąża:
„W myślach o Bogu i przyszłych rzeczach znalazłem szczęście i spokój, którego daremnie szukałem w życiu”, bo widzi pan:
„Powinno się być dobrym jak chleb; powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny”
i jeszcze jedno panu powiem;
„ Bez miłości grosz jest szorstki, strawa podana niesmaczna , opieka najlepsza niemiła”
Bo cóż z tego
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów