Drag Queens
opowiadania >



mieśkaś i gzie praciujeś. To moje ostanie ośtziezienie, następnym razem spotkamy się twazią w twaź!


Czartoryska odłożyła telefon, a jej twarz zalała się łzami. Wystraszyła się na poważnie i musiała wziąć kilka oddechów, po czym zadzwoniła na policję, aby zgłosić zajście. Jako jedna z organizatorek demonstracji nie mogła sobie pozwolić na żadne ustępstwa. Następnie wykonała telefon do Lorelli, która ją przekonała, że taka sytuacja powinna być dla niej oznaką, że walczy w słusznej sprawie, przypomniała również, że podczas pochodu nie będzie sama, lecz z przyjaciółkami. - Nie wygłupiaj się, zaszłaś tak daleko, nie daj się zastraszyć. - Masz rację, nie dam się zastraszyć i założę szpilki od Blahnika. Będę gotowa na piątą.


O godzinie piątej na placu miejskim zebrało się setki osób, mężczyzn i kobiet, aby zamanifestować sprzeciw wobec nieludzkiego traktowania kobiet należących do religii islamskiej. Tłum niósł transparenty wszelakiej treści, domagając się wolności i równego traktowania. W pierwszym rzędzie, trzymając zdjęcie ukamienowanej islamistki, szła Czartoryska, a obok niej przyjaciółki z zespołu oraz działaczki i działacze z fundacji. Niestety nie obyło się bez przykrych incydentów, ponieważ na jednej z bocznych ulic pojawiła się grupka zamaskowanych przeciwników pochodu. Szczęście w nieszczęściu, ale obyło się bez ofiar, a jedynie kilka osób zostało obrzuconych jajkami i wyzwiskami. Próbowano nawet palić flagę Ameryki, ale policja interweniowała. Zatrzymano jedną osobę.


Dziewczyny czuły dumę. Oprócz tego, że spełniały się artystycznie, miały także swój wkład w sprawy społeczne. A każda z nich niestety doświadczyła już kiedyś dyskryminacji ze względu na to, kim są, potrafiły więc współczuć uciśnionym kobietom. W ostatniej fazie pochodu, kiedy tłum wchodził na Plac Wolności, Czartoryska złapała za ręce przyjaciółki, te chwyciły dłonie osób idących obok nich i wszyscy wznieśli ręce ku górze, jakby na znak symbolicznej wygranej. Pink Girls zostają otoczone przez fotoreporterów, którzy rozbłyśli fleszami.



Drogi pamiętniku!



Przed chwilą wróciłam z demonstracji. Jeszcze emocje nie opadły, więc piszę na świeżo. Otoczenie w którym żyję jest niewrażliwe i nietolerancyjne. Ludzie myślą tylko o sobie, a czasem nawet potrafią skrzywdzić. Dziewczyna, która mogła nadal żyć, w absurdalny i trwożący sposób straciła życie. To stało się gdzieś daleko, jakby na innym świecie, ale jest to tylko, albo i aż, powiększona skala problemu, który występuje również w moim kraju. Nierówność jest tą właśnie skazą. Na własnej skórze odczułam nieraz, jak traktuje się ludzi odbiegających od normy.


Niektóre wydarzenia skomentować można jedynie ciszą, ale jest też druga strona medalu. Wzięłyśmy udział w manifestacji i wysłałyśmy światu impuls sprzeciwu wobec łamania praw człowieka.



Era kobiet



Era kobiet – zmieniamy styl życia.


Wcześniej sukienka z maszyny do szycia,


dzisiaj w butiku lampka szampana.


Zrzuć papiloty i dołącz, kochana!



Era kobiet – zmieniamy styl życia.


Każda niech dozna swojego odkrycia.


Nam kolorowe marzenia o świecie


i włoskie plaże we wczesnym lecie!



Era kobiet – zmieniamy styl życia,


lecz czasem chwyta szczęście z ukrycia:


Na ustach błyszczyk i zimna cola,


a jego drużyna strzeliła gola.



Era kobiet – zmieniamy styl życia.


Zero rozmów na temat tycia!


Wystarczą perły, szminka i chusta -


sukienka błyszczy w odbiciu lustra.




Wróciwszy do domu o późnej godzinie, Czartoryska pogrążyła się w jedwabiu pościeli. Spała i spała, a śniły się jej rzeczy niemożliwe. Raz że Miłka zyskała sławę niczym Marlena Dietrich, raz że Lora urodziła dziecko Jacobowi, raz że fundacja Femen Men wywalczyła wolność dla kobiet skazanych na śmierć w Syrii. Taka była szczęśliwa, że nie chciała się obudzić, ale niestety o dziesiątej zadzwoniła zniecierpliwiona Danka. - Widziałaś? Widziałaś?! - Przestań, Danka, jeszcze leżę w łóżku. - Sama? - Tym razem sama. - To wstawaj czym prędzej i weź do dłoni gazetę. Zdradzę tylko dwa słowa: Pierwsza strona. Rozłączyła się.


Czartoryska założyła pantofle i podeszła do przedsionka, otworzyła drzwi wejściowe i podniosła z wycieraczki codzienną gazetę. Jej twarz rozbłysła, zaczęła śmiać się z radości i pomyślała, że bezkompromisowość w niektórych przypadkach popłaca. Była na pierwszej stronie, a nagłówek brzmiał: Drag queen Czartoryska – nawrócona islamistka. W artykule pojawił się reportaż z demonstracji i krótki komentarz Czartoryskiej: Zawsze czułam się kobietą i zwracam się do innych kobiet żyjących w trudnym i okrutnym świecie Islamu. Nie poddawajcie się! Walczcie o swoje prawa! Wspieramy was!


Cudowne rozpoczęcie dnia. – pomyślała. Poszła do kuchni, aby przygotować śniadanie. Nalała kotu mleka i zawołała zwierzaka, ale ten nie przyszedł. - Pewnie udał się na spacer. - powiedziała do siebie. Po kilku chwilach zdenerwowana Czartoryska wyszła do ogrodu, aby poszukać kota. Po chwili nawoływania zauważyła zwierzę na drzewie. - U, dziwne, pewnie się czegoś wystraszył. Czartoryska podeszła bliżej. - Kici, kici, kotku, kici, ki... O Boże! Aaaaa...! Ku jej przerażeniu kot z podciętym gardłem zwisał z jednej z gałęzi. Czartoryska oblała się zimnym potem i niemal straciła przytomność. Natychmiast zadzwoniła na policję i do przyjaciółek. Zanim pod dom przyjechał radiowóz, przeżyła najstraszliwszy kwadrans w swoim życiu.


Po złożeniu zeznań i zabezpieczeniu dowodów przestępstwa, dziewczyny zostały same. Czartoryska nie mogła się pozbierać. Został poruszony temat dalszych przygotowań do konkursu. Lora zaproponowała, żeby przystopować trochę do czasu, aż sprawa i emocje ucichną. Czartoryska od razu powiedziała, że to wydarzenie nie ma związku z ich działalnością artystyczną i próby nadal powinny być kontynuowane. Choć bała się o siebie, nie mogła zawieść przyjaciółek z zespołu. Tamtego dnia dziewczyny zostały na noc u Czartoryskiej.


Nazajutrz Miłka wróciła do swojego mieszkania przed południem, miała więc trochę czasu, aby oddać się pracy twórczej. Usiadła przy stoliku i otworzyła pamiętnik.



Pamiętniku!



Nigdy nie pomyślałabym, że coś takiego może wydarzyć się bliskiej mi osobie. Czartoryska choć jest odważna niczym Joanna D'Arc, przepłakała prawie całą noc. Wczoraj bowiem miejsce miał incydent o kryminalnej treści. Moja przyjaciółka jest działaczką społeczną i poniosła ofiarę za swoją nieustępliwość. Zabito jej kota. W sposób bestialski, pod przykrywką nocy ktoś zakradł się do jej

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów