Dom
opowiadania >



go nigdy nie widziałam. Zeszłam po schodach trochę niepewnie. Uśmiechnąłeś się do mnie czarująco, jak zawsze. A ja już wtedy wiedziałam, że ten uśmiech nie był jedynie dla mnie. Tym razem nie zrobił na mnie wrażenia, przemknął jakby obok, i z impetem rozbił się na ścianie.


To był ten pierwszy dzień, dzień kiedy zaczęłam podejrzewać, że już nigdy nie zbudujemy naszego własnego, wspólnego domu.


Obudził mnie długi, wysoki jęk. Moje ramiona wyciągnęły się ze strachu, próbując uchwycić marę, która dusiła mnie nieprzerwanie poduszką. W ciemności widziałam jedynie te dwa węgliki, tak wyraźnie uchwycone przez aparat. Nasz dom płakał. Patrzył na mnie, na to wszystko i płakał. Słyszałam jak parapety wyły pod ciężarem kropel, które, niczym grad, rozpłaszczały się na ich metalowych cielskach.


To nie ty przyszedłeś, to ona… Jak topielec dusiła mnie swoimi czarnymi, mokrymi włosami, niema, głucha, ze swoimi oczyma rozdzierającymi moją ciemność. Czułam, jak tracę siły. A więc to już! W końcu! – pomyślałam i poczułam niemal wdzięczność do tego ducha przeszłości, który zniszczył wszystko i w końcu przyszedł również po mnie.



- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów