Tylko bądź
opowiadania >



I


Szła ulicą Piotrkowską, która jak zawsze żyła własnym życiem. Było już sporo po północy, z nieba zaczęły spadać krople pierwszego od kilku tygodni deszczu. Gdzieś po prawej usłyszała za sobą gwizdanie, co zazwyczaj było przejawem zainteresowania jej osobą mężczyzn po czterdziestce.


Od dawna przestała zwracać na to uwagę.


Ubrana jedynie w kusą sukienkę i cienki, wiosenny płaszczyk kroczyła coraz szybciej, żeby uniknąć zbliżającej się powoli ulewy.


- Niech to! Dlaczego akurat teraz? - przeklinała w myślach pogarszającą się pogodę


Spuściła głowę , aby deszcz nie zniszczył jej makijażu. Długie blond włosy, upięte początkowo w elegancki kok wyglądały teraz jak fryzura kury domowej po całodziennym maratonie sprzątania domu.


Śpieszyła się na kolację do swojego ojca, który był znanym łódzkim przedsiębiorcą i raz w miesiącu organizował firmowe przyjęcia, których ona miała być ozdobą.


Z zamyślenia wyrwał ją dzwonek telefonu.


- Majka! Gdzie jesteś do cholery! Wszyscy czekamy tylko na Ciebie! Pamiętaj, że nadal jesteś na moim utrzymaniu, więc powinnaś robić to co Ci każe!!- wrzeszczał ojciec, którego tembr głosu jeszcze długo wibrował jej w głowie.


Dziewczyna wyobraziła sobie, jak tata w porywie wściekłości nabiera rubinowej barwy i zaczęła się śmiać. Coś w niej pękło, długotrwała zależność od ojca sprawiała, że do tej pory czuła się niewolnicą, stworzoną tylko do reprezentowania swoich wdzięków klientom ojca, pomagając mu w biznesie.


Postanowiła z tym skończyć.


- Tato, przeproś ode mnie swoich klientów, ale nie przyjdę dziś na przyjęcie. Powiem więcej, od dziś zaczynam żyć własnym życiem czy Ci się to podoba czy nie.


W słuchawce nastała głucha cisza, która wydawała się ciągnąć w nieskończoność.


- Co ty sobie wyob... - Nie chciała tego słuchać, dlatego z prawdziwą przyjemnością wcisnęła czerwoną słuchawkę i zakończyła rozmowę.


Ojciec dzwonił jeszcze kilka razy, jednak nie miała śmiałości odebrać. Wiedziała, że od teraz musi radzić sobie sama.


II


Długo zastanawiała się gdzie pójść. Myślami wracała do tych wszystkich bankietów, na których snobistyczni przedsiębiorcy chcieli zaciągnąć ją do łóżka w zamian za kontrakt z firmą ojca. Zawsze odmawiała, bo nie chciała być kartą przetargową w interesach, o których nie miała pojęcia.


Po policzkach zaczęły spływać jej łzy żalu, wściekłości i bezradności. Nie przejmowała się już makijażem ani fryzurą. Wszystkie, chowane dotąd głęboko, emocje znalazły ujście w jej oczach, aby spocząć z goryczą na ustach. Wtem przypomniała sobie o Elenie, dziewczynie z Ukrainy, którą poznała na studiach. Nadal miała w telefonie jej numer, choć dawno się nie kontaktowały. Z braku innych pomysłów, postanowiła zadzwonić.


- Słucham? - z słuchawki było słychać delikatny, zaspany głos kobiety z obcym akcentem.


To na pewno Elena - pomyślała Majka i poczuła jak iskierka nadziei na nowo rozpala jej serce.


- Eleno, z tej strony Majka. Wynikła niezręczna sytuacja i nie mam się gdzie zatrzymać. Czy nadal mieszkasz w Łodzi?


- Kobieto, jest trzecia w nocy! Co ty na litość boską robisz o tej porze na zewnątrz? A wracając do twojego pytania, to tak, nadal mieszkam w Łodzi, ale chwilowo jestem w delegacji. Jednak możesz się zatrzymać w moim mieszkaniu na Stawnej. Dziś jest sobota, więc prawdopodobnie będzie tam mój brat, żeby nakarmić kota. Zadzwonię do niego i powiem, że przyjedziesz, otworzy Ci drzwi.


- Dziękuję Ci. Nawet nie wiedziałam, że masz brata, a wydawało mi się że wiem o tobie wszystko.


- Majka, wiesz jak jest. Zawsze jest czas nadrobić zaległości.


Tym krótkim zdaniem Elena odłożyła słuchawkę, a Majka w pośpiechu wykręciła numer do taxi.


III


Dojechała pod mieszkanie Eleny w ciągu 10 minut. Pamiętała to miejsce z czasów studenckich, kiedy razem uczyły się do sesji. Czuła żal, że mimo pięciu lat spędzonych z koleżanką nie poznała jej tak dobrze, jakby chciała.


Niepewnym krokiem ruszyła do drzwi i nacisnęła dzwonek. Po krótkiej chwili usłyszała dźwięk otwieranego zamka. Wtedy go zobaczyła.


Drzwi otwarł jej przystojny, wysoki brunet z lekkim zarostem. Majka doszła do wniosku, że na pewno go obudziła, bo włosy miał potargane i był zaspany.


- Cześć, ty jesteś Majka? Jestem Artem. Elena dzwoniła do mnie pięć minut temu, więc wybacz, ale nie zdążyłem się ubrać. Wejdź proszę.


Przekroczyła próg domu i spojrzała w stronę chłopaka. Miał na sobie jedynie bokserki, które uwydatniały jego kształty.


Majka poczuła, że policzki płoną jej rumieńcem. Nie wiedziała czemu, przecież nie jednokrotnie widziała mężczyznę w bokserkach.


Artem popatrzył na nią i posłał jej niepewny uśmiech.


- Więc... może masz ochotę na wino? Wyglądasz jakbyś wróciła z basenu i choć przyznam, że wygląda to uroczo, to jednak nie sądzę, żebyś czuła się komfortowo. Na górze, w pokoju po prawej stronie jest sypialnia Eleny, poszukaj tam jakiegoś suchego ubrania. Po lewej jest łazienka, więc jeśli chciałabyś wziąć prysznic, to jest do twojej dyspozycji. Wybacz, że nie pomogę, ale zupełnie się nie znam na tych damskich zabiegach, a jeśli chodzi o ubranie...


Nie dokończył, gdyż wywód przerwał mu śmiech Majki. On też się roześmiał pokazując białe, doskonale równe zęby.


- Mieszkałam tu z Twoją siostrą przez pięć lat. Myślę, że znajdę drogę do szafy i do łazienki - powiedziała z uśmiechem na ustach Majka i udała się po schodach na piętro.


Dotarła do sypialni Eleny. Nic się nie zmieniło odkąd była tu ostatnio. Brakowało jedynie książek, które pomagały jej w nauce. Podeszła do szafy , wzięła z niej niebieski podkoszulek i krótkie spodenki Eleny i udała się do łazienki.


Gorąca woda oczyściła ją z wyrzutów sumienia i zmyła żal, jaki towarzyszył jej przez ostatnie kilka lat.


Wytarła się pośpiesznie, ubrała w rzeczy koleżanki i zeszła na dół. Ku jej zdziwieniu, na stole w saloniku stały dwa kieliszki wina i talerz spaghetti.


Uśmiechnęła się do siebie, zajęła miejsce na wygodnej, skórzanej sofie i włączyła telewizor. Po chwili przyszedł Artem, o dziwo, ubrany tym razem tylko w długie, czarne, sztruksowe spodnie.


Majka pomyślała, że chłopak wygląda całkiem pociągająco, zwłaszcza, że miała okazję podziwiać jego umięśnioną klatkę piersiową. Zastanawiała się, ile może mieć lat.


- Artem, ile młodszy jesteś od Eleny? - zapytała, po czym od

- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
rysia420 Linia koment
Dodany:2015-01-27 14:37:53, Ocena: Brak oceny
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów