Pocztówka
opowiadania >



zleconego mi zadania, a ja odmówiłem.
-Rozumiem, czego dokładnie potrzebujesz?
-Spotkać się z kimś, kto prowadzi śledztwo w sprawie tych zaginionych dziewczynek.
-Dobrze zobaczę co się da zrobić, ale niczego nie mogę obiecać – powiedział profesorek i ponownie napełnił kieliszki jałowcówką.
-O nic więcej nie proszę – powiedziałem i dodałem wznosząc toast - Twoje zdrowie.
Chwilę po północy, niemal kompletnie pijany wyszedłem z mieszkania Friedricha. Na szczęście mieszkałem niedaleko i ... byłem jeszcze na tyle trzeźwy, że mogłem ustać na własnych nogach. Odetchnąłem świeżym powietrzem i nakładając trzymany w ręku kapelusz na głowę powoli ruszyłem przed siebie. Spotkanie z profesorkiem, oprócz obietnicy pomocy przyniosło jeszcze coś. Przedstawiając fakty – bez podawania szczegółów rzecz jasna, osobie niezaangażowanej można dostrzec coś na co do tej pory nie zwrócono uwagi. A wystarczyło tylko jedno pytanie Friedricha: „dlaczego ktoś porywa młode dziewczyny?”.
-Jak to porywa? – zapytałem – Kto powiedział, że mamy tutaj do czynienia z porwaniem?
-Sam przecież powiedziałeś, że zaginęło kilka młodych dziewcząt – odparł profesorek.
-Zgadza się powiedziałem, że zniknęło – specjalnie zaakcentowałem słowo „zniknęło” - parę młodych kobiet, ale nie wspominałem ani słowa o porwaniu. Porywa się dla pieniędzy, porywa się jeżeli chce się od kogoś wyciągnąć informację, można też wykorzystać osobę porwaną jako zabezpieczenie lub środek nacisku.
-Jeżeli nie porwanie to co, ucieczka? – zapytał Friedrich.
-Jest to jedna z możliwości, nie można wykluczyć też innych scenariuszy takich jak utrata pamięci, a nawet zabójstwo.
-Zabójstwo, kto by na tym zyskał?
-Zyskał? – zapytałem zdziwiony – Wyjaśnij.
-Bardzo proszę. Czy ty jako detektyw szukający sprawcy przestępstwa nie sprawdzasz kto mógł zyskać na przykład na śmierci ofiary?
-Tak, każdy tak robi, ale nie zawsze „zysk” jak to nazwałeś jest dla nas oczywisty. Ludzie nie są pozbawionymi uczuć maszynami, emocje sprawiają, że jesteśmy nieprzewidywalni.
-Nie mniej jednak warto zastanowić się jaką wartość i dla kogo miały zaginione kobiety.
-Jaką wartość może mieć siedemnastoletnia gimnazjalistka z niezamożnej rodziny!? – niemal wykrzyczałem.
Na tym dyskusja się jednak nie skończyła, przez następną godzinę dyskutowaliśmy o różnych typach przestępstw, później Friedrich dopytywał się o moje dotychczasowe sprawy, ale otrzymując same wymijające odpowiedzi szybko zmienił temat. Teraz, gdy szum w głowie spowodowany wypitym alkoholem nieco przycichł, pytanie o motyw powróciło: „Jaką wartość może mieć siedemnastoletnia dziewczyna?”.


Sontag 26sten Juli
Obudziłem się chwilę po dziesiątej, mimo wypitego alkoholu głowa wcale mnie nie bolała i gdyby nie to potworne pragnienie i ziołowy posmak w ustach mógłbym przysiąść, że wczoraj nie wypiłem ani kieliszka. Powoli zwlekłem się z łóżka, podszedłem do kranu i nalałem sobie szklankę wody. Od razu poczułem się lepiej. Szybko umyłem się i założyłem czyste ubranie. Następnie założyłem kapelusz i wyszedłem z mieszkania. Chwilę później byłem już na dole. Mimo słonecznej i ciepłej pogody uliczki świeciły pustkami, zapewne pobożni i stateczni mieszkańcy Langfuhru ruszyli do światyń w zależności o wyznania katolickiej Herz Jezu lub ewangelickiej – Heilige Georges. Jednak zamiast dołączyć do rzeszy wiernych, po wyjściu z budynku skręciłem w lewo a potem ruszyłem w górę Hochstriess. Była tam przyjemna restauracyjka i mały hotel o nazwie „Prinzes Viktoria”, jedzenie było dobre, a ceny przystępne.
Wszedłem do środka, odwiesiłem płaszcz i kapelusz, a potem zająłem jeden z wolnych stolików. Po chwili podszedł kelner pytając co podać, poprosiłem o kawę i dwa jajka po wiedeńsku. Niedaleko mojego stolika był stojak z gazetami, wstałem z krzesła i podszedłem. Oprócz trzech głównych gazet gdańskich były też tytuły z Berlina, a nawet jeden polski dziennik. Omijając agresywny Vorposten sięgnąłem po Neueste Nachrichten i wróciłem na miejsce. Kawa już stała na stoliku. Powoli przerzucając strony śledziłem nagłówki artykułów. Nic interesującego, trochę polityki, nieco wiadomości kulturalnych i sportu. Zatrzymałem się jak zwykle na nekrologach, ale zamiast sprawdzać kto porzucił swoją cielesną powłokę przenosząc się do krainy wiecznej szczęśliwości zwanej niebem, mój wzrok przykuło umieszczone na sąsiedniej stronie ogłoszenie. Rodzice szukali córki. Wiek 15 lat, długie rude włosy, zielone oczy i charakterystyczna blizna na wierzchu prawej dłoni w kształcie półksiężyca. Przypomniałem sobie, że już widziałem to ogłoszenie, nagłówki artykułów też wyglądały znajomo. Spojrzałem na datę. Gazeta była z początku lipca. W krótkim przeciągu czasu zaginęły trzy młode dziewczyny... „Trzy?” – zadałem sobie pytanie – „Czy na pewno były tylko trzy?”. Odpowiedź czekała na mnie w bibliotece, na nieszczęście dzisiaj była niedziela i z rozwiązaniem musiałem poczekać przynajmniej do jutra. Miałem więc przed sobą cały dzień i żadnego pomysłu jak dalej prowadzić śledztwo. Niemal machinalnie zjadłem śniadanie, dopiłem kawę i zostawiając na stole należność wraz ze skromnym napiwkiem wyszedłem z restauracji. Korzystając z ładnej pogody wybrałem się na mały spacer do Olivy, trasa była długa i niemal zupełnie prosta. Idąc Pelonkenstrasse zastanawiałem się nad tym co do tej pory odkryłem. Wiedziałem już, że cała wycieczką do FreiStadt została zaplanowana, żeby Kamile i Charlotte mogły pobyć z Arthurem i Stephanem. Z początku wszystko układało się dobrze, ale w poniedziałek 13 lipca doszło do kłótni. Następnego dnia obaj mężczyźni wrócili pociągiem o 15:00 do Kollbergu, natomiast Kamile z koleżanką postanowiły zostać jeszcze parę dni, żeby nie wzbudzać podejrzeń rodziców. W czwartek punktualnie o dziesiątej obydwie opuszczają hotel. Zgodnie z planem miały wracać popołudniowym pociągiem o 15:00, zamiast tego chwilę po 17:00 wysłały telegram, że wrócą następnego dnia rano, tak się jednak nie stało.
Nasuwało się kilka pytań, dlaczego opuściły hotel o dziesiątej – pewnie wiązało się to z dobą hotelową, ale i tak trzeba było to sprawdzić. Następnie co robiły pomiędzy opuszczeniem hotelu, a planowanym odjazdem pociągu, ewentualnie przed wysłaniem telegramu? Po trzecie dlaczego wysłały telegram, że
wrócą następnego dnia rano, zamiast pojechać następnym pociągiem? Jeżeli zaś planowały zostać jeszcze jeden dzień to gdzie się zatrzymały?
Kto jednak powiedział, że gdziekolwiek się zatrzymały? Oczywiście można było to sprawdzić, wystarczyło udać się do wszystkich hoteli, zajazdów i innych miejsc gdzie można było wynająć pokój i zadać pytanie czy nie zatrzymały się u nich dwie siedemnastoletnie dziewczyny. We FreiStadt było kilka dużych hoteli, do tego dochodziły te mniejsze w liczbie kilkunastu, pensjonaty, sanatoria, a nawet pokoje na wynajem nie zawsze ujęte w spisie. Odwiedzenie wszystkich tych miejsc zajęłoby dwa lub trzy dni, co i tak mogłoby okazać sie jedynie stratą czasu

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
xOxIvyxOx Linia koment
Dodany:2015-03-06 13:47:55, Ocena: 3.0
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów