Flavia w świecie Luny cz1
opowiadania >



w trójkę jako najsilniejsza drużyna Aniołów jaką wysyłaliśmy do tej pory. Może to teraz brzmi śmiesznie, ale ja też byłem kiedyś słabym, bezbronnym dzieciakiem. Do czasu aż włożyłem ten artefakt. Każde z was włoży ją po dwa razy, zrobicie takie dwa kółka, dzięki czemu każde nauczy się wszystkich umiejętności każdego.


– To trochę nieuczciwe, ja musiałem przez całe życie uczyć się ciosów, chwytów, posługiwania bronią, a ktoś to pozna ot tak? – Oburzył się Blake.


– Dopiero niedawno rozpracowałem działanie tej korony. Ciesz się, bo dostaniesz za darmo umiejętności moje i Jozue... i Flavii jeżeli zna coś czego my nie znamy. – Odpowiedział Sarath.


Blake pożegnał się z Królem i udał do swojego domu. Po drodze myślał o rozmowie z Królem. Zakon Czternastu bez Blake'a to 12 demonów i Szatan. Blake był świadomy, że bitwa w Eo może nie przynieść zwycięstwa. Myśląc następnie o Lunie – zasnął.
























Proroczy sen



Nastała noc. Flavia nie była tego świadoma, ponieważ sztucznie oświetlane podziemie Kilat nigdy nie widziało Słońca. Siedziała w oknie w domu Racheli obserwując miasto. Rachela w tym czasie podlewała swoje kwiaty, mówiąc przy tym do nich.


– Moje kochane Tulipany, przyniosłam wam piciu, chcecie? Prawda, że dobre? Ojoj, tej Hortensji potrzebna będzie jakaś dobra odżywka... Frezje! Czemu nie mówicie, żebym was odwróciła od światła? Aleście się wygięły! Moje Róże, może jedną białą wpleciemy Flavii we włosy? Blake będzie wniebowzięty!


– Hmm... Blake? – Zainteresowała się Flavia.


– A nic, nic. – Szybko odpowiedziała Rachela. – Ja tylko głośno myślę. – Dodała.


Flavia zaczęła się zastanawiać o czym mówi Rachela, postanowiła drążyć temat.


– Pani Rachelo, co Pani wie o Blake'u? – Zapytała.


– Oj, nie musisz mi mówić Pani, wystarczy Rachela. A co chcesz o nim wiedzieć?


Flavia spojrzała na Rachelę z miną mówiącą, że sama nie wie czego chce. Po krótkiej chwili jednak zapytała:


– Kim on tak naprawdę jest? Wydaje się trochę tajemniczy, a do Króla mówi po imieniu...


Rachela spojrzała się z uśmiechem na dziewczynę, przerwała podlewanie kwiatów i rzekła:


– Chodź, usiądziemy tam.


Anielice usiadły przy małej ławie. Rachela jeszcze zaparzyła jakieś zioła, które podała do picia.


– Blake – Zaczęła Rachela. – Przybył do nas niedawno, może z rok temu. Wiem, że pochodzi z Rayo. Miał trudne dzieciństwo, kiedy był mały został porwany przez demony, które próbowały uczynić z niego arridę, jednak ich zaklęcie nie działa na Anioły. Miało to jednak skutki uboczne, Blake ma czerwone oczy i czarne skrzydła, nigdy też nie potrafił nauczyć się nawet najprostszego zaklęcia, w ogóle nie zna magii, ale nadrabia niesamowitymi umiejętnościami podczas walki, olbrzymie doświadczenie w posługiwaniu się mieczem sprawia, że stawia czoła nawet najsilniejszym demonom. Jest bezdomny, Król pozwala mu nocować w pałacu w zamian za rożne prace. Dzięki temu, że często bezpośrednio kontaktuje się z Królem stał się jego przyjacielem. Potrafi być bezwzględny dla wrogów, ale jeśli ktoś z jego bliskich go jakoś skrzywdzi, nie zrobi nic, woli popłakać w samotności. Jakiś rok temu, kiedy demony napadły na Rayo, stracił swoją ukochaną siostrę – Lunę. Prosił różnych magów o pomoc, chciał porozmawiać z jej duchem, jednak wszyscy twierdzili, że Luny nie ma wśród zmarłych, zresztą to już inna historia. Blake prawie nie śpi, włóczy się po Kilat jakby nadzorując czy wszystko jest jak powinno – i dobrze, że tak robi! Dwukrotnie już ostrzegł nas przed nagłymi niebezpieczeństwami takimi jak fala powodziowa czy atak demonów... Wiesz on Cię bardzo lubi, wręcz za bardzo, rzadko kiedy jest miły, zwykle się gdzieś śpieszy i traktuje Anioły obojętnie. Flavio jesteś taka podobna do Luny...


Rachela pokazała Flavii zdjęcie siostry Blake'a. Flavia nie widziała jakiegoś wielkiego podobieństwa. Luna miała może z siedem lat kiedy odeszła. Flavia zastanawiała się, czy naprawdę aż tak podobnie wygląda... Po wysłuchaniu opowieści Racheli poczuła zmęczenie, ziewając poinformowała ją, że położy się już spać. Nawet nie była świadoma tego, że był już środek nocy. Rachela przygotowała jej łóżko. Flavia wzięła szybką kąpiel przed snem.


– Rachela, a Ty nie śpisz? – Zapytała Flavia.


– Ja? Oj nie, ja sypiam raz na dwie noce, poza tym mam jeszcze jedną rzecz do zrobienia. Nie martw się, zdrzemnę się jeszcze przez chwilę nad ranem. Dobranoc Flavio!


– Yyy... Dobranoc.


Flavia położyła się w ciepłym łóżku. Było tak wygodne, że szybko zapadła w sen. W końcu nie spała w normalnym miejscu od prawie roku. Przyśniło jej się małe błękitne jezioro. Odbijało ono światło Promises, był z nią ktoś, ale nie przyjrzała mu się. Ten ktoś ją obejmował, również ona obejmowała tą osobę. Oboje patrzyli na kolorowe rośliny wokół jeziora oraz odbicie Promises na tafli. Ten ktoś płakał. Flavia obejrzała się do tyłu. Widok był przerażający, pełno martwych ludzi i Aniołów, resztki różnych broni i zbrój i... Luna! Klęcząca pośrodku tego pobojowiska i modląca się – mówiła coś bardzo ładnym głosem. Wokół niej tworzyły się na przemian pomarańczowe i czerwone, pulsujące kręgi. Najpierw były one bardzo małe i wychodziły jakby z jej ciała, a potem się powiększały i zanikały. Każdy następny krąg zanikał w nieco większej odległości od ciała Luny niż poprzedni. Przestraszona Flavia spojrzała w niebo. Na nieboskłonie był Demon! Instynktownie zaczęła uciekać, jednak po chwili zdała sobie sprawę, że nic jej się nie dzieje. Spojrzała jeszcze raz w nieboskłon. Był on złoty,

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów