Obserwując pisarza czyli targowisko próżności
opowiadania >



Majowego dnia jej los zawiódł ją do miejsca szczególnego.


Znalazła się w raju na ziemi, jej raju, na targach książki.


Czuła się na nich jak ryba w wodzie. Chodziła, przeglądała, czytała.
Bardzo chciała na nich być, bez chwili wahania skorzystała z zaproszenia przyjaciółki i wyruszyła do Warszawy jak do najlepszego Spa. Spa intelektualnego.
Wiedziała, że czekają na nią również przyjemne wieczory, spotkania z ludźmi, spacery i zamęt.


Najpierw robiła rozeznanie festiwalu książek bezszelestnie, przemieszczając się między ludźmi, książkami. Kątem oka wyciągała wnioski z zainteresowania poszczególnymi pozycjami, analizowała portrety osób stojące przy danych pozycjach i dopasowywała czytelnika do okładki. Jakże często źle prezentującej treść w danej książce zawartej.


Lubiła podążać za młodymi dziewczynami, które momentalnie przykuwały męskie spojrzenia i czyniły ją niewidzialną. Mogła czuć się swobodnie, cicho delektować się pięknem stron, fantazją i geniuszem niektórych autorów, grafików i wydawców.
A gdy odnajdowała perełki zabierała swą przyjaciółkę na spotkania, na których przyjaciółka wykazywała się w wiedzą i profesjonalizmem.
Ona chwaliła książki, zauważała walory, a panowie się otwierali na rozmowy o biznesowej stronie projektu. Bawili ją tacy, którzy bezwiednie bujali się na stopach, podwyższając swe mniemanie o sobie, zachwiane jej wzrostem. Nie była pięknością, ale miała w sobie coś, co czyniło ją kobiecą. Potrafiła słuchać, była ciepła i łagodna. Niekiedy czuli się przy niej atrakcyjnymi. Nie musieli grać, ich czujność była uśpiona, wówczas mogła więcej usłyszeć, szybciej pozyskać informację. A te były jej potrzebne.


Mężczyzna. Pisarz.


Nie wiedziała czy zauważył ją wcześniej, gdzieś w tłumie, tak jak ona go dostrzegła przechadzającego się między wydawnictwami. Z zielonym szalem na szyi. Otulającym, dodającym miękkości, ale i lekko kokietującym.


Pojawiła się wcześniej przy stoisku jego wydawnictwa, przeglądała książki. Odkryła, że jego nowa pozycja pojawiła się w zielonej obwolucie i zaczepiła w tym temacie sprzedawcę. Zwykła wymiana zdań o rabacie zwieńczona została prostą zaczepką która ją zażenowała i zniesmaczyła.
Wycofała się i poczuła zawiedziona klasą lub jej brakiem młodego człowieka. Coś mówiło jej, że powinna spojrzeć za siebie, sprawdzić kto był świadkiem jej nieporadnej dyskusji. Intuicja jej nie zawiodła. Po raz drugi tego dnia zapragnęła schować się w najgłębszą strefę cienia, gdy dostrzegła odruchowo rzucone „dzień dobry”.
Roześmiała się w głos. Wewnętrznie. On przywitał się z nią pierwszy. Bezwiednie.


Dostrzegł ją i słusznie przypuszczała, że odgaduje skąd zna tę twarz.
Poczuła się zaskoczona, a nie chciała tego. Chciała po prostu stanąć, poprosić o dedykację i wyjść z poczuciem, że ten świat jest lepszy od jej rzeczywistości.
Musiała ochłonąć, schronić się znowu w swej anonimowości, której tak strzegła.


Kobiety. Czytelniczki.


Kobiety, które przyjechały tak naprawdę wyłącznie dla niego.


Obserwowała z ukrycia ich twarze.
Wyczekujące, niecierpliwe, zaciekawione i onieśmielone.
Młode, dojrzale, próżne, nieśmiałe.
Kobiety, które przyszły poznać namiastkę swoich wyobrażeń.
Usłyszeć tembr głosu, zobaczyć uśmiech, kątem oka dostrzec fason buta, poczuć zapach i szorstkość dłoni.


Ile z nich jest przez niego zauważoną?
Odniosła wrażenie, że najdłużej zapamiętuje te młode, piękne i nie znające uczucia skrępowania.
Ale sporadycznie ujmowały go również ciche, zawstydzone i oniemiałe jego postacią.



Kobiety patrząc na niego, widziały w nim mężczyznę dojrzałego, który przez parę sekund skupia się na nich. Absolutnie.
Czuły się wyjątkowe i zatapiały w tej czasoprzestrzeni na wszystkimi zmysłami.


Rosły im skrzydła? Pobudzała się wyobraźnia.
Budziły się lub samoistnie rodziły zalążki kobiecości, wcześniej nieodkryte?


Ilu innych mężczyzn, których poznała, posiadło taki talent?


Ile kobiet On już zauważył? Obudził? Wyzwolił?
Na ile był świadom swego daru? Na ile odczytywał magię i język ciała?




Zanim podeszła poprosić o podpis, ustawiła się na końcu kolejki z życzeniem, by osób stojących przed nią było więcej. Jak w kolejce do ulubionego spowiednika, czekając, pełna niepokoju rejestrowała bezwiednie zachowania innych ludzi.


Obserwował ukradkiem także jego. Nie słyszała słów, mogła czytać jedynie z jego fizjonomii. Kącik warg, spojrzenia i bezwiedne ruchy nakreślały mapę jego niepokoju wobec jednych lub zainteresowania wobec niektórych.

Dostrzegała wszystkich wokół niego. Czekających.


Postać przerysowanej Rosjanki ją rozbawiał, czy Jemu schlebiał?


Stanęła za nią i obserwowała jak ta młodziutka kobieta bardzo starała się zagarnąć jego przestrzeń dla siebie i podkreślić przynależność. Czy tylko duszy, czy również ciała?


Czy ciało tej Rosjanki, pięknej, młodej i trochę niepewnej więc tak uzbrojonej w zbędny makijaż, czy było mu znane? Czy jego dłonie czytały jej ciało dosłownie? Czy tylko ona, Rosjanka była tą która naznaczała teren? Czy w tej kolejce stało więcej takich kobiet?


Za nią stał mężczyzna, trochę tatusiowaty, ale jak zdążyła się przekonać oczytany i błyskotliwy. Ciekawa była czy i on rozumiał spektakl którego był świadkiem i jednocześnie jednym z aktorów?


Po krótkiej chwili oczekiwania Tatusiowatego poderwano z zaskoczenia pytaniem o powód dla którego czyta książki Pisarza. Tatusiowaty niemal zamarł jak przyłapany na podglądaniu sąsiadki w bieliźnie. Stanowił łakomy kąsek dla reporterki, która szukała, prócz zachwyconych czytelniczek, głosu odmiennego, tzw. męskiego punktu widzenia. Kogoś, kto czyta, ale i analizuje krytycznie słowa, obrazy i hipotezy stawiane w tych książkach.


Zaniepokoiła się, że dziennikarka i jej zada kłopotliwe pytanie, a wiedziała, że jej piętą achillesową (zawsze dopisywała sama sobie z przekąsem, jedną z dwudziestu trzech) jest wypowiedź ustna. Słowa przez nią wypowiadane były nieporadne, mówione łamanym głosem i...nie odzwierciedlały świata jej myśli.


Wstydziła się tego, że nie potrafi jak inne, normalne kobiety snuć historii, uwodzić słowami.
Musiała, (jeśli chciała zainteresować) nadrabiać spojrzeniem i uśmiechem. Albo słowem pisanym. Ale to było skierowane dla wybranych.


Nie wiedziała dlaczego, ale mężczyźni zaintrygowani bywali kobietami, które uważnie słuchają, niemal czytają każde słowo z ust i... uśmiechają się nieśmiało.
Wykorzystywała tą bezwiedną umiejętność przyciągania na chwilę uwagi niektórych mężczyzn jej osobą, dla celów wyższych.


Gdy w końcu stanęła przed Pisarzem, zaskoczył ją. Przywitał się z nią jak z dobrą znajomą i chociaż wiedziała, że taki jest jego styl bycia, otwarty i ciepły, czym ją onieśmielił.


Powiedziała przez to o jedno słowa za dużo. Zdradziła się z wiedzą nabytą od kogoś, kto powierzył wiadomość przeznaczoną dla wybranych. Zapłonęła wstydem. Dyskrecja była bowiem

- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
oleczka31 Linia koment
Dodany:2012-05-14 22:22:13, Ocena: 6.0
Świetnie scharakteryzowałaś imprezę, jaką są targi książki.Analiza pisarza i czytelniczek ciekawa.Pozdrawiam.
oleczka31 Linia koment
Dodany:2012-05-14 22:23:08, Ocena: 6.0
Świetnie scharakteryzowałaś imprezę, jaką są targi książki.Analiza pisarza i czytelniczek ciekawa.Pozdrawiam.
oleczka31 Linia koment
Dodany:2012-05-14 22:30:27, Ocena: 6.0
Napisz co myślisz o tym tekście...

Ocenił/a na: 6
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów