Kochane Grodno i kochana miłość
opowiadania >



Pewnego dnia wszedł do środka niezdecydowany. Padał deszcz. Ktoś za nim szybko wbiegł i była to Sara – córka fotografa. Jan wiedział, że musi coś zrobić inaczej nic się nie stanie. Odważył się i zapytał ją, czy może polecić mu jakąś książkę o Grodnie, o którym chce dowiedzieć się jak najwięcej. Dziewczyna powiedziała, aby wypożyczył: „Grodno” Józefa Jodkowskiego i powiedziała mu, że musi koniecznie pójść na zamek i zobaczyć muzeum.


Tak zaczęło się coś po raz drugi. Byli nierozłączni, na tyle na ile to było możliwe, ograniczenia nie zależały od nich, oboje byli bardzo zajęcie – pisałam o tym wcześniej i mieli swoje marzenia, które chcieli realizować i nagle nie wiadomo, kiedy te ich marzenia były wspólne. Sara nie była ortodoksyjną Żydówką, a Jan narodowym katolikiem – może, dlatego, a może wynikało to z ich cech osobowościowych i cech charakteru religia nie była przedmiotem ich konfliktów i sporów – cenili to, co sobą nawzajem reprezentowali i nie narzucali sobie nawzajem.


Na ulicy generała Dreszera, mieściło się kino „Helios, a obok Dworca Kolejowego kino „Maleńkie”. Było jeszcze kino „Pan”. Nie mogę powiedzieć, że często je odwiedzali, ale razem poszli na grodzieńską premierę Profesora Wilczura. Po seansie długo dyskutowali. Oboje byli zachwyceni, że są na świecie tacy ludzie jak tytułowy profesor.


Miłość to jednak nie tylko rozmowy i symbioza dusz. Ważna jest także fizyka. Trzeba czuć miętę albo chemię do siebie inaczej nic z tego nie będzie. Wiedział to mężczyzna, ale niekoniecznie dziewczyna. Domyślał się, że jest niewinna, a on nie. Był marzec 1939 roku. Powiedział jej, że idzie na wojnę i nie wie, co będzie. Ona sama wiedziała, co Hitler mówi o Żydach. W czasach niepokoju miłość uderza bardziej, jakoś tak ludzie garną się do siebie także fizycznie. I stało się – nic nie planowali po prostu przylgnęli do siebie i w ogóle do tego nie potrzebowali alkoholu. Znowu był maj i słońce gorąco grzało. Grodzieński Niemen jest piękny, a jego brzegi porasta niezwykła roślinność i tam u stóp cerkwi na Kałoży stało się coś, co się miało stać. Mężczyzna chciał, aby Sarze było dobrze, miło i aby poczuła, co to miłość i zapamiętała to na całe życie – iskra w sercu zaczęła się żarzyć silniej. Gdy w nią wchodził to jednocześnie ją całował i z rozkoszy miał wpółprzymknięte oczy – tak mu było dobrze. Chciał ją widzieć, a jednocześnie, żeby wszystko nie było takie jasne i oczywiste – chciał ją czuć całym sobą. A jak ona – nie wiedziała, co się wydarzy, on wiedział – poczuła ból, ale jednocześnie poczuła, że są jednością i inaczej nie można. Poznała coś dla siebie nieznanego i wiedziała, że to jest miłość. Powiedział, aby zapamiętała to na całe życie i że dla mężczyzny to bardzo ważne. Nie jest z kamienia, nie wie, co będzie dalej, ale ją kocha i to jest niezmienne – nie wiedział, że jej serce jarzy.


Jan był oficerem 81 pułku strzelców grodzieńskich im. Króla Stefana Batorego. W sierpniu nastąpiła mobilizacja. Nie zdążyli się pożegnać. Pułk znalazł się w składzie Armii „Prusy” gen. Dąb- Biernackiego. Jan w pułkiem przeszedł szlak bojowy od Lasu Barkowice Mokre przez Trzebiatów, Brzuzę, Wólkę Kuligowską, Kraszów do Lasu Przysucha, gdzie uległ rozproszeniu. W około byli Niemcy. Niedaleko było do rodzinnej Rawy Mazowieckiej, gdzie udał się Jan, przebrawszy się uprzednio w cywilne ubranie – do Grodna i Sary nie było powrotu. Tam byli Sowieci. Iskra w sercu Sary ciągle tliła, ale Sara nie zdaje sobie sprawy z tego, co zgotują Żydom Niemcy, jak wejdą do Grodna, na razie są Sowieci, niektórzy Żydzi się cieszą, co kole w oczy Polaków. Jest jakaś taka gęsta atmosfera, a ptaki nie śpiewają w rzeczywistości i w przenośni.


Czy młodzi jeszcze się spotkają? Jeszcze nikt nie napisał tego rozdziału tej książki, nawet nie próbował, nawet ja – autor tego tekstu – niech ta woda drąży dalej swoje koryto, a iskra w sercu Sary jarzy i aby to, co ma być nastąpiło wbrew wojnie – bądźmy dobrej myśli i życzmy im obojgu, aby ich ścieżki jeszcze się przecięły, a życie wyprostowało.


- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
Hardy Linia koment
Dodany:2016-02-10 16:49:32, Ocena: Brak oceny
Szkic dłuższej powieści? Początek się zapowiada. Życzę powodzenia :) Moja rodzina pochodzi właśnie z Wileńszczyzny, z rejonu Oszmiany. Akurat piszę trzecią książkę - właśnie o przeżyciach wojennych ojca, dziejach rodzinnych i czasach powojennych.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów