Psychodeloman

Autor: Horsztynski
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

- Żryj to kochasiu.

Jako że miałem pewne opory, jedna z "macek" dała mi porządnego klapsa w tyłek.

- Albo jesz wątróbkę po bawarsku albo będzie kara...

Będąc w pozycji klęczącej, modliłem się do wszystkich świętych, katolickich jak i prawosławnych o jakiś mały cud. Czyżby dźwięk telefonu był właśnie tym?

Znowu byłem w moim pokoju. Nie wiedząc, czy naprawdę wróciłem, czy się przeniosłem do innego snu, podbiegłem do telefonu.

- Dzień dobry, czy rozmawiam z Adamem M?

- No raczej nie inaczej.

- Dzwonię z Matrixostrady S.A. Chciałabym zadać panu parę pytań. Czy jest pan zadowolony z szybkości łącza? Czy abonament pana zadowala? Jeśli nie, mamy dla pana nową interesującą ofertę... Komm zu mir mein judischer Junge zurück, ich werde dir aus deiner Arsch der Holocaust machen!

- Co do kurwy?! - rzuciłem telefonem jak oparzony. Mam już dość, jestem zmęczony. Chce... chce... iść spać. SPAĆ.

Dopiero wiele godzin później, udało mi się wyrwać z objęć Morfeusza. Ewa Braun na szczęście mi odpuściła, lecz i tak pozostałe sny były iście psychodeliczne. Domyślam się że spałem z jakieś trzydzieści godzin. Podniosłem się z podłogi i odłożyłem telefon na miejsce. Czułem się, jakby ktoś mnie przeżuł i wypluł. Na moje nieszczęście w korytarzu stało lustro. Wniosek? Praca choćby była naszą pasją i tak szkodzi na cerę. Potrzeba mi wakacji. Ale to potem, teraz trzeba doprowadzić się do stanu używalności.

Zrzuciłem z siebie wszystkie ubrania. To są plusy mieszkania samemu. Możesz sobie biegać na waleta. W żadnym ubraniu nie czuję się tak naturalnie i swobodnie jak nago. Zresztą jest to przecież nawet zgodne z naturą. Człowiek zachodu zaś walczy z naturą na wszystkie możliwe sposoby, wyrzekł się jej. Nawet jego własne ciało stało się dla niego tabu. Czymś wstydliwym, czymś co trzeba ukrywać.

Ze starej metalowej papierośnicy wyciągnąłem elegancko skręconego jointa. Powąchałem, wciągając powoli aromat w nozdrze. Głęboka woń niemal rozpieprzyła mi śluzówki. Odmiana White Russian, tegoroczny plon. Raźnym krokiem ruszyłem w stronę łazienki. Blancik i długa kąpiel, to właśnie to czego mi trzeba.

Doktor nauk dziennikarskich nie ma łatwego życia w Kraju Nadwiślańskim. Momentami wypruwałem sobie flaki (ŻRYJ MOJE FLACZKI MEINE LIEBE!) by móc prowadzić godne, oświecone i pijane życie. Zasłużyłem na wakacje. Już wiem nawet gdzie pojadę, oj wiem...

Przyjemny dymek, leciutki niczym chmurka, przywrócił mi jasność myśli. Plan na dzisiaj: zjeść pożywne pełnowartościowe śniadanie, zobaczyć jakie dragi mam, a jakie muszę zakupić, zdrzemnąć się jeszcze trochę i... ruszyć w trasę!

Złapałem "chwilową" zwiechę i z wanny wygramoliłem się dopiero po około półtorej godzinie. Pewnie posiedziałbym jeszcze dłużej, gdyby nie męcząca gastrofaza. Wytarłem się i dalej będąc nago, wszedłem do kuchni. Zmarkotniałem po otworzeniu lodówki. Miałem ochotę na mega jajecznice z kiełbaską, cebulką, szczypiorkiem, dziecięcymi palcami i papryką. Niestety będzie to jajecznica składająca się jedynie z jajek i pieprzu. Podczas gdy stawiałem patelnie na kuchence włączyło się radio.

Najpopularniejsze opowiadania
Inne opowiadania tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
Horsztynski
Użytkownik - Horsztynski

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2016-03-14 17:20:37