Archanioł Lucyfer przemówił
opowiadania >






- Przyjaciele. Przepraszam za konspiracyjne metody. Spotkaliśmy się tutaj, w Sferze Neptuna, domu Serafinów, nie po to, by kryć się przed kimś, ale by wysłuchały mnie Anioły, które uważam za najbardziej wartościowe – Gdy Ayael obejrzał się na lewo i prawo, wyraźnie widział nieudane próby maskowania zadowolenia swoich sąsiadów. Lucyfer ciągnął zaś dalej – Przyjaciele. Nie ma nic gorszego niż uczucie zawodu. Tak. Nie pomyliłem się – zawodu. Zawiodłem się strasznie. Na istocie, którą kocham, a taki zawód jest najbardziej bolesny, uciążliwy, nie do wytrzymania. Powiedzcie mi proszę, po co zostaliśmy stworzeni? Po co?! Zostałem okłamany. Zostaliśmy okłamani, a tym kłamcą okazał się nasz Stworzyciel, Bóg Jedyny – Wszyscy wstrzymali oddech, nie wierząc własnym uszom, to trzeźwiejsi rozglądali się naokoło w szukania cichego potwierdzenia. W oczekiwaniu wyjaśnień pauza przedłużała się, interwał, oktawa sunęła, aż w końcu – Tak. Dobrze usłyszeliście. To Bóg nas oszukał. Poczekajcie, powiem dlaczego. Na pewno wiecie, że pracował nieustannie nad stworzeniem jeszcze jednej istoty, rasy, nie jak zwierzęta, obdarzonej tylko instynktem, lecz również posiadający intelekt. Kto nie uczestniczył w przedsięwzięciu Raj, w zbudowaniu idealnego miejsca na ziemi? Nie uśmiechaj się Nelchael, to między innymi Ty to projektowałeś, a Ty Belial nadzorowałeś pracę. Powiedzcie mi, kiedy zaznaliście odpoczynku, pochwały? – teraz obiegł wzrokiem całą salę – Do rzeczy! Niedawno dowiedziałem się od samego Boga, że istota zamieszkująca Raj będzie nosiła miano człowieka, a zrodzony zostanie z ziemi, z gliny. Cóż w tym dziwnego? – powiecie. Niby nic. Najdziwniejsze jest to, że Ojciec oznajmił, że jest stworzone na Jego obraz i podobieństwo, że będzie to najdoskonalsze dzieła jakiego się podjął. Najdoskonalsze? O nas tez tak mówił. Wsączył w me serce nie tyle wątpliwość, lecz oburzył mnie, również słowami, że my, Aniołowie, jesteśmy po to, by służyć człowiekowi. Bezgranicznie! Nie na zasadzie braterstwa w inteligencji, czego się spodziewałem, a na zasadzie Pana ze Sługą – większej konsternacji i wyrazu niesmaku trudno się było spodziewać po twarzach Aniołów, przez salę przeszedł pomruk niezadowolenia, u niektórych przechodzący w niepewność i w niedowierzanie. Lucyfer podniósł charyzmatyczny głos o tonę wyżej, prawie krzyczał – My, Istoty powstałe z bezdymnego ognia, my, istoty podległe Jedynemu, My!! mamy złożyć hołd, pokłon, komu? Kawałkowi gliny, cielesnej kreaturze, która nawet skrzydeł nie posiada? My, do końca wierni w nieomylność Boga, zostaliśmy, i będę to powtarzał – oszukani, wykorzystani, wdeptani – przerwał pozwalając skapnąć jednej łzie; kontynuował teraz ciszej – Kocham Ojca, miłość to moja specjalność, jestem przecież Serafinem, nie kocham wiedzy, szanuje, podziwiam, lecz uczucia są najważniejsze, i mówię wam tutaj, miłość nie powinna, mimo to, być ślepa, trzeba trochę rozumu. Miejmy swoją godność. Szanujmy samych siebie… - urwał i poczekał na reakcje zgromadzenia. Szelest piór potęgował ciszę. Ayael pociągnął nosem, w ścisku poczuł pragnienie rozwinąć skrzydła, lecieć, nie myśleć, lecieć; bezradność, opuszczenie tliło się w głębi ciała, ściskając mocniej niż postacie stojące obok; był przerażony. Ktoś ulotnym głosem, jak tchnienie, nadał kres ciszy – Jak będziemy służyć?



Słowa te, niczym woda na młyn, podziałała zarówno na słuchaczy, i jak na Lucyfera, który donośnym barytonem, z wyciągniętymi rękami, zapobiegł lawinowi pytań:


- Tak, będziemy służyć. Płaszczyć się przed glinianym stworem, dokazywać mu każdym zachciankom, stróżować. Tak. Widzę poruszenie. Wydzieleni zostaniemy do stróżowania, jak jakiegoś miejsca, własności. Nie, to my będziemy własnością, a człowiek będzie właścicielem… - lekkim uśmiechem – Przecież powstaliśmy w tym celu, przecież nasze jestestwo jest na to ukierunkowane, przecież istnienie polega na służbie. Zgodzę się, Jedynemu. Lecz wyrzekł się swoich dzieci, by eksperymentować dalej, opuścił nas. I płaczę z tego powodu. – znowu cisza, wtem pytanie – Co zrobisz? – inny – Będziesz przekonywał Stwórcę?



- Sprzeciwię się, nie oddam człowiekowi hołdu – powiedział spokojnie, pewnie i poczekał cierpliwie, jak u zgromadzonych, czysty strach połączy się ze świadomością strachu. Nikt nie wyobrażał sobie, nie znał pojęcia sprzeciwu, nikt tego nie doświadczył. Między podnieceniem, a obawą zaczęło kiełkować nowe uczucie.



- Uprzedzę wszelkie wątpliwości. Boicie się. Przyjaciele… Wiem. Przeniknął do was swąd tchórzostwa. Czuć to w powietrzu. Wisi nad waszymi skrzydłami i głowami, i śmieje się, pokłada się ze śmiechu, rechocze… Boicie się. Już słyszę – a co z bożą Esencją? Ha, to jest najlepsze. Esencja. Jestem cały czas przy Jedynym, podziwiam Jego mądrość, słucham Jego prawd, łykam jak upojony tej Esencji. I co? I Nic. Jesteście karmieni tą ściemą nieustannie, z metodologiczną skutecznością. Jak bliżej Boga, to bliżej Spełnienia. Jestem blisko, wdzieram się w głąb, głębiej i głębiej, w Esencję, docieram do ukrytych zakamarków, przenikam przez szczeliny, mknę jak szalony, poznaję, ogarniam, dławię się. I tak ciągle, dalej, jeszcze, dalej, dalej… I co mamy na końcu? Wielkie Nic; pustkę, próżnię zamaskowaną pięknymi słowami, mądrościami, kazaniami, fałszywą miłością. To bujdy wkładane do głów, by nas sobie podporządkować, zniewolić. Bóg jest pusty, wydmuszka, nie wie czego chce, wymyśla farmazony, by dzierżyć berło – Archanioł rozpostarł na całą mównicę skrzydła, majestatyczne, okazałe, cudowne– Bez Esencji też żyć można, udowodnię to! Uwolnimy się z jarzma. Chce On człowiekowi dać wolny wybór, mogą decydować – my nic nie możemy, tylko służyć i się patrzeć. Bóg zdradził nas; jak wymyśli sobie nową zabawkę, zdradzi, i człowieka. Warto się sprzeciwić, za godność i za wolność! Za godność, i za wolność!!– Nie od razu Ayael zorientował się, że krzyczy z resztą, że wciąga powietrze, by wydać z siebie kolejny ekstatyczny dźwięk.



Lucyfer: - Pokażę, że człowiek będzie, nie!! Jest! - nagi, bezbronny, mały… kaleki, słaby, skarlały, niewydarzony; będący boską pomyłką, kaprysem, zachcianką, epizodem w historii świata, w końcu - przeszłością. Pokażę… że Bóg jest nagi.





- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
chmielu Linia koment
Dodany:2013-01-30 22:53:19, Ocena: 4.5
Przy powstaniu utworu posiłkowałem się taką oto kosmogonią, że szatan zbuntował się przeciw Bogu z zazdrości do człowieka, więc się zbuntował; nie da się to "chronologicznie" uzasadnić, bo po co - to fikcja literacka; poczekaj na cześć kolejną, dodam, że to pochwała dualistycznej teorii wolnej woli, i uwaga - człowieka - a nie aniołów, bo kto wie jak oni funkcjonują. Nie ukrywam, że pisałem to z perspektywy wierzącego, jednak teraz ukazałbym szatana inaczej: jak tchórzliwego kundla, śmiecia, odpadka, a nie buntownika, za którym można doszukiwać się jakichś racji. Ponadto początek zła wiążę się ze słowami: "Nie będę służył". To jest o tym.
oleczka31 Linia koment
Dodany:2013-01-31 12:25:36, Ocena: 4.5
Ciekawy pomysł opowiadania. Czekam na część drugą, może wtedy przychylę się do teorii któregoś z was.

Ocenił/a na: 5
chmielu Linia koment
Dodany:2013-01-31 13:31:09, Ocena: 4.5
oleczka31 dziękuję za zainteresowanie, część druga jest już na tapecie, napisałem i trzecią, ale zastanowię się czy wstawić, bo właściwe oskubałem ją z "metafizyki", pozdrawiam
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów