Psychodeloman
opowiadania >



pomyślałem, że czas na jakiś drogoumilacz. Rzuciłem mapę Bieszczad na tylne siedzenie i jedną ręką otworzyłem czarną walizkę, leżącą na siedzeniu pasażera. A była to bardzo cenna walizka, niczym piracka skrzynia pełna skarbów. A do tych skarbów należała meskalina, lsd, 2c-b, 4aco-dmt, dużo grzybków różnych gatunków, kilka butelek absyntu, torba zioła, hasz i opium. Zawsze dobrze jest mieć pod ręką trochę opium. Zawahałem się zanim wziąłem kartonik z lsd do ust, z powodu podobizny Lenina na blotterze. Po chwili wziąłem kolejne cztery.


- Czy one nigdy nie śpią? - pomyślałem obserwując nierządnice babilońskie przy drodze. Chodzące ludzkie toalety. Ale niektórych podnieca takie upodlenie. Znałem kiedyś dziewczynę, którą podniecał seks za pieniądze. Równie dobrze mogłaby przeznaczyć te pieniądze na biedne dzieci lub na używki dla mnie. To mogłyby być nawet pieniądze z Monopoly. Po prostu podniecał ją ten rodzaj perwersji. Plus dla niej, że miała odwagę, by spełnić swoje fantazje, w przeciwieństwie do znudzonych żon i innych kobiet które raz na jakiś czas, czy to raz na tydzień czy to raz na pół roku, fantazjują o seksie analnym, grupowym czy nawet gwałcie. Faceci zresztą też, lecz większość ludzi skrywa to w sobie, często bojąc się tego, co na to powie partner czy partnerka. Część z tych osób zaryzykowała i dostała opierdol od partnerki/partnera, a część też zaryzykowała i... nie żałowała spełnienia swoich fantazji. Lepiej zaryzykować niż być niespełnionym do końca życia. Ale ważne jest by nie zatracić się w tym. I nie skończyć całemu we spermie, krwi, szczynach i gównie.


Po chwili namysłu, która trwała mniej niż ćwierć sekundy wziąłem na język kolejny kartonik. Hipisowska ambrozja, trudne dziecko Alberta Hofmanna. Broń dzieci kwiatów przeciwko systemowi. System zaś w odwecie zdelegalizował to co było używane jako cudowne lekarstwo przez terapeutów i to co wyzwalało ludzkie umysły. Teraz, słuchając "San Francisco" Scotta Mckenzie, poczułem nostalgię. Nostalgię za czasami w których nie żyłem, ponieważ urodziłem się za późno. Czasami, gdy coś w ludziach się przebudziło. Love and peace for everyone. Wolna miłość, komuny gdzie ludzie uprawiali ziemię i wszystkim się dzielili. I przede wszystkim muzyka. Muzyka która zacierała różnice między ludźmi.


Jak oparzony, zmieniłem szybko piosenkę na taką z pierdolnięciem, zanim ten nostalgiczno-melancholijny nastrój pochłonie mnie całego. Jadąc, starałem się też nie zwracać uwagi na zakazane mordy na plakatach wyborczych. Fałszywe facjaty o sztucznych uśmiechach. Jak ci ludzie potrafią żyć ze samym sobą? Jadę, mając nadzieję, że w bieszczadzkim zaciszu będę mógł dokończyć książkę. W spokoju, z dala od tego całego wyborczego bałaganu.


Niektórzy mówią, że to najważniejsze wybory od wielu lat. Mówią też, że przyniosą wielkie zmiany. Możliwe, zawsze przecież może być gorzej. Sam też nie mam zamiaru wybierać między pieskami Unii Europejskiej, konserwatywnymi białymi katolikami, postkomuchami i cyrkiem Palikota. Najrozsądniejszą opcją są "korwiny", lecz to jest opcja skazana na niepowodzenie. Mimo że 80% Polaków zgadza się z ich poglądami to i tak znowu zdobędą dwa procenty głosów. Może byłoby lepiej, gdyby ich guru nie starał się być na siłę kontrowersyjny i potrafił się wysłowić. Nawet jeśli mówi dobrze, to co z tego, skoro nie da się go zrozumieć. Druga rzecz, która by im pomogła to dostęp do mediów. A podobno w Kraju Nadwiślańskim cenzury nie ma. Szkoda, że jest jak jest, bo to chyba jedyna opcja, która uchroniłaby nas przed staniem się Socjalistyczną Republiką Europejską. Tak jak kiedyś byliśmy zależni od Moskwy tak teraz jesteśmy zależni od Brukseli. Czuję, że w przyszłości przerodzi się to w przyjazny, nowoczesny, dobrowolny totalitaryzm. Wszystko małymi kroczkami. Ogłupienie społeczeństwa, monokultura, manipulowanie opinią publiczną, wprowadzanie nakazów i zakazów. A ty pewnego dnia się obudzisz i się okaże, że jesteś faszystowskim kryminalistą.


Czuję się rozczarowany. A jeszcze bardziej zrezygnowany. Czasem można mieć nadzieję, że wszystko się polepszy, że wszystko się zmieni. Dla Kraju Nadwiślańskiego nie widzę jednak żadnych perspektyw. Nie ma żadnej partii, na którą można by głosować. Można tylko wybierać między jednym złem, a innym. Nie ma nawet jednego człowieka, za którym można by pójść! Gdzie jest Piłsudski na swojej kasztance? Gdzie Kościuszko zbierający ludzi?


Nie ma nikogo takiego. A sam lud nie ma głosu. Demokracja nie jest już demokracją, gdy do władzy się dorwie nieodpowiednia osoba, która zacznie zmieniać reguły gry.


Za jakiś czas zaczną nas znakować kodami kreskowymi czy chipami. Ciągła inwigilacja niczym w Truman Show. Do tego przepisy odnoszące się do wszystkiego. Najmniejszy szczegół musi się zgadzać z przepisami unijnymi. Musisz szczać pod odpowiednim kątem, spać określoną liczbę godzin, brać tyle i tyle wdechów na minutę. Albo może w ogóle wprowadzić podatek od oddychania. A jeżeli powiedzą ci, że wiewiórka to warzywo i rośnie w dziupli to tak jest i już.


- Nie dojdzie do tego bo proletariat znowu powstanie, by walczyć z kapitalistycznym terrorem.


- Co do kurwy?! - pomyślałem.


- Yy aae?! - powiedziałem


Lenin siedzący z tyłu zachowywał stoicki spokój, w przeciwieństwie do mnie.


- Nie widziałeś tabliczki "zbrodniarzom ludzkości do automobilu wstęp wzbroniony"?!


- Ja zbrodniarzem? Wyzwoliłem przecież lud pracujący.


- Ciągle gadasz o tym ludzie pracującym. Spójrz na swoje ręce, delikatne jak pupa niemowlaka. Nigdy nawet nie pracowałeś!


- Jeśli masz zamiar mnie tu zbrodniażować to zacznij od Stalina. Ten gruziński bydłojebca nie powinien był dojść do władzy. Jóźwa się przydawał, jeśli trzeba było komuś spuścić łomot lub otworzyć słoik z ogórkami na zagrychę, ale to Trocki miał przejąć władze po mnie...


- Wyżalisz się komuś innemu, ty rosyjsko-kałmucko-żydowsko-niemiecko-szewdzki ojcu chrzestny czerwonej zarazy. Wysiadka! - Zatrzymałem się na poboczu, lecz go i tak już nie było w samochodzie.


Nie trzeba było brać tego kwasa. Zapaliłem papierosa, by uspokoić nerwy. Ledwo zdążyłem się zaciągnąć, by zaraz wszystko wykaszleć. W stronę mojego samochodu szedł ktoś wyglądający tak unikatowo, że mógłby robić za jednoosobową mniejszość etniczną. Pomarańczowe buty, rozwiązane sznurowadła , spodnie jak u Alladyna, dżinsowa kurtka, na głowie zaś kilka dredów i jakieś niebieskie pasemka. Do fryzury brakowało mu tylko przyklejonej gumy do żucia. Jeszcze większe było moje zdziwienie, gdy jak gdyby nigdy nic otworzył drzwi i wsiadł.


Bojąc się odezwać do

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów