Que debemos pasar tiempo juntos. Tom I. Rodział 18

Autor: Pilar
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

                - Dzień dobry, czy wiadomo coś nowego?

                - Dzień dobry. Tak. Niech pani usiądzie. Ten człowiek nie prędko wyjdzie z więzienia. Zostanie ukarany za złamanie wielu paragrafów i za podwójne zabójstwo.

                - Tak, więc mogę już wszystko powiedzieć narzeczonemu?

                - Owszem. To już nie jest tajemnicą. Dostaną państwo powiadomienie o terminie rozprawy.

                - Dobrze. Do widzenia - to mówiąc wyszłam z komendy. Wszystko zaczęło się nareszcie układać. W drodze do domu zaszłam na cmentarz. Czułam, jak zmarli zaznali wreszcie spokoju. Zatrzymałam się również przy grobie siostry Kacpra. Dziewczyna, o którą tak walczyła mama była siostrą człowieka, którego tak bardzo teraz kocham. Byłaby szczęśliwa szczęściem swojego brata. Czułam się taka spokojna. Wreszcie wielki kamień spadł mi z serca. Wróciłam uradowana do leśniczówki. Kacper już wrócił i czekał na mnie na werandzie:

                - Gdzie się podziewałaś? – spytał, całując mnie czule.

                - Byłam w komisariacie. Pytałam, co z tym człowiekiem.

                - I, co?

                - Nie wyjdzie prędko z więzienia. I mogę ci wreszcie powiedzieć, co poniekąd spowoduje zwiększenie kary.

                - Zamieniam się w słuch.

                - Ten człowiek tak naprawdę nazywa się Patryk Cieszyński. Kiedy byłam na studiach wiele osób w tym ja naśmiewało się z niego. Po śmierci moich rodziców zbliżyłam się do niego, bo zrozumiałam, co czuł, gdy go znieważaliśmy. Ale kiedy powiedział mi, że czuje do mnie coś więcej niż przyjaźń zerwałam tą znajomość. Nie chciałam go ranić.

                - I, jaki to ma związek z jego karą?

                - Słuchaj dalej. On był we mnie obsesyjnie zakochany. Wiedział, że nad życie kocham rodziców i że jeśli stracę ich miłość to zacznę zastanawiać się, co czuł on, gdy odwróciliśmy się od niego - gorące łzy spłynęły po moim policzku, ale nie przejmowałam się nimi i kontynuowałam. - Postanowił, więc ich zabić. Zostawił jeden ślad i dzięki temu komisarz był pewien, że to on.

Narzeczony podszedł do mnie i mocno mnie przytulił. Czułam, jak jego serce szybko biło. Przeżywał tą sprawę tak samo, jak ja. Przywarłam do niego całą sobą, po czym powiedziałam.

                - Chodźmy do środka. Muszę o tym powiedzieć reszcie.

Najpopularniejsze opowiadania
Inne opowiadania tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
Pilar
Użytkownik - Pilar

O sobie samym: Jestem kim jestem, nie zmienię się, nie chcę, choć już rozumiem dziś coraz więcej, uczę się żyć tak, by dać sobie szczęście, by widząc całe zło tu czuć się bezpiecznie.... Potrafię mieć słabość do ludzi, którzy mnie prawdziwą poznali, pokazali siebie, przy sobie zatrzymali. Potrafię zmienić zwykły czas w tą jedną chwilę, zatrzymać ją, zapomnieć o wszystkim na chwilę. Potrafię wybaczyć, ale nie zapominam...
Ostatnio widziany: 2017-05-21 19:51:23