HUŚTAWKA
opowiadania >



kruczoczarne warkocze, przewiązane były niebieskimi wstążkami. Dziecko mogło mieć jakieś pięć lat i, zdaniem Magdy, było troszkę za lekko ubrane jak na taką pogodę. Co prawda świeciło słońce i na niebie nie było żadnej chmurki, pojawiały się jednak od czasu do czasu dosyć silne podmuchy wiatru, które sprawiały, że temperatura odczuwalna była o wiele niższa od rzeczywistej. Dziewczynka natomiast miała na sobie tylko spodenki-ogrodniczki z kieszonką na piersiach. Spod szelek nie wystawały jednak rękawki żadnej bluzeczki, co Magdę lekko oburzyło. „Ciekawe, gdzie jest matka tego dziecka. Nie dość, że pozwala się bawić małej tak blisko szosy, to jeszcze tak lekko ją ubrała! Gdybym ja była matką tej dziewczynki, na pewno nie pozwoliłabym, by moje dziecko było narażone na jakieś przeziębienie, a może nawet zapalenie płuc!”. Magda z oburzeniem pokręciła głową.
Kiedy jednak zbliżyła się do miejsca, gdzie wcześniej była dziewczynka, dziecka już tam nie było. Na krzaku dzikiej róży, który rósł w przydrożnym rowie, trzepotała na wietrze tylko jedna samotna niebieska wstążka do włosów. „Dziwne…”, pomyślała Magda. „Może pobiegła gdzieś do lasu… A to jeszcze gorzej świadczy o matce!”, z oburzeniem potrząsnęła burzą ciemnobrązowych włosów i dodała nieco gazu.
Po mniej więcej siedmiu minutach zaparkowała przed lekko zardzewiałą bramą wjazdową. Zauważyła, że na podwórku kręcił się już Paweł wraz z ludźmi od przeprowadzek. Właśnie kończyli rozładowywać ostatnie rzeczy z samochodu dostawczego. Piętnaście minut później mężczyzn już nie było, a Paweł i Magda zostali sami z całą masą obowiązków do wykonania. Mimo wszystko byli szczęśliwi, że rozpoczynają nowe życie w nowym miejscu.
Przez całe popołudnie i wieczór Paweł i Magda ustawiali meble i rozpakowywali niezliczone pudła.
- Skąd się tego tyle nabrało? – zapytał w pewnym momencie Paweł, ocierając pot z czoła. – To wszystko na pewno nasze? Może to ci faceci od przeprowadzek nam coś podrzucili?
- Niestety, kotku, ale to wszystko należy do nas i musimy sobie z tym poradzić sami. – Magda się uśmiechnęła i pocałowała Pawła w sam czubek nosa.
W ferworze rozpakowywania się Magda całkiem zapomniała o dziecku przy drodze. Dopiero wieczorem sobie o nim przypomniała, gdy jej wzrok padł przypadkiem na starą huśtawkę. Akurat przesuwali szafę, która miała być ostatnia tego dnia, gdy nagle wyjrzała przez okno na stary, zaniedbany ogród. Krzewy i chwasty osiągnęły już wysokość dorosłego mężczyzny, a niektóre były jeszcze wyższe. Pośród wybujałych, od dawna nie przystrzyganych krzaków róż zobaczyła wystające czubki czegoś, co przypominało skrzyżowane u góry drewniane drągi. Gdy przyjrzała się lepiej zobaczyła również poprzecznie ułożoną na prowizorycznych stojakach belkę, z której zwisały stare, zardzewiałe już łańcuchy. Po całym dniu mocnych podmuchów wiatru wieczór był wyjątkowo spokojny i nawet najdrobniejszy listek nie poruszał się w ogrodzie. Również huśtawka zwisała smętnie i żadna siła nią nie poruszała.
- Paweł, zobacz – Magda przestała przesuwać mebel. – Czy to nie jest przypadkiem huśtawka?
Paweł przecisnął się między ukośnie stojącą szafą a ścianą i podszedł do okna.
- Rzeczywiście. Wiesz, jak zechcesz, to później mogę powycinać te krzaczory i trochę ją odnowić. Albo w ogóle wstawić nową, bo ta nie wygląda na bezpieczną. Na pewno już drewno zbutwiało.
- Naprawdę mógłbyś to zrobić? – Magdzie oczy zabłysły jak małemu dziecku na widok prezentów pod choinką. – Jesteś kochany!
Rzuciła się na szyję Pawłowi i natychmiast go puściła, by pobiec do kuchni. W prawie polowych warunkach udało jej się wynaleźć na szybko coś do zjedzenia na kolację. Zjedli w blasku gołej żarówki smętnie zwisającej pod sufitem. Magda postanowiła, że założenie żyrandola w kuchni będzie jutro jej najważniejszym obowiązkiem, bo jednak sama żarówka bez abażuru nie daje takiego poczucia domowego ciepła. Szczerze mówiąc czuła się w jej blasku nieco nieswojo, prawie jak w koszarach na starych filmach wojennych…
Po całym dniu męczących zajęć obydwoje byli bardzo zmęczeni. Ułożyli się więc na podłodze, na której uprzedni rozłożyli karimaty i śpiwory. Łóżka służyły niestety chwilowo jako skład pudeł i mniejszych mebli, więc nie mogli z nich skorzystać. Byli jednak tak wyczerpani, że nie zwracali uwagi na brak wygód. Przed snem Paweł uchylił jeszcze okno w sypialni, bo w pomieszczeniu zrobiło się bardzo duszno. Niewiele to jednak pomogło, gdyż na zewnątrz nadal nie było najlżejszego nawet podmuchu.
- Paweł… - Magda zagadnęła spod swojego śpiwora.
- Hmm? – usłyszała mruknięcie zza swoich pleców.
- Śpisz?
- Nie. Jeszcze nie.
- Wiesz, jadąc tutaj spotkałam po drodze małą dziewczynkę. Była naprawdę śliczna. Taka mała czarnulka. I wiesz co? Jak się tak zastanowię teraz, to mogę powiedzieć nawet, że była nieco do ciebie podobna.
- To dlatego była śliczna. – zaśmiał się Paweł.
- Ale ja mówię poważnie! – Magda usiadła w swoim śpiworze. – Wyglądała tak na jakieś może pięć lat. I była tak cieniutko ubrana. Nie rozumiem, jak można być taką matką, żeby tak na dziecko nie uważać.
- No też, nie masz już o czym myśleć, tylko o cudzych dzieciach. – Paweł przysunął się bliżej i wymruczał jej do ucha – A może byśmy tak pomyśleli o naszym…
- Paweł, nie dzisiaj. – Magda odwróciła się do niego plecami i udawała, że zasypia. Paweł po chwili też się położył.
Tymczasem Magda wcale nie spała. Ciężko przełykała ślinę, gdy do głowy
- [1] [2] [3] [4] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
Lady_Mary Linia koment
Dodany:2016-02-26 19:51:42, Ocena: 6.0
niewnikaj Linia koment
Dodany:2016-03-19 18:31:49, Ocena: 6.0
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów