Psychodeloman
opowiadania >



solówki dokonałem haniebnego aktu onanizmu. Jedni lubią jak się im polewa genitalia woskiem, drugim staje na widok stóp, trzecim (tym w sutannach) podobają się mali chłopcy. Mi zaś ręka kieruje się w stronę rozporka, gdy tylko słyszę szarpanie strun przez wielkich mistrzów.


Dziewczyna miała rozbawioną minę, gdy nagi Grafoman wychodząc, potknął się o swoją torbę i mógł sprawdzić jak czysta jest podłoga w tym domku.


- Więc jesteś grafomanem... i to z dysgrafią jak widzę.


- Nie powinnaś była tego ruszać - rzekł zły za to, że grzebała w jego laptopie.


- Nie wiedziałem też, że jesteś... Hah, kolekcjonerem. Ale tej walizki tez nie powinnam ruszać? – mówiła, gdy on się ubierał.


- Uważaj, bo w górach łatwo o wypadek - zmrużył oczy, niepewny jej intencji.


- Och tak, przekażę twoją kolekcję aparatowi represji, a na dodatek powiem, że próbowałeś mnie zgwałcić - zrobiła zamyśloną minę, kładąc palec na ustach. - W sumie to możesz próbować - uśmiechnęła się promieniście i puściła mi oczko.


Cóż, można było spróbować. Dziewczyna była młodziutka, śliczna, zgrabna.


- Czego ty właściwie ode mnie chcesz?


- Szukam jakiegoś normalnego towarzystwa.


- Czy ja sprawiam wrażenie normalnego?


- Normalność to pojęcie względne.


- Ale chyba nie przyjechałaś tu sama?


- No nie... Z wycieczką szkolną.


- To ile ty masz lat?


- Wystarczająco żeby uprawiać dziki seks z dziesięcioma Arabami, ale za mało żeby kupić pieprzone piwo.


- Siedemnaście?


- Gratuluje, wygrał pan telewizor. Właśnie, wydawało mi się, że każdy pokój ma telewizor, ale u ciebie nie widzę.


- Zamknąłem go w szafie.


- Ochh, piąteczka! - wystawiła dłoń, a Psychodeloman przybił piątkę. - Też staram się żyć poza matrixem.


- A co jest nie tak z twoimi koleżankami i kolegami ze szkoły, że szukasz towarzystwa?


- A weźże przestań. Banda durniów. Obchodzi ich tylko to, że ktoś napisał na facebooku, że idzie się wysrać albo, że jakaś wielka celebrytka bez talentu kupiła zieloną sukienkę. Po kimś takim nawet nie można pojechać, nie zniżając się do ich poziomu, gdyż najprostszego sarkazmu nie zrozumieją, a i wtedy to ty wyjdziesz na durnia.


- No i jesteś durniem jeśli przejmujesz się plebsem i pospólstwem.


- Ach, przecież wiesz jak to jest.


- Ja jestem pisarzem (i doktorem nauk dziennikarskich), mam prawo być ekscentrycznym. Ale z tego co pamiętam, za gówniarza również bardziej obchodziło mnie to, co myślą o mnie bliscy mi ludzie, niż człowieki z którymi w życiu nie zamieniłem słowa. Tobie radze to samo.


- Taa. Ale trzeba najpierw mieć tych bliskich ludzi.


Gdy w końcu się ubrałem, usiadłem przy niej na kanapie i odpaliłem fajkę.


- Czym zajmowałeś się wcześniej? - dziewczyna podjęła temat. - Bo to raczej małe prawdopodobne, by ktoś wybił się wraz z pierwszą książką.


- Wcześniej byłem... Dziennikarzem byłem.


- Dziennikarz, który zamyka telewizor w szafie, a w czasie wyborów robi sobie wakacje?


- Miałem ambicje, by naśladować Thompsona. By być takim dziennikarzem na kwasie. Miałem nawet swoją kolumnę w pewnej gazecie. Z czasem jednak, zamiast robić prawdziwie dziennikarstwo i skakać do gardeł skurwesynom, stawałem się frustratem, który umiał tylko szczekać na cały świat. Za bardzo dołowało mnie to, co mnie otacza, to o czym trąbią w radiu, czy telewizji... Świata nie zmienię. Kogo zresztą obchodzi dziejące się wokół skurwesyństwo, zdeprawowani władcy tego świata i mentalna niewola, kiedy wszyscy mają hamburgery, ciuchy z Hameryki, M jak Masturbacje, Gwiazdy tańczące na piasku, wodzie czy nawet po rozżarzonych węglach. Nie zapominajmy też o Twarzoksiążce. Miałem zostać samotnym prorokiem krzyczącym w tłumie? Zostałbym ukamienowany lub zesłany do psychiatryka przez jakichś nazistów. Nie jestem też Don Kichotem, żeby walczyć z wiatrakami. Wolałem poświęcić się własnemu wyzwoleniu, rozszerzaniu swojej świadomości. Ale z czegoś też trzeba żyć. Wziąłem się za książki. Nawet się sprzedały, lecz... Nie miały żadnego przekazu. Komercha? Może. Ale to co pisze teraz to... coś innego. Dlatego też nie chcę, by ktoś czytał to fragmentami, powierzchownie, póki tego nie skończę. Tylko w całości ta książka będzie tworzyła... całość.


- Yhm... - Dziewczyna nie wiedziała co powiedzieć. - Nie wiem co powiedzieć. Nie będę ci wmawiała, że świat jest cudowny, a ludzie wspaniali. Może nawet bardziej od ciebie wiem, jak wielką nieprawdą to jest. A co do twojej kolekcji, to sama wzięłam ze sobą małe zapasy. Tyle że z trochę innej beczki. Zaczekaj chwilę! - zerwała się z kanapy jak spłoszony zając.


Psychodeloman zaś został tak jak siedział. Czekając na nią, grał w skojarzenia. Sam ze sobą oczywiście.


- Już jestem! - zawołała, gdy wtoczyła się przez drzwi, choć nie wiem czy słowo "wtoczyła" pasuje do takiej chudzinki jak ona. - Ty widocznie szukasz oświecenia. Ja zaś o wole coś co pozwoli mi funkcjonować, dając przy tym matczyne ciepełko, poczucie bezpieczeństwa oraz szczęścia. Może jednak coś z tego cię zainteresuje - postawiła na stoliku metalowe pudełko po perfumach. W środku zaś była morfina, bupra i tramadol.


- Chcesz zostać opiatowym wrakiem? - spojrzał na nią takim wzrokiem, jakim się patrzy na dziecko, które narozrabiało. Tyle że w tym spojrzeniu było widać również troskę.


- Każdy sobie radzi jak może - odpowiedziała. - Nie mów, że nie próbowałeś innych rzeczy niż psychodeliki. Widziałam, że masz też opium.


- Próbowałem.


- I jak?


- Opiaty są... fajne. Ale nic poza tym. Psychodeliki pozwalają wgłębić się w wiele spraw, wiele zrozumieć. Po opio zaś jest tylko miło. Oczywiście chce się, by ten miły stan trwał jak najdłużej. I wtedy słabsze jednostki popadają w bezmyślną egzystencje. Od przyjemności do przyjemności.


- Czyli w twoich oczach zostałam zdegradowana do bezmyślnej istoty?


- Nie pytaj mnie o to. Znasz siebie lepiej niż ja - odpowiedział dyplomatycznie, nie chcąc obrażać lub kłócić się ze świeżo poznaną dziewuchą.


Może i opiatówka ale fajna dupa z niej. No i nasz bohater nie miał obniżonego libida przez opio, więc jej młode ciałko działało na niego

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów