Jedyna miłość
opowiadania >




- Hej, koleniu mój jedziemy z daleka! Hej, koleniu, Hej koleniu mój! Jedziemy z daleka.


Żeby tylko tata nie usłyszał.


- Proszę cię, nie płacz! Niee płacz! On na pewno zaraz przestanie. Zatkam ci buzię. To nic takiego. Zaraz przestanie. Tylko nie płacz, proszę. Proszę! To przecież nic takiego. On tylko śpiewa. Nie musisz jutro rano wstawać. Oni są zmęczeni, nie możemy ich budzić. Wszystko będzie dobrze, nie bój się. Widzisz, już nie płaczesz. Chociaż on ciągle śpiewa…


- Dlaczego ona płacze?


Cisza. Ciężkie sekundy przylepiają się do skóry. Może…


- Do cholery, dlaczego ona płacze? Coś jej znowu zrobiła?


Głos zbliża się. Jest już tutaj, obok. Nie ma gdzie się ukryć. Trzeba odpowiedzieć, ale co?


- Już prawie nie płacze.


To były słowa? Czyje? To był przecież pisk myszy.


- Pewnie znowu się kręcisz po tym łóżku i nie dajesz jej spać.


Jest odpowiedź. To co że oskarżająca. Ale jest. Jest wniosek. Jest prawda. Nie trzeba jej szukać. Nie trzeba konfrontować. Nie trzeba przegrywać. To już się stało. Już z głowy.


Przestał śpiewać. Bogu dzięki. Przestał śpiewać.


- Nie będę się już wiercić. A ona już prawie nie płacze mamo.


Przecież można leżeć sztywno i nie ruszać się tak, jak na przykład leżą sztywno rybki w puszce. One też się nie ruszają. Nie wydają żadnych dźwięków. Oddychać też można cicho, cichutko…


Żeby tylko nie zaczął znowu śpiewać. Kochana Boziu, spraw żeby nie zaczął… No ja wiem, że to on jest u siebie, ale tata jest taki nerwowy i tak go nie lubi i mówi na niego tak bardzo brzydko. Ale mama mówi, że tata to tata i że mnie bardzo kocha bo zawsze jak jestem niegrzeczna to daje mi klapsa i że jak boli to że tata się stara, a stara się bo mnie kocha. Boziu, tak bardzo nie chcę żeby tata się denerwował. I mama będzie płakała. I tata zdenerwuje się jeszcze bardziej. A potem mama będzie na mnie zła, tak strasznie zła i zrobi taką złą minę. Kochana Boziu, tak bardzo boję się tej miny! Na samą myśl jest mi niedobrze ze strachu. Jest mi niedobrze!


Muszę do łazienki. Świat wymyka się spod kontroli. Mama mówi, że ja zawsze wymyślam głupoty.


- Oooj Maryniu moja miłaaa!


Krzyk Emilki. Strużka potu cieknie po plecach. Pewnie zaraz wsiąknie w zgrubienie materiału na gumce spodni od różowej piżamki haftowanej w misie i kwiatki.


- Gdzie ty znowu łazisz?!


- Mamusiu…


- Widzisz coś narobiła? Ona znowu płacze!


- Dlaczego ty zawsze musisz być taka?


Słowo „zawsze” przenika głębiej niż inne słowa. Brzmi bardziej złowrogo.


- Było mi niedobrze, mamusiu.


Moja mała przestrzeń nie ma znaczenia. Jest brudna i zła i nie ma znaczenia. Mama zaczyna płakać. Jest zmęczona, a ja jej dokładam. Stara się dla mnie. A ja…


- Bo wiercisz się jak kura na jajach. Tylko budzisz dziecko.


Tata bierze Emilkę na ręce. A ja czuję ukłucie zazdrości. Boziu, spraw żebym nie była takim złym człowiekiem, żebym nie zazdrościła.


- A jak ci przeszkadza hałas, to watę w uszy! I spać! Jak jutro do szkoły pójdziesz?


- A zostaw ją, udaje tylko taką pokrzywdzoną. Do roboty ją trzeba trochę pogonić to się skończy ta głupota. Duża dziewucha już, a tylko by się kiecki trzymała! Charakter jej się wypacza!


- I tylko głupoty i głupoty! I tylko by prowokowała awantury, albo wprowadzała taki nerwowy nastrój, a potem się głupio dziwi, że rodzice nie mają siły.


Jak dobrze, że moje łóżeczko jest tuż obok. Świeżutka pościel pachnie… Może rodzice wezmą Emilkę do siebie, może ją ukołyszą. Boziu, spraw…


***


- A pamiętasz, jak byłyśmy małe, jak zatykałaś mi usta żebym nie płakała, kiedy sąsiad darł się po pijaku ? – Emila poprawia niesforny loczek ufarbowany na jasny blond.


- No, ona zawsze była pieronek – dopowiada mama, a następnie zanosi się kaszlem.


Mamo, nie kasłaj, poskręcasz się i będę musiała dźwigać cię, żebyś leżała jakoś tak w miarę prosto.


- No dobra, siostra, idę. Adam czeka już od piętnastu minut – macha ręką jakby odganiała upierdliwą muchę.


- No ale dlaczego nie wejdzie… - pytam.


- A po co ma wchodzić? Żeby się napatrzyć na to kalectwo, albo… nawąchać? Tak nawiasem, to mogłabyś częściej zmieniać rodzicom te pampersy…


- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
Pilar Linia koment
Dodany:2012-09-22 15:41:19, Ocena: Brak oceny
Chyba wyjdę na tą złą, ale jakoś tak technicznie się zrobiło. Zabrakło mi w tym wszystkim uczuć i narratora. W dialogach mógłby się więcej udzielać. Zaczęło się dialogiem, nie wiem za bardzo w czym rzecz niestety. Wybacz mi, ale nie zostawię oceny.
JuliaH Linia koment
Dodany:2012-09-22 21:30:41, Ocena: Brak oceny
Napisz co myślisz o tym tekście...
JuliaH Linia koment
Dodany:2012-09-22 21:31:26, Ocena: Brak oceny
Technicznie mowisz, hmm... pomyslę nad tym! :-)
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów