Ona
opowiadania >



odejdą, że będzie zawsze obok, ale Ona
przecież nie mogła go usłyszeć. Cierpiał, bo była blisko, a On tak niewiele
mógł dla niej zrobić. Chronił ją przed złem, ale nie potrafił jej pocieszyć,
przytulić, kiedy potrzebowała otuchy. Tak naprawdę niewiele od niego zależało.
I tak mijały dni, miesiące, lata.


Pewnego dnia, nie ujrzał już
swojej małej dziewczynki, a młodą, pełną życia kobietę. Widział jej piękną
dusze, znał myśli i nie potrafił oprzeć się jej urokowi. Poczuł coś, czego nie
rozumiał, nie był przecież człowiekiem. Poczuł, że oddałby wszystko, by choć na
chwilę być cząstką materii, by poczuć jej bliskość.


Wtedy zobaczyła go jedyny raz w
swoim ziemskim życiu. Zanim zasnęła ujrzała niebiańskiego młodzieńca, smutnego
Anioła. Nigdy obraz ten nie zatarł się w jej pamięci. Miała go przed oczami już
na zawsze i była pewna, że zawsze nad nią czuwa.


Stanął przed tronem Boga
Najwyższego, padł na kolana.


-Nie godzien, Panie jestem tej
służby. Ukarz mnie. – mówił – Każdy robak większy jest ode mnie, gdyż dotknąć
jej stóp może. Jam niegodzien być jej stróżem.


Wzruszył się Wszechwiedzący
widząc żal Anioła. Zlitował się nad nim i jego losem.


-Uczyniłem Ziemię, a wraz z nią
florę i faunę. Stworzyłem człowieka i traktowałem jego potomstwo jak własne
dzieci. Otworzyłem dla nich Wieczność, a Ty Aniele chcesz to porzucić? Ty,
któryś zawsze był w Królestwie Moim?


-Nie, Wszechmocny. Błagam, Panie,
abyś mnie uwolnił od pieczy powierzonej mi nad tą kobietą, bom niegodny.


Bóg wejrzał na serce sługi swego.
I tak odpowiedział Aniołowi:


-Z wiatru stworzyłem zwierze dobre.
Było z człowiekiem niemal od zawsze i służy mu dotąd. Przyjmiesz jego ciało,
boś pragnął być robakiem zdeptanym Jej stopami...


-Amen - rzekł Anioł.


Krew była wszędzie. Krew i
jeszcze ten okropny śluz. Teraz ona patrzyła na jego narodziny. Zobaczył ją jako
pierwszą. Pragnął do niej iść. Nie potrafił. Te śmieszne długie nogi, którymi
go obdarzono nie chciały go unieść.


-Poród prawidłowy. Myślę, że
wszystko będzie w porządku. Proszę oddzwonić, gdyby było coś nie tak. Piękny
ten źrebak – odeszła.


Chciał biec, nie potrafił. Kiedy
opanował już drżące nogi wpadł z całym impetem na ścianę boksu. Ograniczała go
materia, która dotąd dla niego niewiele znaczyła. Bał się tej wielkiej klaczy
stojącej w rogu, która cicho do niego rżała. Według prawa natury była jego
matką, ale on nie miał instynktu. Nie był nawet zwierzęciem. Może właśnie,
dlatego klacz wkrótce zaczęła szaleć i bić kopytami wszędzie, próbowała go
zabić. Skulił się w rogu.


Facet, którego dotąd nie zauważył
wyciągnął go z boksu. Wkrótce wbiegła Ona. Włożyła mu w pyszczek smoczek.
Pamiętał, takim czymś ją kiedyś karmili, ale on był Aniołem. On nie musiał
jeść. Mówiła do niego łagodnie i w końcu wpił parę kropli, o mało się nie
udusił. Dziwny był ten świat, z tej perspektywy, ale była Ona. To czyniło, że
ból, którego dotąd nie znał był przyjemny...


Spędzała przy nim każdą wolną
chwilę, opiekowała się Nim. Nauczyła jeść, biegać, żyć... Ale bez niej był tak
nieporadny, wciąż nie wiedział, gdzie stoją granice jego cielesności. Częste
rany, kulenie sprawiało, że była smutna. Starał się, ale to nie było jego
miejsce. Nie tak został stworzony. Mimo wszystko był szczęśliwszy niż
kiedykolwiek. Teraz, gdy była smutna mógł położyć łeb na jej kolanach.


Minął rok, gdy zauważył, że Ona
jest coraz smutniejsza i bledsza. Walczył jak mógł o każdą chwilę, gdy się
uśmiechała.


-Mały, ja odejdę... – przytuliła
się do jego szyi i długo płakała.


Widywał ją coraz rzadziej, częściej
zastępował ją młody chłopak. Był miły, ale to nie była Ona. Dawał mu jeść, pić,
wypuszczał na łąkę, ale on nie jadł, nie pił, nie biegał. Po co? Wciąż czekał.


Pewnego dnia porzucił ciało, Bóg wezwał
go do siebie.


-Przyprowadź ją do mnie –
powiedział tylko.


Anioł zstąpił na Ziemię. Wszędzie
widział tylko białe ściany. Ona leżała na białym prześcieradle. Wokół niej
pełno było kabli. Umierała. Usiadł obok niej jak dawniej. Trzymał jej rękę. To
nie on miał ciało, to ona traciła swoje. Teraz mogła go zobaczyć. Uśmiechnęła
się, czuła jego bliskość.


I powiódł Anioł tę duszę kochaną
do Pana...



- [1] [2] [3] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
niepoznana Linia koment
Dodany:2009-04-24 17:21:35, Ocena: 5.8
przepiękne opowiadanie. Wykorzystany, tak oczywisty dla wierzącego fakt opieki Anioła stał się przyczynkiem do nakreślenia bardzo ciekawego tekstu. Gratuluję:) Oczywiście 6.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów