Było sobie życie
opowiadania >



zaczynają? - Yy, taaa. - Te barwne baloniki otaczające ludzi to ich aury, czyli inaczej dusze. Te kolorowe nici to ich łączniki emocjonalno, uczuciowo... Stasiek wybałuszył na niego oczy. Armuel dochodził powoli do wniosku, że przecenił zdolności percepcyjne swego przyszłego pomocnika. - Ech - westchnął anioł - ujmę to tak. Poznałeś swoją Baśkę. W chwili gdy się spotkaliście byłeś zafascynowany i zaczynałeś coś do niej czuć. Wtedy to z twojego balonika wyrosła nitka, i z jej duszy również. Mimo że często byliście z dala od siebie to nie mogliście przestać o sobie myśleć. Wasze nici się połączyły i przesyłaliście nimi sobie nawzajem uczucia. A one to nic innego jak energia. Stąd też biorą się przypadki telepatii. - Tele czego? - Ach nieważne. Zrozumiałeś to co wcześniej powiedziałem? - Rozumuję! - Zaperzył się denat. - Dobrze to teraz będzie odrobinę trudniej. Widzisz oczywiście te białe nici kończące się tam, hen u góry. Stasiek tylko kiwnął głową. - One też wychodzą z tych baloników. Każda żywa istota ma jedną taką nić. Łączy się ona tam wysoko z innymi. Tworzą na górze taki wielki umysł otaczający waszą planetę. Między innymi dlatego niektórzy ludzie potrafią przewidywać przyszłość lub mają przeczucie, że zaraz stanie się coś strasznego. Tam się gromadzą i łączą w całość wszystkie myśli, uczucia i emocje. Rozdziawione usta ucznia nie napawały Armuela optymizmem, ale skoro już zaczął to jakoś musi skończyć. - No dobrze nie będę bardziej tego wszystkiego gmatwać. Polecimy teraz wyżej i może tam wszystko zrozumiesz. Lecieli powolutku, spokojnie ku górze, gdy nagle Stasiek zaczął się wyrywać. - Tak - zniecierpliwił się anioł. Zaczynał już powoli mieć dość tej całej sytuacji. Uczeń unosił się przy jednej z nici i wskazywał na mknące wewnątrz, różnokolorowe, błyski. - Ach to! No tak zapomniałem ci powiedzieć. To co przed chwila przeleciało, to były czyjeś emocje. Patrz tamto czerwone światełko to gniew. Tamto ciemnoniebieskie to nienawiść. Bladozielone smutek. Pulsujące pomarańczowe to czyjeś cierpienie; ktoś komuś w tej chwili zadaje ból. - Ych - sapnął wyraźnie przeciążony umysłowo Stanisław. Armuel podleciał do niego i złapał za rękę. Postanowił, że muszą szybko lecieć wyżej, jeśli się tak co chwilę będą zatrzymywać to zdecydowanie nie zdążą na widowiskowy koniec świata. Gnali z zawrotną prędkością. Gdy wlecieli w zbiorową świadomość, atmosfera zgęstniała i Stasiek miał wrażenie jakby z mozołem starali się przepłynąc basen pełen kiślu. Gdy wydostali na zewnątrz, anioł ponownie ich zatrzymał. Ich oczom ukazała się Ziemia otoczona złocistą poświatą, upstrzoną mnóstwem kolorowych plamek. Do planety podłączona była ogromna srebrzysta nić, przypominająca pępowinę. Zasysała wszystko co pojawiało się w strefie zbiorowej świadomości. - Stachu - rzekł anioł - to co tu widzisz to sedno tego wszystkiego co chciałem ci powiedzieć. Pamiętasz jak mówiłem o zbiorowym umyśle. widzisz, każdy człowiek jest cząstką Najwyższego, czyli po waszemu Boga. Bóg stworzył tą planetę i życie na niej by urozmaicić sobie wieczne istnienie. Na poczatku tworzył martwe planety. Gdy poczuł się tym znudzony wykreował żywe istoty. Później postanowił dać im umysły, lecz jednocześnie kontrolować wszystko to co stworzył. Było to jednak zbyt przewidywalne więc i to mu się znudziło. Ostatecznie postanowił zrobić eksperyment i dać wam wolną wolę. - Chyba kurna pojmuję. - Mając wolną wolę, zaczeliście czynić prócz dobra całą masę zła, zadawać ból i wyrządzać nawzajem krzywdę. Wszystkie te cierpienia i smutki, których z czasem coraz więcej przybywało, płynęły ku niebu do zbiorowej swiadomości. - Widzisz teraz tą ogomną jakby pępowinę, podłączoną do Ziemi? - taa. - Wszystko to płynie nią do Najwyższego. Przez co Bóg odczuwa to, co wszystkie żywe istoty na tym świecie. Każdą przyjemność czuje w tej samej chwili, co dana istota - bo tak naprawdę to On jest tą istotą. To samo dzieje się z każdym zadanym bólem, z każdym smutkiem, z każdym uczuciem nienawiści, które jeden człowiek do drugiego żywi. On to wszystko odczuwa w tej samej chwili. - Matko przenajświntsza - jęknął przerażony Stefan. - Koniec końców Najwyższy uznał, że nie chce tak cierpieć i nie po to was stworzył. Miało być przyjemnie i ciekawie, a wyszło jak wyszło. Armuel długo jeszcze tłumaczył Staśkowi różne boskie zawiłości. Ten ani się obejrzał, jak oddalili się od Ziemi na znaczną odległość. Byli teraz w tłumie zdezorientowanych dusz i tłumaczących im czekające ich zadanie aniołów. Przez moment Staśkowi wydawało się, że widzi Zenka; niezrównanego kompana od kielicha. Już miał gnać za kumplem, już miał dać dyla od tego przemądrzałego anioła gdy nagle potężny błysk rozświetlił okolicę. Obejrzał się za siebie. Ziemi już nie było. Nie został po niej najmniejszy nawet ślad. Przeraźliwa pustka jeśli nie liczyć osieroconego księżyca i mrowia zagubionych dusz, nie mających najmniejszego pojęcia co się stało. - Tak, stało się. - rzekł radośnie stojący z tyłu Armuel - A teraz do roboty trzeba tych tam biedaków doprowadzić do tunelu. Czeka nas teraz masa roboty mój pomocniku... a potem fajrant na wieki wieków!

Jesli się wam podobalo i macie ochotę na dokładkę to zapraszam tutaj:

http://www.armoryka.strefa.pl/page1.php?view=productListPage&category=7

zbiór można też dorwać na allegro - wystarczy wpisac tytuł w wyszukiwarce :)


- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów