2084 czyli Europa da się lubić
opowiadania >



0cm;" lang="pl-PL">- Świetnie. Chciałeś coś jeszcze?


- Nie. Na pewno wszystko w porządku? Dziwnie brzmisz.


- Tak, wszystko w porządku, tato.


- Tato? Od kiedy używasz takich anachronizmów?


- Tak jakoś mi się wymsknęło. Przerabialiśmy ostatnio w szkole początkowy wspólny, i musiało mi jakoś zostać w pamięci. Jeśli to już wszystko, to cześć Krystian.


- Cześć.


Wrzucił tabletki do toalety i spuścił wodę. Następnie wyłączył TVekran i nie patrząc nawet na kolację, rzucił się na łóżko i przykrył się kocem.



Pierwszy raz od dawna, noc była bardzo gwiaździsta, a powietrze rześkie. Przez otwarte okno ciężarówki wleciał komar, którego Gert szybko zamienił w miazgę, oraz z zadowoleniem w końcu odpalił pojazd. Ponad dwie godziny sterczał w korku do odprawy celnej, słuchając obecnych radiowych hitów, które mimo że wszystkie brzmiały podobnie, za tydzień lub dwa zostaną zastąpione przez następne "hity roku".


Podjeżdżając, uśmiechnął się do znajomego celnika, po czym podał mu paszport wraz banknotami, za który kupi niedokładne przeszukanie ciężarówki, pieczątkę Federacji Wschodniej w paszporcie oraz „wsio w pariadkie, tiebie nużna jechać dal'sze”.


Po przejechaniu paru kilometrów, uznał, że zasłużył na trochę przyjemności, a na wykonawcę tego zaszczytu wybrał niebrzydką blondynkę, której różowa spódniczka działała w ciemności niczym kamizelka odblaskowa. Zatrzymał pojazd, a ona podbiegła na szpilkach, zgrabnie jak łania. Bez słowa wjechał w boczną drogę. Dawno minęły czasy, gdy wdawał się w pogawędki z kurwiszczami. Zatrzymał ciężarówkę i pociągnął za wajchę hamulca ręcznego, po czym od razu rozpiął rozporek, czekając aż teraz ona zajmie się jego wajchą.


Niespodziewanie, drzwi od strony pasażera się otworzyły, a silne ręce wyciągnęły lafiryndę na zewnątrz. Mężczyzna, któremu przerwano chwilę rozkoszy, zanim jeszcze się zaczęła, otworzył swoje drzwi gotów szybko wyskoczyć, lecz z jego strony stał kolejny facet, mierzący do niego z pistoletu.


- Gert, Gert, Gert... Siedź jak siedzisz. - Fotel pasażera zajął niski blondyn. Nie wyglądał on ani na bandytę, ani na alfonsa. Przemytnik nie wiedząc z kim ma do czynienia, milczał.


- Masz chyba na imię Gert, prawda?


Zniecierpliwiony facet sprawdził czytnikiem jego kod kreskowy. W tym samym czasie echo poniosło huk strzału.


- No, Gercie Hanke. Skoro pozbyliśmy się już niepotrzebny świadków, możemy przejść do interesów. Lubisz chyba robić interesy, prawda? Ta cała gorzała i tytoń, które czuć na kilometr od twojej ciężarówki. Ryzykowny interes, ale dobry interes. Może sam sobie kiedyś trochę dorobię do pensji - zaśmiał się do swoich myśli, lecz Hanke dalej utrzymywał pokerową twarz. - Wiesz, że mógłbyś już się pożegnać z wolnością, a może i nawet z życiem? - Jego uśmiech w ułamku sekundy zastąpiła poważna mina. - Ale jeśli jesteś mądry, unikniemy tego. Proponuje ci dobry układ.


- Co to za układ? - spytał Gert drżącym głosem, jednak z cieniem nadziei w oczach.


- Och, zrobisz to, co dobrze umiesz robić. Dostarczysz pewien ładunek dla naszych sąsiadów, a my zapomnimy o twoich przemytniczych ekscesach. Oprócz tego zapłacimy ci tyle, że będziesz mógł zrobić sobie wakacje w którejś z naszych południowych prowincji, lub nawet pożegnać to ryzykowne przemytnicze życie - powiedział to z udawaną troską. - I przy okazji przysłużysz się naszej utopii, naszym przywódcom, naszej kochanej Europie.



Szedł choć nie czuł, że idzie. Widział, lecz to co widział, nie wydawało mu się realne. Gdy korytarz zaczął się wydłużać, on zaczął biec. Im szybciej biegł, tym bliżej były drzwi. Wiedział, że musi sprawdzić co jest za drzwiami. Gdy był tuż tuż, drzwi same się otworzyły i oślepił go błysk światła... Kevin obudził się.


Nie zerwał się tak, jak zrywa się człowiek, któremu śnił się koszmar. Otworzył szybko oczy. Popatrzył chwilę na sufit, a potem powoli się podniósł, oddychając szybko.



Nad Strefą wschodziło słońce. Siedząc na dachu, Kudłaty myślał o tych, dla których słońce już nie wzejdzie. O tych którzy odważyli się śnić i za ten sen zginęli. Zastanawiał się też, ile jest stref takich jak ta, ilu ludzi myślących tak jak on. Czy wystarczająco, żeby poprowadzić rewolucję? Z pewnością zbyt niewielu. A nawet jeśli, to i tak są od nich odizolowani, nie mogą się nawzajem kontaktować, i zorganizować się. Kudłaty choć czuł się wolnym, był uwięziony na tym skrawku ziemi.


O walce zbrojnej nawet nie było mowy. Zmietli by ich z powierzchni ziemi, nie tracąc ani jednego człowieka. W takim wypadku Kudłaty postanowił po prostu... istnieć. Pluć systemowi w twarz, samą swoją egzystencją.



Zanim drzwi windy się otworzyły, już słyszał jakiś harmider na korytarzu. Podszedł do pracownika, który właśnie brał wodę z automatu.


- O czym tak wszyscy gadają, skąd to całe poruszenie?


- O! Cześć. Karl, mam racje? - Pociągnął łyk wody. – Nie wiem czy się cieszyć, czy płakać, ale Stary umarł.


- Jak?


- Zawał. To musiało się stać, gdy tradycyjnie, został w pracy po godzinach. Przed chwilą go znaleźli.


- Uch... to przykre.


- Czy ja wiem? Przecież każdy z nas życzył mu śmierci.


To akurat prawda. Stary, przełożony wszystkich przełożonych, był pracoholikiem i tej samej miłości do pracy wymagał od innych. Lubił też zwalniać tych, których uznał za wystarczająco niekompetentnych. Nawet Jensen się go bał. Tak naprawdę, wcale nie nazywał się Stary, ani nawet staro nie wyglądał. Był tak nazywany, ponieważ pracował tutaj dłużej niż ktokolwiek inny.


- Skąd wiesz, że nie dostaniemy kogoś gorszego?


- Wątpię. Szczerze mówiąc, myślę, że Jensen zajmie jego miejsce.


Karl nic na to nie odpowiedział i poszedł do swojego pokoju. Rutynowo sprawdził, czy nie ma nowej wiadomości od jego współkonspiratora. Nie spodziewał się żadnej, gdyż on nigdy nie pisał dwa dni pod rząd, lecz tym razem... o dziwo coś było.


- NAMIERZYLI MNIE. MAM MAŁO CZASU. ODKRYŁEM COŚ DUŻEGO. WIĘKSZEGO NIŻ TO CO PRZEKAZAŁEM

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów